Kluzik-Rostkowska: Tusk przyjął mnie za krytykowanie. To różni go od Kaczyńskiego

Redakcja
Joanna Kluzik-Rostkowska
Joanna Kluzik-Rostkowska FOT.BARTEK SYTA
- To właśnie różni Kaczyńskiego od Tuska, że Jarosław Kaczyński za krytykowanie go mnie wyrzucił, a Donald Tusk mnie przyjął. Jeżeli chodzi o moje opinie na temat Donalda Tuska, to zawsze były podobne. Mówiąc w skrócie: Premierze, biegnij szybciej - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka PO i była szefowa PJN, w rozmowie z Joanną Miziołek.

Jak się Pani czuje jako platformers?
Pierwszy raz w swoim politycznym żywocie rozglądam się wokół siebie i widzę ludzi o bliskim mi światopoglądzie. Przykładem ostatnie głosowania nad ustawą mającą zaostrzyć prawo antyaborcyjne. Byłam temu przeciwna, w PiS, jak i w PJN, byłabym odszczepieńcem. To pierwsza przyczyna, dla której czuję się dobrze. Druga jest czysto sentymentalna. Na przełomie lat 80. i 90. byłam blisko związana ze środowiskiem gdańskich liberałów, które tworzy dzisiaj trzon Platformy. Podróż na konwencję PO do Gdańska była więc także podróżą sentymentalną. Po latach spotkałam ludzi, z którymi kiedyś spędzałam sporo czasu.

Czyli serdeczne słowa na czerwcowej konwencji PO: "Witaj, Joanno", były szczere, bo od starych znajomych?
Tak. Trzeci powód, dla którego czuję się dobrze w Platformie, to fakt, że mogę być użyteczna. Poproszono mnie o propozycje programowe dotyczące polityki społecznej i rynku pracy. W dodatku, kiedy spojrzałam na listę spraw załatwionych przez ostatnie cztery lata, to zobaczyłam wiele projektów, nad którymi pracowałam jako minister pracy, a które weszły do prac w parlamencie już po wyborach 2007 r.

Czym się teraz zatem różni polityka społeczna PiS od Platformy?
Nie znam programu społecznego PiS, nie wiem też, kto miałby firmować tę część swoim nazwiskiem. Za to z punktu widzenia poglądów, które przecież w polityce są ważne, moje wejście do klubu Platformy nie wzbudziło niczyjego zdziwienia.

Ale teraz przed wyborami przyjdzie czas rozliczeń, w tym z polityki społecznej rządu. Podpisałaby się Pani pod nią?
Odpowiedzialność za politykę społeczną ponosi w tym rządzie przede wszystkim PSL. Minister Jolanta Fedak kontynuowała to, nad czym pracowałam wcześniej, i chwała jej za to. Jednak zarzut, który formułowałam wobec pani minister od początku jest nadal aktualny: przyszła do ministerstwa bez wyraźnej wizji, nie wypracowała jej w trakcie kadencji, w efekcie była więc jedynie administratorem tego, co akurat wymagało korekty czy naprawy.

Po wyborach Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie przypadnie już PSL, nawet jeśli wejdzie w koalicję? Myśli Pani, że to Pani zostanie szefem tego resortu?
Nie mam pojęcia, co będzie po wyborach.

Jakie są najważniejsze rzeczy, które zmieniłaby Pani w polityce społecznej?
Nie mam wątpliwości, że system polityki społecznej, który działał od 20 lat, wyczerpał się i wymaga całkowitej zmiany. Mamy całkiem dużo pieniędzy, ale nie potrafimy nimi mądrze gospodarować. Wychodzę z założenia, że państwo ma obowiązek pomagać tym, którzy z różnych powodów znaleźli się na progu wykluczenia, ale ma prawo w zamian stawiać wymagania. Wsze_laka pomoc musi współgrać z instytucjami rynku pracy.

Słowem dajemy wędkę, a nie rybę.
Tak. Kiedy byłam dziennikarką, pojawiła się w redakcji para bezdomnych z malutkim, dwumiesięcznym dzieckiem. Tułali się od przytułku do przytułku. Z kłopotami, bo przytułki były przygotowane na pomoc samotnym matkom, ale parom już nie. Mama zapytała, czy może wykąpać to dziecko w redakcji. Osłupieliśmy. Pojawiły się pytania: jak właściwie w tej sytuacji zareagować, jak skutecznie pomóc? Było oczywiste, że ci rodzice się tym dzieciakiem zajmują, ale z drugiej strony było w tym wszystkim wiele bezradności. Starsze koleżanki mówiły: To dziecko powinno natychmiast trafić do domu dziecka. Młodsze, że absolutnie nie.

Czytaj także:
* Cztery oblicza Joanny Kluzik-Rostkowskiej
* Polityczni spadochroniarze na listach wyborczych
* Platforma od Gowina do Arłukowicza. Czy nadmiar frakcji rozsadzi partię Tuska?
* Kamiński: PiS będzie w opozycji, dopóki na jego czele stoi Kaczyński

Jak się ta historia skończyła?
Po całym dniu wydzwaniania do wszystkich instytucji, które przyszły nam do głowy, nasza redakcyjna koleżanka wsiadła z nimi do taksówki i zawiozła w miejsce, które wydawało nam się najlepsze. Przez jakiś czas monitorowaliśmy jeszcze losy tej rodziny. Dlaczego o tym mówię? Bo ta historia mogła potoczyć się dwutorowo. Wersja pierwsza: dziecko trafia do domu dziecka. Na krótką metę ma większe szanse na kąpiele i właściwe odżywianie. W perspektywie lat - deficyty z powodu oderwania od rodziców, słaby życiowy start, sporą szansę na bezdomność i życie wyłącznie na zasiłkach społecznych. Rodzice też żyją z zasiłków, bez szansy na powrót do społeczeństwa. Wersja druga: rozumna opieka społeczna pomaga rodzinie. Rodzicom w odnalezieniu się na rynku pracy, wyjściu z życiowej bezradności. Dziecko ma znacznie większe szanse na dobry start w dorosłość. Żadne z nich nie musi korzystać z zasiłków. Chyba nie ma wątpliwości, który model jest efektywniejszy, choć na starcie oczywiście wymaga większej determinacji i pracy.

Teraz minister Boni ogłosił raport dotyczący młodych ludzi. Nie zatrważa Pani ich sytuacja na rynku pracy?
Tam jest jedna rzecz, która nie została dostrzeżona przez opinię publiczną, a która ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości Polski. Badania pokazały, że to pierwsze pokolenie, które nie ma kompleksów wobec Zachodu. Znają języki, podróżują, w każdym zakątku Europy czują się u siebie. Są świadomi swojej wartości, nie boją się podejmować odważnych decyzji. To jest ważne z punktu widzenia zarówno przyszłości Polski, jak i tych dwóch wizji, które będą się spierały w trakcie kampanii. Jedna, Donalda Tuska, która mówi o przyszłości i odcina się od kompleksów, które są udziałem bardzo wielu pokoleń. Druga, Jarosława Kaczyńskiego, to powrót do głębokiej przeszłości, co się dało zauważać choćby przy kwestiach Śląska jako "zakamuflowanej opcji niemieckiej". To jest nic innego, jak przeświadczenie, że naród to jest wspólnota, która musi być zwarta, bo zagrażają jej sąsiednie, wrogie wspólnoty. Nie ma miejsca dla różnorodności postaw, dla regionalizmów, dla wahań. To jest koncepcja z czasów, gdy państwowość się odradzała. Ale dzisiaj nie trzeba się konfrontować. Dzisiaj trzeba ze sobą konkurować.

A Jarosław Kaczyński nie konkuruje, tylko walczy?
Ostatnio zwróciłam uwagę na słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że marzy mu się powrót do etosu inteligencji międzywojennej. To ładnie brzmi. Tylko co znaczy? To pokolenie było wychowywane, by oddać ofiarę krwi. Byli przygotowywani, by oddać życie. Dzisiaj mamy inne czasy. Nie chcę, aby moje dzieci były wychowywane do ponoszenia ofiary krwi. Chcę, by były przygotowane do silnej konkurencji na europejskich rynkach pracy. Tak rozumiem nowoczesny patriotyzm.

Tylko że to pokolenie bez kompleksów jest też pokoleniem bez stałej pracy. Może stąd poczucie, że trzeba wciąż o wszystko walczyć.
To bardzo ważny problem. I to rząd musi proponować instrumenty. Raport Michała Boniego daje 34 rekomendacje, poczynając od edukacji przedszkolnej, poprzez podniesienie rangi szkolnictwa zawodowego i dostosowanie edukacji do potrzeb rynku pracy. Gigantyczna praca do wykonania, ale dobrze, że zaczęto od solidnych badań, a nie jedynie intuicji.

Nie jest was trochę za dużo od polityki społecznej w Platformie? W końcu jest i Michał Boni, i Bartosz Arłukowicz, a teraz jeszcze Pani.
Trzy sztuki to jest dużo? Jest nas znacznie więcej, trzeba dodać jeszcze choćby kilkanaścioro posłów i posłanek z komisji Polityki Społecznej.

Wystarczyły dwie sztuki: minister Fedak i minister Boni, i już był konflikt.
Z Michałem Bonim zgadzam się w wielu kwestiach. Cieszę się, że myślimy podobnie. Mamy wtedy większą siłę perswazji (śmiech). Jeśli zaś chodzi o Bartka Arłukowicza, to on zajął się specyficzną działką, ludzi wykluczonych. Tu absolutnie nie widzę pola konfliktu.

W poniedziałek było wotum nieufności wobec ministra Grabarczyka. Jak Pani głosowała?
Wotum nieufności w czasie trwania kadencji Sejmu to instrument, który ma mobilizować szefa rządu. Natomiast stawianie go w czasie kampanii wyborczej ma jeden jedyny walor, kampanijny. Nie miałam żadnych wątpliwości, żeby zagłosować przeciwko temu wotum. Głosowanie za byłoby działaniem na rzecz PiS, wpisywaniem się w ich kampanię, a zarazem dezawuowaniem roli weta.

Czytaj także:
* Cztery oblicza Joanny Kluzik-Rostkowskiej
* Polityczni spadochroniarze na listach wyborczych
* Platforma od Gowina do Arłukowicza. Czy nadmiar frakcji rozsadzi partię Tuska?
* Kamiński: PiS będzie w opozycji, dopóki na jego czele stoi Kaczyński

Jest Pani zadowolona z pracy ministra Grabarczyka?
Oczywiście chciałabym, żeby było więcej i szybciej.

Ale wcześniej, podczas poprzedniego weta, głosowała Pani za odwołaniem ministra Grabarczyka.
Wcześniej uważałam, że jako posłanka opozycji mam prawo powiedzieć: Panie ministrze, szybciej.
I znów wcześniej mówiła Pani, że Donald Tusk jest w działaniach doraźny, że brakuje mu odwagi. Premierowi brakuje odwagi?

To właśnie różni Kaczyńskiego od Tuska, że Jarosław Kaczyński za krytykowanie go mnie wyrzucił, a Donald Tusk mnie przyjął. Jeżeli chodzi o moje opinie na temat Donalda Tuska, to zawsze były podobne. Mówiąc w skrócie: Premierze, biegnij szybciej.

Nie żałuje Pani, że od początku nie znalazła się nie w Prawie i Sprawiedliwości, a w Platformie?
Do PiS weszłam w 2004 r., był wtedy zróżnicowanym wewnętrznie, postsolidarnościowym środowiskiem. PO zresztą też. Dziś PO dalej jest różnorodne, a partia Jarosława Kaczyńskiego jest wąskim ugrupowaniem. To nie ja się zmieniłam, to PiS się zamknął.

Wielu polityków Platformy kreśli scenariusz, według którego Jarosław Kaczyński nie chce wygrać wyborów, a jedynie zatrzymać przy sobie twardy elektorat. Przeczekać, aż Platforma przez kolejne dwa lata wypali się w trudnych warunkach kryzysu gospodarczego. Wierzy Pani w to?
Nie chcę tu być pisologiem, ale ten scenariusz nie jest nieprawdopodobny. Może prezesowi marzy się wariant orbánowski, czyli pełnia władzy? Mam nadzieję, że to marzenie nigdy się nie ziści.

Jarosław Kaczyński wciąż nie mówi Pani "Dzień dobry"?
Nie widujemy się od wielu miesięcy.

W Rybniku pamiętają, że prawie doprowadziła Pani do tego, że Jarosław Kaczyński został prezydentem?
Tam swój sprzeciw wobec mnie podniósł jeden samorządowiec. I to wszystko. Mam bardzo dobry kontakt ze strukturami Platformy w okręgu.

Ma Pani jeszcze kontakt z politykami PJN?
Towarzyski tak. Będąc dzisiaj szefową PJN, pracowałbym de facto na PiS i odbierała głosy Platformie. Obecne PJN pod przewodnictwem Pawła Kowala jest partią konserwatywną i odbiera głosy PiS. Trzymam za nich kciuki, już jedynie jako kibic.

I teraz są pogłoski, że aby nie odbierać głosów PiS, PJN we wrześniu się rozwiąże i poprze partię Kaczyńskiego. Wierzy Pani w to?
Na temat polityki z kolegami z PJN nie rozmawiam.

Czytaj także:
* Cztery oblicza Joanny Kluzik-Rostkowskiej
* Polityczni spadochroniarze na listach wyborczych
* Platforma od Gowina do Arłukowicza. Czy nadmiar frakcji rozsadzi partię Tuska?
* Kamiński: PiS będzie w opozycji, dopóki na jego czele stoi Kaczyński

Wideo

Komentarze 53

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mikołowianin

W dzisiejszych niespokojnych czasach w Europie trzeba doświadczonych, a nie młodych! GrzegorzZ
POzdrawiam!

Tak ta pani jest bardzo doświadczona......

m
mikołowianin

my mieszkańcy powiatu mikołowskiego nie chcemy spadochroniarzy,nie będziemy na ciebie głosować!!!!

C
CASINOSINS.COM/pl

CASINOSINS.COM/pl

G
GrzegorzZ

POzdrawiam!

x
xx

już nie jest młoda i piękna jak obecne PiS-ówki, to ja trapi najbardziej

G
GrzegorzZ

Ciężko mi czasem związać koniec z końcem, ale wiem, że PO nie zrobi nic radykalnego czy nieprzewidywalnego. Po 2 latach nie zrezygnują tak jak PiS. Rządzili w trudnych czasach 4 lata i kolejne 4 sobie poradzą.

k
kobieta

zajmij sie garami, bo nikt nie da złamanego grosza za ciebie, nie mówiąc o oddaniu głosu.

i
iustus

Tylko zapomniala znowu dodac ze Tusk przyjal ja za krytykowanie Kaczynskiego.

k
kukuku

Przyjął Cię biedna kobieto tusk za krytykę Kaczyńskiego. Agent i zdrajca zawsze pozostanie sobą. Nie życzę nikomu zle ale Pani Kluse powinna zająć się rodziną a nie polityką

D
Darek Warszawa

w nadziei na zmiany i reformy. Usłyszałem bajkę Tuska o zielonej wyspie, cudach itp. Choć wiele rzeczy mi w PiS nie odpowiada, zagłosuję na Kaczyńskiego .Dlaczego? Bo chcę żyć w normalnym kraju, chcę żyć w Polsce!

d
ddqa

Kluzik-Rostkowska opowiada bajeczki o PO. Tej Pani już dziękujemy. Nie głosujemy na Platformę Obłudy.

P
Polak

Pleciesz bzdury kobieto aż się czytać nie chce.

H
Hern

Nie można skakać z partii do partii, trzeba mieć sprecyzowany światopogląd, dziwię sie Tuskowi że przyjął takie byle co z przeszłością w pisie
Normalna napewno nie jest!!!

y
yapiss

Przyjął, bo zdradziła PIS. Zobaczymy co zrobi Tusk jak Kluzik porzuci PO. Wyśle ABW do jej domu.

G
GrzegorzZ

..., a Donald Tusk mnie przyjął.

Dodaj ogłoszenie