Jerzy Dudek wspomina Janusza Wójcika: Mieliśmy jeździć bolidami F1. Pojeździł tylko trener

Tomasz Biliński
Jerzy Dudek rozegrał w reprezentacji Polski 60 meczów.
Jerzy Dudek rozegrał w reprezentacji Polski 60 meczów. Fot. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
W poniedziałek zmarł Janusz Wójcik. Były selekcjoner reprezentacji, a także trener srebrnych medalistów z igrzysk olimpijskich w Barcelonie w 1992 r. To za jego kadencji w drużynie narodowej zadebiutował w niej Jerzy Dudek. - To był czas, gdy dopiero wchodziłem na arenę międzynarodową, ale miałem okazję być na kilku zgrupowaniach. Trener był wielką osobowością i motywatorem, jego metody na nas działały - wspominał wybitny reprezentant Polski.

Dudek po raz pierwszy w narodowej drużynie zagrał 25 lutego 1998 r. W towarzyskim meczu z Izraelem wszedł na boisko w 46. minucie. Biało-Czerwoni wygrali 2:1.

- Trener Wójcika będę wspominał z wielkim sentymentem. Nie miałem szans być u niego numerem jeden. Dopiero wchodziłem na arenę międzynarodową, ale miałem okazję być na kilku zgrupowaniach. Był wielką osobowością i motywatorem. Miał dobry kontakt z zawodnikami, którzy go uwielbiali. Ten kontakt był bardzo prosty, ale dosadny i docierający do nas. Nie był wielkim trenerem, który opracowywał strategię. Bezpośrednio do nas docierał w werbalny sposób. Hasła: "Kiełbasy w górę i na nich!", albo, jak przed meczem z Hiszpanami, że: "oni mogą sobie grać, ale na gitarach u siebie, a nie u nas w Warszawie", one na nas działały - wspominał 60-krotny reprezentant Polski.

Wójcik to także kopalnia anegdot. - Pamiętam jak kiedyś w niedzielne popołudnie wyciągnął nas na imprezę Mercedesa. Zachęcał nas mówiąc, że pojeździmy bolidami Formuły 1. Połknęliśmy haczyk. Choć Tomek Wałdoch zwrócił uwagę, że chcemy iść do kościoła. Trener nie dawał za wygraną, w końcu umówiliśmy się, że po mszy pojedziemy. Na miejscu okazało się, że bolid Formuły 1 jest, ale jeden, a na przejażdżkę czeka mnóstwo osób z całej Polski. Jednak po paru minutach organizator do nas wrócił i powiedział, że jeden z nas może pojechać wyścigową ciężarówką. I kto pojechał? Oczywiście trener Wójcik - śmiał się były bramkarz Liverpoolu i Realu Madryt. - My za to mogliśmy przejechać się takimi autami testowymi, które już wtedy stały w naszych prywatnych garażach - dodał.

Wójcik miał 64 lata. Przyczyną śmierci - jak podał syn trenera, Andrzej - był rozległy krwiak w głowie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie