Jowita Budnik jako cygańska poetka o słowiańskiej urodzie

Michał DybaczewskiZaktualizowano 
Jowita Budnik w tytułowej roli Papuszy i Antoni Pawlicki jako Jerzy Ficowski (kadr z filmu)<br><br>Źródło: materiały prasowe
Jowita Budnik w tytułowej roli Papuszy i Antoni Pawlicki jako Jerzy Ficowski (kadr z filmu)Źródło: materiały prasowe Źródło: materiały prasowe
O tytułowej roli w kultowym już filmie „Papusza”, o przygotowaniach do niej, ale także o samej Papuszy i zupie cygańskiej na planie filmowym – m.in. o tym rozmawiamy z aktorką Jowitą Budnik.

Stworzyła Pani kreację legendarnej Papuszy. Czy przed tą rolą miała Pani jakiś kontakt ze społecznością romską i wiedzę na jej temat?
Tak się wyjątkowo złożyło, że miałam większy, niż to się zazwyczaj zdarza, kontakt z kulturą romską. Duża w tym zasługa mojej mamy, która była Romami zafascynowana, czytała na ich temat rozmaite publikacje, zbierała muzykę romską z rożnych stron świata. Ta fascynacja wzięła się u mojej mamy stąd, że jako dziecko mieszkała na Suwalszczyźnie i tam bezpośrednio podglądała taborowe życie Cyganów. Ja natomiast jeździłam z mamą na festiwal Romane Dyvesa do Gorzowa Wielkopolskiego, chodziłam na wykłady Jerzego Ficowskiego, czytałam jego książki i poezję Papuszy, znam także osobiście wielu Romów. Zatem przed przystąpieniem do pracy przy filmie sporo już wiedziałam o kulturze romskiej.

Wiem, że gdy reżyser Krzysztof Krauze zaproponował Pani rolę Papuszy, początkowo powiedziała Pani „nie”. Dlaczego?
To prawda. Uważałam, że się do niej nie nadaję. Paradoksalnie wynikało to z faktu, że sporo już o Papuszy wiedziałam: jak wyglądała, co pisała. Wydawało mi się, że jako osoba o typowo słowiańskiej urodzie nie pasuję fizycznie żeby wcielić się w postać Papuszy. Jednak państwo Krauze bardzo szybko przekonali mnie do zmiany zdania, wystarczyła jedna rozmowa.

Przygotowując się do roli Papuszy, z jakich źródeł czerpała Pani wiedzę o niej i o świecie cygańskim?
Oczywiście z twórczości samej Papuszy, która pozostawiła po sobie spory dorobek. Bardzo pomogła mi też Angelika Kuźniak, która przygotowywała wówczas książkę o Papuszy i była w posiadaniu jej niepublikowanych dzienników. Udostępniła mi te materiały, co rzadko się zdarza, jeszcze przed wydaniem książki za co do dziś jestem jej bardzo wdzięczna. Oglądałam także stare zdjęcia Romów, rozmaite filmy dokumentalne na ich temat – inspiracji do tej roli było tak naprawdę wiele.

Skupiając się na samej Papuszy, co Panią w niej najbardziej zaintrygowało?
Na pewno nie do końca poznany życiorys – już sam czas urodzin Papuszy jest dość enigmatyczny, bo ja sama znam trzy różne daty. Także jej tragiczny los, jako poetki, artystki i kobiety romskiej, którą historia rzuciła w nieodpowiednie miejsce w nieodpowiednim czasie. Papusza łączyła ogromną siłę z kruchością i wrażliwością, była jednocześnie bardzo związana ze swoją społecznością, ale z drugiej strony była w jej obrębie outsiderką. Niewątpliwie Papusza to niejednoznaczna postać.

Na planie filmowym obecni byli także Romowie. Jak się z nimi współpracowało?
Doskonale. Pierwszy i ostatni raz zdarzyło mi się pracować z nie-aktorami, naturszczykami, którzy tak świetnie potrafili znaleźć się w wykreowanej sytuacji filmowej. Nie trzeba im było tłumaczyć co mają robić na planie, sami sobie znajdowali zajęcia, zachowywali się tak naturalnie i swobodnie, jakby nic innego w życiu nie robili. Palili ogniska, grali na gitarze, gotowali pyszną zupę, którą potem z apetytem jadła ekipa filmowa. Romowie mieli ogromną łatwość improwizacji: wiedząc tylko o czym jest scena, potrafili dialogować z sensem nie mając wyuczonych na pamięć kwestii. Naprawdę, nie odstawali niczym od zawodowych aktorów z planu filmowego.

Czy ma Pani wiedzę o tym, jak Romowie ocenili film „Papusza”?
Byliśmy na kilku pokazach, na których obecni byli też Romowie. Zdania były podzielone. Części, zwłaszcza mężczyznom, film się nie podobał, twierdzili, że pogłębia krzywdzące stereotypy. Było jednak bardzo wiele głosów, że „Papusza” wiernie oddała taborowe życie. Wzruszały mnie reakcje ludzi, którzy żyli jeszcze w taborach – dla nich „Papusza” była niezwykle emocjonalną podróżą w czasie.

Z zawodu jest pani aktorką, ale z wykształcenia psychologiem społecznym. A zatem co z socjologicznego, czy też antropologicznego punktu widzenia jest według Pani fascynujące w społeczeństwie romskim, ich kulturze?
Kultura romska jest patriarchalna, starszyzna i mężczyźni mają tu bardzo dużo do powiedzenia, widoczny jest w niej mocy rdzeń tożsamościowy. Jednak na przestrzeni kilkudziesięciu lat znacząco ewoluowała i nie można na nią patrzeć wyłącznie przez pryzmat tego, co pokazywał chociażby film „Papusza”. Obecnie dzieci romskie chodzą do szkół, kształcą się, nie ma też zwyczaju wydawania za mąż kilkunastoletnich dziewczynek – to są wyraźnie oznaki zmian.

*Materiał popularyzujący wiedzę oraz promujący organizację zadania pod nazwą „Konferencja edukacyjna Społeczność romska-tradycja i współczesność” realizowanego dzięki dotacji przyznanej przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w ramach „Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020”

polecane: FLESZ: Historyczny sukces Polki. Mamy Nagrodę Nobla!

Wideo

Materiał oryginalny: Jowita Budnik jako cygańska poetka o słowiańskiej urodzie - Kurier Lubelski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie