18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Kierunki inżynierskie wracają do łask

Magdalena KulaZaktualizowano 
Studentka Politechniki Wrocławskiej
Studentka Politechniki Wrocławskiej Tomasz Hołod/POLSKA
Coraz więcej studentów rozpoczyna studia na kierunkach inżynierskich. Po latach niewielkiego zainteresowania uczelnie techniczne staja się atrakcyjne.

Tak wynika z najnowszego raportu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które podsumowało ostatni nabór na uczelnie .Po raz pierwszy od lat w pierwszej piątce najchętniej wybieranych przez młodzież studiów znalazł się kierunek techniczny: budownictwo, na które usiłowało się dostać ponad 21 tysięcy kandydatów. Dwa oczka dalej - na siódmym miejscu - uplasowała się informatyka (prawie 19,5 tys. kandydatów). W dwudziestce najpopularniejszych specjalności są jeszcze cztery inne inżynierskie dziedziny: biotechnologia, ochrona środowiska, mechanika i budowa maszyn oraz zarządzanie i inżynieria produkcji (pełna lista w tabeli obok).

Wskaźnik ilustrujący liczbę kandydatów starających się o przyjęcie na każde wolne miejsce na studiach technicznych wzrósł w 2008 r. z 2 do 2,8. Ale w najlepszych politechnikach w kraju o każdy indeks starało się nawet sześć, siedem osób - najwięcej od lat.

- Zainteresowanie studiami inżynierskimi wreszcie rośnie. Pomogła w tym zapewne prowadzona przez nas silna promocja studiów technicznych oraz dofinansowanie przez resort nauki tak zwanych kierunków zamawianych, strategicznych dla gospodarki - mówi Barbara Wierzbicka z Departamentu Nadzoru i Organizacji Szkolnictwa Wyższego.

Rząd funduje studentom dziedzin ważnych dla gospodarki kraju stypendia, które w 2009 roku sięgną nawet 1000 złotych miesięcznie. Resort nauki opłaci też zajęcia wyrównawcze z matematyki i fizyki dla studentów pierwszych lat. W nadchodzącym roku akademickim program kierunków zamawianych pochłonie 200 mln złotych. Skorzysta z niego 13,3 tysiąca studentów. Do 2013 roku prawdopodobnie uda się wykształcić dodatkowo kilkadziesiąt tysięcy inżynierów.

W trójce najbardziej obleganych uczelni znalazły się w 2008 roku aż dwie techniczne: na pierwszym miejscu Politechnika Warszawska, na trzecim Politechnika Gdańska. To imponująca zmiana, bo jeszcze rok temu tę listę otwierał Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, gdzie o każdy indeks na dzienne studia konkurowało średnio osiem osób.

- O przyszłych inżynierów walczyliśmy przez lata, pomogła współpraca z liceami, organizowanie kół naukowych i laboratoriów dla najzdolniejszych uczniów, finansowanie zajęć wyrównawczych z matematyki dla studentów pierwszego roku - przyznaje prof. Władysław Wieczorek, prorektor Politechniki Warszawskiej ds. studenckich.

Profesor Jerzy Woźnicki, szef Fundacji Rektorów Polskich i były rektor PW przewiduje, że prawdziwy boom na kierunki inżynierskie odczujemy w 2010 roku i w kolejnych latach.

Za rok, po niemal ćwierćwieczu, na maturę wraca wyczekiwany przez środowisko naukowe obowiązkowy egzamin z matematyki. - Obecni licealiści już wiedzą, że czeka ich matura z matematyki, traktują ten przedmiot poważnie. Dobrze zdany egzamin umożliwi im podejmowanie studiów inżynierskich do tej pory uważanych przez młodzież za zbyt trudne - mówi profesor.
Jak podkreśla Woźnicki, wieloletni brak zainteresowania studiami politechnicznymi to efekt polityki lat 90. - Wówczas zaczęły powstawać nowe instytucje finansowe, kształtowały się nowe rynki, w Polsce zaczęli się pojawiać zagraniczni inwestorzy. To spowodowało falę zainteresowania kierunkami ekonomicznymi, marketingiem, prawem - mówi profesor.

Powstające w Polsce jedna po drugiej uczelnie niepubliczne (dziś działa ich ponad 300) pomogły wprawdzie Polsce zwiększyć odsetek osób z wyższym wykształceniem, ale z drugiej strony - przyczyniły się do niepokojącej nadreprezentacji na rynku pracy absolwentów kierunków humanistycznych i społecznych. W tych dziedzinach bowiem kształcić jest najłatwiej, nie potrzeba ogromnych nakładów finansowych na laboratoria i aparaturę.

- Kierunki humanistyczne nadal cieszą się największym zainteresowaniem, wyrównywanie proporcji między liczbą absolwentów studiów technicznych i humanistycznych to proces, który potrwa jeszcze wiele lat - zauważa Barbara Wierzbicka.

Jak pokazała ostatnia rekrutacja na uczelnie, nadal najciekawsze dla młodzieży kierunki studiów to zarządzanie, pedagogika, prawo i ekonomia. Rekordy popularności w 2008 roku bił też zupełnie nowy kierunek: bezpieczeństwo wewnętrzne, na każde wolne miejsce przypadło ponad siedmiu chętnych.

Perspektywa pracy w służbach zadziałała na wyobraźnię. - Bezpieczeństwo wewnętrzne to nowy kierunek utworzony dopiero w 2006 roku. Najwyraźniej możliwość pracy z systemami zabezpieczeń energetycznych w rozmaitych służbach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wydała się młodym ludziom atrakcyjna - zauważa Barbara Wierzbicka.

Podsumowanie naboru na studia po raz pierwszy od lat daje nadzieję, że uczelnie nie wypuszczą na rynek tłumów bezrobotnych. Aż jedna trzecia ekspertów z urzędów pracy prognozuje, że gospodarce potrzebni będą przede wszystkim informatycy. Wskazuje na to raport o potrzebach rynku pracy przygotowany na zlecenie resortu nauki. Jeśli kryzys gospodarczy nie pokrzyżuje biznesmenom planów, w perspektywie kilku lat dla informatyków może być aż 150 tys. miejsc pracy.

Wśród kierunków przyrodniczych najłatwiej będzie o pracę biotechnologom i inżynierom od środowiska, a wśród specjalności matematycznych największe zapotrzebowanie w przemyśle ma być na fizyków informatycznych.

Według prof. Jerzego Woźnickiego w ciągu najbliższych lat przed politechnikami stoi wielkie wyzwanie: dostosowanie oferty kształcenia do oczekiwań przedsiębiorców. - Nauki techniczne rozwijają się w galopującym tempie, a uczelnie techniczne muszą za tym nadążyć. Zbyt mało mamy obecnie makrokierunków i unikatowych specjalności, które uwzględniałyby nowinki technologiczne w takich dziedzinach jak nanotechnologie, biotechnologia, bioinżynieria - mówi Woźnicki.

Popularne kierunki studiów:

Zarządzanie
Pedagogika
Prawo
Ekonomia
Budownictwo
Administracja
Informatyka
Psychologia
Finanse i rachunkowość
Socjologia
Turystyka i rekreacja
Psychologia
Administracja
Informatyka
Psychologia
Finanse i rachunkowość
Socjologia
Turystyka i rekreacja
Filologia angielska
Stos. międzynarodowe
Biotechnologia
Dziennikarstwo
Ochrona środowiska
Politologia
Europeistyka
Mechanika i budowa maszyn
Zarządzanie i inżynieria produkcji

Popularne uczelnie:

Politechnika Warszawska - 6,8 kandydatów na miejsce
Uniwersytet Warszawski - 6,4
Politechnika Gdańska - 5,9
Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu - 4,6
AWF im. B. Czecha w Krakowie - 4,6
Uniwersytet Kardynała Stefana wyszyńskiego -4,5
UMCS w Lublinie - 4,5
UJ w Krakowie - 4,5
SGGW w Warszawie - 4,4
Uniwersytet Wrocławski - 4,1
Uniwersytet pedagogiczny im. KEN w Krakowie - 4,0

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny

Niby dlaczego „praktycznie nie sposób nadprodukować inżynierów”? W każdej sytuacji godpodarczej jest w danej chwili określona ilość stanowisk pracy. Także dla inżynierów. Ilu potrzeba nam w Polsce specjalistów od budowy elektreowi atomowych, skoro ich nie budujemy? Zero. A ilu potrzeba od budowy autostrad teraz? Więcej niż mamy. A może ten od autostrady nadaje się równie dobrze do atomówek? Wątpię. A matematyka może być stosowana, np. jak informatyka, albo teoretyczna i zajmować się stuwymiarowymi przestrzeniami, których póki co w rzeczywistości nie znamy. Może kiedyś poznamy. A może i nie. Czyli jest różnica między teorią i praktyką.

j
joe74

Od 10 lat uczę studentów i licealistów matematyki, fizyki, chemii (nieorganicznej, organicznej, fizycznej, analitycznej, kwantowej), elektrotechniki, miernictwa elektrycznego, maszyn elektrycznych, mechaniki płynów, przenoszenia ciepła, termodynamiki, procesów dyfuzyjnych. Po co wydawać 200 mln zł podatników, skoro zajęcia z mat i fiz pozwalające nadrobić braki są wynikiem źle działających szkół średnich ? 90 % zadań z fizyki na studiach powinno być omówionych w szkole średniej. Cały rachunek różniczkowy i całkowy funkcji jednej zmiennej też powinien wrócić do szkoły średniej. Poczatek studiów powinien zaczynać się od rachunku różniczkowego i całkowego wielu zmiennych i od równań różniczkowych, a w drugim i trzecim semestrze ostra fizyka. Co zmieni matura podstawowa z matematyki obowiązkowa ? Nic. Obecny poziom podstawowy obejmuje 60% obecnego zakresu rozszerzonego, a ten z 80% dawnego materiału, co przy wymaganych 30% maksymalnej punktacji pozwala zaliczyć maturę podstawową z matematyki przy wiedzy równej 14% wiedzy osoby, która uzyskała ocenę bardzo dobrą z dawnej matury. Parodia nauczania. I jeszcze jedno. Tak długo, jak długo w klasie 30 osób 5 uzyska 2, 3 osoby dostaną 4, 2 osoby 5, a 25 osób dostanie tróję, i jak długo taki stan rzeczy będzie akceptowany przez dyrekcje szkół, tak długo będziemy mieli nadprodukcję absolwentów kierunków humanistycznych. Jeszcze jedno: ile osób zaczyna studia na kierunkach technicznych a ile kończy? Z Politechniki Wrocławskiej z każdego 1000 - 1200 przyjmowanych na dany wydział 150 - 200. Czym tu się ekscytować? Tym, że teraz będzie 150 - 200 osób z 3000? Efekt końcowy będzie taki sam, jak był przez ostatnie kilka lat. Brakuje 70 tys. inżynietrów w Polsce, ma brakować za kilka lat 100 tys. Ile lat trzeba na to, żeby ten brak wypełnić? 40 lat? 60 lat? A może braki będą coraz wieksze? I czy ten brak 70 tys. inżynierów pojawił się w jedną noc? Niech żyje Państwo jako instytucja zajmująca się wszystkim w Polsce - anty-Midas: czego się nie dotknie, zamienia nie w złoto, ale w gów....Dobrze, że szkołę średnią skończyłem przed "reformami", dzięki czemu rachunej różniczkowy jednej zmiennej miałem na matematyce, rachunek różniczkowy wielu zmiennych na zajęciach z pracowni elektrycznej, rachunek całkowy jednej zmiennej na fakultecie z fizyki, a liczby zespolone na podstawach elektrotechniki (i rozwiązania równań różniczkowych dla obwodów elektrycznych w stanach nieustalonych). Jakoś ja i moich około 50 kolegów z mojej klasy i równoległej nie poumieraliśmy, również od tego, że sinusy, kosinusy, tangensy, kotangensy, układy równań liniowych z dwiema i trzema niewiadomymi (również: metoda wyznaczników) miałem w ośmioklasowej szkole podstawowej. Lepsze jest czasem wrogiem dobrego. Każda reforma, a raczej "reforma", przygotowana przez specjalistów, wymaga zaraz kolejnej "reformy", która musi poprawić skutki poprzedniej. Ta kolejna "reforma" też jest przygotowywana przez specjalistów. No i w efekcie choćby nie wiem ilu było chętnych do studiowania na kierunkach technicznych, to i tak absolwentów będzie tyle samo ile do tej pory było. Ale w ministerstwach nie pracują absolwenci studiów technicznych, tylko nieudacznicy naukowi, wieczni przeciętniacy z matematyki, fizyki: absolwenci studiów humanistycznych?
Do "spokojnego": praktycznie nie sposób nadprodukować inżynierów.
Do "małgorzaty academicus": które równiania z matematyki nie opisują żadnych rzeczywistych zjawisk fizycznych ? Czegoś takiego nie spodziewałem się tu przeczytać. A żeby umieć liczyć skomplikowane przepływy płynów, trzeba wpierw umieć rozwiązywać zagadnienia związane z przepływami prostymi, przez pojedyncze rury.

s
spokojny

Jaka „promocja”? Chyba antypromocja. Parę dni temu opublikowano np. ranking stron internetowych różnych ministerstw. Na żenującej, ostatniej pozycji było akurat Ministerstwo Nauki. Sportowcy, leśnicy i artyści mają lepiej technicznie i promocyjnie zrobione strony internetowe (stosowne ministerstwa). To nie żadna promocja ale zwykłe ssanie rynku. Jest zapotrzebowanie, miejsca pracy i kasa to i ludzie studiują, co akurat w modzie. Był czas na marketing to walili na marketing, jest czas na inżynierów to się ich teraz naprodukuje a potem jak trafią na bezrobocie to znowu będzie inna moda. Tak było od zawsze, czym tu się podniecać.

m
malgorzata academicus

Profesor Woznicki: "przed politechnikami stoi wielkie wyzwanie: dostosowanie oferty kształcenia do oczekiwań przedsiębiorców. - Nauki techniczne rozwijają się w galopującym tempie, a uczelnie techniczne muszą za tym nadążyć." Dodam od siebie - dostosowac programy do obecnego 'the state of the art'.

Swiete slowa, tylko moze nalezy zaczac nie od mnozenia bio- i nano-, ale od unowoczesnienia wszystkich laboratoriow, zakupu campus licences dla uczelni dla programow komercyjnych, etc...

Uzupelniajace zajecia z matematyki i fizyki? Byc moze zgoda, ale ich tresc musi byc taka by student widzial jakikolwiek jej zwiazek ze swoim przyszlym zawodem (w miejsce teoretycznych rownan, ktore nie opisuja zadnych rzeczywistych zjawisk fizycznych). Osobiscie uwazam, ze juz obecnie godzin fizyki jest stanowczo za duzo, biorac pod uwage zbyt czesto efektywnosc ksztalcenia - zdany egzamin z elementow fizyki wspolczesnej przy zerowej wiedzy z mechaniki klasycznej to tylko jedna ze zbyt czesto obserwowanych fikcji dydaktycznych.

Podobnie przykladowo nalezy wymienic kadre uczaca rozwiazywac recznie na tablicy przeplyw cieczy przez prosta rurke, na znajca CFD i uczaca obliczac skomplikowane przeplywy za pomoca odpowiedniego softwaru w nowoczesnie wyposazonych laboratoriach. I to uczyc tak by student potrafil zinterpretowac otrzymane wyniki, a nie tylko otrzymywal i ogladal ladne kolorowe obrazki, po wcisnieciu odpowiedniej sekwencji klawiszy na klawiaturze.

To jest RZECZYWISTE WYZWANIE dla polskich uczelni technicznych. Nie osiagnie sie jednak tego uczac powtornie pakietu openoffice - polecam porownanie programu szkol z oficjalnymi standardami nauczania dla kierunkow technicznych.

Dodaj ogłoszenie