Kalisz o Kwaśniewskim w kampanii SLD: Mamy pomysł na niespodziankę

Redakcja
O potrzebie merytorycznej debaty, błędach popełnianych przez Platformę Obywatelską, strategii przyjętej przez PiS i o tym, jaką partią musi być Sojusz Lewicy Demokratycznej - mówi Ryszard Kalisz, poseł SLD, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Chodzą pogłoski, że najchętniej wysadziłby Pan Grzegorza Napieralskiego ze stołka przewodniczącego SLD i sam w nim zasiadł. I co Pan na to?
Jestem politykiem od wielu już lat i wszyscy wiedzą, jakie są moje cele. Nie jestem działaczem partyjnym, jestem osobą, która realizuje program gwarancji praw obywatelskich i dobra wspólnego w postaci sprawnego i funkcjonalnego państwa. W działalność partyjną nigdy się nie włączam. Poza tym, gdybym chciał być przewodniczącym partii, mogłem nim zostać w 2005 r., kiedy ta sprawa się rozstrzygała, ale nie chciałem. Cały czas powtarzam: mam inną konstrukcję psychiczną i inaczej formułuję moje cele działalności politycznej. Wspieram SLD, to moja partia, w tej chwili współpracuję ze wszystkimi kolegami, z Grzegorzem Napieralskim jako przewodniczącym; chodzi przecież o to, aby wynik w wyborach parlamentarnych był jak najlepszy.

Czytaj też:"Jutro bez obaw" hasłem wyborczym SLD

Zaproponował Pan nawet debatę jedynek warszawskich. Tylko dla Grzegorza Napieralskiego miejsca w tych debatach nie ma. Nie dziwi to Pana?
A dlaczego miałoby dziwić? SLD nie jest partią wodzowską, jak PiS czy Platforma. Ludzie mają wolność debatowania, zwłaszcza jeśli mają wiedzę merytoryczną i odpowiednie przygotowanie, zwłaszcza jeśli jesteśmy w trakcie kampanii wyborczej. Z chęci debatowania nie można wyciągnąć żadnych innych wniosków. Jestem przekonany, że Grzegorz Napieralski będzie debatował jako przewodniczący partii i jako jedynka w Szczecinie.

A może Grzegorz Napieralski, Panów zdaniem, to takie "ostatnie ogniowo" i w debatach by przepadł?
Grzegorz Napieralski jest młodym człowiekiem, ale bardzo szybko się uczy. Jestem przekonany, że sprosta debacie szefów partii. Tu chodzi raczej o zupełnie inną zasadę: Donald Tusk trochę zapomina, że startując w wolnych wyborach, startuje nie jako premier, ale jako obywatel. Tyle że on się nie czuje zwykłym obywatelem, a według kodeksu wyborczego wszyscy kandydaci są równi, tym bardziej jeśli startują z tych samych miejsc list partyjnych. Nie widzę zatem żadnego powodu, aby Donald Tusk nie podjął rękawicy rzuconej przeze mnie. Proszę zwrócić uwagę, że badania zaufania społeczeństwa do polityków pokazują, iż ludzie ufają na podobnym poziomie zarówno mnie, jak i premierowi.

Czytaj też:Konwencja wyborcza SLD. Napieralski: Atakują nas, bo jesteśmy silni (ZDJĘCIA)

Nie martwi Pana, że z Sojuszu Lewicy Demokratycznej odchodzą ludzie.
Martwi, bardzo.

Czemu tak się dzieje?
Może ma na to wpływ brak umiejętności rozmowy kierownictwa partii z tymi ludźmi.

Uciekli od was ludzie do Platformy, odeszli Wanda Nowicka czy Robert Biedroń.
Wandę Nowicką znam od wielu lat, bardzo ją cenie i żałuję, że nie startuje w tych wyborach z list SLD. Podobnie ma się sprawa z Robertem Biedroniem.

Próbował ich Pan przekonać, żeby zostali z Sojuszem?
Oczywiście, z wieloma rozmawiałem. Ale kiedy podjęli już decyzję, kiedy padło zbyt wiele złych słów, wiedziałem, że nie zmienią decyzji, i odpuściłem.

Cały czas utrzymuje Pan kontakty z Bartoszem Arłukowiczem, Dariuszem Rosatim czy wspomnianą już Wandą Nowicką?
Cały czas. Każdy ma prawo wybierania swojej drogi politycznej i ja każdą taką decyzję szanuję.

Czytaj też:Oleksy, Miller, Dyduch: na listach, ale w ogonie. "Napieralski woli młodych"

A swoją drogą, SLD miał ponoć spore problemy z układaniem list wyborczych. To prawda?
Układanie list zawsze budzi emocje. Ludzie mają swoje ambicje, często potwierdzone przygotowaniem merytorycznym i umiejętnościami politycznymi. Zdarza się jednak, że nie prezentują takich walorów. Mimo to chcą uzyskać wysokie miejsce na listach, licząc na przyjaźń, lojalność czy współpracę. Dlatego też kierownictwo każdej partii ma twardy orzech do zgryzienia. Namawiałem zawsze na stawianie na profesjonalizm.

Józef Oleksy się obraził?
Nie. Ja w każdym razie normalnie z nim rozmawiam, mam z nim takie, jak miałem, kontakty. Ale to pytanie do Józefa Oleksego, nie do mnie.
Jest Pan z tych list zadowolony czy uważa Pan, że mogły być lepsze?
Listy zostaną zgłoszone być może w tym tygodniu, być może na początku przyszłego i są listami, dzięki którym SLD osiągnie bardzo dobry wynik.

Ależ z Pana dyplomata!
(szeroki uśmiech)

Dobre listy czy nie, wyniki Sojuszu dołują, to chyba nie najlepsze prognozy przed 9 października?

Dołowały tydzień temu.

Czytaj też:Oleksy, Miller, Dyduch: na listach, ale w ogonie. "Napieralski woli młodych"

Dzisiaj idą w górę?
Dokładnie.

I nie martwi się Pan o wynik wyborczy, bo może być gorszy, niż oczekiwano?
To nie jest kwestia martwienia, tylko działania. Jestem przekonany, że wynik wyborczy będzie dobry.

Mówi się, że najważniejsze w kampanii będą pierwsze tygodnie września, jaki to będzie czas?
PiS i Platforma będą chciały zawłaszczyć tę kampanię, doprowadzić do sytuacji, kiedy tylko te dwie partie wzajemnie konkurują. Starcie z PiS napędza Platformę, która w tej chwili, co już widać, nie jest żadnym "antypisem". Jest partią aideową. Przez te cztery lata kultywowała wiele mechanizmów "pisowskich", chociażby w prokuraturze. Nie doprowadziła do reformy prokuratury, chociaż postulowaliśmy o to od lat. Oddzielając prokuratora generalnego do ministra sprawiedliwości, zrobiła jedynie jedną dziesiątą tego, co powinna. W sensie socjotechnicznym wynik Platformy napędzany jest strachem przed PiS, przynajmniej tak myślą koledzy z PO, dlatego będą chcieli ten spór uzewnętrznić, wyostrzyć. Z kolei PiS, który zdał sobie sprawę, że na katastrofie smoleńskiej i głupstwach, które na jej temat wypowiadał, nie zajedzie daleko, będzie się starał totalnie krytykować Platformę. Ale podczas tej kampanii między PiS a Platformą nie dojdzie do żadnej merytorycznej dyskusji, a wyłącznie boksowania. Ja chciałbym, aby ta kampania była jednak merytoryczna i taką ją prowadzę, tu przykład chociażby z ostatniej niedzieli, kiedy przedstawiłem między innymi kwestie praw człowieka czy wymiaru sprawiedliwości państwa.

Czytaj też:Konwencja wyborcza SLD. Napieralski: Atakują nas, bo jesteśmy silni (ZDJĘCIA)

Kto tę kampanię na razie lepiej rozgrywa - PO czy PiS?
Moim zdaniem obydwie partie zapominają o obywatelach, one są same dla siebie. A poza tymi ich potyczkami jest jeszcze trzydzieści milionów polskich obywateli, którzy mają prawo głosować i kolejnych osiem milionów, którzy są młodzi i głosować nie mogą. Jedni i drudzy mogą oczekiwać czegoś więcej niż wymiany ciosów.

Czytał Pan wpisy po weekendowym wystąpieniu Grzegorza Napieralskiego, kiedy obiecywał wszystkim żłobki, przedszkola i lekarza w każdej szkole, a pytany, skąd weźmie na to pieniądze, stwierdził, że z budżetu, podczas gdy wszyscy wiemy, iż budżet nie jest z gumy?

Różne są wpisy, jak to zawsze w internecie bywa. Z całą jednak pewnością trzeba usprawnić system państwa. Cały czas jest stan stagnacji finansów publicznych, a ich uzdrowienie doprowadziłoby do tego, że w budżecie więcej pieniędzy byłoby na cele publiczne. Dam przykład: dwa miliardy złotych kosztuje nas wyliczanie wielkości emerytur i rent, a przecież mamy komputeryzację. Więc koszty tego typu spraw powinny być kosztami ludzi, którzy wklepują do komputerów dane. Tyle i tylko tyle. Jest ponad 150 tys. nieracjonalnie w dużej części zatrudnionych przez rządy PiS i PO urzędników państwowych. Można by mnożyć różne sytuacje, gdzie pieniądze przeciekają nam między palcami. Do tego dochodzi rozruszanie gospodarki, którą Platforma dusi, podczas gdy ta potrzebuje rozpędu.

Z czego, Pana zdaniem, będzie się Platformie Obywatelskiej podczas tej kampanii najtrudniej wytłumaczyć przed wyborami?
Platforma popełnił podstawowy błąd w ciągu czterech lat swoich rządów - przedstawiła wielkie obietnice, których nie dotrzymała. Przykłady? Autostrady miały być wszędzie, a będzie ich zaledwie jedna piąta, tak samo było z prokuraturą, o której już wspomniałem, z dziesiątkami innych rzeczy. A reguła jest taka: kto dużo obiecuje, ten dużo traci. Platforma dużo gada, robi sobie PR, ale kiedy przychodzi do konkretów - jest kiepsko.

I to będzie dla Platformy największy problem?
Bez wątpienia tak. Platforma jest takim frontem jedności narodu: dziewczyny i chłopaki ładnie wyglądają, Donald Tusk coraz ładniej mówi, ale efektywnej pracy nie ma.

Wszystko jednak wskazuje, że PO wybory wygra.
Bo taka jest sytuacja w kraju. Ale od razu zaznaczę, że nie dopuszczę do tego, aby wygrało Prawo i Sprawiedliwość.

A ma szanse wygrać?
Moim zdaniem nie ma, ale jeśli Platforma będzie popełniać kolejne błędy, to różnie może się zdarzyć. Gdyby jednak PiS wygrał, byłoby to bardzo złe dla Polski, dlatego bardzo bym tego nie chciał. PiS to partia antysystemowa, ma skłonności od naruszania praw człowieka, ich grzechy można by mnożyć w nieskończoność.

Czytaj też:Kwaśniewski o szansach SLD: Daj Boże Sojuszowi 19 proc. poparcia

Więc zakładając, że Platforma wygra…
Ja tego nie zakładam. Jestem przekonany, że otwarte, nowoczesne myślenie zwycięży w polskim społeczeństwie i lewica będzie miała w przyszłości znaczący wkład w kształtowanie życia politycznego.

Ale nie uważa Pan chyba, że lewica ma szansę wygrać dzisiaj wybory?
Dzisiaj miło sobie z panią rozmawiamy. Co będzie za sześć tygodni, zobaczymy, to są tak zwane zdarzenia przyszłe - niepewne, których w żaden sposób przewidzieć się nie da.
Co, jako lewica, możecie jeszcze zrobić, aby poprawić wynik wyborczy, bo czasu zostało mało?
Musimy być, i teraz tacy jesteśmy, inni niż PO i PiS. Ciągle to powtarzałem, także rok temu, kiedy byłem w Sojuszu mocno atakowany, że musimy być partią partycypacyjną, w której każdy będzie miał prawo do wyrażania własnych poglądów, a każdy pogląd będzie wysłuchany i brany pod uwagę. Partią koncyliacyjną, współpracującą z wieloma organizacjami pozarządowymi. To te środowiska wypracowują rozwiązania merytoryczne, a partia je przyjmuje - jest reprezentacją ich wartości w parlamencie. Sojusz musi być partią wielu liderów, z których każdy będzie miał coś do powiedzenia.

Czytaj też:Oleksy, Miller, Dyduch: na listach, ale w ogonie. "Napieralski woli młodych"

Z tego, co Pan mówi, wynika, że Grzegorz Napieralski musiał przejść długą drogę, bo jeszcze niedawno, jak zauważyło wielu, chciał być drugim Donaldem Kaczyńskim.
Już mówiłem: z Grzegorzem Napieralskim wielokrotnie rozmawiałem i nie odnoszę wrażenia, że chce być dzisiaj drugim Donaldem Kaczyńskim.

Ale chciał być…
Odnoszę wrażenie, że Grzegorz Napieralski chce, aby Sojusz uzyskał jak najlepszy wynik wyborczy i był silną partią.

Trudno wam będzie. Nawet były prezydent Aleksander Kwaśniewski jakby się wycofał. Miał być twarzą kampanii, a jakoś go nie widać.
Aleksander Kwaśniewski będzie w tych wyborach popierał ludzi startujących z list SLD.

Czytaj też:Kwaśniewski pojawi się na konwencji SLD, jego żona wspiera kandydatkę PO

Ale twarzą kampanii nie jest.
Aleksander Kwaśniewski nie prowadzi już działalności politycznej w Polsce. Jest za to zaangażowany w bardzo wiele ważnych projektów na świecie, ale w SLD ma ludzi, z którymi się zgadza, z którymi łączy go silna więź intelektualna.

Patrz: Ryszard Kalisz.
Nie jest tajemnicą, że rozmawiamy z Aleksandrem Kwaśniewskim często i długo, ale też jesteśmy zaprzyjaźnieni od ponad 30 lat.

To jak Aleksander Kwaśniewski wesprze Pana w kampanii?
To niespodzianka, ale to będzie niezwykle fajne wsparcie: merytoryczne, z fantazją. Chodzi o to, aby przekazać ludziom nasz system wartości i nasze myślenie o przyszłości Polski.

No, niechże Pan uchyli rąbka tajemnicy!

Jak uchylę rąbka tajemnicy, to już nie będzie tajemnica. Ale mamy z Aleksandrem Kwaśniewskim na tę niespodziankę pomysł, tak jak mamy pomysł na Polskę.

Czytaj też:Kwaśniewski o szansach SLD: Daj Boże Sojuszowi 19 proc. poparcia

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zdzich

nie martw pan się tym, że z sld odchodzą ludzie bo przecież jak pan sam dobrze wiesz że to nie ludzie tylko judaszowskie mendy i sprzedajne ś...ę

p
polka

nie chwal się Panie Kalisz tą przyjaźnią z Kwaśniewskim bo on za Panem nie przepada ma innych ludzi których poprze w wyborach ale nie Pana, kumplem jest ona Pana do butelki i na wyskok na mazury

k
kanadyjczyk

Im szybciej obaj z Napieralskim zrozumiecie, ze to nie PIS jest smiertelnym niebezpieczenstwem dla SLD tym lepiej dla was obu. To Tusk Z PO was rozkladaja i z nimi nalezy polemizowac, a nie z Kaczynskim.

K
Kaszebe

SLD już dawno nie jest partią a jedynie a jedynie banda bezczelnych cwaniaków,towarzystwem wzajemnej adoracji wycierającym sobie gęby lewicowością.
Ty Kalisz już jesteś tylko zwykłym mało popularnym celebrytą.

t
tylko Palikot!

czemu nie jestes z Palikotem? Tam jest miejsce szołmena bez kręgosłupa , tak wam dobrze szło, ach... ta kongresowa , te pudelki, ten taras bez widoków....

E
Enc

Kwaśniewski już raz zrobił "niespodziankę" SLD. Po tej "niespodziance" Miller pokochał Samoobronę.

E
Enc

To dlaczego tkwisz w tym szambie?

D
Dziennik_pl

Czarujący, szarmancki i perfekcyjnie ubrany – wiadomo, że mowa o Ryszardzie Kaliszu, którego kobiety wprost kochają. Gdzie tkwi sekret powodzenia posła lewicy? Być może to właśnie świetnie dobrana garderoba czyni go tak atrakcyjnym. Nie są to jednak ubrania, które można kupić w polskich sieciach handlowych. Kalisz zdradził w jednym z wywiadów, że kiedy chce się zaopatrzyć w nowe garnitury, lata na zakupy do Londynu. Aby jednak być jeszcze bardziej wyjątkowym i mieć niepowtarzalne rzeczy, poseł zleca szycie koszul i garniturów aż w Hongkongu!

Mało tego, Kalisz nie musi udawać się w długą podróż, aby wybrać nowy wzór. To krawiec przylatuje do niego! Nic dziwnego, że parlamentarzysta zawsze wygląda elegancko, skoro wszystkie ubrania, nawet paski, są skrojone na miarę.

Kryzys nabiera rozpędu, długi rosną, w kieszeniach obywateli coraz mniej - a huraoptymiści z SLD idą do wyborów z hasłem "Jutro bez obaw". Nie obawiają się przyszłości, bo właściwie jaka to dla nich różnica, kto wygra. Każdy z nich ma jakiś biznes, jakieś oszczędności, oni się wyżywią i partia też przeżyje, bo zostało jeszcze kilka cennych nieruchomości odziedziczonych w spadku po nieboszczce PZPR. Czego tam się bać, trzeba się śmiać. Tak jak to przykładowo robi niezatapialny poseł Ryszard Kalisz, który prezentował hasło wyborcze SLD. I bardzo dobrze, że dano mu obsadę w tej "produkcji", bo doskonale w niej zagrał. Nawet nie musiał się tam odzywać o tym, że dobrze mu się dzisiaj powodzi, bo to było widać od razu.

G
Gabriel

Wywiad oceniam jako mało szczery. Pan Napieralski na każdym kroku się ośmiesza, ponieważ
Jego wypowiedzi są nie logiczne i nie wynikają ze stanu rzeczywistego.

K
Kupa_Wojewucki

ponieważ jasno mówi o tym, że nie było żadnych nacisków, które nie mieściłyby się w granicach prawa.

Nie było żadnych nacisków i przestępstw, a przedstawiciele władzy publicznej działali na podstawie i w granicach prawa. Taka oto jest konkluzja projektu sprawozdania tzw. sejmowej komisji naciskowej, autorstwa jej przewodniczącego, posła Platformy Obywatelskiej, Andrzeja Czumy.

Nie było zaplanowanej akcji skompromitowania Beaty Sawickiej przed wyborami -- twierdzi Andrzej Czuma.

Chętnie powiedziałbym, że PiS polował na panią Sawicką. Ale w świetle materiału dowodowego wszystko wskazuje na to, że pani Sawicka jeszcze przed poznaniem agenta Tomka wyrażała rozmaite oczekiwania materialne z zakresu pośrednictwa w obrocie nieruchomościami -- przyznaje Andrzej Czuma w rozmowie z portalem onet.pl

Czuma przekonuje też, że nie było operacji obalenia Andrzeja Leppera. Polityk Platformy zapewnia, że podjęcie przez CBA operacji zakupu kontrolowanego było w tym przypadku uzasadnione.

To nie była z góry zaplanowana przez rząd PiS operacja obalenia Leppera -- zapewnia.

Jego zdaniem lider Samoobrony liczył na korzyści związane z odrolnieniem działki.

Urządzano szopki medialne, porównywano ówczesne polskie służby specjalne do Securitate i Stasi, a główni aktorzy dramatu w wielu odsłonach - oskarżyciele, w szczególności Janusz Kaczmarek i Konrad Kornatowski niemalże non stop występowali w stacji telewizyjnej, o której na ulicach niektórych polskich miast mówi się Tusk Vision Network.

Z powodów politycznych teza przyjęta a priori o zbrodniczości IV Rzeczypospolitej i jej elit musiała być podtrzymywana i co jakiś czas przypominana.

Na dodatek zaserwowano Polakom papkę medialną o Platformie Obywatelskiej jako o władzy miłości, a Polsce pod ich rządami jako "drugiej Irlandii", "kraju mlekiem i miodem płynącym".

Żadna teza raportu Kalisza nie ma oparcia ani w faktach, ani w materiale dowodowym. Fakty zostały przedstawione wybiórczo, w sposób instrumentalny, tak aby udowodnić z góry przyjętą tezę: że PiS chciało eliminować ludzi lewicy.

Komisja Kalisza działała przez trzy i pół roku. Mimo że mogła zakończyć swoje prace w ciągu roku. Na dotychczasowe jej prace wydano ponad milion złotych. Większą część tych pieniędzy wzięło prezydium komisji i eksperci, którzy zostali powołani przez Platformę i SLD.

Projekt sprawozdania komisji naciskowej wywołał zrozumiałe oburzenie partyjnych kolegów Andrzeja Czumy oraz członków SLD. Najwyraźniej nie wykonał on politycznego zlecenia i nie wywołał burzy (co prawda w szklance wody) tak jak poseł Kalisz.

Bez względu na to, jaki ostateczny kształt przyjmie sprawozdanie komisji śledczej, prawda jest tylko jedna: nie było żadnych nacisków, nielegalnych działań służb czy prokuratury. Profesjonalne kierownictwo państwa, szefowie służb oraz zaangażowani pracownicy i funkcjonariusze publiczni w latach 2005-2007 zrobili więcej dla wzmocnienia Polski i jej praworządności niż jakakolwiek inna władza publiczna w najnowszej historii naszego kraju.

Niestety w projekcie swojego sprawozdania Andrzej Czuma nie ustrzegł się błędów, przeinaczeń oraz stwierdzeń niemających pokrycia w rzeczywistości. Dotyczy to zwłaszcza pracy CBA oraz różnych prokuratorów.

Niezrozumiałe jest także kwestionowanie kompetencji byłych prokuratorów do kierowania służbami specjalnymi. Wręcz przeciwnie, prokuratorzy z długoletnim doświadczeniem śledczym, w tym w zakresie zwalczania przestępczości zorganizowanej i mafijnej, wykorzystujący w swojej pracy materiały operacyjno-rozpoznawcze służb i policji, apolityczni i bezpartyjni, a także znający prawo europejskie, to wymarzeni kandydaci na szefów służb specjalnych.

Projekt raportu przemilcza niestety ocenę i rolę głównych świadków "oskarżenia" komisji - Janusza Kaczmarka i Konrada Kornatowskiego.

Andrzej Czuma pomija także fakt nieprzesłuchania przez komisję bardzo istotnych świadków, m.in. Ryszarda Krauzego, oraz niemożność przesłuchania w pełnym i istotnym zakresie niektórych świadków, m.in. Święczkowskiego, jako byłego szefa ABW, z powodu odmowy zwolnienia go z tajemnicy państwowej przez prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska.

Nie wspomina on także, iż w zasadzie wszystkie postępowania karne prowadzone przez prokuraturę, także pod rządami Andrzeja Czumy, a związane z domniemanymi nieprawidłowościami w pracach prokuratury i służb specjalnych w latach 2005- -2007 zakończyły się umorzeniami.

w
wyborca niezalezny

Zapomniale o drobnym szczegole , w jakich czasacz rzadzil Pis , w czasach rozkwitu na swiecie i w Europie . Gratuluje dobrego samopoczucia i nadzieii , ze Pis wygra wybory .
Jakos nie zauwazylem sukcesow z patologia za rzadow Pisu , byla tylko hasla o aferach , ktore sie nie potwierdzily . Ubierz sie cieplo bo jesien bedzie trudna dla ciebie !

w
wernyhora

Widać,że sld idzie na dno,bo ludziom nawet nie chce się komentować tych bzdetów Kalisza (tylko dwa wpisy!). To dobry znak Polacy mądrzeją i czekają na zmiany...

z
zawiedziony

panie Kalisz pan dobrze wie że pana guru Napieralski jest pajacem , i próbuje pan ratować co się da !!.
Ale robi pan to w bardzo nie ładny sposób , wykrzykując na lewo i prawo że jest najmądrzejszym politykiem
w POLSCE. Kiedyś pana szanowałem ale przechodzi mi to!!!

S
Stanislawa

Ja jednak mysle ze PiS ma duze szanse na wygrana a takie opowiadanie ze PIs to partia antysystemowa to bzdety, PIS, realnie chcialo walczyc z patologiami zycia spolecznego i gospodarczego , dla PiSu , niema rownych i rowniejszych , WSZYSCY SA I BEDA ROWNI WOBEC PRAWA. To jest bol wszystkich tych , ktorzy czuja sie niepewnie , bo a noz kiedys byli na bakier z prawe , a moze byli umaczani w jakies aferki tu jest bol i strach przed powrotem PiSu. Chcialoby sie zapytac zwyklych prostych obywateli czy , komus dziala sie krzywda za rzadow PiSu?? nie wrecz zylo sie lepiej zdecydowanie lepiej.

M
Marek J

Drogi Panie Kalisz,
SLD juz nie jest partia lewicowa.
Jestescie partia aparatczykow i reprezentujecie kapital a nie polskiego robotnika.
Gdzie sa mlodzi ludzie czy naprawde nie ma innych kandydatow do sejmu jak byly premier Miler.
Pozdrowienia

Dodaj ogłoszenie