Kazik, czyli kompulsywny ksiegowy

Marcin Zasada
Rys. Marek Prusisz
Niektórzy o swoich rozterkach mówią głośno. Pełno ich w kolorowych pismach oraz serwisach plotkarskich, z których przeskakują prosto do "Tańca z gwiazdami" albo innych gwiezdnych cyrków. Kazik, a właściwie Kazimierz Staszewski, nigdy nie sięgał po takie chwyty.

Ba, to on jako pierwszy bojkotował słynną galę Fryderyków, nagród rodzimego przemysłu fonograficznego. Antykoniunkturalista, były punkowiec, a do tego jeszcze rockowy wieszcz i poeta, od lat z socjologicznym zacięciem opisuje absurdy życia. W wywiadach kpi sobie z potrzeby budowania tzw. wizerunku, bo jemu i jego słuchaczom zawsze wystarczało to, że był po prostu sobą.

Jakie ja wyłania się z jego tekstów? - Można odnaleźć w nich osobowość kompulsywną autora, której charakterystycznym symptomem jest bezustanne liczenie, przeliczanie i numerowanie - wyjaśnia dr Rosmus ("12 groszy, tylko nie płacz, proszę"). Też coś. Ostatnie, czego moglibyśmy spodziewać się po Kaziku, to praktyki księgowego. Po co mu one? - W ten sposób porządkuje świat, który go otacza.

A jest co porządkować, bo wokół siebie zauważa ogromny bałagan: "Gdy idę w Sopocie nad morzem, po plaży brudnopiaskowej, Bałtyk śmierdzi ropą naftową" ("Polska"). Jego obsesyjne rozważania często krążą wokół tematów katastroficznych. Kazik wyraźnie boi się katastrofy: "Oto przychodzi on, monstrum opanowuje tron, zabiera mój dom" ( utwór "Las Maquinas de la Muerte") .

To zaskakujące. Bo z całym szacunkiem dla Kazika, nie wygląda on raczej na strachliwego pedanta. Chyba bardziej na wy-luzowanego nihilistę - rozczochrane włosy, na koncertach wiecznie w tej samej wymiętolonej koszulce. Różnymi sposobami podkreśla, że ma gdzieś konwenanse.

- Ale z jego tekstów wynika, że w tym całym rozgardiaszu potrzebuje bliskich relacji z ludźmi i jest do nich absolutnie zdolny - podkreśla dr Rosmus. - Potrafi o nie dbać, choć bywa trudny i można spodziewać się po nim gwałtownych reakcji. To społecznie bardzo zaangażowany, świadomy swoich przywar humanista: "W tym całym bałaganie jedno wiem na pewno: jesteś moją królewną" ("Mars napada").

Największe poczucie bezpieczeństwa zapewnia mu rodzina i prywatność: "Mój dom to moja twierdza, w twierdzy tej jem i pierdzę" ( "Mój dom to moja twierdza"). I chyba wszyscy go świetnie rozumiemy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie