Jarosław Obremski: Nie jestem „ziobrystą”, ani liberałem od Gowina. Wojewoda Dolnośląski ujawnia swoje plany

Andrzej Zwoliński
Jako jeden ze swoich priorytetów, Jarosław Obremski wymienia maksymalne uproszczenie formalności dla cudzoziemców przyjeżdżających do pracy. Sprawdź, w jakich jeszcze sprawach zamierza lobbować w Warszawie.

- Jest kilka obszarów na poziomie strategicznym, które chciałbym, aby w urzędzie funkcjonowały lepiej. Jedną z priorytetowych kwestii są pozwolenia na pracę wydawane cudzoziemcom – mówi nam Jarosław Obremski, niedawno nominowany Wojewoda Dolnośląski. Zamierza walczyć o podwyżki dla podlegających mu urzędników i blisko współpracować z samorządem województwa, szczególnie w dziedzinie rozbudowy dróg, ochrony zdrowia i zahamowania degradacji małych miejscowości w naszym regionie. Zapytany o zarzuty stawiane przez prezydenta Jacka Sutryka w sprawie ograniczania przez rządzących wpływów z podatków, odpowiada: w takich deklaracjach samorządowców jest coś z prawdy, ale jest też coś z przesady.

Nominację wojewody odebrał Pan jako ostatni spośród kilkunastu polityków obejmujących to stanowisko po wyborach parlamentarnych. To kilkutygodniowe oczekiwanie interpretowano jako czas targów i negocjacji w łonie Zjednoczonej Prawicy, czyli między PiS, a koalicjantami – ugrupowaniami Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro. Rzeczywiście tak było?

Nie. Proszę zwrócić uwagę, że w ramach Zjednoczonej Prawicy nie ma żadnego wojewody ani wicewojewody, który byłby związany z tymi mniejszymi ugrupowaniami, które wchodzą w jej skład. Te spekulacje nie miały sensu.

Politycznie bliżej Panu jest do Jarosław Kaczyńskiego i PiS, czy właśnie do wspomnianych koalicjantów?

Na pewno nie jestem „ziobrystą”, daleko mi także do liberała, za jakiego postrzegany jest Jarosław Gowin. Jest mi blisko do programu socjalnego i światopoglądowego, jaki jest realizowany przez Prawo i Sprawiedliwość.

Jakie główne cele stawia Pan przed sobą na początku swojego urzędowania na stanowisku Wojewody Dolnośląskiego?

Jest kilka obszarów na poziomie strategicznym, które chciałbym, aby w urzędzie funkcjonowały lepiej. Jedną z priorytetowych kwestii są pozwolenia na pracę wydawane cudzoziemcom. Moim celem jest, aby długotrwałe procedury z tym związane zostały możliwie przyspieszone i usprawnione. Mam świadomość, że jest to dziś kluczowe wyzwanie dla Urzędu Wojewódzkiego. Jednocześnie zwracam uwagę, że wojewoda nie jest funkcją całkowicie samodzielną. Reprezentuję rząd na Dolnym Śląsku i jednych z moich głównych zadań jest tłumaczenie i wdrażanie polityki rządowej.

Ma Pan jakieś pomysły?

Próbujemy zdiagnozować, które elementy tej układanki są po naszej stronie, a które po stronie nadmiernych regulacji legislacyjnych. Rozmawiamy z rządem na temat cudzoziemców, a szczególnie pracowników z Ukrainy i tego by ich mitręga biurokratyczna została skrócona. Jak zobaczyłem formularze, które muszą wypełniać, to zrozumiałem, że to nie może dobrze funkcjonować. Ilość zawartych w nich szczegółów sprawia, że dokładne sprawdzenie tak obszernej dokumentacji musi pochłaniać bardzo dużo czasu. Mam świadomość konieczności procedur w celu sprawdzenia tożsamości, ale jestem przekonany, że te procesy można usprawnić.

Na czym miałoby polegać to uproszczenie formalności?

Oprócz odchudzenia formularzy, które trzeba wypełniać i gromadzić istotne jest także wydłużenie czasu obowiązywania nowych pozwoleń. Chcemy, by nie było konieczności ubiegania się o nowe pozwolenia w przypadku zmiany stanowiska przez pracownika z zagranicy, czy na przykład zmiany adresu lub nazwy firmy w której pracuje. Jeżeli uda mi się te kwestie rozwiązać to uznam to za swój sukces.

A co z problemem o którym w swoim raporcie sprzed pół roku pisała Najwyższa Izba Kontroli i który sygnalizowali nam także czytelnicy, czyli załatwianiem pozwoleń dla cudzoziemców poza kolejnością?

Z tym jeszcze przed swoim odejściem skutecznie zmierzył się były wojewoda Paweł Hreniak. Jestem przekonany, że nie mamy już do czynienia z tym problemem. Wracając jeszcze do celów strategicznych, jakie sobie postawiłem, to chciałbym tu wspomnieć o Urzędzie Marszałkowskim, z którym zamierzam zacieśnić współpracę. Chodzi szczególnie o rozbudowę i modernizację sieci dróg w naszym regionie, szczególnie S8 i S5, a także poszerzenia autostrady A4 o trzeci pas. Tutaj pojawił się pomysł rozbudowy i przesunięcia Węzła Bielańskiego bliżej Wrocławia. Oprócz tych głównych szlaków chcę współpracować z samorządem przy rozbudowie i modernizacji lokalnych dróg w ramach Funduszy Dróg Samorządowych, a także rządowych projektów budowy stu mostów i stu obwodnic. Uważam, ze Dolny Śląsk powinien aktywnie uczestniczyć w tych projektach i ja jako wojewoda mogę lobbować w Warszawie za naszym regionem. Kolejnymi ważnymi kwestiami na których chciałbym się skupić, współpracując z samorządem, jest rozbudowa i modernizacja sieci kolejowej i służba zdrowia. Chciałbym także zmierzyć się z pytaniem – co z przyszłością małych miejscowości na Dolnym Śląsku.

O co dokładniej chodzi?

Od lat 90. ubiegłego wieku wiele z mniejszych miejscowości wyludnia się i traci na znaczeniu. Przykładami, stosunkowo bliskimi od Wrocławia, mogą być Wałbrzych, Dzierżoniów i Bielawa. Po transformacji gospodarczej sprzed ponad 25 lat i upadku tamtejszych dużych pracodawców: kopalni, Diory, zakładów włókienniczych czy hut szkła, mieliśmy do czynienia z ich szybko postępująca degradacją. To jest dla nas duże wyzwanie i konieczność znalezienia recepty. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to jest tylko kwestia ściągnięcia tam inwestorów i stworzenia tam miejsc pracy, czy możliwość aktywizacji poprzez lepszą sieć transportową albo rozbudowa miękkich elementów infrastruktury by zatrzymać tam ludzi poprzez uatrakcyjnienie ich miejsca życia. Skądinąd wielu tym miejscowościom udało się już samodzielnie wyjść z zapaści lat 90, a inne trzeba jeszcze wesprzeć.

Jeżeli chodzi o służbę zdrowia, to gdzie widzi Pan swoją rolę w poprawie sytuacji, którą mamy?

W tej kwestii moja rola polega na wdrażaniu strategii rządu i nadzoru nad placówkami tak, by dostępność do nich była możliwie równa. Tutaj fundamentalnym warunkiem jest zapewnienie odpowiedniej liczby personelu medycznego. Na pewno sprawą, która będzie przechodzić przez moje ręce, jest budowa Dolnośląskiego Centrum Onkologicznego. To bardzo ważny projekt, który w moim przekonaniu może być wiodącym w skali kraju, jeżeli chodzi o rozwiązania systemowe w tej dziedzinie.

W poniedziałek pod oknami Pańskiego gabinetu protestowali młodzi lidzie ze Strajku Klimatycznego. Kwestie klimatyczne zajmują Pana uwagę, jako przedstawiciela rządu?

Po pierwsze trzeba pamiętać, że smog dotyka nie tylko duże ośrodki, ale też małe miejscowości. Mamy program rządowy i środki finansowe na ten cel. Chciałbym w tym obszarze współpracować z samorządami. Kluczowa jest wymiana pieców w budynkach komunalnych w rejonach, w których zanieczyszczenie jest szczególnie uciążliwe. Dzięki programowi „ Czyste powietrze” dofinansowania na wymianę pieca i prace termomodernizacyjne wynoszą nawet do 80%. Drugim ważnym elementem, który realnie pomógłby nam w krótkiej perspektywie jest nieuchronność kar za trucie. Jeżeli chodzi o kwestie klimatyczne, to noszę się z zamiarem zorganizowania jeszcze w styczniu, spotkania z ekologami. Być może osobno w sprawie smogu i osobno w sprawie zmian klimatu.

Mówił Pan o bliskiej współpracy w najważniejszych kwestiach z samorządem województwa, a jak Pan widzi perspektywę współpracy w samorządem Wrocławia? Prezydent Jacek Sutryk wielokrotnie podnosił kwestie nakładania na samorządy kolejnych obowiązków za którymi nie idzie odpowiednie wsparcie finansowe. W mijającym roku chodziło głównie o wysokość subwencji oświatowej w kontekście podwyżek dla nauczycieli, ale też skutki obniżki podatków dla młodych pracowników.

Też to robiłem, jak byłem samorządowcem. Wykazywałem przy każdych zmianach, ile samorząd na tym straci. Wiem, że w takich deklaracjach samorządowców jest coś z prawdy, ale jest też coś z przesady.

Prezydent Jacek Sutryk przesadza?

Za każdym razem trzeba tę sytuację szczegółowo analizować. Jeżeli chodzi o obniżenie stawki podatku dochodowego, to zakładanie z góry, że będzie się ono wiązało z mniejszymi wpływami do budżetu miasta, może okazać się niesłuszne. Z uchwały budżetowej na 2020 rok w przypadku Wrocławia możemy odczytać coś przeciwnego. Wpływy z tytułu różnego rodzaju subwencji będą wyraźnie wyższe niż w tym roku. Jeżeli chodzi o subwencję oświatową, to często różnice zdań między rządem a samorządem wynikają z różnicy bazy zarobków, do których następnie liczona jest podwyżka. Uważam, że w przypadku nauczycieli decentralizacja kompetencji poszła za daleko. Realizując podstawy programowe narzucone przez ministerstwo, postrzegani są jako urzędnicy państwowi, a tymczasem kwestia ich wynagradzania jest bardzo rozmyta. Napięcia na tym tle przy tym porządku prawnym są nieuniknione.

Jak już jesteśmy przy problemie wynagrodzeń, co pensjami urzędników podlegających Panu jako Wojewodzie. Mówię tutaj szczególnie o pracownikach z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, którzy protestując od wiosny, domagają się podwyżek. Ich pensje zależnie od stażu wahają się od 3250 do 3700 zł brutto. Mogą liczyć na wzrost wynagrodzeń w przyszłym roku?

Na razie nie mam informacji w tym zakresie, ale jestem przekonany, że po stronie rządowej jest świadomość, że po wypłacie dodatków do pensji, które przyznano we wrześniu, istnieje konieczność dodatkowego podwyższenia płac w urzędach. Zamierzam jeździć do Warszawy w tej sprawie. Mam świadomość nie tylko te go, że ludzie słabo zarabiają i te zarobki nie zachęcają do wydajnej pracy, ale też tego, że uniemożliwiają znalezienie chętnych do pracy w podlegającej mi administracji zespolonej.

Jak Pan skomentuje kolejną falę protestów przed sądami, która przetacza się przez Polskę. Demonstracje odbywały się także we Wrocławiu. Protestujący zarzucają rządowi chęć zakneblowania ust sędziom i zamach na ich niezależność.

Będąc senatorem zajmowałem się tymi kwestiami. Po pierwsze uważam, że orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w oparciu o prawo pierwotne, a nie wtórne umożliwia dowolną interpretację. Po drugie, i jest na ten temat szerokie piśmiennictwo, orzecznictwo TSUE nie jest wolne od wpływu najsilniejszych państw w Unii Europejskiej. Doskonałym przykładem może tu być orzecznictwo w sprawie pracowników delegowanych. Na początku dominowała interpretacja opierająca się na zasadzie wolnego przepływu usług, a w przeciągu dwóch lat, po tym jak Francuzi się sprzeciwili i Niemcy nie protestowali przeciwko walce z polskim hydraulikiem, wykładnia Trybunału zmieniła się w tej sprawie o 180 stopni. Musimy mieć świadomość, że w przypadku TSUE nie mamy do czynienia z Temidą z zawiązanymi oczami, ale z elementem politycznym Unii. Zwrócę jeszcze uwagę na to, że w Polsce to, czy dany przepis jest zgodny z konstytucją, czy nie, określa Trybunał Konstytucyjny, a nie Sąd Najwyższy. Tymczasem TSUE orzekł, że ma to ocenić Sąd Najwyższy. To jest niedbałość, albo celowe działanie na rzecz wywołania zamieszania w Polsce. Samo ocenianie przez jednych sędziów tego, czy inni sędziowie mogą wydawać wyroki, uważam za próbę skrajnego zanarchizowania naszego wymiaru sprawiedliwości.

Zaczęliśmy rozmowę od strategicznych celów, jakie Pan przed sobą stawia, a chciałbym skończyć nawiązując do jednej z pierwszych decyzji, podjętych przez Pan na stanowisku Wojewody Dolnośląskiego, czyli zamknięcia dla kibiców piłkarskich trybun Stadionu Miejskiego. W przyszłości możemy się spodziewać podobnych decyzji?

Jeżeli sytuacje z odpalaniem rac podobnych do tej z meczu Śląska Wrocław z Legią Warszawa będą się powtarzać i jeżeli władze klubu nie przedstawią propozycji szczelnego zabezpieczenia stadionu przed wnoszeniem wielu kilogramów materiałów pirotechnicznych, to wojewoda jest bez możliwości wyboru. Mieliśmy do czynienia z otwartym ogniem i olbrzymim niebezpieczeństwem. Wiem, że władze klubu i władze miasta mają tego świadomość. W grę wchodzi zdrowie i życie ludzkie. Zdaję sobie sprawę, że na zamykaniu trybun Śląsk Wrocław traci finansowo, ale zadbanie o bezpieczeństwo jest tutaj priorytetem, o który klub powinien odpowiednio zadbać. Mamy teraz przerwę w rozgrywkach i władze klubu mają czas na wyciągnięcie wniosków. Wierzę, że ta sytuacja znajdzie rozwiązanie i klub podejmie działania by zagwarantować odpowiednie warunki bezpieczeństwa.

FLESZ: Wybory Prezydenckie 2020 już w maju - to musisz wiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: Jarosław Obremski: Nie jestem „ziobrystą”, ani liberałem od Gowina. Wojewoda Dolnośląski ujawnia swoje plany - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
20 grudnia, 10:03, Gość:

facet nie ma pojęcia o zezwoleniach na pracę, to co opisał, że to będzie jego sukces, już dawno jest w przepisach. hreniak z niczym sobie nie poradził w Urżedzie Wojewódzkim, wiem bo sam tam pracowałem. Do tego on mówi o zezwoleniach na pracę a nie zezwoleniach na pobyt, to jest różnica...

Proceder lewych przyjęć trwa nadal tylko nikt o tym nie chce słyszeć bo to problem dla władz. Nic się w tej kwestii nie zmieniło ...A przynajmniej w Legnicy.

G
Gość

Dyrektor GDDKiA Wrocław mówi w radiu o przebudowie A4 dopiero w 2035r. Czyli Wojewoda swoje, a rzeczywistość swoje.

G
Gość

PIS czyni tylko zło, jak można wspierać destruktorów??

g
gość

Pisowska gnida bez odpowiedniego wykształcenia i kwalifikacji .

b
bal bla

Kolejny koryciarz, jak jego poprzednik.

Y
Y

Trzymam kciuki, panie wojewodo.

k
kolo

Po prostu jesteś członkiem z pisu. I to tyle w temacie.

G
Gość

facet nie ma pojęcia o zezwoleniach na pracę, to co opisał, że to będzie jego sukces, już dawno jest w przepisach. hreniak z niczym sobie nie poradził w Urżedzie Wojewódzkim, wiem bo sam tam pracowałem. Do tego on mówi o zezwoleniach na pracę a nie zezwoleniach na pobyt, to jest różnica...

G
Gość
20 grudnia, 9:07, Gość:

Czyli jesteś nikim jak wszystkie z pisdu

Jednak jest kimś, skoro piszą o nim w gazecie. W przeciwieństwie do ciebie sfrustrowany nieudaczniku życiowy.

B
Buhaha

Buhaha. Juz poprzednik opowiadał że w wydziale Spraw Obywatelskich i Cudzoziemcow jest dramat. I cóż sie tam zmienilo po 4 latach????? Prosze sie zajać kwestią KPA i NIE WYWIĄZYWANIE SIĘ TEGO URZĘDU Z TERMINÓW ZAWARTYCH W KPA!!!!! Dlatego Sądy przyznają ogromne odszkodowania cudzoziemcom za to że urzad zamiast 2 miesiecy rozpoznaje sprawe 3 lata. Tyle w temacie. A nie badac problem itp itd.

G
Gość

Czyli jesteś nikim jak wszystkie z pisdu

G
Gość

Niech p. się uspokoi jest p. CHORĄGIEWKĄ.Żałuję,że p. mianowano.

Dodaj ogłoszenie