Koalicja po taśmach niemal taka sama. Choć teka dla Kalemby mogła być szokiem

Redakcja
Jak po ostatnim politycznym trzęsieniu ziemi, jakim było ujawnienie taśm PSL, będzie teraz wyglądało życie koalicji PO-PSL? Po zapowiedzi premiera, że on sam będzie kierował resortem rolnictwa, póki nie nastanie w tym obszarze porządek, szef rządu nieoczekiwanie postanowił nominować na ministra Stanisława Kalembę z PSL. Dla niektórych polityków, nawet w Platformie był to szok, dla innych - oznaka powrotu do normalności.

- Jeśli zaistniało podejrzenie, że w podległych ministerstwu agencjach rolnych dzieje się źle, to lepiej, żeby początkowe działania inicjował premier. Jak rozumiem, ten okres nie był długi, premier przyjrzał się sytuacji, ruszyły procedury zaradcze, więc stanowisko ministra objął ktoś wyznaczony przez koalicjanta - mówi w rozmowie z "Polską" jeden z polityków PO.

Sam premier Donald Tusk, choć zaakceptował w ostatni piątek kandydaturę Kalemby, to jednak przyznał, że nie jest to polityk z jego bajki w stu procentach, bo inny ma temperament i inną mentalność. Ale, jak podkreślił, Stanisław Kalemba przyjął twarde warunki, jakie obowiązują w rządzie, no i ma czas do końca roku, by udowodnić, że jest skuteczniejszy, niż opisują to niektóre wypowiadane na jego temat opinie. Oto więc na czele Ministerstwa Rolnictwa stanął polityk, o którym ludowcy wprost mówią, że jest uznawany za człowieka Waldemara Pawlaka. Kalemba w przeszłości nierzadko był krytyczny wobec decyzji byłego już ministra rolnictwa Marka Sawickiego, czemu dawał wyraz na posiedzeniach Komisji Rolnictwa, której od lat był i przewodniczącym, i członkiem. Mimo to Kalembę chwalą politycy zarówno w PO, jak i PiS. Ci pierwsi za kompetencję (ponad 20 lat doświadczenia przez zasiadanie w sejmowej Komisji Rolnictwa), ci drudzy - za konserwatywne poglądy. Nie jest tajemnicą, że swego czasu Kalembie blisko było do PiS przez PSL-Piast, z którym miał spiskować, a którego członkowie (m.in. Zdzisław Podkański i Zbigniew Kuźmiuk) z list PiS dostali się do Parlamentu Europejskiego.

Mimo to ani politycy z PO, ani z największej partii opozycyjnej nie mają złudzeń: Kalemba na stanowisku szefa resortu rolnictwa oznacza, że wielkich rewolucyjnych zmian w rolnictwie nie będzie. Posłowie PO nieoficjalnie komentujący jego nominację uważają, że nowy minister rolnictwa z pewnością nie będzie robił nic takiego, co miałoby koncentrować uwagę mediów.

Z zapowiedzi nowego szefa resortu rolnego wynika jednak, że, po pierwsze, uporządkuje sytuację w spółkach i agencjach podległych ministerstwu. Najpierw pozna wyniki kontroli dotyczącej ewentualnych nieprawidłowości, następnie podejmie personalne decyzje. Po drugie, Kalemba uważa, że spółka Elewarr powinna zostać sprywatyzowana, a wykupić udziały w niej powinny grupy producentów i rolników. Po trzecie, będzie chciał wprowadzić przepisy, które ograniczą zarobki w spółkach Skarbu Państwa przez zastopowanie obchodzenia ustawy kominowej. Co do reformy w KRUS, to do tej pory był zwolennikiem utrzymania go w takiej formie jak jest, ale przyznaje, że zmiany w systemie są potrzebne. Zdaniem posła Jerzego Borowczaka z PO Kalemba będzie ostro na posiedzeniach Komisji Rolnictwa i na forach rządu stawiał sprawę dopłat dla rolników, a także kwestię sprzedaży ziemi. - Z ziemią jest problem, bo nie jest ona sprzedawana rolnikom, a tzw. rolnikom z Wiejskiej, chodzi o to, aby nie dopuścić, by przetargi wygrywali ci, co dają więcej, trzeba ją zostawić polskim rolnikom, którzy z dziada pradziada ją uprawiali - mówi poseł Borowczak.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
cezar
Jak wielka zmiana nastąpiła po obaleniu komuny i gdy w roli rządzącej partii jest teraz Platforma Obywatelska, świadczy przykład syna Tuska, dla którego lotniska, ani nawet Portu Lotniczego w Gdańsku nie zbudowano, lecz nosi ono imię tego, co obalił własnymi ręcyma Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, aby dziś mogła rządzić jeszcze bardziej postępowa partia. Dlatego dzisiaj, już nie robotnicza, ale obywatelska partia, wysoko niesie sztandar wysokiego standardu nepotyzmu, czego zazdrości nam cała Europa, a zwłaszcza już Afryka. Natomiast byli członkowie PZPR mogą sobie teraz tylko pluć w brody, że takich standardów nie wprowadzono już za komuny.
B
Bezpartyjny 50 latek
Najwiekszym zlodziejem w koalicji PO-PSL jest Tusk. To on pociąga za sznurki .Bez jego wiedzy i przyzwolenia nic przaktycznie nie moze zostac rozszabrowane.Jest to zaklamany cynik.Jego zlodziejskie rzady kiedys odbija sie nam czkawka Kazda jego wypowiedz nacechowana jest klamstwem oraz cynizmem.mysli tylko o tym gdze tu ustawic swoja PO rodzinke
f
fakt
Minister z PSL sam sobie daje dotacje! Nowym szefem LZS został... minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz - szef resortu, o którego dotacje ludowi sportowcy często zabiegają. Także, gdy koledzy będą występować o wsparcie, łatwiej zyskają przychylność ministra. Tam 100 tysięcy, tu 200 tysięcy złotych i jeszcze bardziej wzrośnie w elektoracie wiejskim dobra opinia o PSL. I jak się potem dziwić, że mimo afer i wytykania przez media patologii, poparcie dla ludowców trzyma się mocno
G
GW
Aleksander Grad, były minister skarbu, od niedawna prezes PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1 nie chce ujawnić swoich zarobków - informuje "Gazeta Wyborcza". Grad był ministrem skarbu przez całą kadencję poprzedniego rządu Donalda Tuska. W 2011 r. został posłem. Teraz zrezygnował z mandatu - wolał zostać prezesem.

Dlaczego akurat Grad dostał tę posadę, a nie ktoś inny, może lepiej przygotowany? Odpowiedź jest prosta: bo (Grad) jest kolegą Tuska i aktywistą PO.

---

Tomasz Sakiewicz o aferze taśmowej:

Nie ma żadnej afery ministra Sawickiego. Jest potężna afera w rządzie Donalda Tuska. To on dobrał sobie taką koalicję i takich ministrów. To on spowodował, że znaczna grupa urzędników potraktowała urzędy i spółki skarbu państwa jak dojne krowy.

Była to cena za utworzenie rządu. A tak konkretnie to Tusk zapłacił Pawlakowi za Drzewieckiego, Grada i senatora Misiaka, a Pawlak zapłacił Tuskowi za Sawickiego, władców Elewarru i wszelkich agencji rolnych.

Obydwie strony umówiły się, że podłączają się do wielkiego państwowego wymiona, każdy do innego cycka. Układ był oczywisty i zrozumiały dla wszystkich stron.

Koledzy się pokłócili, mleko się rozlało, a teraz trzeba sprawę przykryć. Sawicki nie robił większych przekrętów niż jego koledzy z rządu. Miał pecha, znalazł się na linii strzału. Może PSL przeszkadza polityce euroentuzjastów, którzy chcą ciąć budżety na rolnictwo? Może przesadził z dojeniem, nawet jak na liberalne normy unijne. Po prostu pech.

Świat dzieli się na frajerów i cwaniaków. Oni są po stronie cwaniaków. Nie chcą być z frajerami, bo frajerzy pracują od rana do nocy i nie starcza im do pierwszego. Frajerom należy się pogarda i odpowiedni bajer.
s
simpson
To bydło które nami rządzi nigdy się nie nażre - oni są jak hieny. Polacy pwoinni wytępić te całe PO , ale jak naród głupi to nie ma siły na rudego i spółkę.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Koalicja po taśmach niemal taka sama. Choć teka dla Kalemby mogła być szokiem
p
polo
Żadne tam afery, katastrofy, zamachy, seryjne samobójstwa, etc.
Tej mafii, nic nie jest w stanie oderwać od żłobu.
Dodaj ogłoszenie