Kawa na ławie. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy [FELIETON]

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa Polska Press
Zastanawiam się, dlaczego wojewódzkie związki piłkarskie, odpowiedzialne za rozgrywki w niższych ligach, zwlekają z decyzjami. Przecież to oczywiste, że tego sezonu już nie da się uratować.

FLESZ - Koronawirus - kiedy będzie dostępna szczepionka

Na boiska zawodnicy będą mogli wrócić najwcześniej pod koniec kwietnia, a i to jest wątpliwe. Nie ma szans na rozegranie wszystkich spotkań (w grupie zachodniej IV ligi aż 17!), tym bardziej, że przed wznowieniem meczów trenerzy muszą mieć możliwość przygotowania piłkarzy do intensywnego wysiłku po długiej przerwie, co musi zająć minimum dwa tygodnie. Jakby nie liczyć, wychodzi, że zakończenie sezonu do 30 czerwca, gdy wielu zawodnikom wygasają kontrakty, pociągnęłoby za sobą konieczność grania przez bite dwa miesiące co trzy-cztery dni. Tego żaden amatorski lub nawet półzawodowy piłkarz z III ligi nie udźwignie.

Żaden amatorski piłkarz, a nawet półzawodowy z III ligi, nie zdoła grać przez bite dwa miesiące co trzy-cztery dni

Tym bardziej, że zagrożenie epidemiczne wciąż będzie aktualne, bo koronawirus nie zniknie do lata, choć może nastąpić spowolnienie jego rozprzestrzeniania się. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy po powrocie na boiska tylko jedna osoba w jednym z kilkuset klubów zostanie zarażona. Co wtedy? Znów przerwiemy rozgrywki, czy będziemy je kontynuować? Odpowiedź jest banalnie prosta - nikt nie weźmie na siebie odpowiedzialności za kontynuowanie. W imię czego bowiem narażać całą resztę uczestników zawodów i ich rodziny? W imię taniej rozrywki dla mas? Przecież i tak mecze musiałyby się odbywać bez udziału publiczności.

Nie ma sensu porównywać spotkań w klasie A z ekstraklasą, gdzie w grę wchodzą olbrzymie pieniądze i umowy ze stacjami telewizyjnymi, a także kwestia ustalenia, jakie drużyny wystąpią w europejskich pucharach. A przecież tam sprawa jest mniej skomplikowana! Po to UEFA przełożyła turniej mistrzostw Europy na przyszły rok, by umożliwić zawodowcom dogranie kilku zaległych kolejek po powrocie na stadiony choćby i pod koniec maja. W Anglii i Niemczech zostało ich tylko dziewięć, we Francji 10, w Hiszpanii 11, we Włoszech, gdzie sytuacja jest najtrudniejsza, 12. W Polsce można zakończyć sezon ekstraklasy bez rozgrywania rundy finałowej, co oznacza, że wystarczą jeszcze tylko cztery spotkania.

Rozumiem więc, że na szczycie futbolu można się wstrzymywać z ostatecznymi ustaleniami. Ale na poziomie okręgowym po prostu nie warto. Niech piłkarze zajmą się tej wiosny ochroną własnego zdrowia. Przyda się od sierpnia jak nic.

Wisła Kraków. Transparenty i flagi na trybunach przy Reymont...

Wideo

Materiał oryginalny: Kawa na ławie. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy [FELIETON] - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie