Jarosław Kaczyński nie wie co mówi, przestał nad sobą panować. Wie, że traci grunt pod nogami [rozmowa]

Roman Laudański
- Jarosław Kaczyński staje się zagrożeniem dla samego siebie, ponieważ traci kontrolę nad sobą. Rozmowa z prof. Kazimierzem Kikiem, politologiem z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Zobacz wideo: Tyle dostaniemy teraz minimum za pracę w 2021 roku.

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, kiedy nastanie w Polsce pełna praworządność, to większość opozycji będzie siedziała. Prezes zdradził swoje marzenia?
Jarosław Kaczyński nie wie co mówi, przestał nad sobą panować. Wie, że traci grunt pod nogami i coraz bardziej będzie się radykalizował. Z czasem, już dziś, staje się zagrożeniem dla samego siebie, ponieważ traci kontrolę nad sobą. To, co mówi w Sejmie, dyskwalifikuje go jako lidera politycznego.

Zjednoczona Prawica zaczęła wyprowadzać Polskę z Unii Europejskiej?
To stwierdzenie za daleko idące. Sprawa postawy Polski wobec unijnego budżetu rozgrywa się pod ciśnieniem wewnętrznych sporów w koalicji rządzącej. Premier jest zakładnikiem konfliktu wewnętrznego, walczy o swoją pozycję. Musi uwzględniać aspiracje części liderów Zjednoczonej Prawicy, którzy poprzez swoją radykalną postawę chcieliby przejąć w niej inicjatywę lub pozyskać jakąś część jej wyborców. Polski rząd jest również zakładnikiem układu sił w Unii Europejskiej i jej instytucjach. Rząd PiS w Unii jest przeciwnikiem neoliberalnej większości politycznej. Większość unijnych frakcji postanowiła za wszelką cenę powstrzymać tzw. ugrupowania populistyczne.

Wychodzi na to, że przez konflikt Zbigniewa Ziobro z Mateuszem Morawieckim wszyscy Polacy stracą unijne pieniądze?! Czy przez to, że PiS nie reformuje sądownictwa, tylko chce je zawłaszczyć i podporządkować – tu przykład sędziego Igora Tulei - zostaniemy pozbawieni wsparcia Brukseli?!
Zgoda, ale każda akcja rodzi reakcję. Ci sędziowie nie chcieli uznać nowego rządu. Mieli swój samorząd, duże poczucie samodzielności i autonomii oraz chcieli stworzyć dla siebie tzw. rząd na uchodźstwie.

Przepraszam, ale uczy pan profesor studentów o trójpodziale władzy.
Rozumiem, ale sędzia lub urzędnik ministerstwa sprawiedliwości jest urzędnikiem państwowym i podlega prawu tworzonemu przez parlamentarną większość. Konstytucji każdy musi przestrzegać.

Także PiS, które ją łamie.
Przyznaję rację. U nas partie polityczne stawiają swoje interesy powyżej interesu wspólnego, publicznego. W efekcie dominacji interesów partyjnych nie ma interesu wspólnego, są tylko interesy partyjne dzielące Polskę. Przy tak niskim poziomie klasy politycznej społeczeństwo stało się zakładnikiem nie tylko rządzących, także wszystkich partii politycznych. Spory międzypartyjne, także w Parlamencie Europejskim, niechęć większości partii PE do PiS decyduje o bieżącej polityce. W UE wiele państw, żeby nie wskazywać tylko na Bułgarię jest równie mało praworządnych, co Polska i Węgry, co niczego nie usprawiedliwia. Tylko Bułgarzy należą do partii związanych z większością w PE. Donald Tusk może się ściskać z premierem Bułgarii, innym ręki nie poda. Stawianie wyżej czynnika partyjnego ponad gotowość do dialogu i zawierania kompromisu jest cechą całej dzisiejszej UE. Społeczeństwa w Europie, także w Polsce, stały się zakładnikiem klasy politycznej, a w naszym kraju – zakładnikiem rządzących. To jest dyktatura partii politycznych. Dziś wszystkie partie są partiami antyspołecznymi, kierują się interesem partyjnym, a także przeświadczeniem, że tylko oni mają rację.

Wobec protestujących w Warszawie kobiet policja użyła gazu i pałek.
Akcja rodzi reakcję. Policja ma swoje zadania. Opozycja, przekonana, że policja nie uderzy, nabiera tzw. ducha. Działania opozycji, w tym przypadku kobiet, nabierają niekobiecego charakteru, prymitywnych wulgaryzmów. Dziczejemy i to nie tylko my. Popatrzmy na całą Europę, jak w różnych krajach biją ludzi. Zostały poluzowane różne formy państwa praworządnego. Wszyscy mają prawa, tylko nie ma ich państwo. A na czele państwa zawsze stoi rząd. Jeśli jakakolwiek inna mniejszość chce pokonać mniejszość rządzącą i robi to tak wulgarnie, to kończy się państwo, zdolność do dialogu. Chore są partie, chora klasa polityczna, a to, co dzieje się na ulicach i w Sejmie jest tego najlepszym przykładem.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Materiał oryginalny: Jarosław Kaczyński nie wie co mówi, przestał nad sobą panować. Wie, że traci grunt pod nogami [rozmowa] - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MK

Lakoniczna nota biograficzna Pana Profesora pozostawia pewien niedosyt:)

Działacz Związku Młodzieży Socjalistycznej, od 1970 członek PZPR, habilitacja na podstawie rozprawy pt. "Komunistyczna Partia Hiszpanii. Ewolucja programu i polityki w latach 1939–1985". W 2001 wstąpił do Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w 2007 był w regionalnym komitecie honorowym Platformy Obywatelskiej.

Obserwując chronologię jego publikacji ("Lewica iberyjska" (1982), "Problemy ruchu komunistycznego Europy zachodniej" (1988), "Międzynarodówka Socjalistyczna 1951–1992" (1994)) możemy zaobserwować niebezpieczne marksistowskie ciągoty, które znajdują swój upust w tego typu wynurzeniach:).