"Jestem wnukiem Adolfa Hitlera": Francuzowi chodzi tylko o prawdę, czy o coś jeszcze?

Redakcja
Głowią się i sprzeczają historycy, czy francuski emeryt jest rzeczywiście potomkiem największego zbrodniarza, a Philippe Loret spokojnie wyznaje: Tak, jestem wnukiem byłego wodza III Rzeszy

Kiedy kilkanaście lat temu historia o rzekomych potomkach Adolfa Hitlera, którzy mają żyć we Francji, pojawiła się po raz pierwszy, przyjmowano ją z niedowierzaniem. Roiło się od złośliwych komentarzy, że nie brakuje takich, którzy chcą na tym zyskać popularność, a co za tym idzie - pieniądze. Ale sprawa nie umarła, co więcej, teraz odżyła z całą mocą, a przedstawiane przez emerytowanego już hydraulika dowody wskazywać mogą na to, iż rzeczywiście jest on wnukiem samego Hitlera. Tak bowiem twierdzi 56-letni dziś Philippe Loret.

W czasie pobytu we Francji w roku 1917 Adolf Hitler miał przelotny romans z 16-letnią Francuzką. Owocem tego związku był chłopiec

Jak przez mgłę Philippe Loret pamięta, gdy jeszcze jako dziecko usłyszał od ojca, że jego dziadkiem był właśnie Adolf Hitler. Loret długo całą historię trzymał w sekrecie przed obcymi. Teraz jednak przełamał się i wyznaje światu o swojej wielkiej tajemnicy.

Historia pewnej młodej Francuzki, niejakiej Charlotte Lobjoie, która miała poznać w roku 1917 Hitlera, kiedy stacjonował on we Francji, przez lata nie dawała spokoju historykom. Brakowało jednak konkretnych dowodów, na dodatek w roku 1985 zmarł Jean--Marie, ojciec Philippe'a. Zaledwie kilka miesięcy po śmierci Jeana-Marie francuski magazyn "Le Point" opublikował artykuł, w którym adwokat zmarłego Francois Gibault opowiadał o tym, iż jego klient był synem Hitlera.

Medyczne testy wykazały, że Jean-Marie miał taką samą grupę krwi co Hitler, co więcej - mieli też zbliżony charakter pisma. Sprawa jednak jakoś nie przebiła się do opinii publicznej, z czasem o niej zapomniano.

Ale ta historia nie dawała spokoju Philippe'owi, który chciał się dowiedzieć, kim byli jego przodkowie, gnała go i ciekawość, i chęć potwierdzenia, czy jest wnukiem Hitlera, czy jednak nie.

W jednym z pomieszczeń swojego mieszkania w sennym miasteczku Saint-Quentin na północy Francji Philippe trzyma jak relikwie wszystkie pamiątki związane z jego przeszłością. Nie tylko on dociekał prawdy o swoich korzeniach, tego samego chciała jego obecna partnerka Veronique. Philippe poznał ją po śmierci pierwszej żony Rosalyn, która zmarła w 1991 roku.

Veronique powtarza na każdym kroku, że kocha Philippe'a i nie ma dla niej znaczenia, iż jest on wnukiem Hitlera. Sam Philippe jest pewny tego, że ma takie a nie inne korzenie. - Są na to niezbite dowody, taka jest prawda - mówi mężczyzna.

Tak samo powtarzał mu jego ojciec, że Hitler jest częścią ich rodziny i nic na to nie poradzą, że muszą z tym żyć.
Philippe pamięta szok, jaki przeżył, gdy dowiedział się o tym, kogo ma za dziadka. Powoli jednak oswajał się z myślą, że jest wnukiem największego zbrodniarza w naszych dziejach.

- Poślubiłem Rosalyn w roku 1977 i na początku ona nie potrafiła tego zaakceptować, było mi bardzo ciężko. Inaczej jest z Veronique, ona od razu uznała, że jej to absolutnie nie przeszkadza, kocha mnie i tylko to się liczy.

Philippe zgłębia nadal wiedzę o Hitlerze, chce poznać charakter zbrodniarza, jego myśli, motywy, jakimi się kierował. W tym celu spotkał się nawet z córką Himmlera.

Pamięta, że jak ojciec pierwszy raz powiedział nam o tym, iż jest synem Hitlera, w jego głosie czuć było rodzaj dumy, potem jednak już tak radosnego nastroju z tego powodu nie było.

- On zdał sobie sprawę, że to jednak bardziej powód do hańby niż do dumy - dodaje Philippe.

Większość informacji o swoich korzeniach Philippe czerpie z książki, którą 30 lat temu napisał jego ojciec Jean-Marie. Tam jasno wyłożył rodzinny sekret, a brzmiał on dla Philippe'a tak: twoim dziadkiem był Hitler.

I szły opisy historii jego matki, która miała przelotny romans z Hitlerem, a on był tego owocem. Kobieta mieszkała wtedy w okolicach Fournes-in-Weppe koło Lille. Ona miała 16 lat, a Hitler 28, porozumiewali się na migi, bo żadne z nich nie znało języka partnera.

Charlotte miała powiedzieć kiedyś Jeanowi-Marie, że tamten spacer, kiedy poznała Hitlera, oznaczał dla niej samo zło. Miała sobie za złe, że zadawała się z tym niemieckim żołnierzem.

Znajomość jego matki z Hitlerem trwała kilka miesięcy, potem rannego Hitlera odwieziono do Niemiec. Wrócił do Francji na krótki czas, ale potem już się tam nie pojawiał.

Z opowieści Jeana-Marie wynikało, że Hitler był wspaniałym kochankiem, był też miły dla jego matki. Hitler miał również namalować portret Charlotte, a jego kopię trzymał w swoim berlińskim biurze.

Tak opowiadał Jean-Marie, który urodził się 25 marca 1918 roku w Seboncourt, 2o kilometrów od St Quentin. Ale szybko musiał się z matką stamtąd wynosić, bo ludzie nie dawali im żyć, krytykowali pannę z dzieckiem, co w tamtych czasach uchodziło za grzech.
Przenieśli się do Paryża. Tam Charlotte zostawiła maleństwo swoim rodzicom na wychowanie. W akcie narodzin napisano tylko, że Jean-Marie Loret jest synem panny Lobjoie, ale nie było ani słowa, kto jest jego ojcem.

Krążyły niepotwierdzone wieści, że kiedy Hitler dowiedział się, że ma syna, był z tego powodu bardzo dumny. Ale nie szukał z nim kontaktu. Tymczasem, gdy zmarła babcia Jeana-Marie, a chłopiec miał wówczas osiem lat, adoptowała go bogata rodzina Frizons.

Philippe, który myszkował po wielu archiwach, ustalił, że adopcję przygotowała jedna z sióstr zakonnych, siostra Theodosie, która ponoć miała osobiście znać samego Hitlera. Stąd, jak twierdzi Philippe, już jeden krok do stwierdzenia, że adopcja została dokonana na prośbę Hitlera.

Historycy potwierdzili, że siostra Marie Theodosie była niemiecką zakonnicą, która pracowała w klinice w St Quentin, gdzie Charlotte rodziła. To ona miała namówić Ferdinanda Frizona, by zaopiekował się małym Jeanem-Marie.

Mimo iż Charlotte oddała syna do adopcji, to jednak miała się z nim wiele razy spotykać w Paryżu podczas wojny. Spotkania, jak twierdzi Philippe, organizowali niemieccy wojskowi, oni też mieli Charlotte dawać wiele razy pieniądze.

Charlotte zmarła w roku 1951, zaś trzy lata później Jean-Marie rozwiódł się ze swoją żoną Jacqueline. Jakiś czas potem ożenił się z 19-letnią Muguette Dubecq, matką Philippe. Potem przenieśli się do Provins na zachód od Paryża.

Przez lata cicho było o korzeniach Philippe'a, dziś jednak otwarcie mówi o swoim dziadku. Ma o nim taką opinię: ma mu za złe, że dopuścił się tylu zbrodni, ale widzi też dobre strony Hitlera. - To on podniósł Niemcy z zapaści i zbudował wspaniałe autostrady - dodaje Philippe.

Po śmierci ojca w 1985 roku Philippe pojechał do Monachium i tam spotkał się z córką Heinricha Himmlera. Gudrun Burwitz miała mu opowiedzieć, iż historia z sekretnym dzieckiem Hitlera znana była wśród hitlerowskiej czołówki partyjnej, nikt jednak nie zagłębiał się w ten drażliwy temat.

Philippe dowiedział się też o jakiejś sekretnej kochance Hitlera, która miała żyć jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku. Francuz spotkał się z nią w Berchtesgaden, nie chce jednak ujawniać jej nazwiska. Twierdzi, że to ze względu na dobro jej dziecka. Philippe dodaje, że kobieta mówiła mu to, o czym wspominała jego matka, że Hitler miał być wspaniałym kochankiem.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja
super też bym tak chciała
A
Arkaszka
Pol Niemiec roi sie od dzieci krasnoarmiejcow
p
polo
My też mamy wnuka wehrmachtowca i jakoś musimy z tym żyć.
Dodaj ogłoszenie