Juskowiak: Włosi i Portugalczycy walczą o swoje dobre imię

Adrian Lakowski
Andrzej Juskowiak
Andrzej Juskowiak FOT. MAREK ZAKRZEWSKI / POLSKAPRESSE GLOS WIELKOPOLSKI
- Chciałbym uniknąć w finale spotkania Hiszpanów z Włochami. Nie tylko dlatego, że już to przerabialiśmy na tych mistrzostwach, ale też że byłoby to spotkanie przewidywalne. Może ciekawe z punktu widzenia taktyki, ale dla widzów niesamowicie nużące - mówi Andrzej Juskowiak, były reprezentant Polski i piłkarz m.in. Sportingu Lizbona, w rozmowie z Adrianem Lakowskim.

Spodziewał się Pan takiego składu półfinalistów czy któraś drużyna w tej stawce jest dla Pana zaskoczeniem?
Jeśli chodzi o Niemców i Hiszpanów, to nie można w tym wypadku mówić o żadnej niespodziance. To jedne z najlepszych drużyn na świecie i zawsze są faworytami do zwycięstwa. Z kolei Włosi i Portugalczycy awansu do półfinału nie otrzymali w prezencie. Pokazali dobrą piłkę na przestrzeni całego turnieju. Mówiąc jeszcze o tych dwóch zespołach, warto zwrócić uwagę, że na każde kolejne spotkanie wychodzą one dodatkowo zmotywowane. Wszystko przez afery wokół piłkarzy tych drużyn. Włosi borykają się z korupcją, natomiast Portugalczycy przed Euro 2012 zanotowali kilka wpadek, jak np. porażka w meczu towarzyskim z Turcją 1:3. Oliwy do ognia dodało prowadzenie się niektórych piłkarzy, ich niezliczone imprezy, samowolne opuszczenie zgrupowania przez Cristiano Ronaldo, który postanowił "pozwiedzać" Lizbonę. Lecących do Polski piłkarzy żegnały gwizdy ze strony kibiców. Teraz Włosi i Portugalczycy walczą o swoje dobre imię.

Cesc Fabregas w jednym z wywiadów powiedział, że w finale w Kijowie spotkają się Hiszpanie i Niemcy.
To tylko świadczy o przekonaniu Hiszpanów do własnych umiejętności. Ja tylko chciałbym uniknąć w finale spotkania Hiszpanów z Włochami. Nie tylko dlatego, że już to przerabialiśmy na tych mistrzostwach, ale też że byłoby to spotkanie przewidywalne. Może ciekawe z punktu widzenia taktyki, ale dla widzów niesamowicie nużące.

Mimo sukcesów Hiszpanie na Euro nie zachwycają. Brak w ich grze polotu. Z czego to wynika?
Podopiecznym Vicente del Bosque należy się duży szacunek. Jednak wyraźnie widać, że Hiszpanie się męczą. Gra w fazie grupowej to była dla nich katorga. Oni chcieliby od razu zagrać w finale. Kolejnym problemem Hiszpanów jest ich przewidywalność. Pokonać ich więc wcale nie jest rzeczą niemożliwą. Francuzi popełnili błąd, że zmienili taktykę na mecz z Hiszpanami na bardziej defensywną. Mam nadzieję, że Portugalczycy się nie przestraszą rywala i zagrają odważnie, ofensywnie. Ronaldo i spółka mają w pamięci ostatni mecz pomiędzy tymi dwoma zespołami, który piłkarze z Portugalii wygrali 4:0. To doda im pewności siebie. Strzelenie szybko bramki Hiszpanom może spowodować, że pęknie w nich balon drużyny zwycięskiej i ich gra się posypie.

Francuz Karim Benzema, klubowy kolega Cristiano Ronaldo z Realu Madryt, nie znalazł sposobu na pokonanie Ikera Casillasa. Portugalczykowi ta sztuka się uda?
Jak Ronaldo zaprezentuje się tak jak w spotkaniach z Holandią i Czechami, to będzie nie do zatrzymania. To jest maszyna do zdobywania bramek. Jednak jedynym pomysłem na pokonanie Hiszpanów nie może być tylko znakomity Cristiano Ronaldo. W tym spotkaniu błyszczeć muszą także pozostali zawodnicy. Taki Nani na boisku jest strasznie przygaszony. W Manchesterze United jest gwiazdą, a podczas Euro nie potrafi pokazać pełni swoich umiejętności.

Mówi się, że forma reprezentacji Portugalii zależy od dyspozycji Cristiano Ronaldo. Piłkarz Realu Madryt gra słabo, to i cała drużyna zawodzi.
Coś w tym jest, ale też bez przesady. Wystarczy przypomnieć sobie mecz z Duńczykami w fazie grupowej. Ronaldo nie imponował, za to klasę pokazali inni zawodnicy i resztkami sił wyciągnęli wynik 3:2. Tu duże słowa uznania należą się trenerowi Paulo Bento, który doskonale ułożył tę drużynę. Według mnie to najlepsza kadra Portugalii od lat. Odpowiedzialność za grę bierze teraz cały zespół, co daje Ronaldo większą swobodę na boisku. Proszę zobaczyć, że został on już odciążony od zadań defensywnych. Poza tym jego koledzy z drużyny nareszcie nauczyli się wykorzystywać jego umiejętności. Problemem ciągle jest pozycja środkowego napastnika. Pozostali zawodnicy wolą indywidualnie wykańczać akcje, niż zagrywać do nawet lepiej ustawionego Heldera Postigi czy Hugo Almeidy. Ten drugi w meczu z Czechami miał kilka stuprocentowych okazji i ich nie wykorzystał. Często też tracił piłkę po niewymuszonych błędach. Po nich jego koledzy, jakby przestali go dostrzegać, stracili do niego zaufanie.

W drugim meczu czeka nas starcie Niemców z Włochami. Niemcy w ćwierćfinale przeciwko Grekom zagrali w nieco eksperymentalnym składzie. Zaskoczyła Pana taka decyzja trenera Joachima Löwa?
Nie. Co ciekawe, ten ruch był najbardziej pozytywny dla samych Greków. Gdyby w tym meczu od początku wystąpił Mario Gomez, to na czterech bramkach dla Niemców by się nie skończyło. To spotkanie pokazało, że niemiecka kadra nie ma słabych punktów. Rezerwowi bez problemu mogą zastąpić graczy z pierwszej jedenastki. Zaskoczyła mnie jednak słaba skuteczność piłkarzy Löwa. Może wynikało to z tego, że sami byli zaskoczeni łatwością, z jaką dochodzili do sytuacji strzeleckich.

Niemieccy piłkarze przyznają, że najbardziej obawiają się Maria Balotellego. Mają rację?
Włosi też się go boją. (śmiech) Główną bronią Balotellego jest jego nieprzewidywalność. Potrafi przedryblować kilku obrońców albo oddać niesygnalizowany strzał z dużej odległości. Piłkarze o takiej specyfikacji stanowią największe zagrożenie. Niemcy nie są zadowoleni z tego, że grają z Włochami. Woleliby zmierzyć się z Anglikami. Włosi są zdyscyplinowani taktycznie i trudno im odebrać piłkę.

Czego więc możemy się spodziewać w tym meczu? Niemcy zdominują sytuację na boisku czy będą odbijać się od włoskiego muru?
Włosi pokazali, że nie tylko są mistrzami gry defensywnej, ale też potrafią atakować. Grają często z trzema obrońcami, więc z przodu mają większe pole manewru. W razie, gdy będą zmuszeni do obrony, do defensywy przejdzie dwóch pomocników. Niemcy natomiast, jak na każdy mecz, wyjdą nastawieni na ofensywę i bez zbędnych kalkulacji. Będą chcieli wygrać w regulaminowym czasie gry. W ich zespole nawet obrońca Lahm może zdobyć bramkę, o czym przekonali się Grecy. Czeka nas więc arcyciekawe spotkanie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie