Karolina Wigura: Strategią Kaczyńskiego jest podział i zmuszanie ludzi, żeby opowiadali się po jednej albo drugiej stronie

Anita Czupryn
Anita Czupryn
Prof. Karolina Wigura: To miało być ćwiczenie z posłuszeństwa. Ale wiele wskazuje na to, że Kaczyński i Zjednoczona Prawica nie spodziewali się tego, co się stanie
Prof. Karolina Wigura: To miało być ćwiczenie z posłuszeństwa. Ale wiele wskazuje na to, że Kaczyński i Zjednoczona Prawica nie spodziewali się tego, co się stanie fot. adam jankowski
Despotyzm to ustrój, w którym despota zniewala swoich poddanych. Paradoks polega na tym, że despota zniewalając swoich poddanych, zniewala samego siebie. Im bardziej to postępuje, tym bardziej Jarosław Kaczyński jest uzależniony od systemu, Im bardziej on jest uzależniony od systemu, który tworzy, tym trudniej będzie, w sposób demokratyczny, pokojowy, konstruktywny, odejść od tej drogi – mówi socjolog, prof. Karolina Wigura

Z jakimi uczuciami oglądała Pani wtorkowe wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego?

Widziałam polityka głęboko zanurzonego w latach 90; osobę, która myśli kategoriami, jakie sama w latach 90. krytykowała, bo przecież zasłynął wówczas stwierdzeniem, że ZChN to najlepszy sposób na dechrystianizację Polski. Teraz wydaje się, że przejął tego rodzaju myślenie, jakie na początku lat 90. było obecne w takich partiach jak ZChN. Wynika z tego, że on nie do końca rozumie świat, w którym się porusza. Możemy to nazwać nowocześnie, mówiąc, że żyje w swojej bańce. Prawdopodobnie nie rozumie do końca protestów, które się odbywają, a najbardziej chyba nie rozumie tego, że ludzie, którzy dziś wychodzą na ulicę, to są ci, którzy nie dość, że nie pamiętają PRL-u, to nawet nie pamiętają lat 90. Często są to ludzie urodzeni na początku lat 2000, z zupełnie inną mentalnością, niż ta, która kształtowała początki III Rzeczpospolitej.

Za to, wydaje się, że Jarosław Kaczyński doskonale rozumie politykę i wie, jak nią żonglować. To, co krytykował, bo nie pasowało politycznie w latach 90., pasuje mu teraz. Czy rzeczywiście takie uprawianie polityki, żonglowanie przekonaniami wyjdzie jemu i polityce na dobre?

Czuję w pani słowach negatywną ocenę polityki w ogóle jako zjawiska społecznego, który zawsze taki jest, taka jest polityka, żonglująca, instrumentalizująca, cyniczna. Rzeczywiście tego rodzaju politykę Jarosław Kaczyński bardzo dobrze rozumie, ale przecież polityka nie musi taka być. Prezes PiS reprezentuje pewien jej rodzaj. To polityka populistyczna, w takim sensie, że zaprzęga się sprawy religijne, żeby odwracać uwagę widzów, wyborców – wyborcy są dzisiaj widzami medialnych spektakli – zatem odwracać uwagę tychże widzów, wyborców od tego, gdzie należy wykonać prawdziwą pracę takimi tematami, często bardzo religijnymi, które zapalają ogień i sprawiają, że oni czują się w obowiązku, żeby wybrać stronę. To jest właśnie taki rodzaj polityki. Ale on nie jest jedyny; jest to polityka głęboko antykonsensualna, oparta na wiekuiście tej samej strategii. Bardzo często mówi się o Jarosławie Kaczyńskim, jak o jakimś takim demiurgu, wybitnym polityku.

Genialny strateg, mówią.

Ale proszę zwrócić uwagę – on cały czas gra tylko jedną strategią. Jego jedyną strategią jest podział i rysowanie linii tego podziału, i zmuszanie ludzi za pomocą emocji, żeby opowiadali się po jednej, albo po drugiej stronie. To nie jest polityka na wielu poziomach. To jest jedyne, co on robi na wiele różnych sposobów.

Czego Jarosław Kaczyński nie rozumie, jeśli chodzi o falę protestów, jaka ogarnęła cały kraj? W jego wystąpieniu nie usłyszałam słowa „kobieta”. Usłyszałam o zamachu na polskie kościoły. O ataku mającym na celu zniszczyć Polskę. I o tym, że „nasza jest racja”. Nie było niczego o tym, co jest, co się naprawdę dzieje.

Nie mogła pani tego usłyszeć, ponieważ gdyby pani to usłyszała, to znaczyłoby, że mamy do czynienia z jakkolwiek konsensualnym prowadzeniem polityki. Tymczasem Jarosław Kaczyński i jego ugrupowanie począwszy od roku 2015 rządzi zupełnie inaczej. To znaczy, nie było żadnej zmiany wprowadzonej przez ten rząd, która nie byłaby zmianą gwałtowną i nieprzedyskutowaną. To dotyczy wszystkich zmian, nawet tych, które wiele osób uważa za pozytywne. Na przykład wiele osób będzie chwaliło 500+. Ale to nie zmienia faktu, że jest to zmiana wprowadzona gwałtownie, bez konsultacji społecznej i bez próby wprowadzenia pilotażu, żeby sprawdzić, jak to działa. Podobnie reforma w szkołach. Gwałtownie, ideologicznie, bez sprawdzenia, jak to będzie działało. To jest też anarchizacja działania państwa. No i mamy tu kolejną sytuację, tylko jeszcze wzbogaconą o coś, co wielokrotnie w ciągu tej pandemii już widzieliśmy, widzieliśmy też wiosną, kiedy prezes Kaczyński wybrał się na cmentarz, podczas gdy inni nie mogli. To są też ćwiczenia z posłuszeństwa. Teraz mamy do czynienia z decyzją Trybunału Konstytucyjnego, która została podjęta. Nie neguję tego, że decyzję podejmowali też inni sędziowie, ale pod wodzą kobiety, która, z tego, co wiemy, jest posłuszna wobec Jarosława Kaczyńskiego i tak samo kobiety mają być posłuszne.

Zaraz do tego wrócimy, ale chciałabym jeszcze porozmawiać o wystąpieniu prezesa PiS. Większość publicystów odebrało je, jako danie sygnału do wywołania wojny między Polakami. Wydaje mi się, że Jarosław Kaczyński wie, że w tej chwili protestującym kobietom i młodym ludziom nie chodzi już tylko o to orzeczenie TK, tylko, że po prostu mają dosyć tego szamba, wylewanego na głowy obywateli; mają dość tej władzy i sposobu rządzenia.

Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu powiedział bardzo ważne zdanie, ono jest uderzające; napisałam zresztą o tym wczoraj na Twitterze. O kwestii kościoła katolickiego, który, zdaniem Jarosława Kaczyńskiego posiada depozyt moralności w naszym społeczeństwie. Otóż jest to niezgodne z konstytucją z 1997 roku; cytuję w tej chwili preambułę, a nie artykuły konstytucji. Preambuła konstytucji z 1997 roku jest jednym z najmądrzejszych tekstów, jakie stworzyliśmy jako społeczeństwo, w tym 30-leciu. Ona mówi wyraźnie, że są obywatele Rzeczpospolitej, których część wywodzi swoje wartości z wiary, a inni z innych źródeł. Tu zostało to zupełnie skasowane. W istocie nieprawdziwym jest założenie, że albo kościół, albo nihilizm. To jest nieprawda. Są inne źródła, począwszy od tradycyjnych, a skończywszy na filozoficznych, z których te same uniwersalne wartości można wywodzić. I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. My, osoby o przekonaniach liberalnych jesteśmy w tej dyskusji o aborcji szachowani wartością życia: bo życie jest najważniejsze, bo ochrona życia jest ważniejsza niż to, że ktoś cierpi, bo życie dzieci jest zagrożone, bo dzieci będą zabijane. Niestety, ani Jarosław Kaczyński, ani większość ludzi, którzy w sposób mało refleksyjny popiera to, co Trybunał Konstytucyjny zrobił w ubiegły czwartek – wszyscy oni nie biorą pod uwagę tego, że są w Polsce ludzie i nie jest ich ta

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Joanna

Podzialy istnialy, istnieja i beda istnialy wszedzie i na calym swiecie i rzaden autorytet tego nie zmieni. Ponadto nie zgodze sie z tym jakoby pis mIal byc iniciatorem wszystkich podzialow w kraju, jesli juz to za pomoca opozycji.Pani profesor idzie za glownym nurtem przez co traci obiektywizm jak i wiarygodnosc.

G
Gość

Kłamiesz, to totalnej opozycji marzy się wojna domowa.

p
podatnik

Czy Pani Karolina Wigura ma pseudonim "Profesor" bo inaczej nijak nie rozumiem dlaczego prowadząca wywiad zwraca się per profesor?

Dodaj ogłoszenie