Jeśli Polska chce się liczyć, musi się zrobotyzować. Pomaga w tym krakowska firma ASTOR i jej nowe centrum robotyzacji w Podgórzu

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Mnóstwo znamienitych gości z Polski i świata, w tym szefowie Kawasaki Robotics z Japonii i Niemiec, Epsona oraz Mobile Industrial Robots, wzięło udział w pierwszej krakowskiej Nocy Robotyzacji zorganizowanej w ASTOR Robotics Center (ARC). Rozwijająca się ostatnio w imponującym tempie firma z Krakowa, w odpowiedzi na coraz większy deficyt pracowników w przemyśle i niespotykane w dziejach zainteresowanie przedsiębiorców robotyzacją, zainwestowała w położoną na os. Przewóz halę magazynowo-produkcyjną o powierzchni 1600 m2 oraz budynek biurowy mieszczący Centrum Szkoleniowe i siedzibę kilku działów ASTOR zajmujących się robotyką.

WIDEO: Krótki wywiad. Jeżeli za parkowanie zapłacisz za dużo, to możesz dostać mandat

- Powierzchnia przy ul. Smoleńsk okazała się dla naszych robotów za ciasna – uśmiecha się Stefan Życzkowski, prezes ASTOR. I pokazuje przychody swej firmy z robotyzacji, które przez półtorej dekady były bardzo stabilne, a w ostatnich kilku latach – dosłownie wystrzeliły w górę.

Powód jest oczywisty: niemal wszyscy pracodawcy narzekają na brak pracowników, rosną przy tym wynagrodzenia – w przemyśle w ciągu ostatnich czterech lat ów wzrost przekroczył znacznie 30 proc. Jednocześnie roboty i automaty stale tanieją. Wszystko to zwiększa zainteresowanie automatyzacją i robotyzacją. Tym bardziej, że prognozy demograficzne są dla pracodawców upiorne: na emerytury przechodzi ok. 700 tys. Polaków rocznie, a na rynek pracy wkracza ok. 400 tys. Sytuację ratują imigranci, ale ich napływ ostatnio spowolnił. Stąd chęć zastąpienia ludzi robotami.

- Przed Polską daleka droga, musimy nadrobić olbrzymie zaległości wobec rozwiniętych krajów, nie tylko światowych liderów – przyznaje Andrzej Garbacki, dyrektor ARC.

Przypomina, że w polskim przemyśle działają jakieś 42 roboty na 10 tys. pracowników. Identyczny współczynnik robotyzacji miała Japonia w roku… 1985. W Czechach wynosi on obecnie 135, na Słowacji – 165, w Słowenii – 174. A Korea Południowa – kilka razy więcej!

- W Niemczech ten współczynnik to 338, co oznacza, że oni do wytworzenia np. tłumika potrzebują średnio osiem razy mniej ludzi. To przekłada się na efektywność i poziom zarobków. Na tle potentatów wypadamy zatem słabo, ale z drugiej strony można tu dostrzec wspaniałą perspektywę rozwoju i szybkiej, wręcz skokowej poprawy wyników – komentuje Andrzej Garbacki. Jego zdaniem, dzięki mądrej robotyzacji możemy co roku podwajać efektywność.

Stefan Życzkowski przypomina, że od momentu, gdy Karel Capek użył i spopularyzował wymyślone przez swego brata Josefa słowo „robot”, minie niebawem 100 lat (ASTOR działa od 32). Rozwój światowej robotyzacji trwa jednak dwukrotnie krócej. Od początku przoduje w niej Japonia (w 1970 r. Kawasaki uruchomiło pierwsze linie produkcyjne w fabryce Chevroleta), ale w ostatnich latach olbrzymie postępy poczyniły Chiny, a przed nimi – Korea Południowa.

- Od roku 1960 do 2019 wszystkie kraje świata wyprodukowały niespełna 3 miliony robotów przemysłowych, ale jedna trzecia z tego, czyli milion, powstało w ciągu ostatnich trzech lat. Azja kupuje dzisiaj więcej robotów niż Europa – podkreśla Stefan Życzkowski.

Przyznaje, że ASTOR rozpoczął przygodę z robotami o 10 lat za wcześnie – w 2003 roku, gdy rynek w Polsce nie był na to gotowy. Ale w ciągu tych wszystkich lat robotyka niebywale się rozwinęła, a krakowska firma wyuczyła całe pokolenie robotyków – i dzisiaj jest znakomicie przygotowana, by pomagać polskim przedsiębiorcom w tym obszarze.

