KNF chce, aby banki dawały kredyty złotowe

Łukasz Pałka
Kredyty we frankach nie będą się opłacać. Banki mają lepiej informować klientów o ratach.

Bank, oferując klientowi kredyt, będzie miał obowiązek w pierwszej kolejności zaproponować mu kredyt w złotych zamiast w walucie obcej. Po drugie, bank będzie musiał przedstawić klientowi wysokość raty w zależności od wielkości stosowanego przez niego spreadu walutowego.

Po trzecie, klient będzie musiał dokładnie dowiedzieć się, o ile wzrośnie jego rata w przypadku podwyżki stopy procentowej. I wreszcie, klient powinien dostać na własne życzenie możliwość spłacania kredytu walutą, w której został on zaciągnięty, np. frankami kupionymi w kantorze - takie zalecenia znalazły się w stworzonym przez Komisję Nadzoru Finansowego projekcie nowej rekomendacji dla banków, do którego dotarł dziennik "Polska".

Kilkudziesięciostronicowy dokument trafił wczoraj do konsultacji w Związku Banków Polskich. Zmiany mogą wejść w życie jeszcze w grudniu.

Komisji Nadzoru Finansowego chodzi przede wszystkim o to, by zmusić banki do rzetelnego informowania klientów o tzw. spreadzie walutowym. To różnica pomiędzy kursem waluty, po jakim klient bierze kredyt, a kursem, po którym będzie go spłacał. Wielu klientów nie zdaje sobie nawet sprawy z tego typu opłaty, a potrafi ona podnieść ratę kredytu nawet o kilkaset złotych.

KNF w dokumencie zaleca, by bank przedstawiał klientowi wielkość raty kredytu, uwzględniając najwyższy i najniższy spread zastosowany w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Chodzi o to, by kredytobiorca zdał sobie sprawę z tego, o ile może wzrosnąć rata tylko ze względu na stosowany przez bank przelicznik.

KNF zaleca także, by klient miał zawsze dostęp do rzetelnej informacji na temat aktualnych spreadów stosowanych przez bank - takie dane powinny być publikowane chociażby na stronie internetowej banku.

KNF w dokumencie zaleca także bankom, by pokazywały dokładnie klientom, o ile może wzrosnąć rata ich kredytu w przypadku wzrostu stóp procentowych, np. o 4 pkt proc.

Rekomenduje bankom, by w pierwszej kolejności oferowały klientom kredyty hipoteczne w złotych. Dopiero gdy klient się upiera i podpisze oświadczenie, że wie co to ryzyko walutowe i że zdaje sobie z niego sprawę, bank będzie mógł przyznać mu kredyt w walucie obcej.

Jednak nawet jeżeli klient weźmie kredyt indeksowany w walucie obcej, powinien mieć zagwarantowaną w umowie, na własne życzenie, możliwość spłacania go właśnie tą walutą, czyli np. frankami szwajcarskimi, które kupił w kantorze. Do tej pory tylko nieliczne banki, jak np. DB, dawały klientom taką możliwość.

Zmiany zaproponowane przez KNF oznaczają w praktyce to, do czego banki przygotowywały się już od kilku miesięcy. To koniec kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Wczoraj dwa kolejne banki - Millennium i BOŚ - dołączyły do grona instytucji, które całkowicie przestały udzielać kredytów w szwajcarskiej walucie. Inne banki albo wprowadziły wymóg posiadania wysokiego wkładu własnego (np. Multibank, PKO BP, Santander), albo tak podniosły marże, że kredyt we frankach praktycznie przestał się opłacać (np. Raiffeisen Bank).

W tej chwili na rynku pozostały już tylko trzy banki, które oficjalnie deklarują, że wciąż udzielają kredytów we frankach szwajcarskich na 100 proc. wartości nieruchomości. To Polbank, DnB Nord i Deutsche Bank. Nie oznacza to jednak, że każdy klient, który trafi do jednej z tych instytucji, dostanie kredyt we frankach na 100 proc. - Na taki kredyt ma u nas szansę tylko osoba z wysoką zdolnością kredytową - tłumaczy Sabina Salamon, rzecznik Deutsche Banku.

Zdaniem analityków w takiej sytuacji nie ma wątpliwości, że kredyty hipoteczne we frankach odejdą do lamusa. - Spodziewam się, że w najbliższych miesiącach banki postawią na kredyty w złotych - mówi Sylwia Drejer, kierownik ds. kredytów hipotecznych w firmie doradczej Finamo. - Będzie za nimi przemawiać przede wszystkim perspektywa obniżek stóp procentowych w Polsce - podkreśla. W tej chwili bowiem całkowite oprocentowanie kredytów w złotych sięga nawet 8-9 proc. Spodziewane obniżki stóp procentowych w przyszłym roku powinny sprowadzić cenę kredytów złotowych nawet do poziomu poniżej 6 proc.

Alternatywą dla kredytów we frankach szwajcarskich mogą stać się również kredyty w euro. Już za kilka lat Polska wejdzie do strefy euro, a to oznacza, że biorąc dzisiaj taki kredyt, klient zaciąga go w walucie, w której w przyszłości będzie zarabiał.

FLESZ: Dlaczego wierzymy w przepowiednie?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie