Joanna Lichocka z Prawa i Sprawiedliwości: Stoję po stronie dziennikarzy TVP

Jakub OworuszkoZaktualizowano 
Wnioski o zmianę zarządu TVP nie będą robić na nas żadnego wrażenia. Moim pierwszym źródłem informacji jest TVP INFO - przekonuje Joanna Lichocka, posłanka Prawa i Sprawiedliwości oraz członkini Rady Mediów Narodowych.

Wiedziała pani, że Jarosław Kaczyński jest zaangażowany w budowę wieżowców?
Prezes Jarosław Kaczyński nie jest zaangażowany w budowę wieżowców. To wynika wprost z publikacji „Gazety Wyborczej”. Prezes jest w fundacji imienia swojego brata, która wyraziła zgodę na zaangażowanie w ewentualną inwestycję, ale z projektu zrezygnowano. A jeśli chodzi o same doniesienia „Gazety Wyborczej”, to już wszyscy widzą, że jest to kapiszon. Nawet ludzie bliscy środowisku „GW” śmieją się z tego. Jan Wróbel, z którym zwykle się nie zgadzam, powiedział, że gdyby wszyscy byli tacy jak Jarosław Kaczyński, mielibyśmy drugą Szwajcarię. Jestem zaskoczona, że „Gazeta Wyborcza” postanowiła wystawić Jarosławowi Kaczyńskiemu laurkę - widać wyraźnie z publikowanych rozmów, że prezes PiS jest osobą niezwykle uczciwą, sumienną, rzetelną.

Nie widzi pani problemu w tych powiązaniach biznesowo-politycznych?
Nie. Żadnych „powiązań biznesowo-politycznych” nie ma.

Nie obawia się pani spadku poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości?
Spadek notowań nie zależy od absurdalnych ataków totalnej opozycji i nieco chyba jednak zaślepionych wolą niszczenia PiS redaktorów. On mógłby nastąpić, gdybyśmy zaniechali reform i działań na rzecz ludzi. Jeżeli Polacy przestaliby odczuwać owoce dobrej zmiany, wtedy należałoby się zacząć niepokoić. Wszyscy wiedzą, że takiego rządu, który tak dba o Polaków, o poprawę ich losu i standardu życia, o zrównoważenie rozwoju kraju, jeszcze po 1989 roku nie było. To stąd tak wysokie poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości. Ludzie widzą tę zasadniczą zmianę w uprawianiu polityki - dotrzymywanie słowa, wywiązywanie się z obietnic wyborczych.

Będą kolejne programy?
O to trzeba pytać premiera Mateusza Morawieckiego, ale tak, niedługo zostaną przedstawione kolejne projekty. Potrzeb do zaspokojenia jest bardzo dużo, Polska wydobywa się z systemu postkomunistycznego, całe lata zostały zaprzepaszczone. Państwo mogło rozwijać się w sposób bardziej zrównoważony, uczciwy, Polacy mogliby zarabiać już w tej chwili dużo więcej, gdyby Polską po ‘89 roku rządzono mądrzej. Zmian wymaga wiele dziedzin życia i my je wprowadzamy. Do końca kadencji jest jeszcze trochę czasu, można jeszcze wiele rzeczy zaproponować. Ważne jest to, co ostatnio mówił prezes Kaczyński: Polacy w gruncie rzeczy są jednomyślni - oczekują od elit rządzących rozwoju kraju, ale nie dla samego rozwoju, tylko, by to przekładało się na poziom życia. Polacy chcą żyć na poziomie mieszkańców krajów zachodnich i to jest ogromne zadanie, trzeba działać tak, by ten dystans jak najszybciej zmniejszyć. Polacy chcą też załagodzenia konfliktu, który dzieli wspólnotę. Ludzie oczekują, że temperatura sporu politycznego zostanie obniżona. Wyraźnie w ostatnich tygodniach dali temu wyraz. Mam nadzieję, że dotrze on do Platformy Obywatelskiej i być może tę swoją obłąkańczą strategię działania, którą zaczęła w 2005 roku, opierając spór polityczny na nienawiści, wreszcie porzuci.

Ale opozycja twierdzi dokładnie to samo - że to PiS sieje nienawiść.
To jest ich strategia. Gdy w 2005 roku Donald Tusk przegrał wybory prezydenckie z Lechem Kaczyńskim, a Platforma parlamentarne z PiS-em, stratedzy Platformy podjęli decyzję, że muszą zbudować głęboki, emocjonalny konflikt pomiędzy elektoratami PiS a PO, bo one były wtedy podobne. Obawiali się, że ich wyborcy przepłyną do PiS-u. Gdyby prześledzić wypowiedzi polityków PO od tamtego czasu, choćby te o „moherowych beretach”, ale i inne zupełnie straszliwe wypowiedzi Janusza Palikota czy Stefana Niesiołowskiego, które odhumanizowywały nie tylko polityków, ale i wyborców PiS, to można zobaczyć, jak to było realizowane. Wielki przemysł pogardy to dorobek PO, tu nie ma żadnej symetrii pomiędzy PO i PiS. Zresztą trzeba przyznać, że to zaprogramowane szczucie na PiS przyniosło Platformie zwycięstwo. Utrzymała swoich wyborców i dwukrotnie wygrała wybory do sejmu. Zobaczyli, że nienawiść to wygodne narzędzie polityczne - zaślepia i uniemożliwia spór merytoryczny, chodzi o to, by żadne pozytywne działania i propozycje PiS nie docierały do świadomości wyborców PO, nie mogły być przez nich uznane za pozytywne. Nienawiść zaślepia i nie ma mowy wówczas o spokojnej dyskusji choćby o programie 500 plus.

Da się złagodzić ten spór?
Pytanie nie brzmi czy?, tylko jak i jak szybko da się to zrobić. Bo tak się nie da żyć. Polska nie będzie silna, jeśli wspólnota będzie podzielona, jeżeli będziemy pozwalać, żeby szczuto na siebie nawzajem.

W PiS nakazano zmianę języka?
Nie, z żadnym nakazem się nie spotkałam. Od wielu lat mówię i piszę o potrzebie odbudowy wspólnoty, nasi liderzy głosili to po wielokroć. Mówiła o tym premier Beata Szydło, premier Mateusz Morawiecki, od dawna jako jeden z problemów utrudniających rozwój Polski wskazuje go prezes Jarosław Kaczyński. Jest pan zaskoczony? Te wypowiedzi mogły nie docierać szerzej do opinii publicznej właśnie przez konflikt polityczny i zachowanie działających na jego rzecz mediów.
Premier Morawiecki i podobno również prezes Kaczyński nie oglądają telewizji. Pani jako członek Rady Mediów Narodowych chyba musi?
Na takie pytania niekiedy chciałabym odpowiadać „pomidor” (śmiech). Ale tak, oczywiście, oglądam, chce wiedzieć, co się dzieje.

Który kanał informacyjny jest według pani najbardziej obiektywny?
Moim pierwszym źródłem informacji jest TVP INFO. Uważam, że ten kanał wszechstronnie relacjonuje to, co się dzieje. Dzięki temu wymusza na konkurencji zauważanie zdarzeń, które kiedyś by pominęli. Przypomnę, że gdy telewizja publiczna była kontrolowana przez PO i PSL i przed sądem zeznawał prezydent Komorowski na temat swoich związków z WSI, to choć obecne były wszystkie kamery, to żadna z telewizji nie wyemitowała z tego ani sekundy - mimo że było to wielkie wydarzenie polityczne. Dziś byłoby to niemożliwe. Dzięki zmianom w TVP rynek medialny został nieco zrównoważony, wymuszono na stacjach komercyjnych zaprzestanie stosowania cenzury. Jak wiadomo, od lat nie rozmawiam z TVN24, ponieważ nigdy nie przeprosili za kłamstwa ws. Smoleńska, rzadko ich też oglądam. Gdy czasem mi się jednak zdarzy, widzę że nie ma czego żałować. Choć ostatnio profesor Zybertowicz świetne wykorzystał czas antenowy w rozmowie z Moniką Olejnik, merytorycznie wypunktował warsztat dziennikarski tej stacji. Ale do tego trzeba mieć żelazne nerwy... Reasumując, cieszę się, że TVP INFO spełnia swój obowiązek informacyjny - w większym stopniu informacyjny niż publicystyczny. Do publicystki można mieć więcej uwag, ale nie chciałabym dziś krytykować w najmniejszym stopniu TVP, ponieważ hejt, z jakim spotykają się dziennikarze i sama telewizja teraz, jest niesłychany. To kolejne przekroczenie granic, które w państwie demokratycznym, szanującym wolność słowa powinno być niedopuszczalne. Protestuję przeciwko tym niesłychanym atakom na dziennikarzy. To nic innego jak próba ograniczania wolności słowa i atak na dziennikarzy, którzy nie podobają się Platformie i reszcie opozycji. Dlatego wnioski o zmianę zarządu telewizji publicznej nie będą robić na nas żadnego wrażenia. Trzeba dziś stać po stronie dziennikarzy TVP.

Z tym że TVP krytykują nie tylko politycy, ale też np. dziennikarze, których trudno podejrzewać o związki z opozycją - choćby Piotr Zaremba czy Robert Mazurek.
Niektórzy dziennikarze w jakiś sposób uczestniczą w grze medialno-politycznej i raczej dbają o kreowanie własnej pozycji niż opisywanie rzeczywistości, ale nie chciałabym nikogo krytykować. Lepiej przyjrzeć się wynikom oglądalności na słupkach - programy TVP INFO niekiedy przykrywają konkurencję. Ludzie czerpią z nich informacje, bo są rzetelne. Serwisy informacyjne TVP INFO, choćby wydania Panoramy - to są bardzo dobrze robione dzienniki.

Wiele kontrowersji wzbudzają też „Wiadomości” w TVP1.
Oczywiście, największy atak jest na „Wiadomości”, bo to główny program informacyjny, w którym rzeczywistość pokazana jest inaczej, niż robi to kibicująca totalnej opozycji konkurencja. Ale to prawda, niekiedy zdarzają się „Wiadomościom” potknięcia. Ale taki atak, taka nienawiść, jaka jest wobec tego programu okazywana przez polityków opozycji, nie jest do nich adekwatna. Chodzi o atakowanie dziennikarzy i redakcji, która ma duży zasięg oddziaływania, a która pokazuje wydarzenia niewygodne dla polityków opozycji. Powtórzę, w państwie demokratycznym to jest niedopuszczalne.

Krytyka „Wiadomości” była nasilona po śmierci prezydenta Gdańska.
Tak, to było szokujące. Opozycja i jej dziennikarze przypisywali to morderstwo TVP. Nienawiść potrafi zaślepić w jakiejś zupełnie absurdalnej skali.

W przypadku materiału o mowie nienawiści, którą według „Wiadomości” siali tylko politycy dzisiejszej opozycji, to była uzasadniona krytyka.
Ten jeden materiał był niedobry. Całe „Wiadomości” dzień po śmierci prezydenta Adamowicza były dobrze zrobione, ale tak, ten jeden materiał był niefortunny.

W czwartek odbyło się posiedzenie Rady Mediów Narodowych. Dyskutowali państwo nad odwołaniem prezesa Jacka Kurskiego?
Taki wniosek wpłynął od przedstawicieli opozycji, ale nie uzyskał poparcia. Nie można pozwolić, by ta dzisiejsza strategia nienawiści wobec TVP odniosła jakikolwiek sukces.

Pojawiły się informacje, że mogłaby pani zostać prezesem TVP.
Przyjmuję je z rozbawieniem. Jacek Kurski ma do końca kadencji jeszcze rok, nie ma co spekulować. Jest mi bardzo dobrze w miejscu, w którym jestem.

POLECAMY:

Wideo

Materiał oryginalny: Joanna Lichocka z Prawa i Sprawiedliwości: Stoję po stronie dziennikarzy TVP - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość

W każdym bądź razie dyrektywa unijna w znacznym stopniu zmieni internet - można powiedzieć, że stanie się on mniej atrakcyjny i angażujący jak obecnie jest. Dlaczego tak sądzę? Bo jaki dla kogokolwiek będzie mieć to sens gapienie się w ekran czy to komputera czy smartfona, jak internet będzie tylko biernym źródłem informacji? - nie będzie się można niczym podzielić, nic skomentować - taka dyrektywa może sprawić, że internet można będzie niemalże wyrzucić do kosza, pozostanie tylko czytać prasę( najlepiej wygrzebać jakąś najbardziej obiektywną i niezależną i czasem zapłacić za nią ciut więcej), słuchać radia( jak ktoś lubi) czy oglądać telewizję( ale tutaj na ogół dominuje fałsz i sztucznie wykreowana rzeczywistość, wiele programów ewidentnie nie da się oglądać czy nawet słuchać). Jednym słowem ACTA 2 jest w stenie cofnąć nas do lat 2000-2009, kiedy to nie było smartfonów i mediów społecznościowych( albo dopiero raczkowały). Internet co prawda był w tamtej dekadzie i to całkiem niezły, jednak odgrywał znacznie mniejszą rolę niż obecnie - był zaiste pewnym wsparciem w zdobywaniu informacji, czasem także wspomagał kontakt międzyludzki, jednak prym wiodły zwykłe komórki sieci 3g i klasyczne spotkania w realu między ludźmi, komórki jednakże tym spotkaniom w ogóle nie towarzyszyły. Obecnie świat staje się niestety za bardzo zinformatyzowany co trzeba przyznać - cyfryzacja bezpardonowo uderza w bankowość, oświatę, służbę zdrowia i inne usługi, informatyzacji mają także podlegać dokumenty niemal wszelakie. I rodzi się tutaj pytanie - czy to nie zmierza za daleko? Czy to czasem nie będzie większym niewolnictwem aniżeli wygodą dla zwykłych ludzi? Pomyślmy sobie ile trzeba mieć kont i pamiętać haseł i loginów - bankowość online, służba zdrowia online, oświata online, kontakt społecznościowy też online. Odpowiedzmy sobie na pytanie - kiedy ostatnio kupiłem/am jakąś płytę CD? Kiedy ostatnio kupiłem/am film na DVD/Blue-Ray?. I wychodzi nam z tego bilans taki - że nie kupujemy żadnych płyt - bo wszystko można pobrać z sieci(muzykę i filmy). ACTA 2 jest dyrektywą szkodliwą i ja jej absolutnie nie popieram i nie gloryfikuję - owszem może w jakiś sposób wspomoże prasę, radio, telewizję i nie będą one tak mocno traciły na rzecz internetu, ale jednakże zobaczmy jakim kosztem - kosztem ograniczonego dostępu do podzielenia się ciekawą informacją/linkiem z przyjaciółmi, kosztem tego co ja zrobiłem teraz( skomentowania) - a więc daje to uzasadnione podstawy, że ACTA 2 to politycznie poprawna cenzura, która ewidentnie będzie na rękę frakcjom liberalnym, lewicowym, socjalistycznym, feministkom, środowiskom LGBTQ+ i zielonym - to będzie ich swoista tarcza aby nikt nie powiedział przeciwko nim ani jednego słowa krytyki - czego najlepszym przykładem będzie zniesienie filmików parodystycznych, satyry politycznej w serwisie Youtube. Z drugiej strony Facebook i Google mogą wykupić licencje do tylko takich treści, które będą im odpowiadać względem nastroi politycznych - nie da się ukryć, że tendencje w istocie rzeczy będą skierowane w kierunku liberalno-lewicowym, co do tego nie ma wątpliwości. Stany Zjednoczone mogą popatrzeć na całą Unię Europejską jak na komunistów, którzy kneblują treści i zachowania nie przychylne władzy i być może właśnie już tak myślą. ACTA 2 to ewidentna próba odcięcia się zwłaszcza Niemiec od USA przez cyberprzestrzeń. Unia Europejska zdaje się kroczyć ścieżką Chin - czyli z jednej strony zachowają gospodarkę wolnorynkową, jednak z drugiej wprowadzą w mentalność społeczną komunizm, złudne poczucie wspólnoty na ''jednolitych standardach i po jednej myśli'' - państwa członkowskie mają zrzec się swojej suwerenności na rzecz jednej dużej wspólnoty, w której to Niemcy mają być tym swoistym "rodzicem", który będzie dbał o własne "dzieci" - nic bardziej mylnego, chodzi o to by poprzez wpływanie na polityki innych państw sprawiać by stawały się one coraz bardziej niesamodzielne i coraz bardziej zależne gospodarczo i prawnie, czyli dyktatura.

zgłoś
J
Jonasz

Życie bez prawdziwego orgazmu i objawy menopauzalne powodują tak poważne zmiany w obrębie zwojów czaszkowych - prawdziwy patriota to zrozumie !

zgłoś
H
Herbert

ciekawie została zaplanowana akcja z pania Ogórkową w roli głównej nareszcie dostała rolę pierwszoplanowa tej tragikomedi nie była wystraszona niby agresja a stróze prawa czuwali i wazny był
efekt koncowy głosy oburzenia z lewa i prawa scenariusz to był raczej autorstwa pewnego poszukiwacza dziadków z Wermachtu czyli do bani tak jak instytucja na terenie której to przedstawienie zostało toze dzieło dokonane

zgłoś
G
Gość

TO LIBER eU rjioPIJESSKI DYZOOMO TYSSeK I GEN DER TENCZOWY POstRESORTOWY MONK OFFSIK

zgłoś
r
rocky

Kaczynski to taki polski Kim Dzong Un a ojciec dyrektor Rydzyk cos w rodzaju polskiego ajatolacha Chomeiniego.
Dwoch co robi cyrk w duzym kraju w srodku Europy w 21 wieku.

zgłoś
G
Gość

ZA POLACTWA cFUNeg0 UBuj DO ZysSKU... UCIERPIOM WSZYSCY KRAJ NARUD PLeBEJSKI A ELYTA KWICZY Z POlacKI RADoSSCI

zgłoś
d
dno

a czego po tej pseudo dziennikarce można się spodziewać???chyba że prezio zmieni zdanie....

zgłoś
g
gosckropa

dziwne ale prawdziwe---liche i beznadziejne

zgłoś
p
prze

ale tego nie da się przeczytać w całości, poziom bredni jest po prostu nie do ogarnięcia.

zgłoś
J
Jaras-Łódź

Lichocka za te wypowiedzi powinna siedzieć obok całości TVP
Idź na wybory ! Bo mochery-oszołomy po mszy pójdą stadnie. Parlament Europejski -bogata emerytura.Polska to władza dla kumpli w spółkach państwowych.
35% to MOCHEROWY beton. Na szczęście gramialnie opuszczający ten ziemski padół. Za kilka lat kościoły będą puste.
Wyrosło pokolenie głupków nie znających wojny, podatnych na manipulacje populistów.

Hanna Stadnik ps. "Hanka" brała udział w Powstaniu Warszawskim. Weteranka była pytana na antenie TVN24, wspomniała ojca Lecha i Jarosława Kaczyńskich, Rajmunda. też powstańca Warszawskiego. Hanna Stadnik przypomniała sytuację, gdy Lech Kaczyński wygrał wybory w Warszawie, środowisko powstańcze gratulowało Rajmundowi.
- Powiedział: "moim dzieciom nie wolno dać władzy, bo zniszczą każdego, kto będzie od nich lepszy, bo są złośliwi" - powiedziała Hanna Stadnik. - Ojciec, jeśli to mówi, to wie, co mówi.

Kazmierz Kutz
Do tego dojść musiało. Po przemianie ustrojowej musiała dojść do głosu długo tłumiona polska głupota. Dochodziła do głosu powoli, w miarę dzielenia się ludzi na demokratów i nacjonalistów. Przybrała na sile po katastrofie pod Smoleńskiem, zwłaszcza że wolnorynkowy liberalizm nie nadał właściwego priorytetu dziedzinom duchowym, także naukom o walce polskiej demokracji. Zaś edukację oddał w ręce kleru.To był kardynalny błąd Tadeusza Mazowieckiego, który teraz wydaje swoje owoce. Szkoła, po indoktrynacji komunistycznej, weszła w indoktrynację katolicką. Laickość systemu edukacyjnego stała się fikcją. Polski zaśmierdły nacjonalizm zaboru rosyjskiego zmieszał się z prymitywnym katolicyzmem i powstała ideologiczna mieszanina potrawy teraz realizowanej pod nazwą „dobrej zmiany".

PO w 2015 roku wydało na cele społeczne ponad 39 mld, PIS około 23 mld na program 500 plus, wprowadzono roczny płatny urlop rodzicielski, odliczanie ulg na dzieci także od składek zusowskich, współfinansowanie opiekunek dzieci i pobytu w przedszkolach, wreszcie program „złotówka za złotówkę”, który zachęcał do podejmowania pracy, bo nie odbierał zasiłku po przekroczeniu progu dochodowego

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro przerzucił na W******** Kwaśniaka winę za pobicie, mówiąc, że „być może był zaatakowany właśnie dlatego, że Komisja Nadzoru Finansowego przez długi czas rozzuchwalała przestępców, pozwalając im w sposób bezkarny wyprowadzać miliardy złotych”, jest kuriozum intelektualnym, moralnym i prawnym.

Adam Michnik
Upiory totalitaryzmu powróciły, z całą pogardą dla pluralizmu, państwa prawa, równości, dialogu i gotowości do kompromisu.

Brak kary śmierci w kodeksie karnym jest pogardą dla ofiar
Przeciwnicy wymierzania kary śmierci odnoszą kolejne sukcesy. Wbrew woli społeczeństw kara śmierci znika z kodeksów karnych kolejnych państw.
"Jeśli zaś ktoś posunąłby się do tego, że bliźniego zabiłby podstępnie, oderwiesz go nawet od mego ołtarza, aby ukarać śmiercią.” (Wj 21:14)
Bóg dał przykazanie: „Nie zabijaj” i ustanowił karę za zabicie drugiego człowieka. Powyższy cytat jest jasny - nie ma miejsc ani sytuacji ani stanowisk dających sprawcy ochrotnę. Zauważmy też, że jedynie w przypadku morderstwa Bóg zezwolił oderwać przestępcę od ołtarza, co czyni przytoczony cytat wyjątkowym (zobacz 1Krl 1:50, 1Krl 2:28).

Ewa Raczko na konferencji prasowej dotyczącej wysokości wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim stwierdziła, że pensje pracowników NBP nie pochodzą z budżetu państwa i nieg są też środkami publicznymi, dlatego też bank nie poda wysokości zarobkógw zatrudnionych tam osób.

zgłoś
g
gota

jak ja bym sluchal tvp info to do tej pory bym jadl mieso ze zdechlych krow, tyle warci sa dzienikarze wyksztalceni u rydzyka a szalejacy teraz w tvp info ze o tym wogole nie poinformowali

zgłoś
K
Klari

Stoję po stronie dziennikarzy TVN i TVN24!

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3