- Jesteśmy jedyną firmą w Polsce, która nieprzerwanie działa w robotyce od tylu lat – podkreśla Stefan Życzkowski. I wyjaśnia, że inwestycja w robotyzację musi być dobrze przemyślana i skalkulowana: robot nie może się zwrócić w 6-9 miesięcy, bo jest wtedy za tani, czyli nie przyniesie takich efektów, jakby mógł. Warto zainwestować nieco więcej (np. w aplikacje), by znacząco zwiększyć efektywność. Z drugiej strony inwestycja taka nie może być za droga, czyli zwracać się zbyt długo (w Polsce maksymalny okres wynosi dziś od 3 do 5 lat zależnie od branży).

Andrzej Garbacki uważa ARC za „inkubator technologii przemysłu przyszłości”. Podkreśla przy tym, że ASTOR wyróżnia nie tylko to, czym się zajmuje, ale i to, jak podchodzi do biznesu.

- Brakowało nam kapitału, żeby zainwestować w takie miejsce, jak ARC. Mogliśmy wolno się rozwijać i zostawać w tyle, albo szybko zainwestować, by nadążyć za rozwojem potrzeb rynku. Wybraliśmy drugą opcję. Skorzystaliśmy z rozwiązania rodem z USA – umożliwiając każdemu pracownikowi spółki, by stał się jej współwłaścicielem. 34 osoby zainwestowały w firmę – w sumie 2 mln zł (teraz takich pracowników - inwestorów jest już 50), podparliśmy się linią kredytową i stworzyliśmy to miejsce. Przy okazji wzrosła nam świadomość biznesowa w firmie – uśmiecha się szef ARC.

W nowych obiektach mieści się m.in. dział oferujący doradztwo w zakresie doboru robotów i wsparcie techniczne, dział koordynacji inwestycji tworzący koncepcje robotyzacji i automatyzacji produkcji i koordynujący projekty, dział projektujący i produkujący urządzenia współpracujące z robotami przemysłowymi, dział dokonujący przeglądów i serwisów robotów u klientów (także 24 godziny na dobę).

Centrum Szkoleniowe Robotyki wraz zapleczem pomaga w rozwoju inżynierom w obszarze tworzenia i utrzymania systemów opartych na robotach przemysłowych i mobilnych marek Kawasaki Robotics, Epson oraz MIR. Centrum umożliwia też naukę konkretnych technologii stosowanych w robotyzacji –jak aplikacje spawania i paletyzacji czy systemy bezpieczeństwa robotowego. Inteligentny magazyn robotów Kawasaki Robotics, Epson i MiR pozwala realizować szybkie dostawy do klientów. Z Krakowa trafiają też urządzenia na Bliski Wschód i do Europy (pod marką Kawasaki).

Od lutego ARC stanie się częścią Digital Innovation Hub – ogólnoeuropejskiej sieci hubów innowacji cyfrowych, wspierających przedsiębiorców w wykorzystaniu potencjału najnowocześniejszych technologii. W zeszłym roku resort rozwoju kierowany przez Jadwigę Emilewicz postanowił włączyć się w inicjatywę znaną w Europie Zachodniej - wcześniej Polska była pod tym względem białą plamą.

ASTOR został zaproszony do konsorcjum Krakowskiego Parku Technologicznego, T-Mobile, AGH, Politechniki Krakowskiej i Instytutu Kościuszki. I wygrał w konkursie na budowę hubu. Podobne huby powstaną jeszcze tylko w Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu.

- Zapraszamy zwłaszcza małe i średnie firmy, które otrzymają dotacje ze środków publicznych na szkolenia, edukację i konsulting związany z przemysłem 4.0 oraz przygotowanie inwestycji (testy i pilotaże). Zapraszamy także duże firmy produkcyjne, by wykorzystały na zasadach komercyjnych naszą wiedzę i stworzone przez nas warunki – mówi Andrzej Garbacki.

Stefan Życzkowski ma nadzieję, że współtworzony przez ASTOR hub pomoże przekształcić polski przemysł 2.5 w supernowoczesny, wydajny i konkurencyjny przemysł 4.0.

Czytaj także

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Materiał oryginalny: Jeśli Polska chce się liczyć, musi się zrobotyzować. Pomaga w tym krakowska firma ASTOR i jej nowe centrum robotyzacji w Podgórzu - Dziennik Polski

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ola
21 stycznia, 09:58, Gość:

"(...), ale jednak trzecia z tego, czyli milion" zamiast "jedna trzecia"

"(...), gdy rynek w Polsce nie był na to niegotowy."

Czy ktoś w ogóle czytał ten tekst po jego napisaniu, przed publikacją?

Jakież to polskie:) ten tzw.komentarz. A jakieś wnioski, cokolwiek ad rem?

G
Gość

"(...), ale jednak trzecia z tego, czyli milion" zamiast "jedna trzecia"

"(...), gdy rynek w Polsce nie był na to niegotowy."

Czy ktoś w ogóle czytał ten tekst po jego napisaniu, przed publikacją?

G
Gość

W systemie dwójkowym 32 to 100000, a nie 100.