Katarzyna Hall odpaliła bombę tykającą pod jej fotelem ministra

Redakcja
Katarzyna Hall wywołała burzę, częściowo odwołując reformę
Katarzyna Hall wywołała burzę, częściowo odwołując reformę Fot. WOJCIECH BARCZYŃSKI
Nad minister Katarzyną Hall zbierają się czarne chmury, można nawet śmiało zaryzykować stwierdzenie, że to chmury gradowe, bo mało prawdopodobne, aby pani minister, nawet po ewentualnej wyborczej wygranej Platformy, zachowała stanowisko.

- Największy grzech Donalda Tuska to to, iż obsadził na stanowisku ministra edukacji Katarzynę Hall. Nie wiem, czy nie będzie się z tego powodu smażył w piekle - grzmi Roman Giertych, były minister edukacji.

Ale też Katarzyna Hall zaliczyła ostatnio dwie poważne wpadki, jedną wizerunkową, a drugą podważającą jej fachowość i kompetencje.

CZYTAJ TEŻ: Burza po sesji minister Hall u lekarza. 'Niech się wytłumaczy, albo odejdzie'

Ale po kolei. W lipcu minister edukacji, trzecia na gdańskiej liście kandydatów PO do Sejmu, została przyłapana przez fotoreporterów podczas wizyty u lekarza. Chociaż słowo "przyłapana" być może nie jest tu właściwe, bo wielu ekspertów nie ma wątpliwości, że była to najzwyklejsza w świecie ustawka, a Katarzyna Hall doskonale wiedziała, że ma robione zdjęcia, mało tego - umówiła się na tę minisesję. W każdym razie zdjęcia zostały opublikowane w "Super Expressie". Na jednym minister Hall czeka w poczekalni na wizytę u ortopedy, na kolejnym ze spuszczonymi spodniami siedzi na kozetce u lekarza. Z tekstu dowiadujemy się, że szefowa resortu edukacji całe wakacje leczyła kolano. - Jestem pewien, że to była ustawka - stwierdził już następnego dnia w "Rzeczpospolitej" Eryk Mistewicz, konsultant polityczny. - Ale gra z tabloidami wymaga ogromnej fachowości, której pani minister zabrakło. W efekcie zapisze się w pamięci jako pierwszy minister z opuszczonymi spodniami.

Według Mistewicza ta sesja zdjęciowa przekreśliła szanse Katarzyny Hall na tekę ministra edukacji po wyborach, bo wszyscy się z niej śmieją. - Takim ludziom nie powierza się poważnych zadań, np. edukacji naszych dzieci - skomentował Mistewicz na łamach gazety.

CZYTAJ TEŻ: Katarzyna Hall gorsza niż Roman Giertych

Roman Giertych też nie ma wątpliwości, że była to poważna ministerialna wpadka. - Ośmieszająca urząd. Po prostu żałosna - wzrusza ramionami były minister edukacji.

Tuż przed wyborami minister Hall strzeliła dwa samobójcze gole: sobie i Platformie

Ale jeśli dość niefortunną, najdelikatniej mówiąc, sesją w tabloidzie Katarzyna Hall strzeliła sobie samobója, to wycofaniem się z reformy sześciolatków strzeliła gola Platformie. Nie dalej jak kilka dni temu minister Hall stwierdziła bowiem, że bierze pod uwagę możliwość zmian w dotychczasowych przepisach wprowadzających w przyszłym roku obowiązek nauki dla sześciolatków. Wówczas we wrześniu 2012 r. do szkoły poszłyby obowiązkowo tylko te dzieci, które miałyby skończone 6 lat, a więc urodzone między styczniem a wrześniem. Te, które na świat przyszły w drugiej połowie roku, nie musiałby zakładać tornistrów. - Wyszła farsa, bo z najważniejszej zaproponowanej przez siebie reformy pani Hall wycofała się rakiem - kwituje krótko Roman Giertych. I dodaje, że wszystko, czego dotknęła się Katarzyna Hall, kończyło się wielką klapą. - Wycofała się z wprowadzonego przeze mnie do szkół programu "Zero tolerancji dla przemocy w szkole" i, proszę sprawdzić w kartotekach, dwukrotnie wzrosła liczba przestępstw odnotowywanych w szkołach - mówi.

Mirosław Handke, minister edukacji w rządzie Jerzego Buzka, jest mniej krytyczny w ocenach pani minister. - Katarzyna Hall ma sporo na sumieniu, ale pewne rzeczy jej się udały - stwierdza. - Znamy się zresztą od lat, bo Katarzyna Hall brała udział w reformowaniu edukacji za mojego ministrowania - dodaje Mirosław Handke.
Na plus minister Hall Mirosław Handke zalicza przywrócenie matury do takiej formy, w jakiej zostawił ją rząd Jerzego Buzka, a więc m.in. z obowiązkowym egzaminem z matematyki. Kolejny punkt: próba przywrócenia sensu gimnazjom i połączenie ich z liceami poprzez program kształcenia. - Nasz zamysł był taki, aby sześć lat trwała szkoła dla dzieci i sześć lat dla młodzieży, a gimnazja z liceami były nierozłączną całością. Katarzyna Hall starała się właśnie do tego doprowadzić - tłumaczy Mirosław Handke. Minusy? Niepotrzebna zawierucha z sześciolatkami, bo - zdaniem byłego ministra edukacji - można było pierwszą klasą nazwać obowiązkową zerówkę, którą dzieci kończyły ze znajomością liter i podstawowych działań matematycznych. Katarzyna Hall próbowała też majstrować przy systemie kuratoriów i przy komisjach egzaminacyjnych, no i nie ukróciła podręcznikowego szaleństwa, które powoduje, że ceny szkolnych książek są windowane w nieskończoność.

CZYTAJ TEŻ: Rewolucję 6-latków zatrzymała sama minister Hall

- Ale to sympatyczna osoba, która żyje edukacją, lubi dzieci i młodzież, wszak sama wychowała trzech synów - mówi nam Mirosław Handke.

Katarzyna Hall rzeczywiście pracowała najpierw jako nauczycielka w Zespole Sportowych Szkół Ogólnokształcących w Gdańsku, później jako pracownik naukowy w Instytucie Matematyki Uniwersytetu Gdańskiego. W 1989 r. zaangażowała się w tworzenie gdańskiej oświaty niepublicznej. Zorganizowała zespół pracowników naukowych Trójmiasta, który opracował koncepcję programową pierwszego prywatnego liceum w regionie, Gdańskiego Liceum Autonomicznego, którego sama została pierwszym dyrektorem. Była też wśród założycieli Gdańskiej Fundacji Oświatowej.

13 lutego 2006 r. objęła stanowisko wiceprezydenta Gdańska do spraw polityki społecznej. Na swojej stronie internetowej cytuje wypowiedzi wielu osób, z którymi zetknęła się podczas swojej kariery. "Gdy kilka lat temu Premier zapytał mnie o opinię o Katarzynie, rozważając powierzenie jej teki ministra, poczułem, że stracę cennego współpracownika, ale że warto jej energię przeznaczyć dla kraju. Dałem bardzo pozytywną rekomendację i dzisiaj także z całym przekonaniem rekomenduję jej wybór. Jestem przekonany, że Katarzyna ze swoją wiedzą, doświadczeniem i zaangażowaniem na rzecz podnoszenia jakości edukacji będzie godną reprezentantką naszego regionu w parlamencie" - cytuje słowa Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska. Czy te Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu: "Kasia jest wspaniałą organizatorką. Ma wręcz niespożytą energię. W pracy czasami szorstka, ale za to prywatnie wesoła i pełna ciepła. Niezwykle lojalna. Wspaniała matka trzech synów i żona mojego przyjaciela Olka Halla."

CZYTAJ TEŻ: PiS ocenia minister edukacji. Jedna ocena celująca wśród niedostatecznych

Niestety, dni minister Hall wydają się policzone. - Każdy z tych powodów: i ustawka z tabloidem, i szum wokół sześciolatków, jest wystarczającym powodem, aby polityk zakończył karierę. Chociaż mnie osobiście najbardziej uderzył fakt, o którym mówi się najmniej: a mianowicie to, że pani minister Hall amputowała naukę historii powyżej klasy I liceum. Nie wiem, jakim cudem zgadza się na to premier, prezydent i marszałek Sejmu, wszyscy z wykształcenia historycy - zauważa z kolei Ryszard Czarnecki, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. - Ale Donald Tusk ze względów wizerunkowych doniesie panią Hall do końca wyborów, po nich, bez względu na wynik, minister edukacji straci stanowisko - uważa.

Małgorzata Kidawa-Błońska z Platformy wypowiada się w tej kwestii bardziej niż dyplomatycznie. - Są ministrowie lepsi i gorsi. Premier już zapowiedział zmiany w rządzie, jeśli wygramy wybory - mówi. Ale te słowa wystarczą chyba za wszelki komentarz.

Dorota Kowalska

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MK

Nie zgłosuję na PO z tego powodu, że o zdanie czy sześciolatki mają iść do szkoły nie zapytano rodziców!!! Rodzice nie glosujcie na PO a tym bardziej na tąąąą PANIĄ ;) po prosstu żal .... ;)

n
niesiołowski

Żadne potknięcia ministrów Tuska nie są w stanie pozbawić ich stanowisk za wyjątkiem odstępstwa od zasady totalnej spolegliwości w stosunku do Donalda. To jest hegemonia jednej uznanej prawdy której nie powstydziłaby się komuna

Dodaj ogłoszenie