Kilka słów prawdy o "Rzeczpospolitej"

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Podobno jakoś wczoraj był 13 grudnia i demonstracje. Ja na luziku, martyrologii nie uprawiam. Zjadłem śledzie od Oli Miller, wybitne (człowiek, który oceniał ich smak, zasłabł u Kwaśniewskiego, Januszek, czyżby zamach?). No więc pani Ola usłyszała, że śledzie lubię niebywale, więc przyrządziła. Ale pomyślała - sto procent - że może się zasolę albo naoliwię - upiekła zatem też piernik.

Muszę wam powiedzieć, że nigdy w życiu tak pysznego ciasta nie jadłem.

Rewelacyjnie pyszne. Szkoda, że tylko kilo…

A na święta, bo Ola mnie chyba lubi, obiecała pasztet z zająca…

Ostatni dobry pasztet z zająca jadłem ze trzydzieści lat temu.

Dzisiaj - same podróbki. Serio.

No dobra, ten wstęp był po to, że ludzie pióra mają znajomych w różnych sferach, po prawej i po lewej, i wszyscy są sobie życzliwi. Prywatnie. A gdy przychodzi do polityki - zaczynają się kłótnie.

Ja na przykład dostałem ofertę pisania do "Uważam Rze". Zastanawiałem się, czy nie jest to jakaś zdrada wobec "Timesa", ale skoro Paradowska może robić dla "Timesa" i "Polityki", i dla telewizji, i radia, no to ja mogę też (zwłaszcza że czeka mnie jakiś rachunek pięć tysi za gaz, czyli mniej więcej tyle, ile ostatnio zapłaciłem za prąd…).

No, ale wielka chryja. Bo podobno właściciel tej gazety powyrzucał dziennikarzy.

Z szacunkiem całym - mnie wyrzucano z pracy dziesiątki razy. Z "Piłki Nożnej" za zdjęcie dziewczyny w sportowym stroju, czyli na golasa. Z "Superaka" za pijaństwo, z "Faktu" i "Dziennika" za odbicie dziewczyny naczelnemu, z "Wyborczej" i z "Wprost" za wypadek drogowy, z "Przeglądu Sportowego" za zbyt dobre wyniki, z Interii za obrazę kobiet (zacytowałem wtedy Kirka Douglasa, złego na swoją gospodynię w hotelu, wciąż skarżącą się na Żydów).

No więc grupa "Uważam Rze" skarży się na lewo i prawo, więc winien jestem kilka wyjaśnień.

No więc, jak pamiętam, masowe zwolnienia (zwane grupowymi) miały i mają miejsce w TVN, były w Zetce, w "Wyborczej" są na okrągło, w "Przeglądzie Sportowym", ekonomia. I nikt nie dorabia do tego ideologii.

W "Rzeczpospolitej" (kiedyś trwała dyskusja czy Rzecz-, czy Rzeczypospolitej) - zaczynałem zawodowe życie. Mianowicie praktyki studenckie. No i przychodzę pierwszego dnia, siadam za kolegialnym stołem, ale ktoś mi zwraca uwagę:
- Dzieciaku, siądź raczej tam pod oknem…

Okna zamknięte. Był 31 sierpnia może 1982, może 1983 roku, najpóźniej. Cała Warszawa płonęła, rocznica Porozumień Sierpniowych, swąd gazów łzawiących zatykał oddech. Poprzedniego dnia nawet Dziennik Telewizyjny pokazywał wieczorem starcia demonstrantów z policją, w całym mieście... Huk wystrzałów, dymy, smród, wojna wszystkich ze wszystkimi.

I biorę "Rzeczpospolitą", a tam na pierwszej stronie komentarz (w archiwum możecie sobie znaleźć): Wczoraj w Warszawie był normalny dzień pracy.

Tak nie dowierzam, chociaż znałem już na pamięć Orwella, że można tak kłamać.

Ale odzywa się naczelny: Tak, …świetny komentarz, wczoraj był normalny dzień pracy.

I tak po kolei, każdy z kierowników - tak, wczoraj był normalny dzień pracy.

Deklaracje lojalności, które nie przeszłyby mi nawet przez gardło.
Wstyd. Hańba. Kłamstwo.

Więc jak ktoś chce budować LEGENDĘ "Rzepy" - spoko. Reżimowa firma. Z najlepszym socjalem w Polsce, z 13. i 14. pensjami. Kiedyś chcieli mnie skaperować…

Za dziesięć tysięcy netto.

Podziękowałem.

No, ale wracam do tej sytuacji, że właściciel żegna się z dziennikarzami. Bywa, ma prawo.

Prawo własności.

Jest podejrzany o manipulacje ideologiczne. Spoko. Ja na przykład piszę dla "Polski The Times". I jest jakimś megamitem, że właściciele dyktują profil wypowiedzi.

Od lat piszę w naszej gazecie artykuły. Nigdy żaden naczelny, ani Paweł Fąfara, ani Paweł Siennicki, nie mówił mi, co pisać i w jakim tonie. Nigdy.

Jedyne uwagi, to żeby może nie bluźnić za bardzo. Nie żeby nie bluzgać w ogóle - po prostu żeby nie robić rynsztoka z publicznych wypowiedzi.

Ale czy ktoś lubi stronę prawą czy lewą? Ja zmieniam zdanie i opinie kilka razy dziennie. I zajadam właśnie pierniczek od Oli Miller.

Co do wolności słowa, muszę odwołać się do niedawnej historii. Grupa dawnych dziennikarzy "Wprost" postanowiła założyć gazetę, tak jak dziś dawna grupa z "Uważam Rze" zakłada własne pismo: "W sieci".

Otóż byli pracownicy "Wprost" założyli "Wprost Przeciwnie". Normalny tygodnik, z ambicjami.

Tomasz Lis, uchodzący za herolda wolnego słowa, wysłał wówczas do kolporterów prasy pisma straszące milionowymi odszkodowaniami. Bo "Wprost" i "Wprost Przeciwnie" miałoby rzekomo powodować konflikt biznesów. Prowadziłem wtedy rozmowy z panem Klickim, kolegą moim, właścicielem połowy kiosków z prasą w Polsce. I on powiedział: "Nie zaryzykuję, przykro mi Paweł, ale jest to sprawa konfliktowa. Zmieńcie tytuł, tak będzie najlepiej".

Upadliśmy po dwóch albo trzech numerach, towarzyszu Lis, i obrońcy wolnego słowa. Naczelny Jan Piński, młody, stracił majątek, bo chciał coś stworzyć. A Mirek Cielemęcki, wybitny dziennikarz ekonomiczny, umarł na zawał serca.

Lis zwolnił wszystkich niemal pracowników. Jego firma, nawet szefa działu medycznego. Mądrego człowieka.

Ktoś go bronił? A przecież wyglądało to na klasyczną czystkę.

Dziennikarze są pracownikami najemnymi, dokładnie tak samo jak hydraulicy. I nie ma co sobie przypisywać nadzwyczajnego znaczenia. Dziennikarze to już nie czwarta władza, tylko sfera usług. Pochwał i donosów. A najczęściej nudziarstwa.
Co piszę, wsuwając piernik i czekając na pasztety.

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dociekliwy
Coś mi tu nie gra, czy można jaśniej? - najpierw: "Od lat piszę w naszej gazecie artykuły. Nigdy żaden naczelny, ani Paweł Fąfara, ani Paweł Siennicki, nie mówił mi, co pisać i w jakim tonie"; a poniżej: "Dziennikarze są pracownikami najemnymi, dokładnie tak samo jak hydraulicy. I nie ma co sobie przypisywać nadzwyczajnego znaczenia. Dziennikarze to już nie czwarta władza, tylko sfera usług. Pochwał i donosów. A najczęściej nudziarstwa". To jak w końcu? Jak najemnik to wykonuje dokładnie to co mu każą, czy tak?
d
dociekliwy
Coś mi tu nie gra, czy można jaśniej? - najpierw: "Od lat piszę w naszej gazecie artykuły. Nigdy żaden naczelny, ani Paweł Fąfara, ani Paweł Siennicki, nie mówił mi, co pisać i w jakim tonie"; a poniżej: "Dziennikarze są pracownikami najemnymi, dokładnie tak samo jak hydraulicy. I nie ma co sobie przypisywać nadzwyczajnego znaczenia. Dziennikarze to już nie czwarta władza, tylko sfera usług. Pochwał i donosów. A najczęściej nudziarstwa". To jak w końcu? Jak najemnik to wykonuje dokładnie to co mu każą, czy tak?
d
dociekliwy
Coś mi tu nie gra, czy można jaśniej? - najpierw: "Od lat piszę w naszej gazecie artykuły. Nigdy żaden naczelny, ani Paweł Fąfara, ani Paweł Siennicki, nie mówił mi, co pisać i w jakim tonie"; a poniżej: "Dziennikarze są pracownikami najemnymi, dokładnie tak samo jak hydraulicy. I nie ma co sobie przypisywać nadzwyczajnego znaczenia. Dziennikarze to już nie czwarta władza, tylko sfera usług. Pochwał i donosów. A najczęściej nudziarstwa". To jak w końcu? Jak najemnik to wykonuje dokładnie to co mu każą, czy tak?
L
Lidka
Panie Pawle, dziennikarz to jednak powinna być misja. Przebija przez pana cynizm ( może to dowcip w pańskim wykonaniu?)..Niech pan obejrzy na Planete co o dziennikarstwie mówił i pisał znakomity Albert Camus. Dziennikarzowi i zespołowi powinno o coś chodzić. Nie tylko o kasę. Może dlatego co roku ginie tylu korespondentów wojennych, którzy usiłują nam przekazać jakaś cząstkę prawy?! A pan tu o pasztetach i śledziach. Brzuchomówca....no cóż, byt kształtuje świadomość, prawda?
p
polo
"Od lat piszę w naszej gazecie artykuły. Nigdy żaden naczelny, ani Paweł Fąfara, ani Paweł Siennicki, nie mówił mi, co pisać i w jakim tonie. Nigdy."
Otóż to. Nigdy nie trzeba było zwracać uwagi, ponieważ autor, doświadczony w robocie operacyjnej, sam wie co wolno, a czego nie wolno.
To jest tzw. samocenzura.
Dlatego należało powyrzucać nieprawomyślnych dziennikarzy, wstawić w ich miejsce nowych, posłyszanych, a oni już będą wiedzieli co wolno, a czego nie.
Nie potrzeba żadnej cenzury.

Niejaki towarzysz Kuczyński w g…e Wyborczym pouczył "dziennikarzy"
co i jak maja pisać na temat Tuska i PO, cyt;
"Czytelnik zarzuci mi, że wzywam do samocenzurowania się komentatorów, że chcę im zamykać usta. Usta zamykać im ne mogę i nie chcę, ale to prawda, wzywam do specyficznej samocenzury. Nazywa się ona rozwagą w tym, co się mówi i pisze. To jest samocenzura specyficzna, bo robiona nie z myślą, że gdzieś jest cenzor urzędowy, który i tak chwyci za nożyczki, lecz ze świadomością siły słowa".

Czyli, samocenzura jako "rozwaga w tym co się pisze i mówi".
Oczywiście, nauki towarzysza Kuczyńskiego nie dotyczą przeciwników politycznych.
A
ALA
BO WTEDY NA GAZ NIE ZAROBILBYS NA PEWNO
P
Piter
Panie Pawle, będę czytał Pańskie felietony w każdym piśmidle ale nie w "odzyskanym" URze. Zresztą, długo się ten wyrób tygodnikopodobny nie utrzyma na rynku. Do końca stycznia będzie POsprzątane. Mówiąc po polsku: "Szkoda... hihihi :)))".
n
naczelny
Zgoda najgorszy felieton pisany pewnie po pijaku.
N
NorvidNH
Oto temat?
"W rozmowie na temat wprowadzenia stanu wojennego powiedział, że wprowadzenie stanu wojennego popiera. Popiera w 90 procentach decyzje gen. Jaruzelskiego. Na pytanie, dlaczego nie poprze oficjalnie działalności Jaruzelskiego, powiedział, że nie może się do tego przyznać" - czytamy notatkę napisaną 18 maja 1982 roku przez ppor. Jana Seroczyńskiego.

"Super Express" opublikował również inne fragmenty. Sześć dni po przytoczonej już notatce, ppor. Eugeniusz Kwapis zanotował, że Wałęsa "uważa, że 13 grudnia to było jedyne możliwe i bardzo dobre pociągnięcie generała Jaruzelskiego".
k
kssen
Nie wierzę w 80 tys.
k
kssen
Wie Pan Panie Redaktorze Ja nawet lubię Pańskie felietony, ale to co dzisiaj Pan wypichcił to jest jednak grubo poniżej jakiegokolwiek poziomu Pierwsze - w czasie który Pan opisuje, to była inna firma i inni ludzie - stan wojenny, albo tuż po nim. Połamało ludziom kręgosłupy. Trzeba przyznać, że nie wszystkim, ale zostawmy stare dzieje. No a jak sie naczelny nazywał? Bo ani Lisicki, ani Wróblewski. Święte prawo własności? No może zrobił to Pan Hajdarowicz prawie, że zgodnie z prawem [nie wiem jak wygląda teraz w swietle prawa pracy wyrzucenie człowieka, który jest na urlopie], ale na pewno nie zgodnie z obowiązująca pragmatyką. Jeszcze raz to świete prawo własności - a ja bym chciał wiedzieć, jak sie do takiego prawa własności dochodzi. Dla mnie ciekawe zagadnienie.
Chce Pan przystapić do UważamRze. Też święte prawo, mamy wolność przekonań. Ale tak z drugiej strony, to nie jest Panu jakoś głupio? Iluś tam kolegów, dobrych przecież dziennikarzy straciło pracę za przekonania [nie dyskutujmy, czy słuszne, bo to w tym przypadku nie ma znaczenia], a Pan wchodzi na ich miejsce, pod twardą rękę człowieka który na żadną wiekszą niezależność nie pozwoli. No zgadzam się, zawsze można opisać co to się jadło i gdzie.
A druga sprawa - czy warto wstępować do firmy, która ma realne szanse na bankructwo? Ja czytałem UważamRze dla jej autorów. Dyrdymałki o modzie, handlu zywym towarem itd itd mam gdzie indziej. P. Hajdarowicz ma bardzo złe wyniki sprzedaży Przekroju, a w tym układzie UwarzamŻe też sie chyba nie utrzyma. No zgadzam się, może jeszcze parę miesięcy uda sie trochę kasy zgarnąć. Tylko cholera te poranki przed lustrem z maszynką do golenia - to może być przykre.
K
Kazik
Inna sprawa ,że dziennikarze w większości są słabi , bezmózgowi szczególnie ci telewizyjni , bo jeśli dwóch polityków na tę samą sprawę ma dwa z góry wiadome poglądy - to przynajmniej jeden z nich jest kretynem, a t.zw. dziennikarz z wypiekami słucha pilnie jego paplaniny zamiast powiedzieć mu człowieku lecz się na rozum , albo idż na lewatywę , bo p...... bzdury jak rzadko który,
W
Winny
Nic do pana nie mam, ale doskonale pan wie, że decyzja z usunięciem Lisickiego nie miała nic wspólnego z wolnym rynkiem ani z mądrą decyzją biznesową, więc udaje pan głupiego Jasia. "Uważam Rze" bez tych nazwisk zjedzie ze 130 tys. sztuk sprzedaży do, bo ja wiem, może utrzyma się na 80 tys., a może spadnie do ok. 40 tys. i będzie sztucznie podtrzymywane przy życiu za pomocą państwowych reklam, które już popłynęły do tygodnika Pińskiego. Tak czy siak w warunkach wolnego rynku Hajdar by na tym stracił, ale jest jedno ale. Sytuacja, w której właściciel (powinienem raczej napisać zaprzyjaźniony z władzą oligarcha) zarzyna świetnie sprzedający się tygodnik, wywalając naczelnego, który stworzył to pismo od A do Z, (co de facto doprowadziło do odejścia ok. 24 dziennikarzy, Hajda musiał być tego świadomy) po to by uzyskać jakąś rentę polityczną, szemrane korzyści od rządzących nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem. To kapitalizm państwowy w czystej postaci. Urze było ewenementem na rynku prasowym i pan dobrze o tym wie.
k
koszerny
uważaj pan dziś red. Żakowski się naburmuszył w TOK-fmie może być o..pierniczek lepszy od p.Oli
L
Lolo
Ale śmierdzi
Dodaj ogłoszenie