Katalonia chce ogłosić niepodległość. Do Barcelony wkroczy wojsko?

Michał Kurowicki AIP
Joan Cros/NurPhoto/Sipa USA/East News
Katalonia w poniedziałek może ogłosić niepodległość. Nie będzie to łatwe. Rząd w Madrycie robi wszystko, żeby temu zapobiec. Napięcie rośnie.

Jest 9 października 2027 roku. W Barcelonie setki tysięcy ludzi obchodzi dziesiątą rocznicę zdobycia niepodległości przez Katalonię. Mieszkańcy śpiewają Els Segadors, hymn ich państwa, który zaczyna się od słów: „Katalonia sławny kraj, pola żyzne, łany hojne, król jegomość - wielki pan wypowiedział nam dziś wojnę! Hej sierpem raz, hej sierpem raz, obrońcy naszej ziemi, hej sierpem raz!”. Czy taki scenariusz jest możliwy?

Przekonamy się o tym dziesięć lat wcześniej, w poniedziałek 9 października 2017 roku. To właśnie tego dnia ma zebrać się parlament w Barcelonie i ogłosić niepodległość Katalonii. Partie dążące do uniezależnienia się od Hiszpanii mają w nim większość. Ich członkowie uważają, że przeprowadzone tydzień temu referendum, w którym ponad 90 procent głosujących było za niepodległością, daje im legitymację do jej ogłoszenia. Co stanie się gdy rzeczywiście zdecydują się na taki krok?

Po pierwsze z zapowiedzi płynących ze strony władz centralnych w Madrycie wynika, że uczynią one wszystko, żeby zapobiec oderwaniu się Katalonii od Hiszpanii. - Żadna deklaracja niepodległości niczego nie zmieni! - grzmiał premier Mariano Rajoy, w wywiadzie opublikowanym w niedzielę gazecie El Pais. Rajoy nie wykluczył, że jego rząd może zastosować art. 155 hiszpańskiej konstytucji. Umożliwia on odwołanie lokalnych władz i ogłoszenie przedterminowych wyborów w zbuntowanej prowincji. Zaznaczył, że nie zamierza prowadzić żadnych negocjacji z independystami. Na koniec potwierdził, że cztery tysiące policjantów, którzy przyjechali do Katalonii na czas referendum pozostanie tam do momentu zakończenia kryzysu.

Czytaj także: Mariano Rajoy: Deklaracja niepodległości Katalonii niczego nie zmieni

Po drugie hiszpański Sąd Apelacyjny stara się w ogóle nie dopuścić do zebrania się katalońskiego parlamentu w poniedziałek. W swoim ostatnim wyroku sąd ogłosił, że zawiesza przewidziane na dziś posiedzenie. Choć część posłów nie chce stosować się do tego werdyktu, cały czas nie wiadomo czy ostatecznie planowana na dziś sesja parlamentu odbędzie się. Dlatego też premier Katalonii Carles Puigdemont poinformował, że wygłosi swoje oficjalne oświadczenie przed lokalnym parlamentem dopiero we wtorek po południu. Czy właśnie wtedy dojdzie do proklamowania niepodległości? Tego na razie nie wiemy.

Gdyby obie strony konfliktu, tak jak do tej pory nie chciały ustąpić, może niestety dojść nawet do rozwiązań siłowych. O tym, że władze w Madrycie mogą zdecydować się na taki krok przekonali się głosujący w referendum niepodległościowym tydzień temu. Tysiące policjantów nie miało wtedy żadnej litości dla pokojowo nastawionych mieszkańców. Ostatecznie w wyniku brutalnych interwencji rannych zostało ponad 800 osób. A premier Rajoy chce, żeby policja na razie nie wycofywała się z Katalonii.

Istnieje jeszcze jedna możliwość, czyli wysłanie do Barcelony armii. Artykuł 8 hiszpańskiej konstytucji powierza bowiem siłom zbrojnym tego kraju obronę „integralności terytorialnej” Hiszpanii, co upoważnia rząd centralny do siłowego przywrócenia kontroli nad regionem. Dodatkowo art. 2 hiszpańskiej ustawy zasadniczej stanowi, że „Konstytucja opiera się na nierozerwalnej jedności narodu hiszpańskiego”.

Kolejne pytanie dotyczy przyszłości niepodległej Katalonii w Unii Europejskiej. Organizatorzy referendum oczekiwali zapewne na potępienie, ze strony Brukseli, siłowych rozwiązań zastosowanych przez rząd centralny. Jednak w oficjalnym oświadczeniu Komisja Europejska nie pozostawiła watpliwości. Wskazała, że referendum jest wewnętrzną sprawą Hiszpanii. Zaznaczyła, że nawet gdyby referendum było legalne, ewentualne oderwanie się od Hiszpanii oznacza automatyczne wyjście nowego państwa z UE.

Czytaj także: Barcelona może być stolicą nowego państwa

Na stanowcze deklaracje ze strony obu stron konfliktu zaczął reagować także wielki biznes. Bank Sabadell, piąty co do wielkości na hiszpańskim rynku, mający dotąd siedzibę w Katalonii, podał do wiadomości, że z uwagi na niestabilność polityczną zamierza przeniesć siedzibę do Alicante.

Wreszcie sprawa, która łączy wszystkich obywateli Hiszpanii, czyli piłka nożna. Jeśli Katalonia ogłosi niepodległość, wtedy legendarny klub FC Barcelona najprawdopodobniej przestanie występować w lidze hiszpańskiej. A to byłby ogromny cios dla tych rozgrywek. Na razie słynny piłkarz Gerard Pique i trener Josep Guardiola opowiedzieli się stanowczo za niepodległością. Jeśli Katalonia stanie się niepodległym państwem, za kilka lat ich pomniki mogą stanąć w centrum Barcelony, obok pomnika Krzysztofa Kolumba.

Manifestacje zwolenników jedności Hiszpanii. Wzywają do dialogu

RUPTLY/x-news

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

W przypadku Hiszpanii teren państwa należy do królestwa, a poddani do króla. Naruszanie i zabór własności danego państwa jest anarchią, co powiedziane delikatnie, i stąd, powinno być karalne jedną z najwyższych kar.

M
Master

Czy tam jest demokracja ? Gdzie jest zakichana komisja Wenecka i KOD

a
asd

Firmy już uciekają stamtąd.

E
Ewiak Ryszard

Nie jestem zaskoczony tym, co obecnie dzieje się w UE. To jest już zmierzch UE. Wskazuje na to analiza biblijna. Przypomnę tu fragment starożytnej wizji: "I powróci [król północy] do ziemi swej z dobrami ruchomymi wielkimi [1945. Ten szczegół wskazywał, że Hitler zaatakuje także ZSRR i będzie walczył aż do gorzkiego końca. Na początku nic nie wskazywało na takie zakończenie wojny], a serce jego przeciw przymierzu świętemu [w ZSRR wprowadzono wówczas ateizm państwowy i wierzących represjonowano], i będzie działał [oznacza to aktywność na arenie międzynarodowej], i zawróci do ziemi swej [1991-1993. Rozpad ZSRR i Układu Warszawskiego, wojska rosyjskie powróciły do kraju]. W czasie wyznaczonym powróci z powrotem" (Daniela 11:28,29a). Zapowiedziany tu powrót "króla północy" oznacza w tym kontekście także rozpad UE i NATO.

W roku 1882 Wielka Brytania rozciągnęła wpływy na Egipt i przejęła rolę "króla południa". Mniej więcej w tym samym czasie Rosja zajęła pozycję "króla północy", rozciągając wpływy na terytoria, które wcześniej należały do Seleukosa I (Daniela 11:27).

Wszystkie szczegóły tej wizji wypełniają się od czasów starożytnej Persji w porządku chronologicznym. Wizja ta jest różnie komentowana. Jak widać, zawiera wiele szczegółów, dlatego osoba wnikliwa jest w stanie dostrzec każdy błąd, lub sofistykę (Daniela 11:33; 12:10).

P
Ppp

Kto pierwszy stosuje przemoc, ten sam dowodzi braku własnej racji. Rajoy powinien przeprosić, winnych ukarać, a na koniec samemu podać się do dymisji.
W przypadku kolejnego użycia przemocy, Katalonia nabędzie prawa do secesji.
A policjanci napadający na ludzi w zeszłą Niedzielę powinni być spisani oraz - poza normalnymi karami za bicie bezbronnych – powinni otrzymać dożywotni zakaz wjazdu do Katalonii.
Pozdrawiam.

Dodaj ogłoszenie