Kasparow: Putin generuje chaos, by utrzymać się przy władzy. Zaatakuje, gdy ceny ropy spadną niżej

Agaton KozińskiZaktualizowano 
- Proszę spojrzeć na budżet Rosji. Jedyne wydatki, jaki w nim rosną, to pieniądze na wojsko i propagandę. Wszystko inne jest ścinane, nawet emerytury. Tak się układa budżet na czas wojny - mówi Garri Kasparow, rosyjski opozycjonista, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Jaki jest główny cel działań Władimira Putina? Co on chce osiągnąć?
Utrzymać się u władzy - to jego nadrzędny, strategiczny cel. Jak każdy dyktator świetnie wie, że dla niego dobre jest wszystko, co wzmacnia jego pozycję - a wszystko, co pozwala poddać w wątpliwość jego wizerunek twardego przywódcy, jest jego przeszkodą. Putin utrzymuje się u władzy od wielu lat, jest biegły w tej sztuce. Teraz uznał, że najlepiej będzie mu służyć generowanie chaosu - stąd właśnie wziął się pomysł na zaangażowanie wojskowe w Syrii.

W której może łatwo ugrzęznąć - i przez to wpaść w jeszcze większe kłopoty. Dziwna strategia.
Proszę nie oceniać polityki zagranicznej Putina przez pryzmat spraw międzynarodowych, gdyż dla niego jest ona jedynie instrumentem potrzebnym mu w polityce krajowej.

Co poprzez interwencję w Syrii chce on osiągnąć w Rosji?
Rosyjska gospodarka jest w rozsypce, Kreml już wie, że przy jej pomocy właściwie nie uda się zdobywać punktów w kraju. Standard życia w Rosji nieustannie się obniża, władze zdecydowały się nawet na obniżkę emerytur, byle zdołać jakoś spiąć budżet. Właśnie z tego powodu Putin zdecydował się na akcję w Syrii. W ten sposób dowodzi Rosjanom, że jest potężnym przywódcą, który przywraca wielkość ich ojczyźnie. Tak zresztą robi od dawna. Zaczął w Gruzji w 2008 r. - choć tam jeszcze czuł się niepewnie. Dokonał inwazji, ale jednak nie zdecydował się na aneksję części tego państwa, na przykład Abchazji. Oporów przed tym już nie miał przy inwazji na Ukrainę - i doprowadził do aneksji Krymu.

Ale z Donbasem już ten scenariusz się nie sprawdził.
Nie znaczy to jednak, że Putin się zatrzyma. Dyktator nie może się zatrzymać, bowiem natychmiast zostanie to odebrane jako jego słabość. A gdy tylko jego zachowanie zostanie odczytane jako słabość, natychmiast zaczną się problemy.

Jakie?
Jako pierwsza zatnie się machina propagandowa, którą stworzył. Bo ona musi pokazywać sukcesy, zwycięstwa - nawet jeśli chodzi o zwycięstwa czysto wirtualne. Na porażkach, słabościach nie da się budować mitu przywódcy. Ale słabość będzie też sygnałem dla wewnętrznego kręgu władzy, dla osób, które są codziennie na Kremlu. Gdy poczują, że lider się waha, albo chwieje, natychmiast będą próbowali to wykorzystać.

Były takie chwile?
Nie wiemy, co się dzieje na Kremlu. Ale można było dostrzec chwile słabości. Wystarczy przypomnieć przemówienie Putina z 2014 r., tuż po aneksji Krymu. On wtedy mówił o Ukrainie tak jak się mówi o dojrzałym jabłku, które za chwilę spadnie z drzewa do naszego koszyka. Putin rysował wtedy mapy Noworosji, mówił takim tonem, jakby przejęcie kontroli nad Odessą było kwestią chwili. Ale ten scenariusz się nie sprawdził. Noworosji stworzyć się nie udało, Ukraina zachowała niezależność. Nie bali się walczyć z rosyjskimi separatystami - bowiem wiedzieli, co to znaczy znajdować się w strefie wpływów Rosji i uznali, że nie chcą tego powtarzać. Tymczasem Putin nie był gotów poświęcić życia tylu Rosjan, by zwyciężyć w tej wojnie. Przede wszystkim minimalizował straty, a z takim podejście zwycięsko z tego konfliktu wyjść nie mógł. Dlatego się zatrzymał, a na Ukrainę próbuje wpłynąć w inny sposób.

Nie widać za bardzo efektów, choć faktem jest, że ukraińska gospodarka znajduje się w opłakanym stanie.
Ale Putin nie zostawi Ukrainy w spokoju. Niezależna, suwerenna Ukraina, będąca częścią Europy, to dla niego śmiertelne zagrożenie. Kijów stałby się złym przykładem dla mieszkańców Moskwy. Dlatego Putin zaczął działać. Myślał nawet o rozpoczęciu wojny hybrydowej na terenie Łotwy i Estonii - ale spotkał się ze stanowczą reakcją NATO i odpuścił. Mimo wszystko zakładał, że odpowiedź będzie łagodniejsza, a ponieważ nie było, wolał nie ryzykować starcia z całym Sojuszem. Ale to, że się zatrzymał teraz, nie znaczy, że zrobił to na zawsze. Jeśli poczuje się naprawdę zagrożony, zacznie działać ostrzej - a wtedy przekroczy granice NATO.
Kiedy poczuje się naprawdę zagrożony?
Gdy ceny ropy spadną do 20 dolarów za baryłkę. Wtedy Rosja znajdzie się na krawędzi bankructwa, a on stanie się skrajnie zdesperowany. I odpowie agresją. A teraz przygotowuje sobie grunt pod możliwość takiego rozwiązania tworząc chaos.

On akurat podkreśla, że wkroczył do Syrii, by pomóc zaprowadzić tam porządek.
Proszę nie powtarzać tego, co podaje rosyjska telewizja, gdyż ona kłamie. Rosyjska propaganda jest gotowa nazywać wojnę pokojem, a niewolnictwo wyzwoleniem. Owszem, Putin jest w Syrii, ale przecież nie po to, by walczyć z ISIS. Zdecydował się tam wysłać wojsko, by zniszczyć opozycję wobec Baszara al-Asada - a potem powiedzieć Zachodowi, że w Syrii jest tylko wybór między ISIS i Asadem. Taka jest jego strategia. Przy okazji chce także zaszkodzić Arabii Saudyjskiej, by w ten sposób wymusić wzrost cen ropy na światowych rynkach. Ale przede wszystkim chce wygenerować jak największy chaos, bowiem dyktatorzy w takim środowisku odnajdują się najlepiej. Inaczej niż demokracje, które ze swojej natury są dużo wolniejsze w reakcjach. Dlatego też przewiduję, że możemy się spodziewać z jego strony kolejnych kroków podobnych do interwencji w Syrii.

Myśli Pan, że zdecyduje się wysłać wojska do kolejnego państwa? Przecież przed chwilą wspomniał Pan, że nie chce ryzykować zderzenia z NATO.
Dlatego wybierze państwo, które nie należy do Sojuszu. Ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby zdecydował się podjąć interwencję w Libii. Już zresztą była wypowiedź Sergieja Ławrowa o tym, że w interesie Rosji jest odbudowa państwa libijskiego. Oczywiście, to tylko moje przypuszczenie, być może Libia uniknie tego losu. Ale zawsze trzeba pamiętać o naczelnym celu Putina: generowaniu chaosu. Wejście do Libii na pewno by go pogłębiło. A przy okazji byłoby kolejną świetną opowieścią, którą rosyjskie media mogłyby opowiadać w kraju. Bo cały system stworzony przez Putina zachowuje się jak narkoman, które ciągle musi zwiększać dawki, by poczuć kopa. W tym przypadku rolę narkotyku spełniają kolejne zwycięstwa, kolejne wielkie sukcesy. Kreml musi działać spektakularnie, by podtrzymywać swój mit.

Jaką rolę w kalkulacjach Putina odgrywa polityka Stanów Zjednoczonych?
W sumie mniejszą niż się powszechnie uważa. Ameryka jest potrzebna Putinowi przede wszystkim do tego, by tworzyć swój mit. USA w tym micie są przedstawiany jako arcy-rywal, z którym Kreml nieustannie się zmaga. Takie symboliczna rywalizacja w zupełności mu wystarczy. Świetnie to było widać podczas spotkania Putina z Barackiem Obamą podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Rosyjskiego prezydentowi tak naprawdę nie zależało nawet specjalnie na rozmowie z amerykańskim przywódcą. Wszystko, czego chciał, to możliwość uściśnięcia mu dłoni w towarzystwie fotografów. Jestem pewny, że godzinami ćwiczył sposób, w jaki mu rękę - by widać było wyraźnie jego niechęć do niego. To miał być sygnał. Ja, Władimir Putin, pojechałem do Nowego Jorku, spotkałem się tam z Obamą - a następnego dnia rozpoczął bombardowania w Syrii.

Rysą na wizerunku Putina była niewątpliwie śmierć Borysa Niemcowa w Moskwie.
To było morderstwo - proszę nazywać rzeczy po imieniu.

W dodatku Niemcow został zabity bardzo blisko Kremla. Niedługo potem Putin zniknął niemal na tydzień, nikt nie wiedział, co się z nim działo. Jak Pan dziś tłumaczy tę sekwencję zdarzeń?
Teraz prosi mnie pan o to, bym opowiadał o tajemnicach Kremla, do których z oczywistych powodów nie mam dostępu. Bo system władzy obowiązujący dziś w Rosji to najbardziej niebezpieczna forma rządów: dyktatura jednego człowieka. To nie są współczesne Chiny, gdzie kolektywnie rządzi partia. To nie jest nawet Związek Radziecki, gdzie decyzje podejmowało Politbiuro. Teraz mówimy o rządach jednego człowieka, który ma podobną władzę, jaką kiedyś mieli Stalin, czy Hitler.
Tylko czy rzeczywiście na Putina nikt nie ma wpływu? On się wywodzi z KGB, a więc na pewno miał kiedyś swojego oficera prowadzącego. Jest Pan pewny, że dziś już nie ma nikogo takiego?
Nie sądzę, on jest 100-procentowym dyktatorem, nie musi się z nikim liczyć. Gdy tylko coś mu się wydarzy, natychmiast inni to odczuwają, zwłaszcza ci, których kariery są bezpośrednio powiązane z jego. Oczywiście, nie oznacza to, że Putin będzie się spokojnie starzał na Kremlu, nie sądzę, by umarł we własnym łóżku. Pewnie umrze na Kremlu, ale raczej nie z przyczyn naturalnych. Choć trudno przewidzieć sekwencją zdarzeń. Podejrzewam, że Niemcow został zamordowany nie z polecenia Putina, jego zabójstwo pewnie zlecił ktoś, kto ma spore ambicje. Mógł to być na przykład Kadyrow. Ale to wszystko spekulacje - tak samo jak możemy tylko spekulować o tym tajemniczym zniknięciu Putina? Czy to była konsekwencja jakiś walk frakcyjnych na Kremlu? A może przyczyną były problemy zdrowotne? Ostatnia kwestia jest szczególnie delikatna, gdyż stan zdrowia każdego dyktatora to jedna z najściślej strzeżonych tajemnic państwowych. Ale dziś widzimy, że Putin funkcjonuje tak jak zwykle - choć niektórzy twierdzą też, że on ma sobowtóra, czego też wykluczyć nie można. W sumie o Putinie wiemy naprawdę niewiele - przecież nawet nie wiadomo, ile ma dzieci. Szczegóły poznamy dopiero po jego śmierci. Wtedy zostaniemy zalani książkami o jego życiu. I to będzie fascynująca lektura z mnóstwem barwnych scen, opisów różnych zbrodni.

Co może zrobić Zachód, by zneutralizować zagrożenie ze strony Putina?
Trudno przewidywać przyszłość, ale warto odrabiać lekcje z przeszłości. Przede wszystkim po to, by uniknąć tragedii, jakich już byliśmy świadkami, gdy powstawały strefy wpływów, istniały państwa buforowe. I warto pamiętać, że choć ryzyko rywalizacji z Putinem dziś jest wysokie, to w kolejnych latach będzie jeszcze wyższe. Pod tym względem analogia z III Rzeszą jest trafna. Hitler w 1936 r. był niebezpieczny - ale rok później stał się niebezpieczny jeszcze bardziej, a trzy lata później rozpoczął wojnę. Każdy dyktator ustępstwo na swoją korzyść odbiera jako słabość - natychmiast ją przejmuje, ale nie ustępuje na krok. Dyktatorzy, sięgając po władzę, nigdy nie pytają „dlaczego mogą to zrobić”. Oni zawsze mówią „dlaczego nie?”. Tak samo Putin się nie zatrzyma, dopóki nie zostanie zatrzymany. Nie uda nam się uniknąć konfrontacji z Putinem. Tak naprawdę Zachód już jest z nim w stanie wojny. Nie jest wojna otwarta, raczej wojna zastępcza, która rozgrywa się na terenie Ukrainy. Putin pójdzie tak daleko jak mu się pozwoli. Dlatego trzeba mu narysować czerwoną linię, której nie może przekroczyć. Ale nie czerwoną linię w stylu Obamy, tylko prawdziwą czerwoną linię. Taką, żeby miał świadomość, że czeka go zderzenie z całym NATO. Tylko w takiej sytuacji on się zawaha, poza tym nie jestem pewny, czy wtedy miałby dalej 100-procentowe poparcie.

To jedyna możliwość?
Z historii wynika, że takie reżimy, jaki teraz obowiązuje w Rosji, upadają tylko w przypadku jakiejś spektakularnej porażki.

Ale w jaki sposób mogłoby dojść do tej porażki? Czy to może być coś w rodzaju pomarańczowej rewolucji w Moskwie?
Nie ma szans na taką rewolucję w Rosji. Ona mogłaby się wydarzyć na Ukrainie, gdzie istniały - słabe, ale jednak - media, było kilku niezależnych polityków. Niczego takiego nie ma w Rosji. Reżim Putina uważnie pilnuje, by nic takiego w tym kraju nie powstało. Taką dyktaturę podmyć może jedynie porażka. To nie musi być od razu porażka na polu walki. To może być równie dobrze jakaś porażka wizerunkowa, coś w rodzaju Sowietów wycofujących się Afganistanu. Chodzi o wydarzenie, które zrobiłoby wrażenie na klasie średniej zamieszkującej Moskwę - bo tak naprawdę to jest jedyna grupa, z jaką Putin musi się liczyć, inni nie są w stanie mu zagrozić, są albo w pełni przez niego zwasalizowani, albo zbyt słabi. Ale widać też, że Putin ma świadomość zagrożenia. Widać to po tym, jak planuje swój budżet. Jedyne pozycje, na które rosną w nim wydatki, to wojsko, policja oraz media, czyli propaganda. Wszystko pozostałe idzie w dół, nawet emerytury są pomniejszane. W ten sposób komponuje się tylko budżety na lata wojny. Dlatego nie można mieć żadnych złudzeń odnośnie intencji Putina. On nie po to zwiększa wydatki na wojsko, by mieć za co wspierać Asada. On odbudowuje rosyjską armię. Przeciwko komu chce jej użyć? Potencjalnie największym zagrożeniem dla niego są Chiny, ale on stara się utrzymywać przyjazne stosunki z Pekinem. Nie mógł uznać za zagrożenie takich państw jak Estonia, czy Łotwa. To sugeruje jednoznacznie, że on przygotowuje armię po to, by móc zaatakować. Pytanie, czy znajdzie się ktoś, kto będzie umiał się mu przeciwstawić, ktoś tak jak Ronald Reagan.

W USA będą wybory w 2017 r. Pewnie wygra w nim Hillary Clinton.
Oby nie. Cały czas mam nadzieję, że nowym prezydentem USA zostanie Republikanin.

Jeb Bush?
Nie sądzę. Gdybym ja miał wybierać, wybrałbym Marco Rubio. On ma zaszczepiony w DNA instynkt walki z komunizmem - w końcu jako osoba o korzeniach kubańskich poznał go wystarczająco dobrze. On mógłby przeciwstawić się Putinowi. Natomiast nie sądzę, by umiała to zrobić Clinton. Ona przecież pracowała w administracji Obamy, przyłożyła rękę do fatalnej polityki, jaką ona prowadziła. Powiedzmy sobie szczerze, każdy z kandydatów będzie lepszy niż Obama. Jego prezydentura byłą najgorszą, przynajmniej z tych, które ja pamiętam. Prowadzona przez niego polityka przyniosła same problemy: w Europie, na Bliskim Wschodzie, w innych krajach świata. Bo świat potrzebuje akiego żandarma jak Stany Zjednoczone. Jak go brakuje, po ulicach zaczynają grasować bandziory.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Wideo

Materiał oryginalny: Kasparow: Putin generuje chaos, by utrzymać się przy władzy. Zaatakuje, gdy ceny ropy spadną niżej - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 15

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
s
spokojny

Putin cały czas wygrywa, np. wziął piękny Krym i dwa miliony ludzi oraz 90% floty ukraińskiej (45 jednostek), wywala zagranicznych eksporterów żywności i wprowadza sankcjami własnych, zacieśnił współpracę z Chinami (wielki kontrakt na sprzedaż tam gazu żeby nam zakręcić). Powtórzę scenariusz, który niestety się sprawdza:
1.Rosja ma co chciała na Krymie więc pozwala sprawie przycichnąć.
2.Bunty, prowokacje we wschodniej Ukrainie, Rosja deklaruje „bratnią pomoc” ale nie robi nic konkretnego, chaos narasta.
3.Radykalizacja nastrojów w Kijowie, wzmacniają się wpływy skrajnych radykałów.
4.Paradoksalnie Rosja podejmuje rozmowy z radykałami proponując:
a)utworzenie autonomicznej Wschodniej Ukrainy, która wchodzi do bloku państw prorosyjskich,
b)utworzenie Zachodniej Ukrainy, gdzie radykałowie mogą sobie rządzić, „nachapać się”, pod warunkiem, że nie wejdą do UE i NATO.
5.Radykalny rząd w Kijowie zgadza się na plan Rosji.
6.Zachodnia Ukraina radykalizuje się dalej i jest w konflikcie z Polską i EU, chaos tam narasta.
7.Rosja mówi: patrzcie „u nas” we Wschodniej Ukrainie spokój a w Zachodniej Ukrainie chaos.
8.Międzynarodowa interwencja w Zachodniej Ukrainie, na lata region kontrolowany przez obce siły, w tym rosyjskie.
9.W międzyczasie strach narasta w Unii, powstają z**ążki Stanów Zjednoczonych Europy z silnymi armiami międzynarodowych jednostek unijno-natowskich na jej granicach pod jednolitym dowództwem Brukseli. Jest rok 2025, Polska od kilku lat jest w strefie waluty euro.

zgłoś
o
ooo

Rosja juz nie raz upadlai oczywiscie teraz jest niemal na dnie .bieda,alkoholizm,zero przemyslu na poziomie,jedyne co ja trzymalo to surowce ropa,gaz.Garstka najbogatszych rozkradla majatek.O putinie pisza rozne rzeczy to oczywiste np.podales tylko te niepewne ale juz nie ze jest klamca,napadl ukraine,majatek ma na 100 % .cala reszta co napisales to smieci propagandowe proputinowskie.

zgłoś
r
rosja won !

Noc dodać i nic ująć do tego co mówi Kasparow !

zgłoś
a
art

To codzienne, wręcz nachalne, obsmarowywanie Rosji i straszenie Rosją jest już prześmieszne. Raz piszą, jaka to Rosja biedna itd, jaki to sukces sankcji. Albo że już upada. A potem piszą, jakie to gigantyczne sumy wydaje Moskwa na zbrojenia. Ostatnio czytałem, że Putin nadużywał alkoholu i bił żonę, że ma na raka, potem że jest chory psychicznie, że ma 40 mld$, których nikt nie widział i nie wie gdzie są, no ale ma i koniec. A jutro znów napiszą, że rosyjska gospodarka jest w fatalnym stanie tak jak armia, a pojutrze o mega pieniądzach wydanych na armię, albo na coś innego, i tak w kółko!
Dzień bez rozpadającej się Rosji i panicznie przestraszonego Putina byłby dniem straconym dla mediów stających na głowie by znaleźć cokolwiek co by pokazało Rosję w niekorzystnym świetle. No i wreszcie sławetny "kryzys" i "upadek rubla". Propagandowy bełkot dla tumanów bo efekt jest taki,że to Rosja wychodzi na zwycięzce w bojkotowej wojnie. Jesli słabszy rubel zatrzyma turystów rosyjskich w domu zamiast mieli by wydawać kasę z zachodnich kurortach i marketach to kto straci ? Jeśli Rosja nie kupi samochodów, lokomotyw, elektroniki, warzyw, owoców, miesa i serów na zachodzie to kto straci? Jesli Niemcy zamkna w pierwszej kolejności montownie w Polsce to homo polacus rusożerca zrozumie już coś czy jeszcze nic ? Zanim Rosjanie schudną od niejedzenia polskich jabłek to Polacy dostaną skręt kiszek od nadmiaru cydru. Po rosyjskiej stronie sa surowce , które się nie psują jak gaz i ropa i mogą poczekać aż zachód opróżni swoje zapasy. Francuskie sery i włoskie pomidory gniją a firmy idą z torbami. Wreszcie Rosjanin będzie śmiał się ostatni bo krótka dieta nie zaszkodzi a zamiast importować gadgety z zachodu zaczną je robić u siebie - na zawsze. I jeszcze jedno Rosja korzystając ze spadków na giełdzie wykupiła udziały zachodnich koncernów w rosyjskich przedsiębiorstwach.

zgłoś
G
Gość

aby zalać Europę muslimami i osłabić ją . W imię demokracj podbija wszystko co może ,na całym świecie .Ale tak na prawdę chodzi o kasę i strefy wpływów . Jeśli nie siłą to ekonomią . To są prawdziwi terroryści .

zgłoś
p
petro

Roman!!!!n i tu masz 100% Racji !!!!! tylko sluchacze radia maryja wierza w cuda !!!!!!

zgłoś
D
Deutsch-Oberschlesier

biedni coraz biedniejsi-to właśnie już jest w Rosji
bo w USA biedni dostają foodstampy i sobie ważą po 500 kg
a klasy średniej to w Rosji w ogole nie ma.
są tylko ludzie ze średnimi dochodami przeważnie urzędnicy w większych mistach których dobrobyt i tak jest uzależniony od widzimisię cara i bojarów

zgłoś
c
chodorkowski

Ciekawe????? ile CIA mu placi !!!!!! bo moza umrzyc na sracka !!!!!!!

zgłoś
G
Gość

Nie jestem zwolennikiem Putina ,ale taka nagonka na niego nic dobrego nie przeniesie . Wszyscy oficjalnie go potępiają ,a pod stołem ściskają rękę i robią interesy . Dla Europy to nie Putin jest zagrożeniem ,tylko muzułmańska inwazja i poprawność polityczna. Prezydent Rosji nie jest szaleńcem ,szaleńcem jest muzułmański wojownik ,który nie cofnie się przed niczym . To na nich powinna być nagonka i na poprawność polityczną , bo przez to Europa kopie sobie grób

zgłoś
K
Karolina

Dawno nie czytałam na łamach tak mięsiście obiektywnego tekstu.Dzięki.

zgłoś
R
Roman

Kasparow mówi o Putinie tak jakim on faktycznie jest.Putin to zwykły kłamca i terrorysta światowy. Potrzebny jest Roegan aby go obedrzeć z piór kłamstwa i uwolnienia świata przed nowym szaleńczym terroryzmem świata nakręcając spiralę zbrojeń bronią nuklearną.

zgłoś
z
z CCCP

ATOMOWY ŁODZI POdwoDNY.?

zgłoś
Z
Z

Strasznie banalne i strasznie nudne. Ale szczerze mówiąc nie oczekiwałem niczego więcej. Facet mieszka w Ameryce. Z Rosja ma kontakt przez Internet. Ale to co dzieje się obecnie w Rosji jest mega interesujące, poszukajcie ciekawszych rozmówców.

zgłoś
K
Kapitan Nemo

Kasparow to typowy terrorysta nawołujący do walki z praworządnie wybranym rządem dlatego powinien być ścigany i osądzony za nawoływanie do zbrojnego wystąpienia przeciwko prezydentowi Rosji !

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3