Kochane znienawidzone tabloidy

    Kochane znienawidzone tabloidy

    Wiktor Świetlik

    Polska

    Polska

    Najpierw mieliśmy raj. Jagnię żyło koło lwa, brat na brata nie nastawał. Potem ludzie pootwierali tabloidy i wszystko się zepsuło. Czy na pewno wersja prawdziwa - pyta Wiktor Świetlik
    W dobrym towarzystwie tabloidów się dziś nie czyta i raczej nimi gardzi. Nie zmienia to faktu, że jakoś wszyscy wiedzą o tym co one piszą, ale to tylko dlatego, że ktoś kto czyta (sąsiad, nigdy mama) użyczył, albo, że znalazło się gazetę w taksówce. Nie zmienia to również faktu, że ludzie z dobrego towarzystwa znajdują się w owej taksówce na tyle często, by zauważać rozmaite teksty o sobie, które prowadzą do pozwów i często wypłacania dziesiątek, czy nawet już setek tysięcy odszkodowań za naruszenie wizerunku.
    - Jako adwokat mam wrażenie, że gazety typu "Super Express" lub "Fakt" są traktowane przez sądy z góry dużo bardziej surowo - twierdzi Artur Wdowczyk, adwokat broniący w procesach kilku gazet, w tym "Faktu". - Dobrze, że sądy nie były tak zawzięte w czasach kiedy ja tam pracowałem - mówi jeden z weteranów polskiego tabloidu, dziś w zupełnie innej brażzy.

    Gwiazdy - przynajmniej duża część formalnie - gardzą tabloidami. Kolorówki są też traktowane surowo przez innych dziennikarzy. Jacek Żakowski domaga się zamknięcia redaktora odpowiedzialnego za opublikowanie zdjęć Krzysztofa Piesiewicza, a Tomasz Lis uważa, że tabloidy to jeden z największych problemów w dzisiejszej Polsce i na ich tle docenia nawet Jerzego Urbana.
    Prawda jest jednak taka, że dla dużej części wszelkiej maści celebrytów czy polityków tabloidy zrobiły dużo więcej dobrego niż złego, a wielu z nich, część do czasu, budowała na kontakcie z kolorówkami karierę, zaliczając błyskawiczny wzrost popularności. Ponoć niegdyś nieustanne nękanie przez prasę doprowadziło do stanów depresyjnych Edytę Górniak. Choć akurat w jej przypadku akurat najbardziej podła plotka, o tym, iż ojcem jej dziecka ma być rzekomo Aleksander Kwaśniewski, który począł je podczas olimpiady w Korei, wyszła z kręgów SLD. Stało się to podczas wojny na górze między lewicowym premierem a prezydentem, a podchwycił ją Jerzy Urban.

    Ale, jak by nie patrzeć, gdy Edyta Górniak wchodziła do branży nie miała świadomości, ze istotnym fragmentem, ceną jej kariery, sławy i ogromnych zarobków będą plotki i wszechobecni paparazzi. Inaczej niż wiele późniejszych gwiazd, które nauczyły się z tabloidami żyć, a gdy trzeba, na nich zarabiać.

    Podobnie było zresztą z politykami. Najbardziej klasycznym przykładem był Kazimierz Marcinkiewicz, który jako premier co i rusz pokazywał się podczas swoich gospodarskich wizyt, z miejsca odpowiadał na kolejne apele w stylu "Premierze, popraw los głodnych dzieci"natychmiastowym "odpowiadam na wasz apel, już pracuję nad rozwiązaniem". Był to bardzo sprawny pr - oczywiście do czasu, bo kiedy Marcinkiewiczowi podwinęła się noga, a potem popadł w miłosne tarapaty stał się obiektem kpin bulwarówek. Zdaniem specjalistów, Marcinkiewicz popełnił zresztą na wstępie poważny błąd. Był trochę jak - nieco wyolbrzymiane zresztą - ofiary Williama Randoma Hearsta, wielkiego amerykańskiego magnata prasowego, O Hearście mówiono, że najpierw tworzy swoich bohaterów, potem przez jakiś czas się nimi żywi, a na koniec - kiedy przestają przynosić dochód - to ich pożera, czyli niszczy. Marcinkiewicz stał się zakładnikiem mediów w ogóle i był przez nie traktowany z sympatią, ale nie szacunkiem. To drugie potrafił sprawnie uzyskiwać Donald Tusk.

    Jako lider opozycji - choć akurat wówczas wydawało się, że jest mu to bardzo potrzebne - potrafił przez długi czas nie rozmawiać z niektórymi gazetami, wymuszając w ten sposób rewizję czasem krytycznego stosunku do siebie. Dr Norbert Maliszewski, specjalista od politycznego pr doradza wszystkim, by operując z tabloidem dbali o konsekwencje w budowaniu wizerunku: - Tabloid to lustro, czasem krzywe zwierciadło. Nie trzeba unikać treści kontrowersyjnych, ale trzeba się zastanowić co się promuje.

    Marek Migalski chwaląc się, ze kupuje bieliznę zakłóca swój wizerunek poważnego politologa w polityce i sobie szkodzi. A z kolei Donald Tusk pokazując, ze kocha piłkę niby naraża się na zarzut, iż marnuje na nią czas, ale z drugiej strony jeśli zrobi to dostatecznie ostrożnie to pokazuje, że jest swojskim facetem, bo przecież brzydsza połowa Polaków też kocha football - stwierdza Maliszewski.

    Jeśli chodzi o celebrytów to prawdę o ich relacjach z tabloidami najcelniej spuentowała bystra ekshibicjonistka Doda w rozmowie z Mariuszem Cieślikiem z "Newsweeka": "Jeśli Pudelek zarabia na Dodzie, to Doda zarabia też na Pudelku. Gwiazdy, które się uskarżają na media, szybko tracą swój status. To tak jakby piekarz użalał się, że się w pracy brudzi mąką. Mimo wszystkich bzdur, jakie wypisują o mnie, potrzebujemy siebie nawzajem. To symbioza. Na tym polega show-biznes."

    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo