Kazimierz Krasicki. Żołnierz z wykształcenia, gospodarz z talentu

Arkadiusz Bińczyk
Creative Commons CC0.
Rodzina Krasickich herbu Rogala pochodzi z mazowieckiego Siecina. W szesnastym stuleciu gałąź Siecińskich osiadła na Rusi Czerwonej i od majątku Krasiczyn przybrała nazwisko Krasicki. Na początku następnego wieku Marcin Krasicki otrzymał od cesarza Ferdynanda Habsurga tytuł hrabiowski, co sprawiło, że Krasiccy są jedną z nielicznych polskich rodzin, które przed rozbiorami otrzymały zaszczytną godność hrabiów Świętego Cesarstwa Rzymskiego.

Każdy wie, kim był książę biskup warmiński (i książę poetów) Ignacy Krasicki, ale postaci zasłużonych dla polskości w rodzie było niemało. W tym gronie znalazł się żołnierz, polityk i działacz na rzecz polskiej gospodarki w Galicji, Kazimierz Krasicki.
W realiach autonomii galicyjskiej działanie na rzecz polskości oznaczało w dużej mierze wspieranie polskiej gospodarki, polskiego stanu posiadania. Dlatego też politycy, w szczególności ziemianie i arystokraci, ważnym elementem swojej działalności publicznej uczynili wspieranie rodzimych inicjatyw gospodarczych. W realiach przysłowiowej „nędzy galicyjskiej” było to nie lada wyzwanie. Krasicki to wyzwanie podjął.

Urodził się w Dubiecku 14 czerwca 1807 roku. Był synem Macieja Krasickiego, członka Stanów Galicyjskich i Teofili de domo Stadnickiej. Ukończył Akademię Inżynierii Wojskowej w Wiedniu, następnie ze stopniem oficerskim przydzielono go do pułku piechoty. Kazimierz nie widział dla siebie kariery w austriackiej armii i udało mu się otrzymać dymisję i zgodę na powrót do rodzinnego Dubiecka. Jednak po wybuchu powstania listopadowego przypomniał sobie o wojskowych szlifach: w styczniu 1831 r. nielegalnie przekroczył granicę austriacką, by walczyć w polskim wojsku. Otrzymał stopień podporucznika, a pierwszy bój, w którym wziął udział, to słynna bitwa w Olszynce Grochowskiej.

Hrabia walczył najpierw w Królestwie Polskim, a w końcu maja przekroczył granicę z Litwą. Brał udział w niefortunnej próbie zdobycia Wilna. Po tym, jak korpus generała Giełguda został unicestwiony przez Rosjan, przekroczył granicę z Prusami. Nie udał się na emigrację, bowiem rodzina wyjednała mu powrót do Galicji. Kazimierz Krasicki znów osiadł w Dubiecku.

Nie oddał się jednak spokojnemu zarządzaniu majątkiem, ale już po kilku latach zasmakował w lokalnej polityce. Pamiętajmy, że w latach trzydziestych XIX wieku Austria była jeszcze przed reformami, na których skorzystała część narodowości zamieszkujących imperium Habsburgów. Scentralizowane państwo nie dawało dużej możliwości działań dla Polaków, za to podejmowało działania krępujące rozwój polskiego żywiołu. Krasicki został członkiem galicyjskiego przedstawicielstwa stanów – Sejmu Stanowego. Zaangażował się jednocześnie w obszarze, który dawał największe możliwości wspierania polskości i polskiego stanu posiadania, w działania na rzecz poprawy gospodarki ziemskiej.

Krasicki razem z księciem Leonem Sapiehą był inicjatorem założonego w 1842 r. Galicyjskiego Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Podobne instytuccje powstały już wcześniej w Królestwie Polskim i Wielkim Księstwie Poznańskim i służyły realną pomocą właścicielom ziemskim, również przy próbach unowocześnienia majątków. Zacofana Galicja potrzebowała takiego wsparcia. Potrzebowała również, z czego hrabia Kazimierz zdawał sobie sprawę, zmiany archaicznych stosunków na wsi. W porównaniu z Prusami i Kongresówką Austria utrzymywała najbardziej archaiczny, niewydolny system oparty na pełnej zależności chłopów od dworu. Dlatego Krasicki planował reformę włościańską, której założenia ujął w memoriale dla Sejmu Stanowego. W dokumencie wskazał na konieczność nadania chłopom ziemi na własność i przyznania im prawa zaciągania kredytów pod zastaw majątku.

Zamierzał jednak utrzymać uzależnienie ludności wiejskiej od dworu. Dzisiaj może uchodzić to za symboliczne ustępstwo, jednak wówczas taki projekt wydawał się wyjątkowo śmiały. Marszałek Sejmu Stanowego nie poddał z tego powodu memoriału pod dyskusję, lecz jesienią 1845 r. powołano sejmową komisję do reformy stosunków patrymonialnych. Komisja powstała w złym czasie – rabacja galicyjska 1846 r. spowodowała, że jej prace nigdy nie ruszyły.

Na marginesie tej aktywności warto wspomnieć, że Krasickiemu wypominano sprawę Antoniego Bryka. Był to syn gospodarza z dóbr dubieckich, który okazał się na tyle zdolny, że skończył studia medyczne w Wiedniu i obronił doktorat. I wówczas, w 1846 roku, zmarł mu ojciec. Zgodnie z prawem Krasicki zażądał, by świeżo upieczony medyk wrócił do Galicji i przejął gospodarstwo, aby świadczyć powinności na rzecz dworu. Bryk, by uniknąć powrotu, zaciągnął się do armii. Dwa lata później, kiedy zniesiono pańszczyznę, sprawa stała się bezprzedmiotowa.

Krasicki był aktywny w czasie Wiosny Ludów. W marcu roku 1848 wziął udział w delegacji do gubernatora Stadiona, by prosić o zgodę na polityczną reprezentację Polaków z Galicji. Kolejny raz przywdział mundur i jako kapitan objął dowództwo nad kompanią Gwardii Narodowej, utworzonej na fali rewolucji. Był członkiem Rady Narodowej, organu reprezentującego Polaków, gdzie starał się tonować radykalne zapędy. Zdawał sobie sprawę, że skłócenie Polaków z Rusinami da Wiedniowi pretekst, by nie iść na ustępstwa, więc próbował mediować z przedstawicielami ludności ruskiej (dziś powiedzielibyśmy: ukraińskiej) w celu stworzenia jednolitego frontu z Polakami. Niestety, z tych usiłowań nic nie wyszło.

Po wywalczonych ustępstwach Wiednia Kazimierz Krasicki zadeklarował się jako lojalny stronnik młodego cesarza Franciszka Józefa, słusznie rozumując, że jedyną drogą do reform jest współpraca z dworem. W marcu 1849 r. wziął udział w kongresie rolniczym w Wiedniu, w następnym roku stanął na czele Galicyjskiej Kasy Oszczędności i był współautorem projektu założenia rolniczej akademii w Dublanach. Szkoła zaczęła działać w 1856 roku, w II Rzeczypospolitej stała się wydziałem Politechniki Lwowskiej, a obecnie funkcjonuje jako Lwowski Narodowy Uniwersytet Rolniczy. Krasicki chętnie chwytał za pióro i pisywał do lwowskich gazet i czasopism w sprawach agrarnych i ekonomicznych. W 1851 r. ukazały się Rachunki gospodarskie podług najprostszych zasad jego autorstwa, a w 1879 r. – Gospodarstwo pszczelne. Już po śmierci hrabiego ukazało się jego Pszczelnictwo. Warto wspomnieć, że Krasicki interesował się także genealogią i pomagał w przygotowaniu poszczególnych tomów ważnego wydawnictwa, zawierającego monografie rodów ziemiańskich i arystokratycznych – Złotej księgi szlachty polskiej, wydawanej przez Teodora Żychlińskiego w Poznaniu.

W latach sześćdziesiątych Krasicki stał się najważniejszą osobistością życia gospodarczego Królestwa Galicji i Lodomerii. Był najpierw wiceprezesem, a potem prezesem Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarskiego oraz prezesem Kasy Oszczędności i Giełdy we Lwowie. Piastował jednocześnie najważniejsze funkcje gospodarcze w świecie galicyjskiego ziemiaństwa. Z prezesury wspomnianego Towarzystwa zrezygnował zresztą po roku, kiedy nie przyjęto jego pomysłu zmiany struktury organizacji i wydzielenia 12 autonomicznych towarzystw obwodowych. Był honorowym członkiem Towarzystwa Gospodarskiego w słoweńskiej Krainie oraz towarzystw kredytowych ziemskich w Królestwie Polskim i Wielkim Księstwie Poznańskim.

W 1872 roku został kuratorem Zakładu Naukowego im. Ossolińskich we Lwowie, jako następca Jerzego Lubomirskiego. Na tym stanowisku, piastowanym do końca życia, wyjednał dla Ossolineum prawo wydawania polskich podręczników dla szkół ludowych, co usankcjonowane zostało umową z Prokuratorią Skarbu. We wrześniu roku 1880 spotkał go kolejny zaszczyt: reprezentował miejscowych ziemian podczas podróży cesarza do Galicji.

Był żonaty z Izabelą Stadnicką, z którą miał dwoje dzieci: syna Marię Jana Kantego i córkę Marię Teofilę Rozalię, od 1861 roku małżonkę hrabiego Juliusza Komorowskiego. Syn, żonaty z Marią Krasińską, polityk i ziemianin, został w 1873 roku posłem do Rady Państwa, austriackiego parlamentu. Zasiadał również w jego wyższej izbie, Izbie Panów. W 1892 roku próbował popełnić samobójstwo. Został odratowany, jednak rok później, mając 56 lat, wyskoczył z okna na trzecim piętrze wiedeńskiego hotelu. Tym razem targnął się na swoje życie skutecznie.

Ojciec, na szczęście, tej tragedii nie dożył. Umarł we Lwowie 28 lipca 1882 roku.

Artykuł powstał przy współpracy z Fundacją XX. Czartoryskich.

Rewolucja w aptekach. Farmaceuta jak lekarz?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie