Kim Un-Su – Likwidator. Zabijanie za pieniądze to praca

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Zaktualizowano 
Kim Un-su – urodził się w 1972 roku w Busan. Został okrzyknięty „koreańskim Henningiem Mankellem”, a jego powieści cieszą się uznaniem zarówno krytyków jak i czytelników. Jest laureatem najbardziej prestiżowej koreańskiej nagrody literackiej Munhakdongne, a w 2016 roku uzyskał nominację do Grand Prix de Littérature Policière.
Kim Un-su – urodził się w 1972 roku w Busan. Został okrzyknięty „koreańskim Henningiem Mankellem”, a jego powieści cieszą się uznaniem zarówno krytyków jak i czytelników. Jest laureatem najbardziej prestiżowej koreańskiej nagrody literackiej Munhakdongne, a w 2016 roku uzyskał nominację do Grand Prix de Littérature Policière. Wydawnictwo Akurat
Koreańczyk Kim Un-Su pod pretekstem thrillera „Likwidator” przemyca mnóstwo uniwersalnych prawd nie tylko o zabijaniu, choć trupów w tej książce nie brakuje.

Niejaki Reseng to zabójca na zlecenia, które przychodzą z… biblioteki. I to on opowiada czytelnikowi swoją historię znaczoną mordami tylko i wyłącznie dla pieniędzy. A przy tym opisuje przemiany społeczno polityczne w Korei Południowej, które jakoś dziwnie można by i dopasować do zupełnie innych stron świata. A przy tym język, jakim się posługuje, za sprawą Radosława Madejskiego (zdaje się, że z angielskiego) czyni thriller prawdziwą literaturą obyczajową.

Tytułowy Likwidator o jednej ze swoich ofiar, byłym generale, który za pieniądze podatników zlecał zabójstwa politycznych oponentów opowiada tak: „koniec końców jego nazwisko również trafiło na jedną z takich list. Bo tak to już jest. Prędzej czy późnij dobra passa się kończy i ci, którzy zostali zdetronizowani, muszą uprzątnąć bałagan, którego narobili, jeżeli chcą przeżyć. A czas nigdy nie działa na ich korzyść”.

Kim Un-Su słowami Resenga opisuje, że w czasach dyktatury, osoby które sprawiały problemy „Wystarczyło wciągnąć do jeepa na oczach rodziny, potrzymać w celi i odesłać skatowanego do domu… po co było zawracać sobie głowę specjalistami od mokrej roboty?” Wraz z administracją cywilną, popyt na jego usługi wzrósł. „Żeby nie przyciągać uwagi społeczeństwa i mediów, żeby nie ujawniać własnych mechanizmów działania i żeby uniknąć przyszłej odpowiedzialności, politycy nawiązali potajemną współpracę z przestępczym podziemiem… W branży zapanowało prawdziwe ożywienie, kiedy w ślad za rządem poszły korporacje.”

Kim Un-Su naprawdę umie uwieść swoją opowieścią czytelnika, który choć zdaje sobie sprawę z finału książki, wciąż ma nadzieję, że świat nie jest tak okrutny, jakim widzi go ów Reseng likwidator. Polecam.

polecane: MuzoTok: Szymon Wydra & Carpe Diem

Wideo

Materiał oryginalny: Kim Un-Su – Likwidator. Zabijanie za pieniądze to praca - Kurier Poranny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie