Jeremy Clarkson - niepoprawny idol dzieciaków

Kacper Rogacin
Wyśmiewa globalne ocieplenie, nabija się z brodatych ekologów, a młodzi chłopcy kochają go bardziej niż Cristiano Ronaldo. Jeremy Clarkson wraca z nową książką "Wytrącony z równowagi".

"Jeden gość w Sankt Moritz przedstawiał mnie swojemu towarzyszowi, a ja mało nie umarłem ze starości, czekając aż skończy. - To jest księżniczka di contessa di Sant Agata de baronessa, wdowa de Luxemburg, principressa… - i tak przez jakiś tydzień. Aż w końcu powiedział: - A to Jeremy Clarkson - a ja po raz pierwszy w życiu poczułem, że mam piętnaście centymetrów wzrostu".

Mistrz ostrego pióra, sarkazmu i niesamowitego humoru powraca w wielkim stylu, by dalej prowokować, wyśmiewać i obnażać absurdy XXI wieku. "Wytrącony z równowagi" to najnowsza książka Jeremy’ego Clarksona, w której (nie mogło być inaczej) znów rządzi humor i wyśmiewanie wszystkiego co się da. Gwiazdor Top Gear, który w zeszłym roku skończył 50 lat przypomina nam, że jego walka z nonsensem ciągle trwa, a on nie zamierza składać broni.

W swojej nowej książce Clarkson jak zwykle podejmuje tematy przeróżne jak samochody, którymi jeździ. Od światowego kryzysu, przez haniebnie symulujących piłkarzy, do globalnego ocieplenia i żywności ekologicznej. Na każdy z tych problemów ostry jak brzytwa Anglik znajduje też rozwiązanie, które zazwyczaj jest banalnie proste. Za kryzys odpowiadają bankierzy, więc należy najprościej w świecie przeciągnąć ich pod kilem. Zwijającego się w męczarniach piłkarza trzeba humanitarnie uśpić i tym samym skrócić jego cierpienia, a globalne ocieplenie to po prostu wierutna bzdura.

W świecie opanowanym przez rządne poprawności politycznej i praw dla mniejszości media, Clarkson prezentuje się jak bombowiec Vulcan wśród boeingów 737. To on wzbudza prawdziwe emocje i dostarcza kosmicznej porcji rozrywki, pozostając wciąż tym samym, starzejącym się, zrzędzącym Brytyjczykiem.

11 kwietnia 1960 roku w Doncaster na świat przyszedł Jeremy Charles Robert Clarkson. Jak sam opowiada - większość dzieciństwa spędził na wagarowaniu, paleniu papierosów i irytowaniu wszystkich swoją idiotyczną fryzurą afro. Młody Jeremy był w dodatku przeraźliwie denerwującym, rozpuszczonym, grubym nastolatkiem, który nie uprawiał żadnego sportu i nie miał powodzenia u dziewczyn. Za złe sprawowanie (głównie picie i palenie) Clarkson został w końcu usunięty ze szkoły średniej w Repton i znalazł pracę w produkującej zabawki firmie jego rodziców. Dziś śmieje się, że pierwsze pieniądze zarobił na sprzedaży misiów Paddingtonów.

Dziennikarskie doświadczenie "Jezza" (sam nie wie skąd się wzięło to przezwisko) zdobywał pracując w redakcji "Rotherham Advertiser", gdzie często zdarzało mu się zbierać cięgi od przełożonych za niedbałość. Zdarzało mu się na przykład źle odczytać własne notatki i całkowicie przekręcić przebieg rozprawy sądowej, przez co miał później kłopoty. Nie była to jego wymarzona praca, bo od dziecka pragnął w życiu robić tylko jedno - jeździć samochodami. Miłość do czterech kółek zrodziła się w nim bardzo wcześnie (już jako czternastolatek znał się na autach lepiej niż niejeden ówczesny ekspert), a odkryty talent do pisania natchnął go w końcu do zajęcia się dziennikarstwem motoryzacyjnym.

- Nie chciałem jednak być zwykłym, przeciętnym pismakiem. To nie dla mnie. Czułem, że mogę opowiadać o samochodach w nowy, zupełnie nieszablonowy sposób, musiałem tylko przekonać do niego ludzi - opowiadał po latach Clarkson.

W wieku 24 lat zaczął recenzować auta dla magazynów motoryzacyjnych, przynosząc ze sobą powiew świeżości w branży i pokazując, że artykuł o autach wcale nie musi być nudny. Więcej! Clarkson w swoich felietonach wyszedł daleko poza granice zwykłego tekstu o samochodach. Na recenzję auta "Jezza" przeznacza zwykle mniej niż połowę artykułu. Reszta dotyczy wielu sytuacji z życia codziennego, jest pełna humoru, niesamowicie wciąga i nierzadko bezlitośnie obśmiewa coś lub kogoś. Całość składa się na fantastyczną i nieprzewidywalną mieszankę, sprawiającą, że zawsze chce się sięgnąć po kolejny felieton. Jego teksty elektryzują i działają jak narkotyk. Nic więc dziwnego, że Clarksona szybko zauważono i zaproponowano mu pracę w BBC.
Pod koniec lat osiemdziesiątych ten brytyjski gigant telewizyjny zdecydował się bowiem na przeobrażenie nudnawego programu motoryzacyjnego Top Gear (o oglądalności na poziomie kilkuset tysięcy widzów) w kipiący od żartów, ciekawostek i uszczypliwości wobec samochodów show. Wśród nowych reporterów nie zabrakło więc i Clarksona, który od razu został idolem telewidzów i błyskawicznie awansował na prezentera. Pod jego wodzą Top Gear wyrósł na jeden z najpopularniejszych programów telewizyjnych, z oglądalnością sięgającą ponad sześciu milionów widzów. Zaczęto głośno mówić o fenomenie niepoprawnego politycznie, antyekologicznego, chamskiego i nawołującego do nie przestrzegania przepisów drogowych Clarksona, którego pokochały rzesze przed telewizorami i to nie tylko na Wyspach. Top Gear zarabiał (i zarabia) krocie na sprzedaży licencji do większości państw świata, a jego największy gwiazdor nie przestawał i ciągle wymyślał coraz to nowe pomysły, jak po raz kolejny rozśmieszyć i zaskoczyć widza. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych Clarkson postanowił spróbować swoich sił w karierze solowej, odszedł z Top Gear, a program zawieszono (w związku ze zmniejszeniem się liczby widzów o ponad połowę).

W 2002 roku "Jezza" wraz z przyjacielem, producentem Andym Wilmanem wrócił z nowym przepisem na program. Ich Top Gear nadal zawiera w sobie niebotyczną dawkę śmiechu, ironii oraz bezkompromisowe i bezlitosne recenzje aut, ale niektóre szczegóły zmieniono. Zdecydowano się na trzech głównych prowadzących (oprócz Jeremy’ego są to Richard Hammond i James May), a praktycznie każdy odcinek (do tej pory wypuszczono już 18 sezonów programu) zaskakuje nową atrakcją (na przykład przepłynięcie kanału La Manche amfibią własnej roboty). Oprócz zwykłych odcinków Top Gear wypuszcza co jakiś czas epizod specjalny, w którym prezenterzy stają przed przeróżnymi wyzwaniami, jak choćby dotarcie na biegun północny samochodem terenowym.

Oprócz Top Gear Clarkson udzielał się także w innych programach, m.in. w "Extreme Machines", "Have I Got News For You", czy "Top of the Pops". Wszędzie towarzyszyła mu atmosfera śmiechu i zabawy. Clarkson założył również (razem z Wilmanem) firmę Bedder 6, która zamuje się produkcją Top Gear.

Pełna sukcesów kariera telewizyjna Jeremy’ego (szacuje się, że jego majątek rocznie powiększa się o 3,5 mln funtów) zawsze szła w parze z dziennikarską. Kontrowersyjne felietony Clarksona drukują największe brytyjskie pisma (m.in. The Sun i The Sunday Times), a co jakiś czas gwiazdor Top Gear wypuszcza zbiory swoich publikacji (ukazało się już 14 jego książek), które cieszą się ogromnym powodzeniem, praktycznie z miejsca stając się bestsellerami. Wyśmiewanie autorytetów, pisanie pod prąd i wbrew obowiązującej nowomowie poprawności politycznej, to ulubiona broń Clarksona, która zarówno zjednuje mu rzesze wielbicieli, jak i nie mniej liczne zastępy wrogów. W jego tekstach nadal króluje skandal, wyśmiewanie autorytetów społeczeństwa i znanych osób (rządy Tony’ego Blaira i Gordona Browna "Jezza" nazywał bandą nieudaczników i kretynów), czy nabijanie się z "brodatych i głupich" ekologów, walczących z globalnym ociepleniem. Wyśmiewanie rzekomego nagrzewania się świata jest jednym z jego ulubionych, odkąd dowiedział się, że krowy produkują kilka razy więcej szkodliwych dla środowiska gazów niż ludzie.

Postawa opozycjonisty wobec wszystkiego co poprawne politycznie, teoretycznie powinna niekorzystnie wpływać na jego image, ale jak pokazują badania jest zupełnie odwrotnie. Jakiś czas temu stacja Disney XD przeprowadziła badanie wśród młodych chłopców między 8, a 14 rokiem życia, które zszokowało brytyjską opinię publiczną. Na pytanie "kto jest najlepszym wzorem do naśladowania?" większość chłopców wskazała co prawda Davida Beckhama, ale tuż za nim znalazł się gruby i ordynarny Pan Marlboro. Clarkson zostawił w tyle nawet Cristiano Ronaldo!
Gdzie tkwi jego sekret? Do tej pory nikt w tak przekonujący sposób nie dowiódł, że aby zaistnieć w show-biznesie wcale nie trzeba być ideałem o wyglądzie Brada Pitta. Ważący ponad sto kilogramów, podstarzały łysiejący facet o żółtawych zębach zagrał wszystkim na nosie i został idolem nastolatków. W jego programach i felietonach próżno szukać nazewnictwa stosowanego zwykle przez fanów czterech kółek. W jednym z artykułów Clarkson z przymrużeniem oka stwierdził, że nie ma pojęcia co to jest dyferencjał, czy turbosprężarka, a momentem obrotowym (jedno z jego ulubionych pojęć) określa po prostu dobrą zabawę.

I właśnie o to chodzi w jego nowej książce. Każda recenzja samochodu w niej zawarta jest tak naprawdę felietonem o życiu codziennym, opis auta schodzi w niej na o wiele dalszy plan. A same samochody są dla autora idealnymi przykładami na potwierdzenie swoich teorii. Volkswagen to wykapany Niemiec - twardy, sztywny w środku i bez poczucia humoru. Citroen z kolei jest synonimem Francuza - dziwnym i zrobionym tak, że zepsuje się jeszcze przed włożeniem kluczyka do stacyjki. Mazda nie zepsuje się nawet po zdetonowaniu na niej bomby wodorowej, ale jest jeszcze dziwniejsza niż Citroen, bo stworzyli ją Japończycy. Polacy natomiast tak bardzo pragnęli samochodu innego niż Polonez, że w końcu obalili komunizm, by cieszyć się wreszcie możliwością poprowadzenia prawdziwego auta.

Wszystko to łączy się w idealną całość, którą czyta się z niesamowitą lekkością. Clarkson jak nikt inny potrafi przedstawić swoje racje, przekonać do nich, a jednocześnie sprawić, że czytelnika od śmiechu rozboli brzuch, wypadną mu mleczaki, albo proteza zębów. Najlepsze jest jednak to, że aby zachwycić się jego geniuszem, wcale nie trzeba go lubić. Wystarczy otworzyć książkę "Wytrącony z równowagi" i przekonać się, że pełno w niej clarksonowskiego momentu obrotowego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie