Kampania wyborcza radykalizuje Kreml

Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin Fot. Polskapresse
Do wyborów parlamentarnych w Rosji już tylko półtora tygodnia, a putinowska partia Jedna Rosja nieoczekiwanie w sondażach traci popularność. Nic dziwnego, że Kreml sięga po sprawdzoną retorykę - groźne pomrukiwanie pod adresem starego wroga i najbardziej prestiżowego rywala na arenie międzynarodowej, jakim są Stany Zjednoczone.

Rywalizacja z Ameryką to ciągle popularne hasło, które przyjemnie łechce dumę narodową Rosjan pamiętających kolosa, jakim być ZSRR. A gospodarze Kremla doskonale nauczyli się grać na strunach dumy narodowej swoich rodaków.

To dlatego prezydent Dmitrij Miedwiediew wygłosił w środku tygodnia najostrzejsze w czasie swej kadencji przemówienie, grożąc zainstalowaniem w obwodzie kaliningradzkim rakiet Iskander, które miałyby w razie czego uderzyć i zniszczyć elementy amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Zapowiedział też umieszczenie w tej enklawie stacji radiolokacyjnej, która wypatrywałaby, co tam znowu knuje NATO pod nosem Rosji.

CZYTAJ TEŻ: Boyes: Torreadorzy wyleczą europejską zarazę

Nie tak dawno przeżywaliśmy podobne pogróżki. Pod koniec kadencji prezydenckiej George'a W. Busha, którego administracja chciała zbudować elementy tarczy antyrakietowej jeszcze bliżej Rosji, bo na północy Polski, rakietami grozili nam rosyjscy dyplomaci i generałowie.

Krótko potem młoda administracja Obamy ugięła się pod naciskiem Rosji i w rocznicę agresji ZSRR na Polskę zrezygnowała z planów rozmieszczenia w naszym kraju elementów tarczy antyrakietowej. Tym razem nikt w Waszyngtonie zbytnio się nie przejął gniewem Kremla.

Putin z Miedwiediewem chcą odwrócić krytyczny trend w społeczeństwie rosyjskim obecny od czasu, gdy podzielili się władzą na następne lata

Po pierwsze, sami Amerykanie wiedzą, że retoryka Miedwiediewa czy Putina służy głównie celom wewnętrznej polityki. Chodzi w niej nie tyle nawet o zyskanie głosów dla kandydatów Jednej Rosji, ile o odwrócenie od władz rosyjskich krytycznych opinii, jakie szerzą się zwłaszcza po swego rodzaju "ustawce", gdy Putin z Miedwiediewem podzielili się władzą na następne dziesięciolecia. Jak piszemy dziś w dodatku "The Times", Putin wie, że gdy społeczeństwo przestaje się bać władzy i zaczyna z niej się śmiać, to utrzymanie autorytarnych rządów staje się niezwykle trudne.

CZYTAJ WIĘCEJ KOMENTARZY WOJCIECHA ROGACINA W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Po drugie, Amerykanie nie mają powodu obawiać się siły rosyjskiej armii, która znajduje się w stanie opłakanym. Na problem przestarzałego sprzętu w tej armii, pamiętającego jeszcze czasy sowieckie, nakłada się nowy - demograficzny. Młodzi Rosjanie, jak mogą, uchylają się od poboru. W tym roku szeregi armii zasili 135 tys. poborowych z planowanych ok. 300 tys.

Groźne pomrukiwania to jedyna broń, jaka pozostała graczom z Kremla.

Wojciech Rogacin

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie