Kaczyński ma pomysł, jak odbudować PiS: 13 grudnia kolejna wielka demonstracja w Warszawie

Jakub Szczepański
Jarosław Kaczyński wraca do swej strategii "sprzed trotylu". Do czasu jego wypowiedzi o "niesłychanej zbrodni", którą wygłosił on po publikacji "Rzeczpospolitej" o śladach trotylu na wraku samolotu Tu-154, PiS przyjął strategię prezentowania się jako ugrupowanie umiarkowane. Przyniosło to efekt w postaci skoku poparcia w sondażach - ale cała strategia runęła po słynnym komentarzu do tekstu. Ostatnie badanie TNS Polska pokazało, że PiS traci do PO 12 punktów procentowych.

Dlatego prezes PiS próbuje odbudować poparcie. W sobotę Jarosław Kaczyński spotykał się ze swoimi wyborcami w Legnicy i Wałbrzychu na Dolnym Śląsku. - To, jaki będzie PiS, jest nieprzewidywalne, bo trudno dywagować o tym to, co teraz dzieje się w głowie Jarosława Kaczyńskiego - komentuje dr Jarosław Flis, socjolog UJ. - To bardzo ciekawe, bo ostatnio prezes łączył politykę idącą w kierunku centrum z radykalizmem. W jednym wywiadzie mówił o gospodarce i Smoleńsku - dodaje.
Na spotkaniu w Legnicy prezes skrytykował działania obecnego rządu i mówił o potrzebie przeprowadzania rzetelnych wyborów parlamentarnych w Polsce. - Musimy przygotować wielką operację pilnowania polskich wyborów, pilnowania tego, żeby te wybory zostały dobrze policzone. Nie mam dowodów, że poprzednie były sfałszowane, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże - argumentował Kaczyński.

Z kolei w Wałbrzychu prezes odniósł się do kwestii powołania międzynarodowej komisji, która miała zbadać katastrofę smoleńską. Kaczyński akcentował, że to Polacy muszą załatwić tę sprawę, a "taka komisja w pewnych okolicznościach może pomóc". - Liczmy na nas samych, na to, że w Polsce zmieni się władza i spokojnie tą sprawę rozstrzygnie - powiedział.

O ile na Dolnym Śląsku nie brakowało radykalnych sformułowań, o tyle PiS pokazał tam także swoją centrową twarz. Prezes zaznaczył, że dyktuje już tekst do wotum nieufności, ale wniosek trafi do Sejmu dopiero w styczniu. Dlaczego? Bo teraz najważniejsza jest walka o budżet Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Według deklaracji Kaczyńskiego jego partia będzie walczyć o pieniądze z UE. I ma zamiar uczestniczyć w tej potyczce "po polskiej stronie".

W rocznicę wybuchu stanu wojennego PiS chce zorganizować wielką manifestację w Warszawie

- Takie wystąpienia tylko potwierdzają teorię, że PiS przechodzi teraz swoiste rozdwojenie jaźni, żeby pozyskać wyborców. Podczas bezpośrednich spotkań z Polakami politycy tego ugrupowania staną się bardziej radykalni w swoich wypowiedziach. W małych salkach parafialnych i na wsiach wyborcy będą słuchać o liczeniu głosów, o tym, że nasz kraj to kondominium polsko-rosyjskie, a elita polityczna zginęła przez zamach w Smoleńsku - ocenia dr Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego z UW. - Z kolei w polityce na wyższym szczeblu, w mediach i podczas spotkań z parlamentarzystami Jarosław Kaczyński i jego politycy powrócą do strategii centrowej i merytorycznej. Nie zrobią tego jednak z dnia na dzień, żeby nikt nie powiedział, że prezes zmienia twarze jak rękawiczki - dodaje.

PiS chce pokazać, że dalej jest poważnym graczem na arenie politycznej. Dlatego na Dolnym Śląsku Jarosław Kaczyński zachęcił swoich wyborców, żeby 13 grudnia przyjechali do Warszawy na marsz w obronie wolnych mediów i demokracji. - To tak naprawdę powtórka marszu "Obudź się, Polsko", która pokazywała mobilizację sympatyków PiS i nie tylko. Pamiętajmy, że podczas tamtych wydarzeń nie było perturbacji, agresywnych zachowań - twierdzi Maliszewski. I dodaje: - Jarosław Kaczyński musi uważać, żeby nie wpaść w pułapkę. Jeżeli podczas jego manifestacji dojdzie do niechcianych incydentów, prezes będzie kojarzony ze skrajną prawicą. Stanie się to jego osobistą porażką.

Tyle że marsz organizowany przez prawicowców rusza dopiero za kilka tygodni. Tymczasem Waldemar Pawlak stracił fotel prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego, a koalicja rządowa może zadrżeć w posadach. Układ jest w stanie się zmienić, a plany Kaczyńskiego mogą okazać się realniejsze, niż mogło by się wydawać. - Na początku wszyscy sądzili, że wniosek o wotum nieufności jest z góry skazany na niepowodzenie, dlatego prezes odłożył go na później. Teraz obserwujemy roszady na szczytach PSL, polityczna temperatura wzrasta - komentuje doktor Maliszewski. - Głosowanie, które pozornie nie ma szans na powodzenie, może przynieść rezultat nieoczekiwany przez komentatorów politycznych. Zwłaszcza jeżeli nie uda się wynegocjować korzystnego budżetu unijnego - dorzuca.

Zdaniem doktora Flisa ostatnie zmiany w PSL to po prostu impuls, który dodatkowo motywuje Kaczyńskiego do działania. Prezes PiS, jako wytrawny polityk, będzie się starał w każdy możliwy sposób wykorzystać szansę, która być może okaże się jego receptą na ponowne dojście do władzy. - Tak jak marsz w obronie mediów to pokaz przejęcia inicjatywy, który ani trochę nie zaszkodził wzrostowi notowań PiS, tak zmiany w PSL mogą być zagrożeniem dla partii Jarosława Kaczyńskiego. Bo PSL z Piechocińskim na czele będzie walczył o prawicowy elektorat, także wyborców Prawa i Sprawiedliwości. O tych bardziej umiarkowanych, którzy są zainteresowani rzeczywistym wpływem na władzę, a nie przekazem werbalnym - puentuje Flis.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sprawiedliwy
platformiazy trzeba wyzucic z tego panstwa a my i BUG CHONOR I OJCZYZNA bedziemy zadzic z naszym królem jarosławem k. aleluja i do pszodu.
D
Darek
Każdego z nas może dotknąć choroba, a że trafiło na Ciebie to chyba jakaś niesprawiedliwość prawda ?
b
bodzio2
Szanowny Prezesie
Masz Pan swoje lata, Pańsk MAMA też zaopiekój się na starość.
Żadne opiekunki nić nie znaczą liczy się tylko syn/córka.
Ona wymaga szcunku.
Jak odejdzie z tego świata w samotności to ty Prezesie, jak masz sumienie to zwariujesz, taki będzie twój koniec. Będziesz umierał w samotności
Kto się tobą zaopiekuje na starość, Błaszczak, Hoffman na pewno nie.
M
Marek S.
i nie zastanawiając się bezkrytycznie wierzą we wszystkie bzdury głoszone przez ich politycznych idoli.

Błędy organizacji i partii demokratycznych będących u władzy są wodą na młyn tych populistycznych partii. Zaślepione propagandą populistyczną społeczeństwo nie jest w stanie pojąć, że ich idole polityczni nie oferują oprócz totalnej krytyki nic innego. Często ich pomysły są równie irracjonalne, głupie i bezmyślne jak pomysły rządzących. Niestety w oczach ogłupiałej masy nawet najgłupsze pomysły znajdują poklask bo ludzie dla uzasadnienia swojego postępowania czyli wspierania określonych ludzi, są gotowi zaakceptować na zasadzie wiary każdą bzdurę nie zastanawiając się nad tym.

Historia lubi się powtarzać. Teraz widzimy powtórkę z tej historii – kryzys – populistyczne i nacjonalistyczne hasła – zwierzęcą nienawiść otumanionych propagandą grup społecznych do przeciwników politycznych i … nieświadomość ośrodków władzy i organizacji demokratycznych z zaistniałej sytuacji propagandowej. Do tego dochodzi obojętność i całkowita bierność zarówno elit intelektualnych jak i ośrodków demokratycznych na eskalującą nienawiść panująca w społeczeństwie ustawicznie podsycaną propagandą na wiecach pochodach i demonstracjach.

Zacytuję słowa znawcy wojny psychologicznej płk. Paula Linerbergera, doradcy prezydenta Johna F. Kennedego w zakresie propagandy: „Rząd hitlerowski z 1939 roku rozpoczął swoją wojnę światową po dwóch dziesięcioleciach przebiegłej, nieuczciwej, zaciętej propagandy wewnętrznej. Hitleryzm doszedł do władzy najpierw ubiegając się o względy szarego człowieka, a następnie terroryzując go, a hitlerowscy przywódcy tę samą taktykę stosowali w skali międzynarodowej w swej „wojnie prowadzonej sposobem psychologicznym". Oto taktyka, za pomocą, której Hitler podbił świat. Zaczął od pochlebstwa, od histerycznych scen, a skończył na wyrafinowanej brutalności. Były to metody miejskich mętów społecznych.”.

Młodzi ludzie w Polsce zbyt powierzchownie znają historię by mogła stać się dla nich „nauczycielką życia”. Wiedzą, że była II wojna światowa, wiedza, kto ja rozpętał, ale tak naprawdę absolutnie nie wiedzą jak do tego doszło, dlaczego naród niemiecki został opętany taką zwierzęcą nienawiścią do innej rasy i do obcych państw. A działo się to tak jak obecnie w Polsce. Oto fragment książki „Historia propagandy” Olivera Thomson: „Innym medium (oprócz prasy i radia – przyp. Marek S.) hitlerowskiej propagandy były masowe widowiska. Już od pierwszych miesięcy istnienia nazizmu organizowano parady w wojskowym stylu. Słynne stały się widowiska organizowane w Norymberdze i Monachium dla upamiętnienie wydarzeń uznawanych za historyczne. Całość bardzo starannie i precyzyjnie reżyserowano, a kulminacyjnym punktem było zawsze przemówienie HITLERA. Gromadzono olbrzymie tłumy, budowano bogate dekoracje, rozdawano tysiące pochodni, dbano o odpowiednie oświetlenie, dobierano muzykę. Takie widowisko zorganizowane w 1938 roku w Norymberdze trwało osiem dni i pochłonęło olbrzymie sumy. Odpowiednio wyreżyserowane spektakle wprowadzały masy w stan histerii i przyczyniały się do upowszechniania nastrojów uwielbienia dla Hitlera i jego otoczenia.” Tyle Oliver Thomas specjalista z zakresu historii propagandy.

Hitler z Goebbelsem walczyli także o swoje media (gazety), których nakłady często kazano wycofać ze sprzedaży, pisać w nich sprostowania. Duża wagę przywiązywano do radia. Sic!
Pomysł Radia Maryja z rozprowadzanym radioodbiornikiem na jedną falę także został zapoczątkowany przez nazistów. Podjęto w Niemczech produkcję tanich aparatów radiowych o nazwie VE (Volksempfangsanlage). Aparaty odbierały tylko jedną długość fal. Sprzedano ich 3 mln. W latach 1933-1942 liczba słuchaczy wzrosła z 4,5 mln do 16 mln. Na polecenie Goebbelsa odbiorniki VE rozprowadzano bardzo tanio, przez które nadawano niemiecką propagandę.

Warto poznać techniki propagandowe by nie ulec wyrafino
M
Marek S.
Na populistycznych hasłach zdobyli umysły ludzkie i Lenin i Hitler z Goebbelsem. Teraz w sytuacja powtarza się w Polsce. Ludzie zawsze wierzyli tym, którzy obiecywali gruszki na wierzbie, wyzwolenie od ucisku i poprawę syutuacji bez zbędnych wyrzeczeń i dodatkowej pracy. Wybitny psycholog społeczny Caldini w swym opracowaniu o technikach wpływu na masy ludzkie wskazywał na wielką rolę, jaką odgrywają w urabianiu umysłów wszelkie zgromadzenia i demonstracje. „Społeczny dowód słuszności” – tak Caldini nazywał technikę dowodzenia racji po przez ilość ludzi, którzy pozornie identyfikują się z jakimś poglądem.
Napisałem pozornie, bo jedna z technik manipulacyjnych to zwoływanie ludzi do uczestnictwa w wiecu pod pozornie niewinnymi i racjonalnymi hasłami, a następnie upstrzenie wiecu hasłami na transparentach, które są nacjonalistyczne, pełne nienawiści. Znaczna cześć uczestników zostaje wplątana w wojnę pomiędzy ugrupowaniami politycznymi bezpardonowo walczącymi o władzę. Ma to na celu wywołanie wrażenia w społeczeństwie, że oto tak wielka masa ludzi zgadza się z hasłami na transparentach niesionymi przez aktyw partyjny i bojówki partyjne.

Kiedyś Adolf Hitler cynicznie powiedział: "Zdolność pojmowania szerokich mas jest bardzo ograniczona, rozsądku masy mają niewiele, a pamięci jeszcze mniej". Dlatego czasie sięgania po władze organizował demonstracje pochody, zastraszanie i napastowanie polityków z innych partii, zastraszanie niemieckich parlamentarzystów, pokazywanie na ulicy siły swojej partii. W ten sposób systematycznie zdobywał zwolenników i popleczników a pozostałych zastraszał. To bardzo skuteczna metoda na ogłupiały niemiecki naród. Kryzys w Niemczech ułatwił Hitlerowi to zadanie. W Polsce już powstają organizacje na wzór nieformalnej organizacji, która, powstała w Niemczech za czasów Hitlera jako oddziały gimnastyczne, przemianowane w ciągu czterech miesięcy na Sturm-Abteilungen, w skrócie SA, słynne z brutalności i ustawicznych burd ulicznych. Krewkie osiłki z polskich stadionów doskonale się do tego celu nadają. Po za tym są już i będą wykorzystywani do stosowania różnych form nacisku i prześladowań wobec ludzi, którzy zachowali się krytycznie partii i jej ideologii.
Hitler w czasie swych przemówień wskazywał na przyczynę tego kryzysu, na Żydów, na nieudolnych niemieckich parlamentarzystów. Pokazywał ogłupiałemu tłumowi wroga. W swych pamiętnikach Goebbels wyraźnie mówił, do czego te takie demonstracje i pochody służą. Na kongresie w Ruhrze w 1927 roku o znaczeniu masowych demonstracji publicznych Goebbels pisał: „Kto zdobywa ulicę, pewnego dnia zdobędzie państwo, albowiem każdy rodzaj polityki „mocarstwowej” ma swoje korzenie w ulicy. Nie możemy mieć za dużo manifestacji albowiem są one najlepszym środkiem, ażeby udowodnić wole rządzenia, a to oznacza diabelnie więcej niż wszelka statystyka wyborcza. Kiedy widzimy naszych ludzi maszerujących tysiącami przez ulicę, nie jest to nic innego jak mobilizacja do objęcia władzy”

Propaganda stosowana przez Hitlera i Goebbelsa miała piorunującą moc. Opętani propagandą szczególnie młodzi Niemcy tak uwierzyli Hitlerowi i gotowi byli na wszystkie zbrodnie. To działa jak sekta, w której członkowie są praktycznie ubezwłasnowolnieni umysłowo. Do nich już nie docierają żadne racjonalne argumenty, a w szczególności takie, które są przeciwko ich idolom politycznym. To zjawisko jest już dobrze zbadane przez psychologów i udokumentowane naukowo. Niestety osoby podlegające takiej indoktrynacji propagandowej nie są wstanie ocenić swojej sytuacji psychologicznej. Nie zdają sobie sprawy z tego, że to techniki propagandowe wywierają na nie potężny wpływ nie są w stanie wyrwać się z tego obłędnego kręgu grupy społecznej wspierających swoich politycznych idoli.
Marzy mi się by ci młodzi ludzie przepojeni nienawiścią zaczęli interesować się propagandą by zrozumieć, z czego, z jakiej przyczyny pałają tak wielką nienawiścią i nie zastanawiając si
j
jureq
, a nie działacz dobra wspólnego. Jeżeli nie może już tego rozróżnić i pociąga go posągowość męża stanu na tak chybotliwych fundamentach, no to trzeba zrobić Polakom urlop od takich zakrętów
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Kaczyński ma pomysł, jak odbudować PiS: 13 grudnia kolejna wielka demonstracja w Warszawie
o
olga
PO - SZUMOWINY Z BAGNA MORALNEGO,TUSK –ŻAŁOSNY OSZUST
Dodaj ogłoszenie