Kobiecy tenis - wciąż sport czy może już showbiznes? [ZDJĘCIA]

Hubert ZdankiewiczZaktualizowano 
Cukierki Szarapowej, modowe szaleństwa sióstr Williams, torebki Radwańskiej, sercowe rozterki Woźniackiej... Dzisiejsze gwiazdy coraz częściej trafiają na czołówki gazet nie tylko z powodu osiągnięć na korcie.

Rozmawiają dwaj tenisiści. "Wiesz, mam nowego trenera" - mówi jeden. "A dobry jest?" - pyta drugi. Rozmawiają dwie tenisistki. "Wiesz, mam nowego trenera" - mówi jedna. "A przystojny jest?" - pyta druga. Ktoś może się oburzyć, jednak ten seksistowski dowcip trafnie oddaje różnicę między męskim a kobiecym tenisem. W pierwszym przypadku - choć tacy gracze, jak Rafael Nadal, Novak Djoković czy Roger Federer, również stali się ikonami popkultury - nadal najważniejszą kwestią są jednak wyniki osiągane na korcie. W drugim tenis coraz częściej wydaje się tylko dodatkiem do imprez na czerwonych dywanach, pokazów mody, kursów gotowania albo coraz śmielszych sesji do magazynów lifestyle'owych.

Przesada? Bynajmniej, by pozbyć się złudzeń, wystarczy wizyta na oficjalnych stronach ATP (Association of Tennis Professionals) i WTA (Women's Tennis Association). Na pierwszej jednym z głównych newsów była w ostatnich dniach informacja o narodzinach syna Djokovicia, nie brakuje również "klimatycznych" sesji zdjęciowych na tle zabytków i innych turystycznych atrakcji. To jednak nic w porównaniu do tego, co dzieje się na drugiej.

Porady Anny Wintour...

Choćby podczas trwających właśnie w Singapurze mistrzostw WTA (turnieju z udziałem ośmiu najlepszych zawodniczek mijającego sezonu, według światowego rankingu), gdzie ceremonia losowania grup przypominała imprezę z cyklu tydzień mody. Mogliśmy również m.in. podziwiać tenisistki poddawane "obróbce" fryzjerów i wizażystów, podczas imprezy Oriflame.

Tak jest przy okazji każdego turnieju (im bogatszy, tym większy rozmach). Gwiazdy malują, gotują, próbują swoich sił w innych dyscyplinach sportu - swojego czasu furorę w internecie zrobił filmik z uczącą się grać w golfa Agnieszką Radwańską, bo uderzona przez nią piłeczka trafiła... filmującego jej próby kamerzystę. Przede wszystkim jednak panie imponują sukienkami i innymi częściami garderoby. Szpilki włożone na players party bywają równie ważne co rywalka w pierwszej rundzie.

Gdy w 2007 r. wchodząca dopiero na salony światowego tenisa Polka pokonała w trzeciej rundzie US Open broniącą tytułu Marię Szarapową, media rozpisywały się na równi o jej sensacyjnym zwycięstwie, co o... torebkach Louisa Vuittona, które kupiła w nagrodę dla siebie i młodszej siostry (Urszula też gra w tenisa, ale radzi sobie dużo gorzej). Niewyraźne miny mieli tylko przedstawiciele firmy Nike, która tuż przed turniejem zaprezentowała na Manhattanie uszytą specjalnie dla Szarapowej sukienkę do gry, wysadzaną kryształkami Swarovskiego.

Venus wywołała skandal obyczajowy, występując w czarnych stringach przykrytych niemal przezroczystymi spodenkami

Rosjanka to bardzo kreatywna osoba (choć raczej należało by powiedzieć, że ma kreatywnych doradców). Dwa lata temu wypuściła na rynek własną markę słodyczy o nazwie "Sugarpova". Wyglądem nawiązują oczywiście do tenisa (małe piłeczki), choć nie tylko. Żelki mają również kształt minitorebek, butów na obcasie, okularów przeciwsłonecznych i seksownych ust. Dla każdego coś miłego.

Beckhamowie w cieniu...

Projektowanie ubrań to z kolei pasja sióstr Williams. Obie od zawsze lubiły ekstrawaganckie stroje. Venus wywołała nawet kilka lat temu mały skandal obyczajowy, występując podczas Roland Garros w czarnych stringach przykrytych niemal przezroczystymi spodenkami. "Pokazała już (prawie) wszystko w tenisie" - lekko złośliwie skomentował jej kreację miejscowy dziennik "Metro". I tak łagodnie w porównaniu do tego, co spotkało rok temu w Polsce Radwańską (ze strony tzw. obrońców moralności) po rozbieranej sesji dla magazynu "The Body Issue" (zupełnie jakby przed nią nie rozbierały się choćby Williamsówny czy Dominika Cibulkova).

To również Venus pierwsza została projektantką, choć ostatnio goni ją młodsza siostra. Z dobrym skutkiem, bo Serena m.in. zaprezentowała we wrześniu kolekcję ubrań własnego pomysłu, podczas tygodnia mody w Nowym Jorku. Chwilę po tym, jak wygrała US Open, zdobywając swój 18. w karierze wielkoszlemowy tytuł.
Towarzyszyła jej pokonana w finale Karolina Woźniacka, co w jej przypadku zaowocowało... zmianą fryzury. Dunka o polskich korzeniach minimalnie skróciła włosy i zrezygnowała też z loków. Efektami pochwaliła się na Instagramie, nie omieszkała dodać, że do zmiany namówiła ją osobiście Anna Wintour - szefowa amerykańskiego "Vogue'a" i jeden z największych autorytetów w świecie mody.

Portale społecznościowe to najlepsi przyjaciele tenisistek. Można pochwalić się nową fryzurą, kolorem paznokci, sukienką czy biżuterią. Można też pocieszyć przybitą koleżankę - gdy wiosną tego roku Woźniacka dochodziła do siebie po rozstaniu z golfistą Rorym McIlroyem, inne tenisistki składały jej kondolencje i wyrazy wsparcia za pośrednictwem Twittera. Sporo "ciepłych" słów usłyszał niedoszły mąż, którego sportowa klasa nie idzie najwyraźniej w parze z kulturą osobistą (zerwał zaręczyny przez telefon i od razu "pochwalił" się w mediach). Nie zmienia to faktu, że Irlandczyk i Dunka byli przez ostatnich kilka lat najsłynniejszą sportową parą na świecie, spychając w cień nie tylko Andre Agassiego i Steffi Graf, ale nawet państwa Beckhamów
Niedawno pałeczkę mogła przejąć od Woźniackiej Ana Ivanović, przyłapana przez paparazzich na randce z gwiazdą piłkarskiej reprezentacji Niemiec Bastianem Schweinsteigerem... I to dwa razy, bo najpierw widziano ich w Nowym Jorku, a później niemiecki "Bild" opublikował zdjęcia z ich spotkania w Belgradzie - rodzinnym mieście Ivanović.

Ktoś zapyta przytomnie: i co w tym wszystkim złego? Dlaczego tenisistki mają być gorsze od aktorek piosenkarek i rozmaitych celebrytek? Przecież...

Liczą się ładne nogi...

- Fajnie jest poczuć się kobieco. Na co dzień gramy często w strasznych upałach, jesteśmy spocone, zdyszane, zmęczone, a nieraz do tego wściekłe, jak gra nie idzie. Daleko nam wtedy do niektórych pań na trybunach, elegancko ubranych, ze zrobionymi włosami i paznokciami. Najgorsze w tenisie jest jednak to, że opalamy się w paski, choćby nogi między butem a spódnicą. Później człowiek dziwnie się czuje na basenie czy na plaży - przyznała nam kiedyś Radwańska i można ją zrozumieć. Podobnie jak jej koleżanki po fachu.

Coraz częściej słyszy się jednak głosy, że gdzieś w tym wszystkim zachwiane zostały proporcje, a poziom gry systematycznie się obniża.

- Tenis kobiecy to marketing, fantastycznie sprzedawany przez WTA i z komercyjnego punktu widzenia to fenomen. Taka Ivanović od trzech lat nic znaczącego nie ugrała, ale jest jedną z największych gwiazd, bo uroczo się uśmiecha. W tym światku bardziej liczą się ładne nogi. Wygrane mogą tylko pomóc - stwierdził trzy lata temu jeden z najlepszych w ostatnich latach polskich trenerów Tomasz Iwański i jego słowa nic nie straciły na aktualności. Choć akurat Serbka ostatnio znów zaczęła wygrywać.

Ivanović to jednak świetny przykład tego, jak funkcjonuje ten biznes. Były menedżer sióstr Radwańskich Victor Archutowski opowiadał nam kiedyś, jak podpisywała kontrakt z Adidasem.

- Była dopiero wschodzącą gwiazdą tenisa. Gwiazdeczką. Na dzień dobry dostała jednak lepsze warunki niż Nadia Pietrowa, choć Rosjanka była wówczas numerem trzy na świecie - mówił.

Pietrową doprowadził do tego właśnie Iwański. Jeden z nielicznych polskich trenerów, którzy mogą pochwalić się wynikami, przyznaje jednak, że w dzisiejszych czasach same kompetencje przestają wystarczać. Trener musi mieć prezencję. Powinien być przystojny, wysportowany. Taki, jak np. Chorwat Borna Bikić, przez chwilę trener Radwańskiej.
Jego pojawienie się w otoczeniu Polki wzbudziło kontrowersje, bo w ojczyźnie ma opinię playboya żerującego na dziewczynach skonfliktowanych z ojcami. Pełno dziś takich na kortach.

- Nie wiem, jakim jest trenerem, ale widziałem go z Agnieszką w Sydney i się zdziwiłem, bo był na korcie bez koszulki, napięty jak Schwarzenegger. A ja uważam, że możesz być bez koszulki, jak trenujesz z facetami, ale jak jesteś trenerem u kobiet, to powinieneś ją włożyć - ironicznie komentował na naszych łamach kompetencje Bikicia Piotr Woźniacki, ojciec Karoliny.

Radwańska na szczęście szybko się zorientowała, z kim ma do czynienia, i podziękowała Chorwatowi za współpracę.

Nie wszystkie jej koleżanki potrafią być tak... asertywne. Niektóre nawet nie próbują.

Tylko zbędny dodatek?

- Dla zawodniczek mierzących w najwyższe cele kompetencje nadal są ważne. Oczywiście najlepiej, żeby miał przy okazji kaloryfer, ale generalnie podział jest taki - tłumaczy Paweł Ostrowski, były trener m.in. Marty Domachowskiej (którą doprowadził w 2008 r. do 1/8 finału Australian Open) i Niemki o polskich korzeniach Angelique Kerber. - Większość tenisistek dochodzi w pewnym momencie do etapu, na którym stwierdzają, że nie mogą już pójść wyżej, bo brak im talentu albo zdrowia, albo po prostu już im się nie chce. W takiej sytuacji najważniejszą kwestią jest okopanie się na tej pozycji - niech to będzie, powiedzmy, 55. miejsce w rankingu. To gwarantuje udział w największych turniejach świata i zarobki pozwalające nie tylko pokrywać na bieżąco wszystkie wydatki, ale też zapewnić w miarę wygodne życie po zakończeniu kariery.

W takiej sytuacji dobry trener jest tylko zbędnym kosztem, bo zawodniczka zna już na tyle swoje mocne i słabe strony, że nie musi niczego poprawiać. Wystarczy, że niczego nie zepsuje. Do tego nie jest jej potrzebny specjalista, wystarczy młody chłopak. Bez doświadczenia i wyników, ale za to z kaloryferem na brzuchu. Takim nie dość, że można się pochwalić przed koleżankami, to jeszcze można mu mniej zapłacić, bo on nie ma wielkich wymagań. Pracuje przede wszystkim dla prestiżu. Fachowiec jest potrzebny, kiedy któraś chce iść ostro naprzód albo wydobyć się z dołka, dlatego gdy przychodzi taka chwila, to i owszem- zatrudnia się dobrego trenera i słono mu płaci. Do czasu oczywiście, bo po osiągnięciu zakładanego celu znów zaczyna się cięcie kosztów. Wiadomo od kogo - mówi.

Panowie też pozują...

A, żeby nie było, że tylko pań się czepiamy... Męski tenis również się tabloidyzuje i to od lat. Tenisiści pływają z rekinami, startują w rajdach samochodowych, występują w filmach i teledyskach (jak np. Nadal u Shakiry). Tomáš Berdych i John Isner zapozowali nawet nago dla "The Body Issue", na co wcześniej nie zdecydował się żaden z ich kolegów. Wszyscy pamiętamy również pstrokate stroje i farbowane długie włosy Agassiego. Później okazało się, że grał w peruce, bo łysieć zaczął już w wieku 19 lat...

Na końcu trzeba jednak wyjść na kort i tu żarty się kończą. Wystarczy przypomnieć sobie prawie sześciogodzinny finał Australian Open 2012, a zwłaszcza słaniających się na nogach podczas wręczania nagród Djokovicia i Nadala. Dzień wcześniej Wiktoria Azarenka zdemolowała w damskim finale Marię Szarapową 6:3, 6:0, dając kolejny argument przeciwnikom równouprawnienia przy podziale nagród.

- Mężczyźni walczyli do upadłego. Djoković już umierał na korcie, ale podniósł się i wygrał. A Szarapowa przy stanie 0:2 w drugim secie przestała grać i do końca meczu wygrała jednego gema, w dodatku przypadkiem. I dostała za to tyle, co Nadal! To nie jest uczciwe, ale nie mamy na to żadnego wpływu - przyznał nasz najbardziej utytułowany tenisista Wojciech Fibak.

***

Mistrzostwa WTA to turniej rozgrywany corocznie na zakończenie sezonu. Awans do niego uzyskuje osiem najlepszych tenisistek i par deblowych. Jest piątym co do prestiżu wydarzeniem w ciągu roku, zaraz po turniejach Wielkiego Szlema: Australian Open, Roland Garros, Wimbledonie i US Open. Jest też uważany za nieoficjalne mistrzostwa świata. Jest rozgrywany od 1972 r. Od 2014 do 2016 r. gospodarzem jest Singapur

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie