Kidawa-Błońska: Pakt Sikorski - Gowin chce przejąć PO? Śmieszą mnie opowieści prof. Staniszkis

Dorota Kowalska
Małgorzata Kidawa-Błońska
Małgorzata Kidawa-Błońska FOT.BARTEK SYTA/Polskapresse
- Platforma jest przewidywalną partią, stabilną i takie opowieści (o pakcie Sikorskiego i Gowina przeciwko Tuskowi - red.) to nieudolne próby szukania dziury w całym. Uważam, że rozsiewanie takich plotek jest typowym działaniem PiS skierowanym na rozbicie Platformy - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Nie uważa Pani, że może lepiej by się stało, gdyby premier Donald Tusk nie przyjął sprawozdania prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta?
Niezależna prokuratura działa w Polsce dość krótko, premier widzi błędy i niedociągnięcia, ale trzeba dać jej czas na stworzenie sprawnego systemu.

A nie razi Pani polityka informacyjna prokuratury w sprawie katastrofy prezydenckiego Tupolewa?
Prokuratura zawsze powinna wypowiadać się precyzyjnie, a w sytuacji, kiedy sprawa domniemanego trotylu na wraku Tu-154 budzi takie emocje, tym bardziej.

Janusz Piechociński zdecydował się w końcu wejść do rządu, zostać wicepremierem i przyjąć tekę ministra gospodarki, chciałoby się powiedzieć: nareszcie!
Decyzja Janusza Piechocińskiego jest rozwiązaniem bardzo czytelnym, zarówno dla członków obu ugrupowań, jak i dla wyborców. To oczywiste, że właśnie tak powinien się zachować, bo trudno być szefem partii koalicyjnej i nie brać odpowiedzialności za wspólne działania rządu. To sygnał, że koalicja działa razem, że nie ma rozdźwięku czy podziałów.

Jak Pani myśli, czemu Janusz Piechociński tak długo się wahał? A właściwie na początku mówił wprost, że do rządu nie chce wchodzić.
Janusz Piechociński wystartował w wyborach o szefostwo w partii, starał się i walczył wiele miesięcy, ale po ogłoszeniu wyników miałam takie wrażenie, że to zwycięstwo trochę go zaskoczyło. Po ogłoszeniu wyników wyraźnie nakreślił plan postępowania i skrupulatnie go wypełnił. Nie jest tajemnicą, że Januszowi Piechocińskiemu zawsze zależało na pracy w terenie. A to wymaga wiele czasu. Połączenie tej pracy z obowiązkami wicepremiera i ministra wydaje się bardzo trudne. Przez te kilka dni Janusz Piechociński musiał poukładać w trochę innej konfiguracji sprawy w PSL.

Polskie Stronnictwo Ludowe się teraz zmieni? Janusz Piechociński stawia na młodych.
Rewolucji nie przewiduję, raczej delikatny lifting. Pewnie pojawi się trochę młodych osób, niekoniecznie związanych ze wsią i posiadających własne gospodarstwa. Ale ci nowi będą mieli inne wykształcenie, inne doświadczenia, wniosą zapewne do PSL trochę świeżego powiewu.

A co będzie z Waldemarem Pawlakiem? Nie mówił tego wprost, ale zabolało go to, co się stało.
Na pewno taka przegrana dla ministra i wicepremiera nie jest miła. Ale wydaje mi się, że Pawlak jest na tyle silnym politykiem, że da sobie radę. Przecież już raz stracił fotel prezesa, a następnie go odzyskał. Pawlak jest zbyt młodym i zbyt doświadczonym politykiem, aby powiedzieć sobie, że przechodzi teraz na polityczną emeryturę. Nie odpuści, za wcześnie na to. Poczeka rok, dwa i na następnym zjeździe Polskiego Stronnictwa Ludowego na pewno wystartuje w wyborach na prezesa.

Może teraz ciężej Wam będzie w koalicji, bo Waldemar Pawlak kręcił nosem, kręcił nosem, ale i tak zawsze robił tak, jak chciała Platforma.
Bez przesady! Rzeczywiście kręcił nosem, ale zawsze potrafiliśmy znaleźć kompromis. I wydaje mi się, że relacje w koalicji się nie zmienią. Polacy w wyborach pokazali, że chcą kontynuacji koalicji PO-PSL. Znamy się już szósty rok, więc łatwiej nam te kręcenia nosem znosić. (śmiech) Zawsze będą jakieś różnice. Zupełnie inną osobowość ma Piechociński, inną ma Pawlak, ale wydaje mi się, że szybko powinniśmy złapać ten dobry rytm sprzed wyborów w PSL i dalej sprawnie i merytorycznie pracować.
Tyle tylko, że Janusz Piechociński swoją kampanię robił także pod hasłem renegocjacji umowy koalicyjnej.
Ostatnie pięć lat pokazało, że nasza umowa jest skuteczna i daje dużą elastyczność dla jednego i drugiego ugrupowania. To jest zresztą siłą tego porozumienia, że nie jest w szczegółach dopracowane, bo dzięki temu nie wiąże rąk jednej i drugiej stronie. Umowa określa pewne wspólne punkty, więc nie widzę, aby coś w tej umowie można było całkowicie zmienić. Umowa jest na tyle dobra, że trzeba ją kontynuować.

A słyszała Pani o nowym pakcie w Platformie?
Nie słyszałam, aby ktoś zawarł jakiś pakt w Platformie.

Zdaniem niektórych komentatorów, w tym pani prof. Jadwigi Staniszkis, pakt zawarł Radosław Sikorski i Jarosław Gowin, czyli konserwatyści, którzy będą chcieli przejąć władzę w partii.
Jeśli pani prof. Staniszkis opowiada o tym, co dzieje się w Platformie, to tak, jak ja opowiadałabym o tym, co dzieje się w Prawie i Sprawiedliwości. Nie słyszałam o takim pakcie, nie słyszałam, aby ktoś zawierał sojusze. Jestem osobą mocno z klubem i partią związaną, więc takie opowieści trochę mnie śmieszą. Platforma jest przewidywalną partią, stabilną i takie opowieści to nieudolne próby szukania dziury w całym. Uważam, że rozsiewanie takich plotek jest typowym działaniem PiS skierowanym na rozbicie Platformy.

Ale ponoć co niektórzy chętnie by premiera Tuska wysłali do Brukseli, o takich planach też Pani nie słyszała?
Słyszałam głównie w mediach od tzw. "niezależnych" komentatorów, ale nie z szeregów Platformy. To niedorzeczne. Platforma jest młodą formacją, ale racjonalną, a racjonalne partie nie strzelają gola do własnej bramki. Donald Tusk został wybrany przez Polaków na stanowisko szefa rządu drugi raz z rzędu, co w wolnej Polsce jeszcze się nie zdarzyło. Rozumiem, że premier Tusk, jako mocny lider, przeszkadza opozycji i ta chętnie by się go pozbyła.

Czyli, gdyby Platforma po raz trzeci wygrała wybory, Donald Tusk po raz trzeci zostałby premierem?
Na razie musimy pracować, potem wygrać wybory. Ale taka sytuacja byłaby naturalna. Tak się dzieje w wielu demokracjach, to byłby dobry czas, aby pokazać, że partia jest ugruntowana, stabilna. A ustabilizowana scena polityczna to doskonała sytuacja na przykład dla rozwoju gospodarki.

Pani Poseł, a co wiosną? Jakie macie plany, szykujecie jakieś ważne zmiany?
Będziemy kontynuować politykę prorodzinną, wszystkie działania związane z edukacją i nauką, wiadomo, że służba zdrowia przechodzi trudny okres. Reformy, które zostały przez nas wprowadzone zaczynają działać, obserwujemy sytuację, bo może potrzebna będzie jakaś mała modyfikacja, chociażby kwestii związanych z NFZ. Ale to nie będzie rewolucja, ale ustawy upraszczające sytuację, którą mamy w tej chwili.

A co z in vitro Pani Poseł?
Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku dowiemy się, że będzie przyjęta ustawa i poznamy termin ratyfikacji konwencji bioetycznej. Ministerstwo przygotowuje program rządowy, co mnie bardzo cieszy, Najważniejsze, że in vitro będzie dofinansowywane. Przyjmiemy dyrektywy i problem zostanie rozwiązany.

Myśli Pani, że Janusz Palikot dogada się z Leszkiem Millerem, bo panowie ostatnio jakby częściej pokazują się razem?
Powinni się porozumieć, ale to są dwaj liderzy bardzo nastawieni na siebie, wielcy indywidualiści. Więc nie sądzę, aby któryś z nich na chwilę nawet ustąpił pola. Mogą chwilowo poprzeć razem jakieś rozwiązania, powiedzieć, że zajmują się wspólnie taką czy inną sprawą, ale, moim zdaniem, nie ma mowy ani o wspólnych listach do europarlamentu, ani o wspólnych listach do samorządów. Bo Miller i Palikot, to dwóch silnych liderów i żaden z nich nie ustąpi.
Prawo i Sprawiedliwość wraca do merytorycznej dyskusji, po wielkiej trotylowej aferze, przy której sporo stracili. To pomoże PiS w sondażach?
Mam w pamięci początek kryzysu gospodarczego i pomysły PiS związane ze zwiększaniem deficytu. Gdzie byśmy dzisiaj byli, gdyby te pomysły wcielić w życie? Owszem, robią swoje debaty, ostatnio nawet zeszli do podziemia. Dobrze, że na ważne tematy podejmują debatę. Dobrze, że rozmawiają, ale proszę zwrócić uwagę, że to ciągle rozmowy w tym samym gronie - posłowie PiS i niewielka liczba ekspertów. Prawo i Sprawiedliwość powinno przygotować swój merytoryczny program na przyszłe wybory, może te debaty doprowadzą do tego, że takie rozwiązania przygotują. Jednak na razie z żadnego z tych spotkań nic konkretnego nie wypłynęło, była ostra recenzja tego, co robi rząd, ale żadnej konkretnej propozycji.

Co Pani sobie pomyślała, kiedy usłyszała o historii Brunona K.?
Pomyślałam, że to, co dotyka Europę, co dotyka cały świat pojawiło się niestety także w Polsce. Do tej pory nasz kraj był taką bezpieczną, przewidywalną wyspą. Teraz to się zmieniło, więc poczułam ukłucie. Z drugiej strony ucieszyło mnie to, że sprawa została szybko i w porę wykryta.

Nie uważa Pani, że politycy są tej sytuacji trochę winni, bo debatę publiczną opanował język nienawiści?
Język nienawiści na pewno istnieje, ale często myli się go z niekulturalnymi wypowiedziami czy ostrą ripostą polityczną. Ludzie w polityce się spierają, czasami bardzo brutalnie, i możemy powiedzieć, że to brak kultury. Ale język nienawiści występuje wtedy, kiedy chce się kogoś wykluczać ze społeczeństwa, kiedy chce się mu odbierać prawa. Takie sytuacje pojawiają się, jest ich coraz więcej i politycy, oczywiście, są temu winni. Ale winne są także inne środowiska. Wszyscy ponosimy za to odpowiedzialność.

Pomysł ministra Boniego, aby stworzyć komisję, która zajmowałaby się badaniem takich przypadków i upominaniem winnych, to dobry pomysł?
Nie bardzo wiem, jak mogłaby działać taka komisja: kogo i na jakich zasadach miałaby oceniać. Istnieje już Komisja Etyki Mediów, która często ma problemy, aby oceniać działalność dziennikarzy, prawda? Od razu podniosłyby się głosy, czemu ta, a nie inna osoba, czemu ta, a nie inna wypowiedź. Z faktem, że powinniśmy się temu przeciwstawiać, wszyscy się zgadzają, ale jak to zrobić - nie za bardzo wiadomo. W każdym razie nie wyobrażam sobie rządowej instytucji, która by się tym zajmowała.

A tak już na koniec, o czym się plotkuje w Platformie?
Plotkowanie to świat męski, nie kobiecy. Kobiety znacznie mniej plotkują. Powiem tak: ten ostatni czas był trudny z różnych względów i politycznych plotek jakoś nie słyszałam. Pomijając te, które czytam w mediach z większym lub mniejszym uśmiechem.

Kompletnie nic?
O plotki proszę pytać mężczyzn.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wala
Smieszno bedzie dopiero jak ja nie wybiora do nastepnego sejmu i zostanie na lodzie skonczy sie nierobstwo i trzeba bedzie zapylac za kilka zlotych jako przedszkolanka a Prof Staniszkin profesorem pozostanie
b
bez błony
Obrzydliwa PO -ska wiedźma.
ilekroć widzę tę bezczelną babę zaraz przełanczam kanał tv. Nie znoszę q r w i szona.
p
polo
Tym razem na tle pali-kociej choinki, która ma przekonać Polaków,
że mafia też "obchodzi święta".
Wkrótce lewacy, komuchy, homosie, transwestyci walczący na co dzień
z krzyżami, będą dzielić się opłatkiem i życzyć sobie "wesołych świat".
A
AMBER GOLD
a to ta pani od Błękitnych Po-ranków ? JESZCZE TROCHĘ ! a skończy się im wypisana micha w sejmie - ludzie ich po-prostu rozszarpią na wiosnę !
J
Janek
Dodaj ok. 3 mln co wyjechali za chlebem oraz ok. 3 mln tych co nie są zarejestrowani. Razem ok. 8,5 mln ! I to jest POrażające !!!
c
cezar
Dzisiejsza Polska, szczególnie po 10 kwietnia 2010 roku zatraciła zupełnie
instynkt samozachowawczy i zbliżamy się do wielkiego upadku, do którego
prowadzą nas „polskie elity” zajęte sobą, a nie problemami narodu.

Dlaczego, jako swego rodzaju punkt kulminacyjny wymieniłem datę
smoleńskiego zamachu?

To proste. Tego dnia wyłączona została i tak bardzo już słaba i ułomna w III

RP, kontrola władzy zmuszająca ją choćby do śladowej przyzwoitości.

Już po aferze hazardowej zaczęto dostrzegać to niebezpieczeństwo, a od
czasu Smoleńska wiemy, że nie istnieje już nic takiego, co tę władzę mogłoby
skompromitować i zmieść raz na zawsze ze sceny politycznej.

Ani wymordowanie elit czy upiorne łgarstwa obecnej marszałek sejmu, ani
serie samobójstw czy samospalenia pod kancelarią premiera nic nie zmienią w
kraju zarządzanym przez łajdaków, asekurowanych przez łajdackie media
zatrudniające dziennikarskie towarzystwo wzajemnej łajdackiej adoracji.
A
AL.
PO i PSL = w powojennej Polsce takiej szajki oszustów jeszcze nie widziałem. Kradną, naciągają, oszukują a jedyne korzyści dają skonsumować swoim warszawskim przyjaciołom -TVN, Polsat, dziennikarzom GW, Michnikowi,Wałęsie,Wajdzie, prywatnym przedsiębiorcom, gwiazdom tv i innym lemingom.
Kowalski przeciętny dla PO i Tuska nie istnieje. Czas obalić te rządy. Po nowym roku 1500 ludzi z fiata idzie na odstrzał , a minister Nowak daje 60 tyś miesięcznie dyrektorowi na kolei - oby tak dalej, a ten kraj pójdzie na dno szybciej niż się spodziewamy.
333
Na przyszłośc do takich zdjęć proszę nie trzymać się kurczowo poręczy - wygląda to jakby ledwie wstała z wózka inwalidzkiego i uczyła się chodzić...
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Kidawa-Błońska: Pakt Sikorski - Gowin chce przejąć PO? Śmieszą mnie opowieści prof. Staniszkis
G
Gość
oj, tam, oj, tam - powie Donek. Oj, tam, oj, tam powie Bronek. Najważniejsze jest euro i olimpiada. Kolejne gadżety dla głupich lemingów.
W
Władysław
Śmieciarze opanowują burdelstado.
P
Palikmiot
Kidawa i Pitera. One dwie już starczy aby nie głosować na PO. Straszne ciamcialamcia i ignorantki
Dodaj ogłoszenie