Jawne życie tajemnic

Janina Paradowska, publicystka
Wywodzący się z PiS członkowie sejmowej komisji śledczej do spraw nacisków poczuli się wybitnie zaniepokojeni wyciekiem jakichś ważnych informacji z obrad tajnych.

Zażądali wręcz, aby przewodniczący zawiadomił o przecieku prokuraturę, chociaż na dobrą sprawę każdy obywatel, który dowiedział się o przestępstwie, powinien prokuraturę zawiadomić sam, i to natychmiast.

Szczególnie ostro nastawał na przewodniczącego komisji w sprawie doniesienia do prokuratury poseł Jacek Kurski, który w tym akurat przedmiocie powinien być biegły jak mało kto. To przecież on, z czysto obywatelskiego obowiązku doniósł, wyłącznie na podstawie przecieków, od osób bliżej zresztą nieokreślonych, że PZU finansował kampanię billboardową Donalda Tuska. Wtedy wiedział, co robić, a teraz nie wie?

Komisje śledcze żyją na razie swoim życiem we-wnętrznym, przesłuchując tajnie prokuratorów w sprawach ogólnie znanych. Jeżeli ów wymagający, zdaniem posłów PiS, specjalnego śledztwa przeciek dotyczył tego, dlaczego jedna pani prokurator podjęła decyzję, aby b. ministra sportu Tomasza Lipca zatrzymać po wyborach, a nie przed nimi, to trudno oprzeć się wrażeniu, że tajemnic żadnych się tam nie odkrywa.

Ta sprawa opisywana była od dawna przez wszystkie media i trudno uznać, aby zawierała w sobie jakikolwiek element sensacji. Raczej świadczy o wyjątkowej jałowości pracy komisji, której żywot być może zakończy już niedługo Trybunał Konstytucyjny. Sensacyjne jest jednak coś zupełnie innego.

Otóż wycieki tajnych informacji, a nawet całych supertajnych dokumentów, miały miejsce od czasu, kiedy komisje śledcze zaczęły powstawać, a nawet wcześniej. Przez lata obserwowaliśmy takie zjawisko, że gdy tylko zaostrzała się walka polityczna, państwo ciekło jak dziurawy garnek. Każdy wyrzucał kwity, jakie miał pod ręką, lub opowieści o kwitach, nawet jeżeli ich pod ręką nie miał.

W wielu sprawach toczyły się, a może nawet toczą się nadal, śledztwa. Kiedyś, w czasie obrad przesławnej orlenowskiej, która z przeciekami nadążyć wprost nie mogła, było ich kilkanaście. Żadne nie zakończyło się sukcesem prokuratury, nikomu nie postawiono zarzutów, żadnej sprawy nie wyjaśniono. Widać informacje tajne lubią same sobie latać beztrosko po politycznych kuluarach i żaden prokurator nie potrafi ich złapać. To jest rzeczywiście informacja sensacyjna, gdyż świadczyć może o wyjątkowym braku kwalifikacji prokuratorów.

Nie powinno więc dziwić, że przed komisjami nic nie mówią, gdyż najwyraźniej niczego nie pamiętają, a ponadto żadnymi sprawami się nie zajmowali, a jeżeli już, to z wyjątkową niechęcią. Po prostu, od polityki trzymali się z daleka. Tacy byli dzielni i niezależni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie