Jeśli Mikołaj przynosi rózgę, to działa bezprawnie, czyli co wolno świętemu?

Redakcja
Polskapresse
O prawnych konsekwencjach, jakie mogą grozić św. Mikołajowi za naruszenie miru domowego w Wigilię, z wybitnym prawnikiem profesorem Witoldem Kuleszą rozmawia Paweł Patora.

Czy to prawda, że prowadzi Pan badania dotyczące Świętego Mikołaja?
Tak. Sprawą świętego od dawna i nawet przeprowadziłem wizję lokalną w Myrze, w Turcji, skąd Święty Mikołaj pochodzi. Teraz znajduje się tam Muzeum św. Mikołaja. Ów święty żył w Myrze na przełomie III i IV wieku i pełnił tam urząd biskupi. Brał też udział w soborze ekumenicznym w Konstancji, co także ma znaczenie dla jego świętości.

Ale przecież powszechne jest przekonanie, że ojczyzną Świętego Mikołaja jest Laponia - kraina położona na północy Finlandii. Czyżby Święty Mikołaj wyemigrował z Myry do Laponii?

Otóż twierdzę, że Mikołaj z Laponii nie ma legitymacji do nazywania się Świętym Mikołajem. Przyjąłem założenie, że Święty Mikołaj jest tylko jeden i jest nim biskup z Myry. Ten z Laponii jest jedynie kopią Świętego Mikołaja, której autentyczność budzi wiele wątpliwości.

Dlaczego?

Choćby dlatego, że jego postać obrosła mało wiarygodnymi przekazami. Jeden mówi, że Mikołaj z Laponii porusza się saniami ciągnionymi przez renifery. Pierwszy z tych reniferów o imieniu Rudolf ma czerwony nos. Podobno urodził się z takim nosem i z tego powodu został odrzucony ze stada. Mikołaj z Laponii przygarnął go i zatrudnił jako pierwszego w swoim zaprzęgu. Ta opowieść wydaje mi się mało wiarygodna. Poza tym jeden dobry uczynek wobec jednego renifera to chyba za mało, by zostać świętym.

A czym zasłużył sobie na świętość biskup Mikołaj z Myry?
Działalnością dobroczynną. Przekazywał pieniądze na rzecz ubogich panien. Według jednych źródeł dawał je na posag, bez którego wówczas panna nie mogła wyjść za mąż. Według innych przekazów pieniądze te chroniły dziewczęta z biednych rodzin przed sprzedażą ich przez ojców, zmuszonych do tego trudną sytuacją materialną. W noc poprzedzającą dzień umówionej transakcji biskup Mikołaj przynosił taką kwotę, jaką oj-ciec dziewczyny miał dostać od kontrahenta, chcącego kupić jego córkę. Oba przekazy są zgodne, że Święty Mikołaj, aby położyć pieniądze na stole, przechodził przez komin, bo okna i drzwi domostw były w nocy zamknięte.

To było jednak prawie 17 wieków temu. Gdzie teraz jest św. Mikołaj?

W Muzeum św. Mikołaja w Myrze znajduje się sarkofag, w którym pochowano jego szczątki, ale wywieźli je Włosi i teraz znajdują się w Bari we Włoszech.

Św. Mikołaj ma obowiązek opuścić dom na żądanie, niezależnie od przyczyny, którą może być na przykład niezadowolenie z prezentu

Skoro tak, to św. Mikołaj znajduje się teraz w zaświatach i jest zapewne duchem, który potrafi materializować się na szczególne okazje…
Właśnie! Znamieniem jego świętości jest to, że przebywając w niebie, co najmniej dwa razy w roku - 6 grudnia, w dniu swoich imienin i 24 grudnia - w wieczór wigilijny materializuje się w ten sposób, że przybiera postać bardzo godną, ubraną w ciemnoczerwone szaty i kontynuuje swoją działalność charytatywną, przynosząc potrzebującym prezenty.

Mówi Pan o dwóch dniach w roku, a tymczasem przed świętami przez wiele dni można spotkać Świętego Mikołaja, a nawet wielu mikołajów w hipermarketach, centrach handlowych, a nawet na ulicach…
To nie są święci, ale sprawcy wykroczeń. Skoro istnieje tylko jeden prawdziwy Święty Mikołaj, o którym przed chwilą rozmawialiśmy, to wszyscy ci, którzy noszą strój Świętego Mikołaja, popełniają wykroczenie. W artykule 61 Kodeksu wykroczeń czytamy, że podlega karze grzywny albo karze nagany ten, kto nosi strój albo mundur, do którego nie ma prawa. Prawo noszenia stroju Świętego Mikołaja ma tylko prawdziwy Święty Mikołaj z Myry.

Zatem ci inni muszą się liczyć z możliwością ukarania?
Tak. Co więcej, jeśli zapytani przez funkcjonariuszy policji lub straży miejskiej będą twierdzili, że są prawdziwym świętym Mikołajem, to popełnią drugie wykroczenie - czyn zabroniony, opisany w artykule 65 Kodeksu wykroczeń. Polega on na tym, że sprawca umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną do legitymowania, co do tożsamości własnej osoby. Ktoś, kto założył strój Świętego Mikołaja i mówi: jestem Świętym Mikołajem, a nim nie jest, jeśli stanie przed sądem grodzkim, będzie sądzony za dwa wykroczenia - za bezprawne noszenie stroju Świętego Mikołaja i wprowadzenie w błąd co do własnej tożsamości funkcjonariuszy uprawnionych do legitymowania.
Zostawmy zatem fałszywych świętych mikołajów i zajmijmy się jedynie tym prawdziwym. Czy wchodząc niespodziewanie przez komin do czyjegoś mieszkania, nie narusza on miru domowego?
Jeżeli św. Mikołaj wchodzi przez komin w celu pozostawienia prezentów pod choinką lub przekazania ich osobiście osobom, które sobie tego życzą, to nie narusza miru domowego. Zachodzi tu bowiem, jak mówią prawnicy karniści, okoliczność kontratypowa, a więc sytuacja, która jest przeciwieństwem karalnego naruszenia miru domowego. Okoliczność kontratypowa, w jakiej działa św. Mikołaj, oparta jest na tradycji i zwyczaju, jaki sam wypracował i jaki został usankcjonowany jego świętością. Św. Mikołaj nie popełnia więc przestępstwa, ale do pewnego momentu…

Co to znaczy?
W art. 193 Kodeksu karnego czytamy, że podlega karze, kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo wbrew żądaniom osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza. Pierwsza część tego przepisu, jak już mówiłem, nie dotyczy św. Mikołaja, ale druga - tak. Jeśli św. Mikołaj po wejściu do czyjegoś mieszkania nie wyszedłby na żądanie osoby uprawnionej, popełniłby przestępstwo. Ma obowiązek opuścić dom na żądanie, niezależnie od przyczyny tego żądania, którą może być na przykład niezadowolenie z prezentu.

Jeśli mieszkamy w blokach i nie mamy typowego komina, przez który mógłby wejść św. Mikołaj, to zapewne wchodzi on przez drzwi lub okno. Czy to nie jest włamanie i czy w tym przypadku też mamy do czynienia z sytuacją kontratypową?

- Kontratyp sprawia, że niezależnie od tego, jak Święty Mikołaj wedrze się do domu, nie działa bezprawnie, nawet jeśli wejdzie w sposób, który określamy włamaniem. Z jednym tylko zastrzeżeniem. Włamując się przez drzwi lub okno, nie może zniszczyć rzeczy, np. wybić szyby albo trwale uszkodzić zamka, futryny lub skrzydła drzwi.

Czy Święty Mikołaj, gdy dowiaduje się, co chcielibyśmy od niego dostać i gdzie mieszkamy, nie narusza ustawy o ochronie danych osobowych?

Przyjmijmy założenie, że przynosi on prezenty tylko tym, którzy sobie tego życzą. Powstaje pytanie, jak dowiaduje się o tym, kto sobie życzy. Niektóre dzieci piszą listy. Ale nie jest to jedyna droga przekazywania życzeń św. Mikołajowi. W Myrze, obok sarkofagu św. Mikołaja znajduje się mała kapliczka, w której można przekazać życzenie św. Mikołajowi drogą myślową. Trzeba tam wejść, wziąć za datek pieniężny świeczkę, włożyć ją w wyznaczone miejsce, zapalić i w myślach sformułować życzenie. Zgaśnięcie świeczki oznacza, że życzenie zostało zarejestrowane.

Z Polski nie trzeba chyba jechać do Myry? Może wystarczy przekazać świętemu życzenia w modlitwie?
Nie mam wątpliwości, że można przekazać życzenia jedynie w myślach lub na przykład w paciorku dziecięcym. Co więcej, warto podkreślić, że dzieci przekazując życzenia Świętemu Mikołajowi, nie powinny zapalać świeczki, zwłaszcza na choince. Bez tego zastrzeżenia narazilibyśmy się na zarzut sprowadzenia powszechnego niebezpieczeństwa poprzez publikację zachęcającą małoletnich do zapalania świeczek na choince.

Wróćmy jednak do ustawy o ochronie danych osobowych.

No właśnie. Św. Mikołaj, po zarejestrowaniu wszystkich życzeń, musi przetworzyć dane osobowe, bo nie wszystkie życzenia są przez niego spełniane. W skrajnych przypadkach zamiast prezentu przynosi rózgi. Znaczy to, że św. Mikołaj sam ocenia, czy zamawiający prezent zasługuje na niego. Żeby to ocenić, musi przetworzyć dane osobowe. Art. 49 ustawy o ochronie danych osobowych mówi, że podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch, kto przetwarza dane osobowe, do których przetwarzania nie jest uprawniony. Trzeba zatem wyraźnie w liście do św. Mikołaja albo w myślach dodać: "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych". Wtedy święty będzie mógł rozpatrzyć prośbę, nie narażając się na działania niezgodne z prawem.

Przypomniał Pan, że Święty Mikołaj czasem przynosi rózgi. Co na to prawo?
Jeżeli rózgi przynosi dzieciom, to taka jego działalność jest zawsze bezprawna, ponieważ na gruncie polskiego prawa nie można karcić małoletnich, naruszając ich nietykalność cielesną. Natomiast przyniesienie rózeg jest dostarczeniem narzędzia do naruszenia nietykalności cielesnej małoletnich.

Cały artykuł przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski The Times" lub na stronie prasa24.pl.
Paweł Patora

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.