Karol Bedorf: Phil de Fries to ciekawa postać. Ale Pudzian też jest sympatyczny, a w klatce go zbiłem

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Karol Bedorf
Karol Bedorf Sebastian Rudnicki/KSW
Udostępnij:
Phil to sympatyczny facet, ale nie dostanie żadnej taryfy ulgowej. Pudziana też lubię, a w klatce go zbiłem - podkreśla Karol Bedorf (MMA 15-3). 6 października w Londynie były mistrz KSW wagi ciężkiej zmierzy się z obecnym czempionem, Anglikiem Philem de Friesem (15-6).

Tomasz Dębek: Po czerwcowym zwycięstwie w walce z Mariuszem Pudzianowskim na KSW 44 rozmawialiśmy na temat ewentualnej walki z Philem de Friesem. Jest pan zadowolony z tego, że szybko udało się do niej doprowadzić i będzie okazja na odzyskanie pasa mistrza KSW wagi ciężkiej?
Karol Bedorf: Okazja jest, ale trzeba jeszcze tę walkę wygrać. Czy uda się to zrobić szybko, zobaczymy w klatce. Jeśli nie uda się skończyć pojedynku przed czasem, będziemy się bili przez pięć rund. Stawka jest wysoka, bardzo zależy mi na tym pasie. Chciałbym, żeby ta walka potoczyła się po mojej myśli.

Podczas oficjalnej konferencji prasowej, a później w biurze KSW miał pan okazję spotkać się z rywalem. Sporo żartowaliście, złej krwi między wami chyba nie będzie?
Phil to bardzo ciekawa i sympatyczna postać. Przede wszystkim jest jednak mistrzem KSW. Mam nadzieję, że zbyt długo tego tytułu nie utrzyma. Jego czas powoli dobiega końca. W Londynie będzie musiał zmierzyć się ze starym wilkiem. (śmiech) Zobaczymy, jak potoczy się walka. Z mojej strony mogę obiecać, że będę przygotowany w stu procentach na to, co ma do zaoferowania Phil.

Sympatycznych rywali bije się trochę trudniej, czy kiedy zamkną się drzwi do klatki, charakter przeciwnika nie ma dla pana żadnego znaczenia?
Moje prywatne relacje z rywalem nie mają żadnego przełożenia na walkę. Choćby Mariusz Pudzianowski jest megasympatycznym gościem, nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. A nie przeszkodziło mi to w tym, żeby w klatce go zbić. Mam nadzieję, że Pudzian nie ma mi za złe tego, co mówię. Zawsze darzyłem i będę darzył go ogromnym szacunkiem. Ale to, co robimy przed pojedynkiem, nie ma wpływu na to, co dzieje się w klatce. A wynik na to, jakie będziemy mieli ze sobą kontakty po jego zakończeniu.

Na co najbardziej będzie pan musiał uważać w pojedynku z Anglikiem?
Phil to bardzo przekrojowy zawodnik. Potrafi poruszać się w parterze. Ma też dużą masę ciała, którą wykorzystuje do tego, by przeszkadzać rywalowi w technikach ofensywnych. Do tego jest trochę wyższy ode mnie, weźmiemy to pod uwagę podczas przygotowań. Jest niezły w stójce, umie dyktować warunki w wymianach bokserskich. To wszystko będzie miało wpływ na moją taktykę. Ale jestem pewny swoich umiejętności. Nie z takimi zawodnikami mierzyliśmy się w przeszłości. Używam liczby mnogiej, bo stoi za mną cały team. Phil de Fries będzie dla nas po prostu kolejnym przeciwnikiem, którego trzeba ograć.

De Fries twierdzi, że nie rzuci się na pana, ale od początku będzie szedł do przodu. Pana zresztą podejrzewa o podobną taktykę. Dodając do tego fakt, że tylko trzy z jego 21 walk zakończyły się decyzjami, sędziowie punktowi mogą sobie wziąć wolne?
Oglądałem walki Phila, ale nigdy nie widziałem, żeby od pierwszych sekund od razu szedł do przodu. To zawodnik, który potrafi zaskoczyć, wciągnąć przeciwnika w swoją grę. Nawet jeśli walka zakończy się przed upływem pięciu rund, sędziowie na pewno będą potrzebni. Ktoś będzie musiał odciągnąć mnie od Phila i zakończyć pojedynek. (śmiech)

Gala w Londynie będzie fajną okazją na pokazanie się kibicom, którzy nie zawsze mogą być na pana walkach w Polsce?
Pewnie, bardzo się z tej szansy cieszę. Wszyscy wiemy, jak dużo Polonii mieszka w Wielkiej Brytanii. Publiczność na pewno nie zawiedzie. Ja z kolei nie walczyłem na pierwszej gali KSW w Londynie. Ba, nigdy nawet nie miałem okazji być w tym mieście. Pojadę tam z ciekawością. Zobaczymy, jak tym razem pójdzie mi przestawienie się na ruch lewostronny. Kiedyś byłem w Manchesterze i podczas pierwszych dwudziestu minut w tym mieście chyba z dziesięć razy o mały włos uniknąłem potrącenia przez samochód. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej. I to ja potrącę Phila. (śmiech)

Gala teoretycznie jest wyjazdowa, ale chyba może pan liczyć na to, że dzięki dopingowi Polaków to de Fries poczuje się w Wembley Arenie jak gość?
Tak podobno było w 2015 roku. Polonii na trybunach pojawiło się wtedy dużo więcej niż Anglików. Liczymy na to, że 6 października będzie podobnie.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Karol Bedorf: Sędziowie w walce z Philem będą potrzebni, żeby mnie od niego odciągnąć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie