Kamil Pacholec z Kielc: Konkurs Chopinowski dał mi dużą wiarę w siebie [WYWIAD]

Anna Bilska
Anna Bilska
Kamil Pacholec, finalista XVIII Konkursu Chopinowskiego.
Kamil Pacholec, finalista XVIII Konkursu Chopinowskiego. archiwum prywatne
Udostępnij:
O niesamowitych emocjach podczas przesłuchań, wsparciu bliskich, rosnącego zamiłowania do koncertów i odważnych planach na przyszłość, rozmawiamy z Kamilem Pacholcem, pochodzącym z Kielc finalistą XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego imienia Fryderyka Chopina.

Pół roku stresu. Spełnienie marzeń pianisty dużo Pana kosztowało?

Przygotowania do konkursu trwały bardzo długo, a ostatnie pół roku faktycznie było najbardziej stresujące. To był dla mnie taki moment sprawdzianu, na który czekałem już od wielu lat. Stresu było sporo nie tylko na scenie, ale też dużo wcześniej. Ten czas był wypełniony ćwiczeniami, choć tych zawsze jest dużo, ale też występami ściśle podporządkowanymi pod Konkurs Chopinowski. To wszystko było połączone z zakończeniem czwartego roku studiów z sesją egzaminacyjną. To było bardzo pracowite lato. Na szczęście udało mi się znaleźć tydzień, podczas którego mogłem odpocząć. Myślę, że dzięki temu mogłem zachować kondycję przez cały konkurs.

Kondycji można Panu pozazdrościć. Było widać i słychać, że żyje Pan muzyką. A przecież chyba każdy uczestnik grał z pewną presją i świadomością, że występ oglądają setki tysięcy osób. Wspomnę tylko, że wysoką oglądalność w telewizji miały szczególnie finałowe koncerty, a odsłony transmisji w internecie liczone są w milionach.

Przyjąłem taką strategię, żeby maksymalnie odciąć się od tego. Oczywiście wiedziałem, w konkursie o jakiej randze występuję, ale nie śledziłem go w żadnych mediach, nie słuchałem opinii w radiu i telewizji. Starałem się skupić na muzyce, wykonaniu a przede wszystkim myśleć o publiczności i jurorach jako o słuchaczach. Nie myślałem o kamerach i transmisjach. To, co najważniejsze, odbywało się w sali. Podszedłem do tego zadaniowo i po prostu skoncentrowałem się na występie.

Udało się poczuć muzykę?

Myślę, że tak. Momentami udało się zapomnieć o całej otoczce. Co ważne, wiele razy wykonywałem te utwory przed konkursem i chyba to nieco ułatwiło mi zadanie.

Jak się gra muzykę Chopina? Niektórzy mówią, że nie należy "znęcać się" nad klawiaturą.

Dla mnie muzyka Chopina jest bardzo zbalansowana. On sam, jako postać, był bardzo emocjonalny, ale z drugiej strony intelektualny, wyszukany i prosty jednocześnie. Trudno mi podać jednoznaczną receptę. Słuchając koncertu laureatów odniosłem wrażenie, że każdy jest inną osobowością artystyczną, ale Chopin brzmi w ich wykonaniu znakomicie. Ja lubię Chopina w jakiś sposób prostego, to znaczy nie przesadzonego w żadną stronę. I tak staram się tę muzykę interpretować. Ona zawiera ogromną głębię, bogactwo emocji i kolorów, ale nie powinny one wziąć góry nad intelektem, który to wszystko spaja.

Zapewne wielu czytelników chciałoby wiedzieć, który z etapów był dla Pana największym wyzwaniem.

Tuż przed trzecim etapem stres i presja były coraz większe. Byliśmy w końcu coraz mniejszą grupą uczestników i mieliśmy na sobie coraz większe skupienie publiczności. Nie ukrywam też, że po pierwszym i drugim etapie stres dawał o sobie już mocno znać i przejawiał się również fizycznym zmęczeniem. Mimo wszystko, trzeba było jakoś to wszystko poskromić i dać z siebie wszystko. Wykonać 45-minutowy recital po krótkim śnie i o wczesnej porze dnia, to było wyzwanie, dlatego trzeci etap był chyba najtrudniejszy. Oczywiście każdy z nich niósł ze sobą pewną trudność. Stresujące było pierwsze wyjście na scenę, ale też finał, który śledziło mnóstwo ludzi oczekujących wspaniałego widowiska. To wszystko tworzyło dużą presję.

Czy obecność i wsparcie bliskich pomogły uporać się z tą presją?

Tak! I to podczas trwania całego konkursu. Często, w trakcie konkursu, nie mamy siły nawet myśleć o czymś innym niż muzyka. Pomoc, nawet w takich codziennych sprawach, prozaicznych czynnościach, jest bardzo ważna. Podobnie, jak możliwość porozmawiania z bliską osobą.

Czy Pana partnerka Maria śledziła konkursowe zmagania?

Akurat w trakcie konkursu nie widzieliśmy się, ponieważ Marysia miała zajęcia na uczelni. Studiuje fortepian na uniwersytecie w Salzburgu. Zobaczyliśmy się dopiero po całym konkursie, ale cały czas była na bieżąco.

Podczas "Chopin talk" wyznał Pan, że pokonać stres pomógł też... masaż.

[Śmiech] Każdy z uczestników miał swój sposób - sauna, sport... Masaż to moja sprawdzona metoda, która pomogła mi na przykład w konkursie imienia Ignacego Paderewskiego. Mięśnie rąk czy barków są bardzo spięte po takim czasie stresu, jaki towarzyszył mi w Konkursie Chopinowskim. Masaż w takich momentach pomaga rozluźnić się fizycznie, ale też psychicznie odciąć.

Czy miał Pan okazję nawiązać bliższe relacje z innymi uczestnikami konkursu?

Tak i to było dla mnie zaskakujące. Poznałem wszystkich dopiero po etapie finałowym i podczas panelu "Chopin talk", który był tuż przed ogłoszeniem wyników. Pozostali poznali się wcześniej, ponieważ mieszkali razem w hotelu, a ja u siebie w Warszawie. Mimo to, rozmawialiśmy, jakbyśmy znali się od dawna. Wydaje mi się, że to doświadczenie Konkursu Chopinowskiego w pewnym sensie nas połączyło. Bardzo szybko się polubiliśmy. Stworzyliśmy nawet grupę na Facebooku, więc wszyscy jesteśmy w ciągłym kontakcie. Myślę, że zawarliśmy znajomości na bardzo długi czas. Finaliści są wspaniałymi ludźmi i myślę, że nagroda w konkursie nie jest dla nich celem samym w sobie, a wynikiem ich pasji do muzyki. To naprawdę fantastyczni ludzie.

Wspomniał Pan, że każdy etap konkursu był wielkim szczęściem i zapamięta je Pan do końca życia. Myślę, że dla wielu słuchaczy było to ogromne przeżycie. Kibicowały Panu całe Kielce i województwo. Czuł Pan to wsparcie?

Tak, nawet widzieliśmy się po etapie finałowym z moją nauczycielką ze Szkoły Muzycznej, panią Małgorzatą Kowalską i dyrektorem Arturem Jaroniem. Byli obecni w Warszawie na koncercie finałowym, ale kontakt SMS-owy czy telefoniczny zawsze mieliśmy. Rzeczywiście wsparcie od społeczności kieleckiej i szkoły muzycznej było bardzo odczuwalne.

Często odwiedza Pan rodzinne miasto?

Mieszkam na stałe w Warszawie, ale często bywam też w Bydgoszczy, gdzie studiuję. Do tego częste koncerty w różnych miastach... Mimo to, wizyty w Kielcach staram się zawierać w grafiku jak najczęściej. Zawsze tu wracam z wielką chęcią i sentymentem. Czas w Kielcach najchętniej spędzam w domu z rodziną, bo ostatnio rzadziej się widujemy. Lubię też czasem wyskoczyć na Wzgórze Zamkowe czy ulicę Sienkiewicza.

Marysia poznała już Kielce?

Tak. W wakacje spędziliśmy tu kilka dni. Chciałem pokazać jej moje rodzinne strony i odwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc w regionie, które przy okazji sam odkryłem na nowo. Pojechaliśmy do Sandomierza i okolic, gdzie przekonaliśmy się, że jest tu wiele świetnych miejsc, w których produkuje się wino. To mnie bardzo interesuje. Marysi też bardzo podobała się ta wyprawa. Chyba nie spodziewała się, że Świętokrzyskie jest tak piękne. Poznań, z którego pochodzi, to zupełnie inny krajobraz. Myślę, że była zauroczona Górami Świętokrzyskimi.

Konkurs chopinowski to marzenie wielu znakomitych pianistów. Pan już je spełnił. Co dalej?

Przede wszystkim skupiam się na studiach podyplomowych. Marzy mi się wyjazd do Stanów Zjednoczonych - mam na oku dwie uczelnie. Jeszcze nie wiem, którą z nich wybiorę lub na którą się dostanę, bo to są uniwersytety najwyższej, światowej rangi. Żeby się na nie dostać, trzeba zaprezentować ogromne umiejętności. Do końca listopada muszę wysłać nagrany recital. Teraz przede mną kilka dni na odpoczynek i odreagowanie Konkursu Chopinowskiego, ale już w głowie układam kolejne plany. Na pewno nie zamierzam się zatrzymywać. Konkurs dał mi dużą wiarę w siebie i wzmógł moją pasję do występów. Muzyką pasjonuję się od zawsze, natomiast moje przekonanie do występów publicznych i życia koncertowego powoli we mnie narasta. Po kontakcie z publicznością i ciepłym przyjęciu w Filharmonii Narodowej, nabrałem chęci na kolejne występy.

Chciałby Pan zostać na stałe w Ameryce?

Zawsze byłem ciekawy świata i ludzi. Wyjazd do Stanów byłby dla mnie kolejnym etapem po obronie tytułu magistra na uniwersytecie w Bydgoszczy. Chciałbym uczyć się od wspaniałych profesorów, którzy tam wykładają, poznać tamtejsze środowisko, ale tak naprawdę moje korzenie i miejsce zawsze będą w Europie.

Dziękuję za rozmowę.

Kamil Pacholec z Kielc: Konkurs Chopinowski dał mi dużą wiarę w siebie [WYWIAD]

O Kamilu

Kamil Pacholec urodził się 11 listopada 1998 roku (ma 22 lata). To wybitny pianista, muzyk i kompozytor, absolwent Państwowej Szkoły Muzycznej imienia Ludomira Różyckiego w Kielcach, gdzie kształcił się pod kierunkiem Małgorzaty Kowalskiej. Studiował w Akademii Muzycznej imienia Karola Szymanowskiego w Katowicach, obecnie kształci się w Akademii Muzycznej imienia Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy w klasie fortepianu profesor Ewy Pobłockiej. Zdobył wiele prestiżowych nagród – I miejsce w Ogólnopolskim Turniej Pianistycznym im. H. Czerny-Stefańskiej w Żaganiu (2012r.), I miejsce w XVIII Ogólnopolskim Turniej Pianistycznym w Koninie (2014r.), I miejsce w V Chopinowskim Turnieju Pianistycznym im. H. i L. Stefańskich w Krakowie (2014r.) i wielu innych. Jest pierwszym kielczaninem, który zakwalifikował się do Konkursu Chopinowskiego. Koncertuje w Polsce, Francji, Włoszech, Ukrainie, bierze udział w mistrzowskich kursach pianistycznych, występuje jako solista z Orkiestrą Filharmonii Świętokrzyskiej, Filharmonią Zielonogórską, Lwowską Orkiestrą Wirtuozów. W 2020 roku zdobył Świętokrzyską Nagrodą Kultury od zarządu województwa, w czerwcu 2021 otrzymał Nagrodę Prezydenta Miasta Kielce za osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej oraz upowszechniania i ochrony kultury. Ponadto trzykrotnie otrzymywał nagrodę Marszałka Województwa Świętokrzyskiego „Talenty Świętokrzyskie", nagrodę „Nadzieje Kielc", stypendium Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci oraz stypendium Centrum Edukacji Artystycznej. Więcej o Kamilu: www.kamilpacholec.com

Zobacz relacje z poszczególnych etapów Konkursu Chopinowskiego z udziałem Kamila:

O konkursie

18. edycja Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, w skrócie nazywanego Konkursem Chopinowskim, odbyła się w dniach 2–23 października 2021 w Warszawie. Do udziału w konkursie zakwalifikowano 87 pianistów z 18 państw (w tym siedemnastu kolejny już raz). Przesłuchania konkursowe zostały podzielone na trzy etapy, podobnie zostały podzielone finałowe koncerty. Do finału zakwalifikowano dwóch Polaków: 22-letniego Kamila Pacholca z Kielc i 24-letniego Jakuba Kuszlika z Bochni. Po ogłoszeniu wyników odbyły się koncerty laureatów. Tę edycję wygrał Kanadyjczyk Bruce Liu. Poszczególne etapy konkursu były relacjonowane i transmitowane w radiu, telewizji i internecie. Organizatorem konkursu jest Narodowy Instytut Fryderyka Chopina.

Wideo

Materiał oryginalny: Kamil Pacholec z Kielc: Konkurs Chopinowski dał mi dużą wiarę w siebie [WYWIAD] - Echo Dnia Świętokrzyskie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie