Kibol kibica zakrzyczy

Janina Paradowska
Janina Paradowska
Janina Paradowska Fot. Polskapresse
Coraz bardziej podoba mi się to wszystko, co dzieje się wokół piłkarskich mistrzostw. Nie potrafię wprawdzie pouczyć trenera Smudy, kiedy i jakich zmian ma dokonywać, staram się wierzyć, że wie co robi, bo to na nim spoczywa odpowiedzialność, a nie na chmarze gorliwych, a często nadgorliwych podpowiadaczy. Nie byłam bliska zawału serca, kiedy Grecy byli bliscy wygranej, bo może ona nawet się im należała i nie uważam, że premierostwo Tuska zależało od tego, czy Tytoń obroni rzut karny, chociaż bardzo się ucieszyłam kiedy obronił.

Niestety premier swoje lata rządzenia będzie musiał obronić sam. W wyborach. Dobry nastrój trochę może mu pomóc, ale tylko na chwilę, a wybory nie są za chwilę, ale za trzy lata. Nie widzę więc dalekosiężnego wpływu piłki na politykę, chociaż oczywiście piłka jest sprawą jak najbardziej polityczną i zawsze nią była. Podobnie jak prawie cały sport, w którym kręcą się wielkie pieniądze, władza, który kształtuje społeczne nastroje.

Jak bardzo łatwo kształtować te nastroje pokazuje przykład grupy kibiców ( kiboli?) Wisły Kraków, którzy podobno po rasistowsku zachowali się wobec trenujących w Krakowie Holendrów. Nie wydaje mi się, a przeczytałam na ten temat mnóstwo relacji, że akurat było to zachowanie rasistowskie. Nie popierając oczywistego chamstwa mogę je przypisać także niezadowoleniu Krakowian z faktu, że z przyczyn dużej mierze politycznych ( PiS nie wygrywało prezydentury Krakowa, przeciwnie wygrywał "lewicowy" Majchrowski, a więc miasto musi ponieść karę), choć być może stosowne pisma aplikacyjne wypełniono byle jak i tak wyjątkową okazję stracono. Bo że okazja była wyjątkowa przekonujemy się dziś gdy widać skalę inwestycji w miastach, którym organizację przyznano. Jeżeli jednak Kraków został zdyskwalifikowany na przykład z powodu braku bazy hotelowej, to albo rzeczywiście papierów dla UEFA nie umiano porządnie wypełnić, albo w UEFA nikt nie potrafi ich porządnie czytać, innego rozwiązania tej kwestii nie widzę. Potem zaś już kręcono, że może tych polskich miast organizatorów będzie więcej, a z krętactw na ogół nic pozytywnego nie wynika.

Nie byłam bliska zawału serca, kiedy Grecy byli bliscy wygranej i nie uważam, że premierostwo Tuska zależało od tego, czy Tytoń obroni rzut karny

We wszystkich relacjach z krakowskich wydarzeń dość jednoznacznie wynika, że kibole krzyczeli "Fuck Euro", w nielicznych, słabo potwierdzonych wydawali z siebie jeszcze tak zwane monkey chants, czyli małpie krzyki, jakim na stadionach znieważa się czarnoskórych zawodników. Pierwszy okrzyk czy transparent jest chamsko głupi, drugi rzeczywiście rasistowski, tyle, że oprócz grupki być może rzeczywiście rasistów na stadionie było jeszcze ponad 20 tysięcy tych, którzy okazywali Holendrom uznanie. Przebili się jednak do opinii publicznej chamscy idioci, bo tak zwykle bywa. Tym bardziej, że po słynnym "dokumencie" BBC o "stadionach śmierci" wiadomo było, że szukać się będzie poparcia tezy na polski rasizm, a nie na polski euroentuzjazm, tolerancję, otwartość, którą widać przede wszystkim, przynajmniej w tych pierwszych dniach, kiedy wydaje się, że możemy odnosić piłkarskie sukcesy. Gdyby z sukcesami było gorzej zapewne takiej agresji pojawiłoby się więcej, bo wszędzie, nie tylko w Polsce grunt pod nią jest, a kibol zawsze kibica przekrzyczy. I nie jest pocieszeniem fakt, że być może za rasizm i burdy ukarani zostaną przez UEFA Rosjanie, których kilu, a może kilkunastu zbytnio "popisało się" po meczu z Czechami. Tu każdy pracuje na swój wizerunek, a Polska tym bardziej, bo jest gospodarzem.

Mamy więc bardzo sprawnie zorganizowaną imprezę i chuligański wybryk postawione praktycznie na jednej szali. Można powiedzieć, że to niesprawiedliwe, ale sami taką niesprawiedliwość przecież praktykujemy. Oto przeczytałam na przykład, że we wrocławskiej strefie kibica doszło do bójek i rozróby. Musiałam przebrnąć przez wiele akapitów, by na końcu znaleźć informację, że rzecz działa się przed strefą i do zajścia doszło, gdy grupa kilkudziesięciu osób nie mogła już wejść do wypełnionej strefy. Kogoś innego oburzył bardzo fakt, że w czasie przerwy na Stadionie Narodowym musiał stać w kolejce po hot doga, bo obsługa przygotowywała je na bieżąco zamiast przed przerwą przygotować na zapas. Pewnie gdyby były na zapas czytałabym zapewne, że niestety były nieświeże. Poszukiwanie wiadomości złych jest cechą mediów, z tego żyją. I niestety tym polskim rasizmem jeszcze trochę pożyją. Kraków wprawdzie nie stracił swoich turystycznych szans, ale nieprzyjemny osad pozostał.

Wideo

Komentarze 32

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
cezar
Premier Donald Tusk i jego akolici wydają się być rozczarowani efektami akcji pn. przemarsz Rosjan przez Warszawę. Kaczyński i PiS nie dali się wciągnąć w pułapkę wyraźnie wyreżyserowanej politycznej zadymy. Co gorsza, dym znad mostu Poniatowskiego za szybko opadł jak na potrzeby chwili, a normalni Polacy skupili się na meczu z Czechami zamiast na oczekiwanym, rytualnym flekowaniu „ksenofobicznej” i „antyrosyjskiej” opozycji. Ba, pewnie nawet niejednemu endemicznemu antypisowcowi oglądającemu w TV butny marsz Rosjan przez stolicę przemknęła przez głowę myśl, czy pan premier, walcząc z „pisofaszystami”, nie przesadził aby, współorganizując tak szczególny, zagraniczny desant.
Ale nie po to ktoś się nagłówkował, żeby wysiłek poszedł na marne i Kaczyński miał nie beknąć za całokształt, jak zawsze. Pierwszy ruszył więc dmuchać w wygasłe sam Donald Tusk, który nie zawahał się podeprzeć oburzeniem Putina, piętnując kibiców polskich, zapominając o rosyjskich (nie słyszałem, żeby Tusk dzwonił oburzony do Putina po tym jak we Wrocławiu ruscy chłopcy-specnazowcy fachowo i bezkarnie obili polskich stewardów - zapewne dla poddierżenia razgowora). Tusk uznał że „złe emocje stadionowe nie powinny mieć wpływu na dobre relacje pomiędzy krajami i ich obywatelami". A jak złe emocje, to wiadomo czyje. Sygnał premiera, jak psy Pawłowa, z mety uruchomił Palikota i jego drużynę, którzy już otwartym tekstem wskazali winnych, twierdząc, że to PiS inspirował „polskich kiboli”, którzy zaatakowali Rosjan.
G
Gość
skoro trzyma u siebie i hołubi politycznego KIBOLA typu Niesiołowski, co to i uderzyć potrafi i obrzucić wulgaryzmami?
To już drugi, PO PALIKOCIE, polityczny KIBOL u boku premiera.
G
Gość
Elżbieta Jakubiak powiedziała, że po takiej ilości pielgrzymek JP II z milonowymi zgromadzeniami, Polska, w skali makro jest jednym z najlepiej przygotowanych krajów jesli chodzi o wielkie imprezy. W skali mikro, to nie jest u nas tak jak w krajach arabskich, gdzie zjawisko "nadaktywnych kibiców" nie występuje. Co kraj to obyczaj...
R
Rachela
Tytoń czy Szczęsny, Tusk czy Miller pani Janko?
@mario
Powinieneś czym prędzej zaaplkować sobie Laksigen dający szansę na wyczyszczenie umysłu ze złogów niemocy, który jak widać znajduje sie u ciebie ponizej kości ogonowej.
A tak ogólnie to festiwal wypisywania kretynizmów odbywa się na portalach patriotycznych. Znajdziesz tam pełna akceptację swej twórczości przez wiernych czytelników, entuzjatyczny poklask genetycznych patriotów oraz gremialne uwielbienie szerokich mas ludu pisowo-radiomaryjnego
N
NorvidNH
To piknik pod smutnym Donkiem. To nędza i dożywocie w Polsce dla złodziei!
Fajna zadyma! W oku cyklonu polityczne durnie z PO dały zgodę na przemarsz i wywieszenie sektorówki z mieczem. Potem ruscy na remis walili w naszych, którzy nie poddali się perswazji kibola Donka. Tu już nie zamknie stadionów i nie pozbawi kibiców oglądania meczu. Całą wina policji i PEŁO!
T
TW Bolek
Czy pani Janka też zażywa to co Kora czy to co Olbrychski?
f
franc
Zwracam uwagę pani Janki. Mamy do czynienia z kibicami z Rosji i kibolami z Polski. Chuligan jest kibicem i został zatrzymany za rzucenie racy. A policja jak zawsze z Tuskiem nie z nami.
G
Grisza
Władimir Putin byłby niemądry, gdyby nie spróbował wykorzystać dzisiejszego przemarszu rosyjskich kibiców przez Warszawę dla własnych interesów. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że grupa, która przyjechała do naszego kraju, jest w ten czy inny sposób pod uważnym nadzorem rosyjskich służb. Nadzór oznacza w tym wypadku także możliwość sterowania i przeprowadzania prowokacji. Sceptykom radzę pamiętać, że nie mówimy o normalnym, demokratycznym, europejskim kraju, ale o satrapii, maskującej się pozorami demokracji. Oczywiście jest w tym wszystkim jakiś element autentycznej kibicowskiej organizacji, ale z całą pewnością nie gra głównej roli.

Dzień przed tym wydarzeniem warto pomyśleć, czego możemy się spodziewać. Cele Kremla są następujące:

Po pierwsze – pokazanie przynajmniej części Polaków – najlepiej tej mniej wygodnej – jako oszalałych rusofobów. To da argument – w ramach wielostronnej gry z zachodnimi partnerami – do odpowiedniego urobienia zachodniej opinii publicznej i znieczulenia jej na ostrzeżenia, płynące z Polski gdy idzie o zachowanie Rosji. Będzie je można tym łatwiej kwitować jako owoc nieracjonalnej rusofobii. Co będzie szczególnie użyteczne, gdyby doszło do zmiany ekipy rządzącej oraz gdyby nastąpiła eskalacja zagrożenia od wschodu. Ewentualne polskie obawy zostaną wtedy przedstawione jako obsesje i możemy być pewni, że w materiałach filmowych znalazłyby się także migawki z ewentualnych starć podczas dzisiejszego przemarszu. Odpowiednio spreparowane, rzecz jasna.
Po drugie – Moskwa chce pokazać, że Rosjanie są w stanie zamanifestować w polskiej stolicy pod komunistycznymi symbolami, nie ponosząc żadnych konsekwencji. Jeżeli w dodatku na meczu pojawi się Władimir Putin, będzie to miało dodatkowe znaczenie. Nie bez znaczenia jest tu także stworzenie precedensu, który potem będzie można wykorzystać w innych miejscach (mówi o tym w swoim wideokomentarzu Piotr Maciążek z portalu Polityka Wschodnia).

Jak nietrudno zauważyć, te dwa cele doskonale się uzupełniają i nawet jeżeli przemarsz odbędzie się w spokojnej atmosferze, osiągnięty zostanie przynajmniej drugi z nich, a zapewne częściowo także pierwszy.

Do tego trzeba dodać, że forma prawna przemarszu jest dość zadziwiająca. Jak już wiemy, nie został on zarejestrowany jako demonstracja, co łączyło się z kuriozalnym tłumaczeniem, że nie stało się tak, ponieważ Rosjanie nie spełnili wymogów. Potem pojawiła się inna wersja: że Rosjanie od początku nie chcieli rejestrować demonstracji, a jedynie zgłosić swoje „przejście”. Nie odmówiono im zatem rejestracji demonstracji (której podobno wcale nie zgłaszali), ale wydano zgodę (?) na „przemarsz”, nie podlegający ustawie o zgromadzeniach. Okazuje się zatem, że każdy mógłby sobie zgłosić „przemarsz”, omijając całkowicie jakiekolwiek wymogi, związane ze zgromadzeniem publicznym.

W trakcie przemarszu Rosjanie mogą niestety zaprezentować dowolną symbolikę, ponieważ kodeks karny w swoim art. 256, mówiącym o propagowaniu symboliki ustrojów totalitarnych, został w lipcu zeszłego roku wykastrowany przez Trybunał Konstytucyjny, który zakwestionował paragraf, zawierający pojęcie „nośników”. TK argumentował (zresztą chyba nie bez racji), że jest to pojęcie zbyt ogólnikowe. W rezultacie polskie prawo jest w tym momencie praktycznie bezbronne wobec demonstrantów z symbolami nazistowskimi lub komunistycznymi, jako że posłowie nie byli uprzejmi zająć się tą sprawą i znowelizować kk. (Opieram się tu na opinii sędziego Wiesława Johanna, którego trudno podejrzewać o sprzyjanie demonstrantom, niosącym komunistyczne symbole.)

Nasze pole manewru wobec rosyjskich posunięć jest więc tutaj niewielkie, ale nie zerowe.

Co możemy zrobić, skoro zgoda na „przejście” już jest? Pierwsza i naczelna zasada powinna brzmieć: nie wpisywać się w rosyjski scenariusz. Polskie państwo nie było w stanie zablokować przemarszu Rosjan. W tej sytuacji trzeba pogodzić s
f
fan PO
“Boisko to nie kaplica, a bramka to nie ołtarz przed którym należy się modlić na klęczkach przed obroną karnego. Lepiej wykonać parę przysiadów na rozgrzewkę dla rozluźnienia mięśni. Oburzają mnie, całkiem na serio wypowiedziane słowa Tytonia, że to dzięki Panu Bogu udało mu się obronić Polskę przed kompromitującą porażką. Ja bym wolał żeby wyniki sportowe zależały wyłącznie od umiejętności ludzkich a nie kaprysu niebios. Tymi słowami Tytoń uczciwie zasłużył sobie na czerwoną kartkę do końca Euro. (…) ..na murawie ma on reprezentować Polskę. Na koszulce ma polskie barwy i godło narodowe, a nie krzyż. A to oznacza bezwzględny zakaz epatowania swoją prywatną wiarą czy zabobonami. Jeżeli nie ma w Polsce bramkarza potrafiącego bronić bez religijnych praktyk na boisku, to niech polska bramka stoi pusta.”
L
Ludo
Mario spadaj. Dość się namądralowałeś.
P
Putin
Bojówki kiboli Kaczyńskiego zaatakowały spokojnych kibicow Rosji. Policja tłukla Polaków.
@mario
Są patriotyczne gazety przeznaczone wyłacznie dla prawdziwych polaków w których pisują pięknisie męskie w rodzaju Pospieszalski, Ziemkiewicz, Sakowki czy inni urodni chłopcy nie wspominając miss kabaretowej rury [tej panienki od krzyża i zamachu] której nazwiska nie pamietam.
Daj sobie spoko z reżimowymi gazetkami i czytaj tylko te właściwe pełnej patriotycznej troski skąpanej w patriotycznym sosie.
p
polo
Wsadź sobie te komunistyczne slogany w d....
Jesteś już genetycznie zmodyfikowany niczym rzepak.
Albo jak kartofel na frytki.
j
jacek
Jak wam nie wstyd udostepniać swoje łamy na bełkot tej PRL-owskiej wiedźmy??? Jak wam nie wstyd????
Dodaj ogłoszenie