Jesień protestów: Strajk górników, nauczycieli, pielęgniarek

Agata Pustułka
Protest górników Arkadiusz Gola/Dziennik Zachodni
Związkowcy z górniczej Solidarności dają rządowi jeszcze kilka dni na realizację zapisów porozumienia zawartego 17 stycznia tego roku, ale, jak mówią, w cuda nie wierzą. Zapowiadają już we wrześniu reaktywację komitetów strajkowych na kopalniach oraz masówki informacyjne, na październik górniczą "wycieczkę" do Warszawy, a jeśli to nie pomoże - strajki na kopalniach. Negocjacji z rządem już nie będzie.

- Tak jak nie negocjuje się z terrorystami, tak nie rozmawia się z oszustami - w ostrych słowach klarował wczoraj w Katowicach związkowe stanowisko Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Chodzi o wykonanie założeń zawartego 17 stycznia tego roku porozumienia między rządem a związkami, które zakończyło falę protestów na śląskich kopalniach. Zasadniczym jego postanowieniem było powołanie do końca września Nowej Kompanii Węglowej, która miałaby zostać utworzona na bazie 11 kopalń Kompanii Węglowej i czterech innych zakładów spółki.

- Mimo różnych zapewnień, strona rządowa nie jest w stanie tego projektu doprowadzić do końca - ocenia Kolorz.

Jutro Związek Nauczycielstwa Polskiego wznawia akcję protestacyjną, we wrześniu reaktywowane będą komitety strajkowe w śląskich kopalniach pod egidą Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego. O wyższe zarobki i poprawę warunków pracy walczą pielęgniarki, wyjątkowo dobrze zorganizowane i konsekwentne. W Polsce związki zawodowe są widoczne, ale czy rzeczywiście 35 lat po powstaniu Solidarności, która rozwaliła żelazną kurtynę, są silne? Wszystko zależy od branży i postawy lidera.

Ile związku w związkowcu?

Tomasz Krzak w śląsko-dąbrowskiej Solidarności jest koordynatorem ds. rozwoju związku. Razem z nim pracują cztery osoby, których zadaniem jest pomoc w tworzeniu nowych organizacji zakładowych i pomoc tym, które już działają.

- Bywa, że w ciągu roku powstanie ich 20-30, ale równie dobrze może to być zaledwie kilka. Dziś młodzi pracownicy mają inne priorytety. Z jednej strony trzymają się pracy, choćby za minimalne wynagrodzenie, i boją się walczyć o swoje prawa, a z drugiej strony pracodawcy niechętnie patrzą na związkowców i często liderów organizacji spotykają różne szykany - wyjaśnia Krzak.

Narzeka też na wizerunek związkowców kreowany przez media jako zadymiarzy, których celem jest rozróba. To zniechęca i rodzi obawy przed zaangażowaniem w działalność związku.
- Jest to bardzo niesprawiedliwa ocena, bo w tych zakładach, gdzie są związki, relacje z pracodawcą czy właścicielem układają się znacznie lepiej, a związki pomagają załatwić wiele pracowniczych spraw - dodaje Krzak i jako przykład korzystnych zmian pokazuje sklepy "Biedronka", gdzie udało się założyć związek, a warunki pracy istotnie się poprawiły. Wiele dała w tym przypadku ostra postawa szefa związku Piotra Dudy, który tuż przed Euro 2012 poskarżył się szefowi UEFA Michelowi Platiniemu na sieć, bo doszło w niej do zwolnień wśród pracowników - związkowców. Sprawa była głośna, bo "Biedronka" była głównym sponsorem imprezy. Interwencja pomogła, zwłaszcza że poparł ją były prezydent i pierwszy przywódca Solidarności Lech Wałęsa.

Markety są jednak jednym z trudniejszych obszarów związkowej infiltracji. - Najczęściej bywa tak, że przychodzą do nas sami pracownicy firm, w których źle się dzieje i proszą o pomoc. Ze swojej strony organizujemy akcje informacyjne pod zakładami pracy, zapraszamy pracowników wychodzących ze swoich zmian na spotkania. Nasze propozycje są rozpowszechniane też "pocztą pantoflową" np. w przewozach pracowniczych - mówi Krzak.

Ponad 2 mln związkowców

Do związków zawodowych w Polsce należy ok. 2,3 mln osób. Najliczniejsze są: OPZZ - 800 tysięcy, NSZZ Solidarność - 580 tysięcy oraz Forum Związków Zawodowych - 400 tys. członków. Choć te liczby są imponujące, to jeśli chodzi o uzwiązkowienie znajdujemy się w ogonie Europy - legitymację jakiegokolwiek związku ma zaledwie 12 proc. zatrudnionych, choć średnia europejska wynosi 24 proc. Liderem w Europie jest Finlandia, gdzie jest aż 77 proc. związkowców.
- W krajach skandynawskich jest tak, że jeśli jakaś centrala związkowa wywalczy np. podwyżki, to otrzymają je tylko członkowie związku albo osoby płacące składki. W Polsce związki zawodowe walczą nie tylko o swoich ludzi, ale o wszystkich - wyjaśnia Krzak.
Na Śląsku na tle innych regionów Solidarność ma największą siłę rażenia i muszą się z nią liczyć zarówno politycy, jak i związkowcy z reszty kraju. Do organizacji, której przewodniczy Dominik Kolorz, najbardziej wpływowa postać śląskiej sceny politycznej, należy ok. 100 tysięcy pracowników, przede wszystkim z branży górniczej, hutniczej oraz motoryzacyjnej.

Działalność związkowa

Według badania CBOS, co trzeci zatrudniony Polak deklaruje, że w jego zakładzie pracy działa jakiś związek.
Większość z tej grupy badanych nie dostrzega pozytywnego wpływu obecności związku na sytuację pracowników. Tylko co szósty badany widzi efekt pracy związkowców.

Dwie trzecie badanych osób uważa, że związki to organizacje o niskiej skuteczności, jeśli chodzi o obronę praw pracowniczych.
Przeciwnego zdania jest jedna czwarta badanych. Większość respondentów CBOS uznaje też, że związki zawodowe mają zbyt mały wpływ na decyzje polityczne. "Uzwiązkowienie spada we wszystkich krajach Europy. Wyjątkami są kraje skandynawskie - gdzie związki zarządzają funduszami, w których ludzie ubezpieczają się od utraty pracy - i w Wielkiej Brytanii. Tam z kolei prowadzą prężną działalność szkoleniową, pomagając ludziom odnaleźć się na rynku pracy - czytamy w raporcie przygotowanym przez Money.pl.

Największym problemem polskich związków jest nieumiejętność przekroczenia bariery pokoleniowej.
Średni wiek polskiego związkowca to 50 lat, a zatem to człowiek wychowany w innych realiach ekonomicznych i społecznych.

Restauratorzy załamani decyzją premiera

Wideo

Materiał oryginalny: Jesień protestów: Strajk górników, nauczycieli, pielęgniarek - Dziennik Zachodni

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
też gość

Poza tym związki powinny się utrzymywać wyłącznie ze składem członkowskich, a nie żyć na koszt zakładów pracy. A pensje etatowych, zawodowych działaczy powinny być jawne.

X
X

Ludzie uciekają od związków zawodowych bo widzą jak bardzo często są to organizacje patologiczne, pro kolesiowskie anie pro pracownicze . Z własnego doświadczenia wiem, że ludzi rzeczywiście walczących w szeregach związków o dobro pracowników ( wszystkich pracowników a nie tylko tych na etatach) można policzyć na palcach jednej ręki. Większość działaczy traktuje działalność związkową jako wstęp do polityki albo po prostu ciepłą posadkę. Dlatego uważam, że należy związki wyprowadzić z zakładów pracy i finansować pensje działaczy ze składek. Jak człowiek któremu płaci pracodawca może być obiektywny? Związki zawodowe powinny działać i zrzeszać całe województwa i wszystkich pracujących. Ale w Polsce lubi się dzielić ludzi na lepszych i gorszych i dbać o interesy tylko wybranych grup na których przywileje pracują wszyscy wkoło.

M
Macisław Płatow

Zawinił nie-Rząd ,,pani" Premier K.,a ratował będzie Rząd PiS ?.Trybunał Stanu i de4legalizacja partii P.O.

n
neron13

Jak ich Kaczyński ZOMO postraszy to sami się rozejdą i to tak z 2 tygodnie przed demonstracjami.