Katiusza - rozkwitają jabłonie i grusze

Tomasz Jaroński
Udostępnij:
Panowie z UCI, czyli Międzynarodowej Unii Kolarskiej, gonią w piętkę. Nie ma chyba na świecie drugiej takiej organizacji, która potrafiłaby wydawać decyzje niepopularne, niekonsekwentne, by nie powiedzieć głupie. Człowiek chciałby od czasu do czasu napisać coś pozytywnego o kolarstwie, a światowa organizacja - jakby na przekór - podrzuca kukułcze jaja.

Niedawna decyzja Komisji Licencyjnej World Touru wywołała kolejną porcję protestów. Ogłoszono listę ekip World Touru i na tej liście zabrakło miejsca dla rosyjskiego zespołu Katiusza, pisanego w większości portali niespecjalnie po polsku, bo Katusha. Oczywiście nie chodzi o radzieckie wyrzutnie rakietowe czy imię dziewczyny (od Jekateriny, czyli Katarzyny), bohaterki znanej piosenki wojskowej, ale o grupę kolarską, sponsorowaną przez rosyjskie firmy, a wspieraną przez władzę państwową.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w barwach Katiuszy jeździ zwycięzca rankingu… UCI za rok 2012 Hiszpan Joachim Rodriguez, a drużyna w tym rankingu zajęła drugie miejsce. Kryterium sportowe przy przydzielaniu miejsc w kolarskiej lidze mistrzów było istotne, podobnie jak możliwości finansowe, a te rosyjska ekipa z hiszpańskim wkładem ma nieograniczone. Problem braku licencji WT polega na tym, że zespół nie ma gwarantowanego udziału w wyścigach z najwyższej półki, a liczyć może tylko na "dziką kartę", co zależy od widzimisię organizatorów.

Na zapytanie o przyczyny takiej decyzji, kolarskie władze odpowiedziały po kilku dniach grzecznie, acz enigmatycznie: "Informujemy, że decyzja jest obecnie przygotowywana i zostanie przekazana do was wkrótce". Wcześniej pojawiły się informacje z kręgów UCI, że ludzie z Katiuszy powinni sami wiedzieć, czemu zepchnięto ich do drugiej ligi. Oni jednak nie wiedzą i zamierzają odwołać się do Sportowego Trybunału Arbitrażowego. Kiedy zapadnie werdykt? Pewnie nie przed początkiem sezonu, więc po herbacie. Innym pomysłem jest wykupienie licencji od klepiącego biedę baskijskiego Euskatel, co akurat my często przerabiamy w naszej piłkarskiej lidze, ale ponoć nie do końca jest zgodne z regulaminem UCI.

Sprawa będzie się wałkowała, co pogorszy nadszarpnięty przez casus Armstronga wizerunek kolarstwa, o który UC, jak nikt, powinna dbać. Oj, chciałoby się rozgonić to tęczowe towarzystwo, ale sprawa nie jest łatwa. Miejmy nadzieję, że gdy rozkwitną jabłonie i grusze i popłynie nad rzeką mgła, to prezesa Pata McQuaida ktoś wystrzeli w kosmos. Może nawet z katiuszy.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
RYSZARD-hELIODOR
To co oni już wyprawiają od jakiegoś czasu to zaczyna być granda w biały dzień.
M
Mikolaj
Najlepiej wystrzelić McQuaida razem z naszym zasłużonym Walkiem. Do póki królują układy, ciężko będzie postawić kolarstwo na nogi
Dodaj ogłoszenie