reklama

Jestem nieco pysznym mnichem

Joanna WeryńskaZaktualizowano 
Jacek Kozioł
Z ojcem Leonem Knabitem, krakowskim benedyktynem, którego 10-lecie pracy pisarskiej świętowaliśmy wczoraj, rozmawia Joanna Weryńska.

Wydawnictwo Znak urządziło wczoraj Ojcu uroczysty jubileusz. Jak czuje się Ojciec w roli 10-latka?__

Na razie nieźle.

A kto natchnął Ojca do pisania książek?__

Pan Bóg, ale przez ludzi. Nigdy nie wyobrażałem sobie siebie jako pisarza. Zawsze wolałem mówić, a ostatnio to nawet lubię milczenie. Jednak ile starczy sił i konceptu, będę pisał, mówił i był. Oczywiście dopóki się nie wypompuję.

Jak to było ze "Schodami do nieba", Ojca pierwszą książką? __

Po prostu siadłem i napisałem. Okazało się, że to jest nawet dobre. Dlatego też nie złamałem pióra i zacząłem wymyślać następne historie. Jest ich w sumie około trzydziestu.

A pisze Ojciec czasami wiersze?__

Kiedyś napisałem piękny wiersz o Tyńcu... i go zgubiłem.

Książki autorstwa Ojca przynoszą ich wydawcom bajońskie kwoty. Czy to nie grzech?__

Co do tych bajońskich kwot, to ostrożnie. Jeśli książka ma nakład 50 tysięcy, to można mówić o sumach bajońskich. Zaledwo kilka tomów mojego autorstwa przekroczyło 20 tysięcy. Ale przyznam się, że nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.

Jak udaje się Ojcu w tej sytuacji nie popaść w grzech pychy, tak częsty wśród pisarzy? __

Zupełnie nie wiem... Nie jestem zresztą pewien, czy przypadkiem nie jestem trochę pyszny... Gdzieś w głębi duszy czuję umiarkowane zadowolenie. Ale dla mnicha pisanie nie jest najważniejszą
częścią życia zakonnego. To jedna z prac, którą zleca czy na którą pozwala przełożony. A najważniejsze jest - uwaga będzie strasznie pompatyczne - zbawienie duszy. Tu zaś pycha na nic się nie przyda...

Ma Ojciec nienaganną figurę, czy to efekt pracy twórczej? __

Jeśli pani uważa za nienaganną figurę człowieka, który
jest łysy, zezowaty, chudy i przygarbiony, to niech to będzie poczytane jako efekt pracy twórczej i życia zakonnego.

Znany jest Ojciec z opowiadania fraszek. A może by tak jakaś specjalna na 10-lecie?__

Zacząwszy pisać już w wieku przejrzałym, dziesięciolecia się nie spodziewałem.

Dopada Ojca czasem kryzys twórczy?__

Na razie mnie nie dopadł. Zawsze mam coś na warsztacie. Kryzys polega na tym, że najczęściej mam mnóstwo innych zajęć i na pisanie muszę dosłownie wykradać czas . Na przykład na moim biurku leży sterta dokumentów, które powinienem uporządkować. Jakbym teraz umarł, to pewnie nie wyszedłbym z czyśćca za to, że zostawiłem współbraci z tym wszystkim.

W jednej z książek opisał Ojciec sprawdzone sposoby na szczęśliwe życie. A jaki jest według Ojca niezawodny przepis na bestseller?__

Nie wiem, gdyż prawdziwego bestselleru jeszcze nie napisałem.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Jestem nieco pysznym mnichem - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie