Jurek Owsiak: Nie przeszkodziła nam nawet pandemia

Alicja Olchanowska
Alicja Olchanowska
-Myślę, że dajemy Polakom poczucie, że coś w jedności zrobiliśmy, poczucie, że kiedy razem gramy, to wygrywamy. To jest prosta zasada, która pokazuje, że w jedności siła. No i tę siłę udowodniliśmy, a wyniki przeszły nasze najśmielsze oczekiwania - mówi Jurek Owsiak w rozmowie z Kurierem Porannym. fot. Szymon Starnawski
Podczas pierwszego finału pieniądze zbierano do opakowań po... proszkach do prania i papierowych torebek. Nie było identyfikatorów, nie było sztabów. To było po prostu pospolite ruszenie. A dzisiaj drukujemy 35 mln serduszek i ciągle ich brakuje. Nawet teraz, w pandemii, również ich zabrakło – mówi Jurek Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Gratuluję rekordu! Właśnie podsumowaliście tegoroczny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i okazało się, że w tym roku zebraliście 210 milionów 813 tysięcy 830 złotych! Jak w tym trudnym czasie pandemii udało się zgromadzić tak gigantyczną kwotę?

Dziękuję bardzo za miłe słowa. W tym roku, mimo pandemii, WOŚP funkcjonowała rewelacyjnie, co pokazuje naszą kondycję obywatelską. Jako obywatele potrafimy wziąć sprawy w swoje ręce, potrafimy się super zjednoczyć – jeżeli cel jest jasny i namacalny. Okazuje się, że nawet trudna sytuacja, bo pandemia jest nad wyraz trudną sytuacją, nie przeszkodziła w tym, abyśmy byli razem. Mimo wszelkiego rodzaju ograniczeń, których przestrzegaliśmy, bo dostosowaliśmy się do wszystkich panujących w tym momencie przepisów, udało się zorganizować zbiórkę, która osiągnęła niesamowite rozmiary. Rok w rok pokazujemy, że nasze działania przynoszą efekt niezwykle pozytywny w postaci sprzętu medycznego, z którym potem stykają się miliony Polaków. Myślę, że dajemy Polakom poczucie, że coś w jedności zrobiliśmy, poczucie, że kiedy razem gramy, to wygrywamy. To jest prosta zasada, która pokazuje, że w jedności siła. No i tę siłę udowodniliśmy, a wyniki przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Nie wyobrażaliśmy sobie, że tyle zbierzemy, ale trzeba pamiętać, że to pieniądze, które spłynęły do nas z całego świata, bo gramy na całej Ziemi. Bo Polacy zabierają ze sobą w podróż idee Orkiestry. Czyli ona jest sprawdzalna, pokoleniowa, ona się nie zdewaluowała przez 29 lat. Warto pomagać, bo widać, że to przynosi dobry skutek. Chyba daliśmy w tej pandemii ludziom taką ogromną tabletkę witaminy, daliśmy zastrzyk energii, który nam wszystkim był bardzo potrzebny.

Pandemia koronawirusa dotknęła też bezpośrednio ciebie. Kiedy dowiedziałeś się, że jesteś zakażony COVID-19, był strach?

Pandemia dopadła mnie - na szczęście - dosyć wcześnie. Taki typowy objaw grypowy bez żadnych komplikacji. Ja i żona chorowaliśmy w tym samym czasie. Przez dwa tygodnie byliśmy odcięci od świata. Docierały do nas wiadomości o pandemii, które też nie były najlepsze, więc to pogłębiało nasz lęk. I oczywiście była obawa, czy ten stan się pogorszy.
Codziennie wąchałem mydło, by sprawdzić, czy nie tracę węchu (śmiech). Na szczęście mamy to już za sobą. System wokół nas zadziałał bardzo dobrze, byliśmy kontrolowani, sprawdzani. Pomagali nam sąsiedzi, fundacja, przyjaciele, znajomi. Przeszliśmy przez to bez żadnych komplikacji. Szczepienia też już mamy za sobą. Kilka dni temu doczekaliśmy się na swoją kolejkę.

Wróćmy do Finału. Na co w tym roku przeznaczycie zebrane pieniądze?

To był „Finał z głową”, czyli pieniądze pójdą na wszystko, co jest związane z laryngologią i diagnostyką głowy. Będziemy kupować sprzęt do diagnostyki, do przeprowadzania operacji, sprzęt endoskopowy. Endoskopia to dzisiaj najnowocześniejsza dziedzina. Głównie chodzi o to, żeby kupić sprzęt, który zastąpi ten zużyty. Graliśmy 13 lat temu dla laryngologii dziecięcej, ale okazuje się, że kupiony wtedy sprzęt po prostu się zużył, a nasz polski system zdrowia nie kupuje nowego sprzętu. Po 29 latach ciągle musimy coś wymieniać. Już wiemy, co mamy kupić, ponieważ wcześniej wysłaliśmy ankiety do wszystkich szpitali i na ich podstawie ustalamy, jaki sprzęt jest potrzebny. Wybieramy urządzenia, kupujemy je na konkursie ofert, a następnie dostarczamy do szpitali. I dopiero, gdy dostaniemy protokół o przeszkoleniu załogi, uważamy, że umowa została zrealizowana i możemy płacić dostawcy za sprzęt. Mamy kontakt z danym szpitalem, dokładnie wiemy, ile się tam przeprowadza operacji, zabiegów itp. Weźmy na przykład białostocką Klinikę Otolaryngologii Dziecięcej – wiemy, że wykonuje się tam 1700 operacji rocznie, a liczba łóżek wynosi 15. Znamy też ilość zabiegów. Oprócz tego proszę pamiętać, że prowadzimy programy ogólnonarodowe, programy medyczne i one trwają cały rok. Najbardziej popularny program to badania słuchu u noworodka. Są też programy związane z intensywną terapią noworodka, z wcześniakami, reumatologią dzieci. Zebrane pieniądze będą też na to przeznaczane. Mamy przed sobą kilkanaście miesięcy intensywnej pracy, aby zrealizować wszystkie nasze pomysły związane z wydaniem pieniędzy z tego Finału.

Pamiętam, że w 2019 roku osobiście przekazałeś specjalistyczną karetkę w ręce personelu Dziecięcego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. W tym roku też planujesz takie niespodzianki?

Pamiętam ten moment, gdy przekazywaliśmy tę karetkę. To było coś wyjątkowego. Zawsze, kiedy mamy coś takiego do sprezentowania – jak karetka noworodkowa czy specjalistyczna – to chcemy przyjechać do szpitala osobiście, bo to bardzo uroczysta chwila. Zresztą, chętnie jeździlibyśmy nawet przekazując drobniejszy sprzęt, ale teraz pandemia nam tę możliwość trochę zatrzymała. Lubimy przyjeżdżać, bo wtedy pojawia się także miejscowy sztab Orkiestry i ludzie z nim związani. Jest to okazja, by podkreślić, że ten sprzęt to efekt społecznego działania nas wszystkich, tysięcy ludzi. Takich wyjątkowych darów w tym momencie nie mamy, ale życie pisze różne scenariusze, więc zobaczymy co przyniesie. Za to planujemy duże zakupy m.in. dla Kliniki Otolaryngologii Dziecięcej w szpitalu im. Zamenhofa w Białymstoku. Bardzo często takie zakupy są wynikiem wyjątkowych sytuacji, kiedy np. wydarzyło się coś nagłego i jakiś sprzęt jest pilnie potrzebny. Graliśmy też mecze z Fundacją TVN i daliśmy szpitalom piękne karetki noworodkowe, które rozjechały się po całej Polsce. To także pokazuje, że fundacja działa szybko w różnych sytuacjach.

W przyszłym roku Orkiestra zagra już po raz 30. Czy masz jakieś plany związane z tym jubileuszem?

Nic specjalnego na razie nie planujemy, choć oczywiście czujemy ogromną dumę z tego, że fundacja działa już 30 lat, że tyle lat istnieje w Polsce coś, co ma takie społeczne wsparcie. Mało jest takich sytuacji celebrowanych z tak ogromną wspólnotą. Bo jak się dobrze zastanowić, to mamy coraz mniej powodów do wspólnego świętowania. Podczas tych 30 lat zebraliśmy ponad półtora miliarda złotych! I wszystko inwestujemy w polską służbę zdrowia. To zasługa nas wszystkich, kolejnych pokoleń. Zawsze mówiłem, że gramy pokoleniowo. Może się tu za bardzo chwalę, ale tak jest. Dzisiaj grają z nami dzieci i wnuczki tych ludzi, którzy grali z nami 30 lat temu! To jest osiągnięcie niebywałe. Jesteśmy rozpoznawalni, a nasz symbol kojarzy się bardzo pozytywnie. Widzimy to po akcji billboardowej, którą aktualnie organizujemy. Ten billboard z okazji zakończenia tegorocznej akcji jest podziękowaniem dla medyków i dla wszystkich Polaków, którzy nas wsparli. Spotkał się on z bardzo miłym przyjęciem. Myślę, że suma tych wszystkich radości będzie widoczna za rok – na 30. Finale. Specjalnych fanfar nie przewidujemy, ale na pewno coś nowego zagramy.

A które momenty w tej blisko 30-letniej historii Fundacji WOŚP uważasz za najbardziej przełomowe?

Zdecydowanie jest to początek, czyli pierwszy Finał. Okazało się, że z zabawy możemy zrobić coś ważnego. Z kolei drugi Finał był ważny, ponieważ był konsekwentnie poprowadzony. Mimo, że wiele osób odradzało nam jego organizację. Niektórzy mówili, że może nie ma sensu po raz drugi próbować, że to był jednorazowy zryw. A mimo to wszystko się udało. Drugi Finał się po prostu odbył i dlatego jest przełomowy. No i ten ostatni, 29. Finał, ogłoszony w czasach lockdownu też był pewnego rodzaju przełomem. Pierwotny jego termin wyznaczony był na 10 stycznia, ale musiał być przełożony. W związku z tym podjęliśmy decyzję, że wszystko zmieniamy. WOŚP to jest ogromna machina, którą trzeba było przestawić na inne tory. I w trudnych warunkach pandemii podjęliśmy się tego wyzwania. Ludzie natychmiast, kiedy tylko usłyszeli o lockdownie, pisali do nas maile i SMS-y ze słowami wsparcia. I wystarczyło pięć takich, żeby mieć poczucie, że jednak nie jesteśmy samotni i będziemy to robili.

Jak wyglądały zbiórki 30 lat temu? Różniły się od obecnych?

30 lat temu ludzie w ogóle nie wiedzieli, jak to nazwać, jak reagować. To były zupełnie inne pieniądze. Dla przykładu – podczas pierwszego Finału pieniądze były przeliczane na dolary, a zebraliśmy równowartość półtora miliona dolarów! A teraz zgromadziliśmy aż 54 miliony dolarów! Różnica jest więc kolosalna. Podczas pierwszego Finału pieniądze zbierano do opakowań po... proszkach do prania, do papierowych torebek. Nie było identyfikatorów, nie było sztabów. To było po prostu pospolite ruszenie. A dzisiaj drukujemy 35 mln serduszek i ciągle ich brakuje. Nawet teraz, w pandemii, także tych serduszek zabrakło. Zmieniła się też świadomość ludzi, którzy zbierają pieniądze. Cztery lata temu, kiedy telewizja publiczna z nas zrezygnowała, z dnia na dzień nagle przekroczyliśmy barierę 100 milionów złotych! W ciągu czterech lat zaś dochód ze zbiórek skoczył ze 100 mln złotych na 200 milionów! Poza tym, kiedy organizowaliśmy pierwszy Finał, to musieliśmy udowodnić ludziom, że te pieniądze do nich wrócą w postaci sprzętu medycznego. I po 28 latach mamy już z pieniędzy WOŚP kupione ponad 65 tys. urządzeń! One są w szpitalach widoczne, dlatego ludzie wiedzą, że te pieniądze nie są źle wydawane. Powoduje to, że mają do nas zaufanie i przekazują nam co roku kolejne kwoty.
Niebagatelna jest też rola internetu. Gdy Orkiestra grała po raz pierwszy, nikt jeszcze o nim nie słyszał, a dziś pomaga on w synchronizowaniu Finałów WOŚP-u odbywających się na całym świecie.
Tak, możliwość natychmiastowego porozumienia się ze wszystkimi ludźmi na całym świecie to jest rzecz niebywała. Kontaktujemy się ze wszystkimi sztabami na każdym kontynencie. Podczas ostatniego Finału było przynajmniej kilkanaście sposobów wpłacenia pieniędzy na konto fundacji. Najbardziej popularna okazała się e-Skarbonka. Wszystkie licytacje odbywały się też internetowo. Pierwsze aukcje Allegro przyniosły nam 113 tys. zł, ostatnie – ponad 30 milionów. Także dziś trudno sobie wyobrazić organizację Finału bez internetu.

Jakie najciekawsze czy też najdziwniejsze rzeczy były w tym roku licytowane?

Dzisiaj już chyba nic nikogo nie dziwi (śmiech). Radek Kotarski dał swoją książkę, do której dorzucił... samochód Ferrari. To było jego prywatne auto. Zostało wylicytowane za 450 tys. zł przez firmę. Olga Tokarczuk rok temu dała nam kopię medalu noblowskiego. Były też rękopisy Gałczyńskiego przekazane przez jego żyjącą jeszcze córkę. To są takie rzeczy historyczne, ważne. Generalnie licytacje cieszą się ogromnym powodzeniem, ludzie się bawią i rzetelnie wypełniają wszystkie powinności, czyli wpłacają pieniądze na konto Orkiestry.

Co dalej? Bo zazwyczaj w miesiącach następujących po Finale – oprócz kupowania i rozdysponowania sprzętu medycznego – organizujesz też Pol’and’Rock Festival. Jak będzie w tym roku? Czy pandemia pozwoli, by się odbył?

Festiwal odbędzie się w dniach 29 – 31 lipca. Planujemy zorganizować go na łonie natury, bez względu na to, czy będzie to Kostrzyn nad Odrą czy inne miejsce. Chcemy to zrobić bardzo odpowiedzialnie, zabezpieczyć teren, testować uczestników. Zgłosiły się już do nas wszystkie zespoły, które były zakontraktowane rok temu i nie zagrały z powodu pandemii. Teraz potwierdziły , że jeśli będzie taka możliwość, to chętnie w tym roku zagrają. Na razie nie mogę powiedzieć więcej szczegółów. A tymczasem zapraszam na Domową Orkiestrę, bo codziennie o godz. 11 nadajemy na żywo. To taki program na naszej stronie internetowej. Jest tam dużo informacji o naszych przedsięwzięciach i dzięki temu pokazujemy, że cały czas coś robimy, działamy i gramy dalej.

Szczepienia 16- i 17-latków coraz bliżej

Wideo

Materiał oryginalny: Jurek Owsiak: Nie przeszkodziła nam nawet pandemia - Kurier Poranny

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

I earned $5000 ultimate month by using operating online only for 5 to 8 hours on my computer and this was so smooth that i personally couldn’t accept as true with before working on this website.CSdx if you too need to earn this sort of huge cash then come and be part of us. do this internet-website online…………

See....... W­W­W.P­A­Y­B­U­Z­Z­1.C­O­M

Dodaj ogłoszenie