Joanna Lichocka: Kurski przywraca pluralizm w TVP. Nie ma już hejtu i szczucia na opozycję

Ewelina Nowakowska
Joanna Lichocka - posłanka PiS. Przez wiele lat była dziennikarką telewizyjną i gazetową, była związana m.in. z Polsatem, TVP, Telewizją Republika, „Gazetą Polską” Fot. Piotr Smoliński
- Czasami się śmieję, że powinnam zacząć chodzić na spotkania anonimowych dziennikarzy, tak aby odzwyczaić się od bycia dziennikarzem - mówi Joanna Lichocka, posłanka PiS, była wieloletnia dziennikarka.

Przez wiele lat była Pani dziennikarką. Gdyby miała dziś napisać tekst o 100 dniach rządu Prawa i Sprawiedliwości, to jaki dałaby Pani tytuł?
"Dobra zmiana" oczywiście.

Wrażenie jest inne - wszystko PiS rozłazi się w szwach.
Zupełnie się nie zgadzam. Co ma pani na myśli?

Chociażby kwestia inspektora Zbigniewa Maja. Dlaczego go nie sprawdziliście?
W przypadku pana komendanta Maja wszystkie procedury sprawdzające zostały uruchomione. Ale sytuacja okazała się dynamiczna. Były już szef policji jest człowiekiem poważnym - skoro uznał, że okoliczności wymagają tego, że musi zrezygnować ze stanowiska, to znaczy, że miał ku temu solidne powody. W czasie swojej pracy jako komendant główny policji pokazał się jako człowiek niezwykle skuteczny. W historii III RP żadnemu komendantowi nie udało się w tak krótkim czasie zapobiec rekordowemu przemytowi oraz zarekwirować ogromną ilości narkotyków. Jednocześnie rozpoczął reformę Komendy Głównej Policji, zapoczątkował zmiany w komendach wojewódzkich oraz przeprowadził audyt w BSW. Niewątpliwie jednak toczyła się wokół niego gra, sam o tym mówił. Jasne jest, że był konflikt miedzy kierownictwem policji a biurem spraw wewnętrznych. Dla dobra policji i nie przedłużania tego stanu rzeczy postanowił podać się do dymisji. Sprawa wymaga wyjaśnienia i jest wyjaśniana.

Skoro inspektor Maj był człowiekiem od zadań specjalnych, to dlaczego minister Błaszczak rekomendował, a premier przyjęła tę dymisję?
Stało się to dla ustabilizowania sytuacji. Policja ma dbać o bezpieczeństwo Polaków a nie zajmować się sobą. Dziś sprawa jest wyjaśniana. Na pewno zostaną wyciągnięte wnioski. Minister Mariusz Błaszczak już zapowiedział reformę w policji i przeniesienie Biura Spraw Wewnętrznych bezpośrednio pod swój nadzór. To pokazuje jak szybko podejmowane są działania naprawcze. Nikt nie czeka z założonymi rękami. Mimo, że opozycja próbuje przedstawiać to wydarzenie jako coś strasznego jest dokładnie na odwrót - gdy dzieje się coś niepokojącego działamy szybko i wprowadzamy zmiany systemowe. To właśnie jest dobra zmiana.

Nie ma w Polsce cenzury informacji. Dziennikarze powinni być niezależni i wolni - także od przyjaźni polityków

Wizerunkowo strzeliliście sobie mocno w stopę. Będąc jeszcze w opozycji mówiliście głośno, że tylko PiS ma sprawdzonych i pewnych ludzi. Zarzucaliście Platformie krótką ławkę fachowców i brak profesjonalizmu.
Bo PO faktycznie kompetentnych osób miała jak na lekarstwo. Proszę sobie tylko przypomnieć zachowania Ewy Kopacz w roli premiera - na przykład zdjęcia z jej spaceru po czerwonym dywanie wraz z Angelą Merkel. Szkoda słów. Odziedziczony po poprzedniej ekipie spadek w postaci sytuacji w policji i służbach specjalnych był równie dramatyczny. Ale kolejny raz powtórzę. Zbigniew Maj został sprawdzony. Poczekajmy, aż zakończy się postępowanie w tej sprawie. Ale też pamiętajmy, że nie jest tak, że rząd Prawa i Sprawiedliwości tworzą tylko aniołowie, a wszystkie osoby są absolutnie nieskazitelne. Tym, czym się różnimy od PO-PSL, że w razie nawet małych wątpliwości wyciągamy wnioski i następują dymisje.

Jak nie jest się aniołem, tym bardziej trzeba się pilnować. A tu rzeczniczka klubu Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek mówi do samotnych matek, by miały więcej dzieci. Nie uderzyła Panią ta wypowiedź?
Co pani zdaniem było złego w powiedzeniu samotnym kobietom - słuchajcie, może warto jeszcze zawalczyć o rodzinę, mieć jeszcze dzieci, a polskie państwo wam pomoże? Nie miałam kłopotu z interpretacją słów pani poseł Mazurek i idę o zakład że wyborcy też nie mieli - łatwiej, szczęśliwiej żyje się w pełnej rodzinie, gdzie są dzieci. A pod rządami PiS państwo chce wspierać realizację tych marzeń o szczęśliwej rodzinie. Nie widzę w tej wypowiedzi nic niefrasobliwego.
Wrażenie pozostało takie, że program 500+ to mocno niedopracowany program.
Chyba pani żartuje, nikt takiego wrażenia nie ma, proszę unikać powtarzania przekazów dnia PO. To bardzo dobry program. Polacy doskonale rozumieją - proszę ich popytać, ja staram się codziennie rozmawiać ze zwykłymi ludźmi - że to nie jest zapomoga społeczna, a instrument prodemograficzny. Od początku, wbrew obecnym kłamstwom i manipulacjom Platformy Obywatelskiej podkreślaliśmy, że program 500+ obejmuje wszystkie rodziny, gdzie jest minimum dwójka dzieci. Samotne matki, podobnie jak rodziny z jednym dzieckiem są objęte programem jeśli nie przekroczą dochodu powyżej 800 zł, a w przypadku dziecka niepełnosprawnego 1200 złotych. Od początku kampanii wszyscy politycy Prawa i Sprawiedliwości to mówili. Ja też. Bardzo się cieszę, że teraz został przegłosowany przez parlament i podpisany przez prezydenta. To najważniejsza ze zmian jaką dotąd wprowadziliśmy.

Zatem co z podatkiem handlowym? Miał być obrotowym obejmującym największych, ewoluował w kierunku obciążenia dla wszystkich - i ciągle nie jest dopracowany, choć w kampanii pokazywaliście teczki z gotowymi ustawami.
Faktycznie jest tak, że pojawił się w projekcie zapis o franczyzie, który może uderzać w małe i średnie sklepy. Projekt, który wyszedł z rządu będzie jednak dopiero procedowany w Sejmie, tam ustawa zyska ostateczny kształt i zapewniam, że nie jest naszą intencją uderzenie w polski mały i średni handel. Ale to, jak szybko zaalarmowana został branża handlowców, pokazuje że być może ten zapis, który może obciążać także właścicieli małych sklepów został wprowadzony do projektu ustawy przez kogoś świadomie po to, aby doprowadzić do protestów i uniemożliwić w ogóle przegłosowanie tej ustawy. Oczywiście to myślenie publicystyczne i „spiskowe”, proszę traktować to jako moje prywatne spekulacje, ale wydaje się, że warto by to wyjaśnić.

Przede wszystkim założenie było chyba takie, że dzięki tej ustawie znajdą się w budżecie pieniądze na realizacje chociażby programu 500+. Nie o tym mówiła w kampanii wyborczej pani premier pytana, skąd pieniądze na realizację kosztownych obietnic?
Pani premier Beata Szydło nigdy nie mówiła, że źródłem finansowania 500+ miałby być podatek od małych sklepów. A projekt ustawy opodatkowującej supermarkety jest dopiero na początku procedowania. I znów - na tym polega istota demokracji. Projekt wychodzi z rządu, okazuje się w tym wypadku, że jest kontrowersyjny, słychać głos opinii publicznej, jest on brany pod uwagę i projekt jest zmieniany. To parlament decyduje o jego ostatecznej formule.

Kilka dni temu minister Morawiecki przedstawił program gospodarczy rozwoju Polski na najbliższe 25 lat. Zakłada on ożywienie polskiej gospodarki i bilion złotych na inwestycje. To skoro jesteśmy przy finansach, jaką dziś mamy gwarancję, że wizja ministra Morawieckiego, to nie będzie tylko przewalanie pieniędzy? Skąd PiS weźmie na to wszystko pieniądze?
Powtórzę za premier Beatą Szydło, która celnie odpowiedziała w kampanii wyborczej politykom PO, gdy twierdzili, że nie da się sfinansować naszych projektów - wystarczy nie kraść. Bo to niemal wystarczy - rządzić uczciwie. Z tego wynika po drugie - należy zrobić wszystko, aby środki które powinny trafiać do budżetu państwa, faktycznie tam trafiały. Rocznie nie tylko z VAT, ale także innych należności, ok 91 miliardów złotych nie zasila budżetu. To efekt polityki PO-PSL, która na przykład tak skonstruowała ustawę o podatku VAT, żeby można było tego podatku nie płacić. A w przypadku planu Morawieckiego jestem zaskoczona, że państwo jesteście zaskoczeni. Ten plan był już wcześniej sygnalizowany przez lidera Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.
Zdziwienie może budzić fakt, że nagle mamy zestawienie dość kosztownych projektów ustaw z kolejną wizją inwestycji, wymagającą ogromnych nakładów finansowych. W tym miejscu każdy pyta o pieniądze.
Najlepiej powiedzieć, że się nie da. Zakładamy, że w ciągu dwudziestu pięciu lat na rozwój Polski zostanie uruchomiony bilion złotych - to na przestrzeni tylu lat nie jest niewyobrażalnie dużo. W Planie Morawieckiego jest to dość dobrze opowiedziane - jak to można uzyskać i jak wykorzystać. Ten program dojrzewał w ciągu ostatniego roku i ma na celu przede wszystkim ożywienie gospodarcze ale takie, które realnie wydostanie nas z pułapki średniego rozwoju. Działalność instytucjonalna państwa będzie skierowana miedzy innymi na rozwój Polski powiatowej, co także zapowiadał w kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda. Tworzenie nowych miejsc pracy poprzez odbudowę polskiego przemysłu w kilku kluczowych dziedzinach, takich na przykład jak przemysł stoczniowy. Program budowy mieszkań dostępnych dla kieszeni młodych ludzi - to zatrzyma emigrację. Ulgi dla przedsiębiorców, którzy stosują polskie rozwiązania innowacyjne i polskie technologie. To wszystko da się zrobić. Nie mówimy oczywiście o roku czy dwóch, ale o ćwierćwieczu.

Opozycja mówi krótko: obietnice wyborcze, plan Morawieckiego to tylko otumanianie wyborców, PiS robi to po to, żeby spokojnie rozwalać Polskę.
Bzdury. Platforma bardzo mocno się skompromitowała chociażby podczas debaty 500+. To partia upadła, która dziś nie ma pomysłu na siebie. Polacy ze zdumieniem przyjmują działania tego ugrupowania. Najpierw mówi że 500+ to populistyczny pomysł niszczący budżet, na który nie ma pieniędzy a w dwa miesiące później domaga się dwukrotnego zwiększenia kosztów tego programu pokrzykując, że jedynacy z zamożnych rodzin też muszą dostać pieniądze. Kuriozalny był spot, w którym radna PO, mająca wysokie dochody z dzieckiem na ręku narzekała, że „PiS oszukał”. Nie, PiS nikogo nie oszukuje, za to PO gubi się już we własnych manipulacjach. Jeżeli Platforma nie zmieni strategii, niedługo będzie balansować na poziomie progu wyborczego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta upadła partia władzy zupełnie nie czuje nastrojów społecznych nie mówiąc już o potrzebach państwa.

Opozycja jest po to, aby krytykować i patrzyć rządowi na ręce.
Dlatego uważnie słucham tego, co dziś mówi Ryszard Petru i politycy Nowoczesnej oraz ugrupowanie Pawła Kukiza. Nowoczesna trochę się wprawdzie gubi, próbując ścigać się z PO na te same slogany, ale czasem z tego klubu słychać głosy krytyki, którą można traktować poważnie.

Naprawdę? A przytoczy Pani jakiś przykład?
Chodzi o to przede wszystkim, że politycy Nowoczesnej reprezentują pewien sposób widzenia świata, który jest bliski dla części Polaków. Takich, którzy raczej nastawieni są kosmopolitycznie niż narodowo i raczej uważają rządy wielkich korporacji i generalnie globalizację za coś naturalnego. Polska w tym porządku jest biednym, słabym krajem, który musi słuchać silniejszych, by nad Wisłą mógł być w ogóle jakiś rozwój a kolejne korporacje mogłyby otwierać swoje filie - czyli nieść cywilizację. Kpię sobie trochę, ale przyzna pani, że przeciętny leming robiący karierę w korpo z Mordorze może mieć taką właśnie wizję świata. I on głosuje na Nowoczesną. Oczywiście z tą postawą się nie zgadzam, ale rozumiem, że można mieć taki pomysł. Zapewne dziś w Polsce jest około 10-14 procent obywateli, którzy podzielają taki punkt widzenia. Natomiast, kiedy słyszę głos PO, to nie wiem kogo oni jeszcze reprezentują oprócz aparatu, który wtłoczyli w każdy zakątek administracji państwa i który nie chce pogodzić się z utratą władzy, stanowisk i kasy? Jakie zaplecze społeczne stoi obecnie za panią premier Ewą Kopacz?
Chce Pani powiedzieć, że dziś Platforma Obywatelska jak tonący, który brzytwy się chwyta?
Uważam, że PO dziś nie ma zaplecza społecznego. Ryszard Petru z Nowoczesną zajął to miejsce, z którym kiedyś identyfikowała się Platforma.

Dlatego PO rzuciła pomysł z 500 zł na każde dziecko?
Oczywiście, że nie dlatego. Za tym moim zdaniem nie kryła się żadna myśl o potrzebie odzyskania wyborców czy jakiegoś zaplecza. To rozpaczliwa i właśnie bezmyślna walka z rządem PiS, który wprowadza ten program. Interes rodzin i dzieci nie ma tu nic do rzeczy - gdyby było inaczej politycy PO zagłosowaliby za 500+.

Nie mierzi Panią to, że nominaci partyjni zostają szefami spółek Skarbu Państwa?
O kogo pani pyta?

Wojciech Jasiński trafił do PKN Orlen bez konkursu.
Według pani były polityk, osoba kompetentna i doświadczona w pracy dla państwa, nie może zarządzać kluczową dla bezpieczeństwa energetycznego kraju spółką Skarbu Państwa?

Lepszy dowód na upolitycznianie spółek skarbu państwa trudno znaleźć.
Nominacja Wojciecha Jasińskiego na prezesa Orlenu jest jedną z naszych najlepszych nominacji. To niezwykle przyzwoity i kompetentny człowiek. Nowego prezesa Orlenu cechuje także sposób myślenia o państwie, który próżno byłoby szukać u jego poprzedników. Jeśli pani nie wierzy, proszę sobie przypomnieć nagrania z „Sowy i przyjaciół” z udziałem byłego prezesa Orlenu. W takich spółkach potrzeba nie tylko menadżerów ale i państwowców. Prezes Jasiński nim jest.

Dlatego Marcin Mastalerek również teraz blisko trzyma z Orlenem?
Sama pani przyznała, przed chwilą na offie, że to specjalista od komunikacji, współautor dwóch świetnych kampanii.

To prawda, Marcinowi Mastalerkowi nie można odmówić zasług. Był jednym z kreatorów dwóch zwycięskich kampanii PiS. Poradził sobie w tej roli doskonale. Ale jest politykiem - teraz dostał pracę w państwowych koncernie. Klasyczna nagroda polityczna.
Nagroda? Marcin Mastalerek to świetny specjalista od komunikacji, który znalazł się poza polityką. Wcale się nie dziwię, że poszukując fachowców zarząd Orlenu zaproponował mu pracę - nie mógł lepiej trafić.

Pani Poseł, wyborcy pytają dlaczego Sejm musi pracować w nocy?
W tej kadencji pracujemy po kilkanaście godzin na dobę, uchwalając kolejno ustawy, na które z niecierpliwością czekają wyborcy. Sądzi pani, że to się naszym wyborcom nie podoba?

Tylko dlaczego rano, nikt już o tym nie mówi, a każdy żyje tym, co tego dnia jest na tapecie?
Pyta pani o mechanizm różnych wrzutek, najczęściej opozycji, który by pewnie w takim stopniu nie istniał, gdyby nie to, że dziennikarze w nim chętnie uczestniczą. Proszę mieć pretensje do tych, którzy bardzo grzecznie powtarzają głupstwa suflowane przez PO, zamiast interesować się tym, co jest istotne.
Kiedy główna ustawa medialna?
Wszystko wskazuje na to, że praca nad główną ustawą medialną będzie w kwietniu. To przede wszystkim zmiana modelu funkcjonowania TVP, Polskiego Radia oraz Polskiej Agencji Prasowej - już nie jako spółek prawa handlowego, a instytucji narodowych.

Podobają się Pani zmiany, które w ostatnim czasie zaszły w TVP?
Na pewno prezes Jacek Kurski przywraca pluralizm w Telewizji Publicznej. „Wiadomości” nie są już tak skandalicznie jednostronne, jak było to widoczne jeszcze kilka miesięcy temu. Dziś nie ma też już hejtu i szczucia na opozycję. Pojawili się nowi dziennikarze, ale także goście programów - publicyści i eksperci - którzy nie mieli wstępu do TVP przez kilka dobrych lat. To ludzie o innej wrażliwości niż akolici PO. Mamy więc znaczącą poprawę stanu debaty publicznej w Polsce. Nie ma też cenzury informacji - prawo Polaków do bycia dobrze poinformowanym jest realizowane w znacznie większym stopniu, niż pod rządami PO-PSL-SLD.

Podkreślacie, że media powinny być niezależne od partii politycznych. Tylko, że wśród reformatorów byli dziennikarze sympatyzujący z PiS. Nie widać kolizji?
Nie. Uważam zupełnie przeciwnie - wobec części osób, którym podziękowano w ostatnim czasie za pracę w TVP określenie „dziennikarz” było nieadekwatne do funkcji jaką faktycznie wykonywali. Z całą pewnością dziś w TVP pojawili się właśnie dziennikarze, którzy udowodnili swoją pracą, że umieją zdobywać informacje i nie boją się tego, że za odwagę w mediach system III RP raczej karał niż nagradzał. Cieszę się, kiedy widzę, że niektórzy z moich kolegów znowu po latach wrócili do pracy, z której ich wyrzucono, bo nie podobali się władzy PO-PSL.

Jesteście pewni obecnej ekipy?
My nie mamy być pewni dziennikarzy. Dziennikarze powinni być niezależni i wolni - także od przyjaźni polityków. I żaden polityk nie może „być pewien” żadnego dziennikarza.

To ja zapytam przewrotnie. Dziś dziennikarze w TVP grają na PiS?
Nie sądzę. W dziennikarstwie nie chodzi o żadną grę i o żadną partię. Tak, owszem, było w opanowanych przez postkomunę mediach publicznych ale gdyby miałoby być tak dalej, byłoby źle. Ubolewam, że do niedawna TVP była tak kształtowana. Miał pracę ten, kto podwieszony był pod jakiegoś ważnego polityka lub polityczny układ rodzinno- instytucjonalny.

Teraz będzie inaczej?
Już jest inaczej. Trudno większość osób prowadzących dziś programy w TVP posądzać o sympatie do PiS - robią swoje i to jest akceptowane. A nowi, najczęściej młodzi dziennikarze którzy zaczęli się pojawiać na ekranie - to można rzec - nareszcie! Od dawna w TVP brakowało świeżej krwi.

W jaki sposób PiS chce zapewnić prawo do rzetelnej debaty i informacji?
Poprzez wprowadzenie ustawy o mediach narodowych. Reszta będzie należeć nie do PiS a do szefów tych mediów. Po pierwszych tygodniach rządów Jacka Kurskiego w telewizji, czy Barbary Stanisławczyk w Polskim Radiu widać, że można stawiać na dziennikarzy, którzy są merytoryczni i uprawiają ten zawód zgodnie z etyką dziennikarską. Powtarzam od dawna, że na propagandzie daleko się nie jedzie, to udowodniła Platforma. PO świadomie walczyła z wolnością słowa, tolerowała wyłącznie propagandzistów. Dostrzegli to wyborcy, którzy pokazali PO czerwoną kartkę. Powróciły, jak w PRL, napisy na murach w stylu „Telewizja kłamie”, „Telewizja Publiczna łże” - to właśnie dorobek rządów Platformy Obywatelskiej. Rząd Ewy Kopacz utracił wiarygodność, dlatego przegrał wybory. PiS na pewno nie powieli tego błędu. Myślę, że Jacek Kurski doskonale rozumie tę sytuację, zresztą od dawna jest poza polityką.
Dobrze się stało, że były polityk PiS dziś jest szefem Telewizji Publicznej?
Powtarzam, Jacek Kurski od dawna nie jest już politykiem Prawa i Sprawiedliwości. Również nie był politykiem Zjednoczonej Prawicy, nie kandydował w ostatnich wyborach parlamentarnych.

Skoro jest tak, to czemu rok temu prezes Jarosław Kaczyński w wywiadzie ze mną przekonywał, że Jackowi Kurskiemu zdarza się do prezesa zadzwonić i określił to nawet tajemnicą spowiedzi. Wygląda na to, że prezes miał wiele wspólnego z tą nominacją.
Z nominacją Jacka Kurskiego na stanowisko szefa Telewizji Publicznej najwięcej wspólnego miał minister skarbu, to on też powołał nowe rady nadzorcze mediów publicznych.

Dziś da się jeszcze uprawiać dziennikarstwo bez ideologii? Wbrew zasady, kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam?
To może ja zapytam inaczej. Jest pani dziennikarką z kilkuletnim stażem. Czuje się pani żołnierzem którejkolwiek strony sporu politycznego? Nie, prawda? „Polska the Times” to jedna z tych gazet, której pisowskości ani platformerskości raczej się nie zarzuca. Moglibyście być oczywiście trochę bardziej odważni w dążeniu do prawdy, ale generalnie nie naruszacie zasad profesjonalizmu. Zatem chyba można?

Pani Poseł, dobrze Pani w tej polityce? Warto było odejść?
Czasami się śmieję, że powinnam zacząć chodzić na spotkania anonimowych dziennikarzy, tak aby odzwyczaić się od bycia dziennikarzem. To jest trudne, może wręcz niemożliwe, bo ten zawód ma się we krwi. Ale bycie w polityce wymaga ciągłego uzupełniania wiedzy, dowiadywania się, trzymania ręki na pulsie - jest więc podobnie jak w dziennikarstwie. Od czasu do czasu muszę tylko odsuwać od siebie wrażenie, że biorę udział w reportażu uczestniczącym (śmiech).

To taka decyzja, wobec której nie ma powrotu?
Na razie nie planuję powrotu.

Mimo wszystko, możliwy jest powrót z polityki do dziennikarstwa? Czy to nie jest zaprzeczenie dziennikarstwa?
Na pewno nie ma powrotu do dziennikarstwa informacyjnego. Jeśli już to do publicystyki, gdzie poglądy autora są jasno wyrażane. Ale bycie w polityce ma swoje dobre strony także jeśli komuś zależy na kształtowaniu opinii publicznej - zwielokrotnia moc przekazu. Wiele razy w moich artykułach pochylałam się nad tym, co Platforma Obywatelska zrobiła z wolnością słowa w Polsce. Wystarczyło jednak moje minutowe wystąpienie na mównicy sejmowej, żeby to ilu dziennikarzy i publicystów PO wyrzuciła z pracy, wreszcie dotarło do wszystkich. Odkryłam wtedy, że trybuna sejmowa ma takie turbodoładowanie siły przekazu. Polityka daje więc poczucie znacznie większego wpływu na rzeczywistość niż bycie dziennikarzem. I to zaczyna mnie bawić.

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KR

Spokoj jest, bo jest jednostajny, beznamietny szum n.t. osiagniec PiSu, wielkie oburzenie n.t. Walesy, tak, tak, ja to juz przerabialam i dziekuje, postoje. Moze pani sobie te telewizje schowac, nie ogladam, bo jest to bezwartosciowy belkot sykofantow politycznych. Nierzetelna, zaklamana klika zarzadzana przez miernote pospolita J Kurskiego. Gorzej nest tylko chyba na Kubie i w Korei Polnocnej. Nie przypuszczalam, ze dozyje takich czasow. Wstyd pani Lichocka et al, naprawde wielki wstyd.

e
emeryt29

Nomen omen Lichocka licho udowadnia, ze TVP jest obecnie obiektywna i pluralistyczna. Chyba przez peany na cześć Pisu i jego nikczemnego prezesa. Takie miernoty nie powinny być dziennikarzami.

A
ADAM

Samo nazwisko wiele mówi: Lichocka wywodzi się od przymiotnika 'licha/y/'. Nic dodać, nic ująć.

S
Sprawiedliwa

a Hipokryzję sama wybrała na bierzmowaniu. A mądra inaczej to już naturalny stan.

G
Gość

Polskę zamieszkują steki tysięcy cudzoziemców. W świecie jest ponad 20 mln Polusów i nie wszyscy z nich są urodzeni akurat w Polsce. No i cóż, owe miliony osób mają TVP-Kurski oglądać w tym przegadanym i rozgadanym słowiańskim? Eee, nie rób pan jaj, panie Kurski! Czy już cywilizowana Polska potrzebuje jakiś natchnień z reżimu PRL? No, zapewne są i tacy?! Jednak większości widzów, a przynajmniej tej młodej generacji, jest potrzebny całodobowy kanał w jednym języku obcym i którym być może język angielski. Jeśli nie masz pan, panie Kurski, na taki kanał stosownej ilości kasy, tudzież i osób władających perfekcyjnie w języku angielskim, to przecież i ten aspekt nie jest żadną przeszkodą do celu. Kasę można pożyczyć, jeśli nie wprost z banków, to na pewno od mogołów BBC & CNN. Osoby anglojęzyczne można znaleźć bez trudu w zasobach Polonii i rozsianej po świecie. Ja osobiście na chief „Poland Today” preferuję nijakiego Max Kolonko i w Polsce już znanego. Owy Max zapewne zna i takich, którzy ewentualnemu kanałowi nie poczynią językowego obciachu. A zresztą, w tym aspekcie wystarczy na youtube wrzucić „polish language lesson” i sporo tam Polaków z perfekcyjną znajomością angielskiego. Tak, tak, mister Kurski, „Poland Today” to jest ten właściwy cel który z krainy nad Wisłą poczyni kraj znany. Jak kraj znanym, wówczas przypływ wielu inwestorów i nowych firm.
I tym najważniejszym, po wprowadzeniu „Poland Today” wystąpi i następujący rezultat: telewidz w świecie nie będzie
opowiadał: i owszem, Polska w Europie jest ale chyba republiką sowiecką czy niemiecką!
Abstrahując, zakurzony PRL w TVP poczyni szybko z TVP kultowego bankruta. Czterej pancerni - z zapchlonym Szarik, kiedyś ładnymi Lidka czy Marysia - to dzisiaj sami Gustlik i Janek zapewne nie chcą spojrzeć. I młodzi telewidzowie cóż takiego mają czynić... więc w czasie projekcji PRL-kich i kiedy złota teściówka pilot zarekwirowała? Tak, tak, wiem, płodzić mają dzieci! No tak, ale jak je płodzić, kiedy huk z lufy Rudego i teściówka od lat przygłucha, bo na leki nie ma!

i
icek

Nasz Stwórca jest bezlitosny, tej kobiecie poskąpił rozumu i urody!

W
Wanad

Głupia zmiana - oczywiście.

d
dEstrukcjA

Nie dało się już słuchać tej nagonki na PiS. Każdy kataklizm co się wydarzył na kuli ziemskiej według tv i propagandy sukcesu był z winy PiS. I te szczujki i plujki , cały czas atakowali zaciekle PiS.

a
art

Treść komentarza Już wiecie dlaczego PiS ciągle powtarzał że Polska to zgliszcza i ruiny? To bardzo proste, żeby nie musieć spełniać swoich nierealistycznych obiecanek. Było do przewidzenia że po wyborach kaczor wyjdzie i powie: no niestety nie możemy nic zrobić bo sytuacja jest kaaaatastrofalna!!! Chcieliśmy, naprawdę chcieliśmy wam wszystko dać ale nie spodziewaliśmy się że jest aż tak źle! Więc raczej zapomnijcie o 500zł na każde dziecko, obniżce wieku emerytalnego czy innych obietnicach. Oczywiście zaczną polować na poprzednią władze, bo przecież trzeba będzie na kogoś skierować gniew rozczarowanego ludu!

G
Gość

"Dobra zmiana w mediach" 

 

Po wczorajszym  programie "Woronicza 17" dochodzę do wniosku, że ta "dobra zmiana" jest w efekcie kabaretowym odzwierciedleniem prowadzenia programu publicystycznego.
Prowadzącemu program pomyliły się widocznie role gdyż usilnie starał się narzucać swoje poglądy, oczywiście przedstawicielom tylko opozycji, wdając się z nimi w polemikę, przerywając im ich wypowiedzi  i w efekcie dominując nad przebiegiem "dyskusji", za to był bardzo układny wobec wypowiedzi przedstawicieli obozu rządzącego, dając im się wypowiedzieć i  często w sposób aprobujący przytakując im swą mimiką.
Czy na tym ma polegać bezstronność prowadzącego program który swym zachowaniem stał się jednym z dyskutantów i to opowiadającym się w sposób wyraźny po jednej stronie.
Wzorem dla niego i jego mocodawcy powinien być program w konkurencyjnej j stacji "Kawa na ławę" w którym to trudno doszukać się tendencyjności i braku obiektywności w prowadzeniu programu. No ale cóż widocznie profesjonalizm został zastąpiony amatorszczyzną która odstrasza od dalszego oglądania tego programu w TVP info.
 

 

w
wit254

To co mówi w tym wywiadzie Lichocka moim zdaniem jest szczytem obłudy i hipokryzji. Tyle kłamstw może wypowiedzieć tylko bezgranicznie zakłamana i cyniczna osoba.

x
x

Obietnice wyborcze niespełnione, trzeba odwrócić uwagę ludzi od spraw gospodarczych i socjalnych i wyjąć teczki. Gra teczkami przez najbliższe 4 lata żeby zamknąć ludziom usta.

G
Gość

Polityczna telewizjia pisu żal w dupsku ściska najlepszych dzienikarzy kurski wywalil na pysk ogladaj sobie sam kurski !!!!

Teraz sie robi szoł z WAŁESA aby przykryc nieudolnosc w brukseli totalna klapa szydlo z cameronem a pozatym niespelnione obietnice

Obniżenie wieku emerytalnego? Nie było twardego zobowiązania. Kwota wolna od podatku? Nie powinna rosnąć gwałtownie. Pomoc frankowiczom? Może zaszkodzić bankom. Kiedy w kampanii parlamentarnej Prawo i Sprawiedliwość było krytykowane za składanie nierealnych obietnic gospodarczych, politycy tej partii oburzali się. Dzisiaj widać, że krytycy mieli rację.

p
precz z komuną!

Brawo towarzyszko Lichocka!

Partia potrzebuje takich żarliwych i oddanych Sprawie ideowych towarzyszy!

Musimy zrobić porządek z tymi zaplutymi karłami żydomasoneriopostkomuny - i Partia to zrobi dla dobra Narodu!

Naród z Partią - Partia z Narodem!

s
sir Procto Hemolan

Ciężki jest taki dyżur wazeliniarski. mimo wszystko.

Dodaj ogłoszenie