Kim jest Abelard Giza? Wszystko o jego kabarecie, filmach i miłości

Grażyna Antoniewicz
Kim jest Abelard Giza, gdański komik, który postawił na nogi parlamentarny zespół do spraw przeciwdziałania ateizacji Polski?

Czy jest popularny? Skądże, protestuje. Czasem ktoś poprosi go o autograf, zawoła: "Się masz Blacha".
- Gorzej gdy rozpoznają mnie ze skeczu o Hitlerze, wtedy krzyczą "Ty Hitler!". Słowa wyrwane z kontekstu brzmią dziwnie - uśmiecha się.

Niektórzy uważają go za skandalistę, dla innych jest buntownikiem.
Jego telewizyjny monolog, tak zwany stand-up, wywołał protest Andrzeja Jaworskiego, przewodniczącego - złożonego wyłącznie z posłów i senatorów PiS - parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania ateizacji Polski. Uznał on, że żarty Gizy obrażały papieża i ludzi w podeszłym wieku i złożył wniosek o ukaranie TVP2, gdzie program wyemitowano.
Abelard Giza zapewnia, że podczas występu nie posunął się zbyt daleko.

- Gdybym uważał, że coś jest nie tak, to bym tego nie zrobił, nie wyszedł z tym do ludzi. Ci, którzy słuchają uważnie zrozumieli, co miałem na myśli. Dziwi mnie i niepokoi dlaczego w naszym kraju ludzie nie mogą wierzyć w to, co chcą. Polska to nie jest państwo wyznaniowe. Chyba mamy wolność słowa? - pyta retorycznie.

Abelard Giza ma talent w genach, odziedziczył go m.in. po dziadku, znakomitym, pełnym fantazji malarzu Hugonie Laseckim - wieloletnim wykładowcy na gdańskiej ASP.

- Mam genialną rodzinę, mama jest zdolniacha, ojciec ma fajne poczucie humoru - zapewnia Giza. - Moi najbliżsi nigdy w życiu nie mówili mi co mam robić. Zawsze wspierali mnie i dopingowali. Chodzili na jasełka w kościele - dwa razy grałem w nich pastuszka. Oglądali moje pierwsze występy kabaretowe. Czasami mnie to wykurzało. Mówiłem: Nie, nie przychodźcie. Zawsze musiałem zarezerwować miejsce dla babci, dziadka, rodziców i brata oczywiście też. Kumple mówili: Daj spokój stary, rodzinę będziesz zapraszał? Więc marudziłem, "Już to widzieliście". Dzisiaj wiem, że jest to najlepszy zespół dopingujący jaki można mieć. Zawsze byli szczerzy, nigdy nie zachwycali się bezkrytycznie tym, że Abelardek jest na scenie. Coś im się podobało, coś nie. Czasem dziadek przychodził i mówił: A może zrób tak? Jak się pojawiłem w telewizji, cała rodzina zwariowała. Ale super! - cieszyli się.

Abelarda kusi kino. Jego film sensacyjny "Towar" otrzymał wiele nagród, w tym OFFskara za scenariusz. Kiedy robił kolejny, w jednej z ról obsadził swojego dziadka.

To nie był debiut filmowy malarza. Kiedyś zagrał u wnuka, mężczyznę, którego zastrzelili.
- Tym razem uszedłem z życiem - cieszył się Hugon Lasecki.
Zagrał faceta, który codziennie wychodzi z psem na spacer. Któregoś razu odkrywa, że podoba mu się pewna kobieta. Zwierza się z tego spotkanemu duszkowi, który jest... duuużą marchwią.
- Abelard, to cholernie fajny chłopak - zapewnia z dumą.

Mama Abelarda mówi, że syn był inteligentny, od urodzenia.
- Szybko zaczął mówić, szybko chodzić. Wymyślał wierszyki dwuwyrazowe. Był zabawny, lubił się przybierać i już jako dziecko robił kabaret. Nigdy nie nudził się w swoim towarzystwie. Nawet kiedy po dwóch latach miał brata to siedział w kąciku i kombinował sam. Skąd imię Abelard? Mój tata chciał tak nazwać swoje dziecko, ale że na świat przyszła córka zostałam Heloizą. Dlatego postanowiłam, że mój syn będzie miał na imię Abelard.

Abelard Giza kiedy był mały marzył, aby zostać reżyserem.

- Dzisiaj wiem, że to nie jest tak hop siup. Potem uznałem, że to co lubię to pisanie i wymyślanie dziwnych historii. Jako dziecko bawiłem się z rodzicami i bratem Hugonem w odtwarzanie filmów z Indianą Jonesem. Ubrani w kurtkę i czapkę chodziliśmy po całym mieszkaniu, szukając świętego Graala - wspomina.
Brat Hugon, tak jak dziadek ukończył ASP.

Abelard Giza pisząc obiema dłońmi czerpie z doniesień prasowych i telewizyjnych. Na tapecie często bywają politycy z Sejmu.
W jednym z programów aplauz widowni budziło spotkanie posła z kolesiem z "dzielni".
- Co robicie - pyta koleś?
- Dbamy o szkoły, budujemy drogi, stadiony...
- Zarąbiście, a kiedy będziecie u nas na dzielni?
- My się nie rozumiemy. My mamy mandaty...
- To tak, jak my, ale my mamy też wyroki.
- My też - odpowiada z dumą poseł.

Abelard Giza zapewnia, że dla komika nie istnieją żaden granice. Można śmiać się z wszystkich i z wszystkiego.
- Złe emocje, albo rzeczy, które nas wykurzają trzeba jakoś skomentować. Mamy wolność słowa, poza tym nie mam zamiaru ranić czy obrażać ludzi swoimi tekstami - mówi.

Wciąż zaskakuje pomysłami. Kiedy napisał sztukę "Swing", ciepło przyjętą przez publiczność, wydawało się, że koniec z kabaretem, zostanie poważnym komediopisarzem. Tymczasem zrobił film na kanwie tego pomysłu. Dobrze, teraz będzie filmowcem - prorokowano. Tymczasem, myk, znów wraca do teatru i pracuje nad sztuką dla Teatru Wybrzeże (choć nie sam - wspólnie z Kubą Roszkowskim i Wojtkiem Tremiszewskim). Niezmiennie jednak pisze teksty dla kabaretu Limo.

To Limo przyniosło mu sławę. Kabaret do życia w 1999 roku powołali Abelard Giza i Marcin Kulwikowski, wówczas uczniowie gdańskiego VIII LO. Limo, zabłysnął na festiwalu "Wyjście z cienia" w Gdańsku. Potem była PaKA i pierwsze miejsce. I znów PaKA, na której dostali główną nagrodę, budząc szemranie z powodu tematyki programu "Za murami, za ogniami". Szalała święta Inkwizycja i braciszkowie, była Joanna d'Arc, habity. W roku 2006 na festiwalu Lidzbarskie Wieczory Humoru i Satyry zdobyli Grand Prix za program "Miasteczko" i nagrodę "Dla pierwszych buntowników Rzeczypospolitej".
- Buntownicy, mam nadzieję, nie będą już potrzebni. Chyba, że zbuntujemy się wszyscy. Czekam kiedy się wszyscy wkurzą. Jednak z drugiej strony, kiedy patrzę na polskich kibiców, takich prawdziwych, albo na ludzi jak się jednoczą w sytuacjach trudnych, wtedy nie chciałbym być nikim innym, jak tylko Polakiem.

Z czego się śmieją Polacy? - zastanawia się - Czasy, gdy im gorzej - tym śmieszniej - już się skończyły. Był taki moment, gdy satyrycy, kabareciarze uderzyli mocno w PiS, każdy chciał dołożyć swoją cegiełkę. Teraz rządzi Donald Tusk. Nie jest o wiele lepszy, jeśli chodzi o organizację, budowanie stadionów, dróg itd. Ale na pewno nie jest fanatykiem, człowiekiem, który pragnie wszystkich pobić. Może dlatego my nie zamierzamy jego bić. Odpuściliśmy mu... Chwilowo - dodaje po namyśle.

Nie ma wolnego czasu, odkąd w jego życiu pojawiła się ukochana Daria.
- 28 lat byłem sam i nagle odkryłem, że takie wspólne obejrzenie filmu, zjedzenie razem obiadu albo wyjście na spacer jest super - wyznaje zakochany Abelard.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Materiał oryginalny: Kim jest Abelard Giza? Wszystko o jego kabarecie, filmach i miłości - Dziennik Bałtycki

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja

A może tak bardziej po polsku i z sensem byś to napisał?

a
abi

kto placi ten placi :]

p
precz z giza

abelard ma czasem hamskie zagrywki np w skeczu o hitlerze tzn o zmianie nazwiska hitler tam sam giza nabijal sie ze ktos ma na nazwisko hitler to bylo urazajace poniewaz ktos moze miec na nazwisko hitler mogl by sie poczucx urazony sam zalozyciel kabaretu limo nie ma lepszego imienia rodzice musieli go naprawde nie lubic dajac mu takie imie

s
ss

Uwielbiam Gizę, jego poczucie humoru i dystans do siebie :)

B
Binia

Odsłuchałam skecz o papieżu,o co ten hałas?Przy tekście o babci w warzywniaku uśmiałam się mocno.
Lubię przegiety humor w stylu"Małej Brytanii","Pcim Dolny"-kto oglądał ten wie.
Jak jest ta nasza wiara skoro skecz może obrazić czyjeś uczucia religijne.
Panie Abelardzie niech zrobi pan skecz o gdańskim wielbicielu actimelków albo o kuźni elit - szkole braci ptaszków.

T
Telewidz

Abelard to przeciętny kabareciarz , jego główny repertuar to sprósne , w sumie - poza kilkoma rodzynkami - marnej jakości skecze ale i tak przebija go grupka pajaców z Górnego Śląska : Łowcy B. Tej maszkarady w wykonaniu tej grupki nawiedzonych nie da się oglądać ani słuchać, jeden wielki jazgot, mało sensu a dużo niskiej jakości paplaniny i wrzasków.

a
ab

najpierw "zagryz " potem piardł

s
szatan

to mój pracownik / Lucyfer/

O
OnOmAtOpEjA

...jaki jest teraźniejszy kabaret , też każdy widzi ... gdzie tym "artystom(sic!)" kabaretowym do poziomu kabaretów : STS , Pod Egidą , Dudek , Elita-Studio 202 , itd ... ci pożal się Boże kabareciarze dzisiejsi , butów są niegodni czyścić w/w mistrzom ... jaka jest dzisiejsza muza jak młodzież to zwie ... no q.oo.r.f.a nikt mi powie , że hiphop to sztuka ... a ich utwory to muzyka... no nie tego już za wiele .

Z
Zdegustowana

Zdegustowana oczywiscie samym A.G. jak i poziomem jego ,,występów,, czegoś tak płytkiego i zarazem ohydnego dawno nie było .No ale jaki poziom TVP taki też poziom jego programów. Za co ja płacę abonament? Nowy celebryta TVP- zapewne.

Z
Zdegustowana

Zdegustowana oczywiscie samym A.G. jak i poziomem jego ,,występów,, czegoś tak płytkiego i zarazem ohydnego dawno nie było .No ale jaki poziom TVP taki też poziom jego programów. Za co ja płacę abonament? Nowy celebryta TVP- zapewne.

/ oksza

Ale to, że dajesz niedorzeczne rady - to już chluby nie przynosi...

z
zagryz

Lubię czytać zaangażowane recenzje. Analiza treści, plusy, minusy, ocena przyczyn, skutków. Najlepsze są wnioski. Bywają takie , że chce się żyć, ale są też takie, że jakoś trzeba żyć. Gutta cavat, lapidem...etc.

p
pastuch

Abelard zarabia zabawiając lud. I lud się bawi. Ale niektóry nie. Może nie powinniśmy mieć tylu programów tv?? Jeden? Pamiętam, że jak przynieśli ten jeden, to zaraz chciano, od góry do dołu, drugiego. Teraz mamy full programów i przeszkadza. No, jak zapewnić oglądalność (jak skontrolować). Wszystkich kanałów nie utrzyma dotacja z fundacji. Kogoś trzeba szukać. Padło na komedianta. Jak porządek, to wg kogo? Publiczne ubliżanie premierowi naszego kraju mile widziane, a jakieś dowcipy, to nie? A o przyjacielu prezydencie, od którego sporo interesów zależy co powiedziano - i nikt nie sypał nawet soli wypadowej na łysinę. Znaleziono proporcjonalnie wielkiego przeciwnika. Czy tak wygląda zastraszanie maluczkich, którzy się bawią?? Przymusu chodzenia na jedną i tą samą potańcówkę chyba nie ma, ja kulawy , nie tańczę...

m
maro

Poziom intelektualny "żartów" niejakiego Abelarda Gizy jest gorszy niż gimnazjalny. Jego zastanawianie się jakie ktoś ma majtki i czy puszcza bąka jest żenująco idiotyczne. Ten facet powinien wziąć się za jakąś normalną robotę.

Dodaj ogłoszenie