Karnowski potknął się tak, że tym razem może upaść

Piotr Weltrowski
podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis podpis FOT. ADAM WARŻWA
Wczoraj Prokuratura Krajowa przejęła sprawę prezydenta Sopotu. Tymczasem Karnowski zapadł się jak kamień w wodę.

Sprawę Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu, którego partyjny kolega z PO, a zarazem sopocki biznesmen Sławomir Julke oskarża o to, że w zamian za wydanie pozytywnej decyzji administracyjnej domagał się dwóch mieszkań, przejęła wczoraj Prokuratura Krajowa.

- Mogę potwierdzić, że wszczęte zostało postępowanie w sprawie żądania udzielenia korzyści majątkowej przez prezydenta Sopotu - mówi Dariusz Makowski z Prokuratury Krajowej w Gdańsku. - Mamy materiał dowodowy, który daje podstawy do wszczęcia postępowania przygotowawczego, nie przesądzając jednak o jego końcowym wyniku.

Ów materiał dowodowy to najprawdopodobniej zeznania oraz nagranie dostarczone śledczym przez Sławomira Julkego, który wczoraj został przesłuchany przez prokuratorów. Twierdzi on, że 19 marca spotkał się z Karnowskim, aby omówić sprawę przebudowy strychu w jednej z kamienic w Sopocie.

Przedsiębiorca kupił mieszkanie na poddaszu i chciał dobudować jeszcze jedną kondygnację. W grudniu złożył w magistracie plan przebudowy i czekał na opinię urzędników. Podczas rozmowy Karnowski miał zażądać od niego dwóch mieszkań w zamian za zgodę na przeprowadzenie inwestycji. Julke nagrał rozmowę na dyktafon. Tak przynajmniej wszystko wyglądało na początku.

Jednak już w niedzielę Julke, w rozmowie z "Polską", powiedział, że kwestia nadbudowy to jedynie fragment jego relacji z prezydentem Sopotu, a cała sprawa ma też związek z kupionym przez niego domem handlowym Bryza (obecnie Laura), położonym przy głównym deptaku miasta.

Z kolei "Rzeczpospolita" cytowała jego wypowiedź, z której wynika, że 19 marca spotkał się z Karnowskim właśnie w sprawie owego domu. Julkego niepokoił fakt, że polecona mu przez prezydenta Sopotu kancelaria prawnicza Głuchowski, Jedliński, Rodziewicz, Zwara i Partnerzy (zwana często prezydencką, w związku z faktem, że Lech Kaczyński robił w niej swoją aplikację, a prywatnie przyjaźni się z jej wspólnikami), nie potrafiła załatwić mu kredytu na inwestycję.

Według Julkego w tym samym czasie wrogą w stosunku do niego ofertę przejęcia Bryzy złożyła firma Capital Park, reprezentowana przez tę samą kancelarię. Wtedy to biznesmen miał zrozumieć, że ktoś próbuje go wyeliminować z interesu. Natychmiast więc nawiązał współpracę z innymi prawnikami, przekonał sprzedawcę Bryzy do siebie i doprowadził transakcję do końca.

Spółka Capital Park zaprzecza, by składała ofertę, o której mówi Julke, i twierdzi, że nie współpracowała z kancelarią Głuchowski, Jedliński, Rodziewicz, Zwara i Partnerzy. Słowom Julkego przeczy także stanowisko kancelarii. Twierdzi ona, że ani nie prowadziła sprawy Capital Parku, ani w ogóle nie uczestniczy w pośrednictwie przy uzyskaniu kredytów.

Sprawa zakupu przez biznesmena domu handlowego położonego przy ulicy Monte Cassino w ogóle jest tajemnicza. W Krajowym Rejestrze Sądowym znajdujemy wpis pochodzący z 13 marca, czyli złożony kilka dni przed nagraną rozmową z Karnowskim, dotyczący zmian w rejestrze. Wynika z niego, że Julke stał się właścicielem udziałów o wartości 3 mln 956 tys. zł w spółce Laura, do której należała galeria handlowa. Ich wcześniejszym właścicielem był prezes rady nadzorczej zarejestrowanej w Słupsku spółki Gino Rossi.

- Proszę nie mylić kapitału zakładowego spółki z ceną zakupu udziałów - mówi jednak sopocki przedsiębiorca. - Nie jest prawdą, że kupiłem udziały w tej spółce po tak rażąco niskiej cenie. Mogę jedynie powiedzieć, że cena zakupu była rynkowa. Dlaczego jednak biznesmen kontaktował się i konsultował z prezydentem Sopotu w sprawie inwestycji, w której miasto nie było żadną ze stron?

- Zaufałem mu, bo udawał przyjaciela - odpowiada Julke. - W rzeczywistości uzyskiwał ode mnie informacje biznesowe. Wcześniej nie doradzał mi w interesach, ponieważ zaczął udawać przyjaciela, gdy dowiedział się ode mnie, że chcę kupić dom towarowy w centrum Sopotu - tłumaczy biznesmen.

Tymczasem Karnowski, który już w piątek zawiesił swoje członkostwo w Platformie, a w niedzielę wybrał się na bezpłatny urlop, wyraźnie odsunął się w cień. Po konferencji prasowej, na której wyraził przekonanie o swojej niewinności i oddał się do dyspozycji prokuratury... zapadł się niczym kamień w wodę.

Wiele jednak wskazuje, że już niedługo Karnowski będzie musiał na świecznik wrócić. Sopockie Prawo i Sprawiedliwość złożyło wczoraj bowiem wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji rady miasta, na której prezydent miałby wytłumaczyć się z ciążących na nim podejrzeń. Wieczysław Augustyniak, przewodniczący sopockiej rady, przyznał wczoraj, że sesja taka prawdopodobnie zostanie zwołana w ciągu dwóch najbliższych tygodni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie