Janusz Piechociński: pracuś, a w wolnych chwilach grzybiarz - kim jest nowy przywódca "ludowców"

Dorota Kowalska
Sobotni kongres PSL wyłonił nowego przywódcę, który ma teraz zmienić wizerunek ludowców.

Janusz Piechociński miał w sobotę swój dzień. To on, nie Waldemar Pawlak, był głównym bohaterem kongresu ludowców. I choć jego wybór na nowego szefa Polskiego Stronnictwa Ludowego wielu polityków zdziwił, żeby nie powiedzieć zszokował, sam Piechociński nie wydawał się zaskoczony. W każdym razie zaraz po ogłoszeniu wyników wygłosił płomienną mowę z mocno teatralnym zakończeniem. - Nie jestem prezesem, tylko jestem sługą, sługą was wszystkich, tych, którzy was tu delegowali. Jest wielka robota w Polsce do zrobienia. Nie można się na demokrację obrażać - stwierdził, a sala przyjęła te słowa owacją. - Nic się nie zmieniło, że Janusz ma 17 głosów więcej niż Waldemar. Potrzebuję was wszystkich - dodał. A potem stanął obok mównicy i przyklęknął, oczywiście w burzy braw.

O tym, że kongres może przynieść wiele niespodzianek mówił mi już w czwartek Eugeniusz Kłopotek, tłumacząc, że w PSL rozmawia się o zmianie pokoleniowej, która jest w partii niesłychanie potrzebna. Na moje pytanie o szanse Janusza Piecho-cińskiego, poseł Kłopotek odpowiedział tak: "Ja bym niczego nie przesądzał. Piecho-ciński był bardzo dobrze odbierany na zjazdach wojewódzkich. W związku z tym, nie powiedziałbym, że nie ma żadnych szans. Na pewno jest to bardzo poważny konkurent prezesa Waldemara Pawlaka."

JanuszPiechociński wszystkim znajomym przynosi grzyby, ale miejsc, w których je znajduje, nie zdradza

No i stało się, Piechociński "wywrócił żelaznego Waldka". Mocno zresztą na swój sukces pracował, bo wszyscy nasi rozmówcy pytani o Piecho-cińskiego wśród jego zalet wspominają zwłaszcza o jednej: niespotykanej wręcz pracowitości. - On jest nieludzko pracowity - przyznaje poseł Ryszard Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości, który Janusza Piechocińskiego zna od wielu lat. - Trzeba pamiętać, że o stanowisko szefa ludowców ubiegał się trzeci raz. Podczas tej kampanii objechał wszystkie wojewódzkie i powiatowe zjazdy PSL, na wielu zgotowano mu owacje na stojąco - dodaje poseł Czarnecki.
Piechociński na zjazdach krytykował Waldemara Pawlaka, a zwłaszcza próby obsadzania stanowisk partyjnych "ludźmi prezesa". Taka postawa podobała się zwłaszcza tym z lokalnych działaczy, którzy nie chcieli, aby ich partię kojarzono wyłącznie z "taśmami Serafina, pragnęli zmieny wizerunku swojego ugrupowania, bo wszyscy przecież znamy stereotypy towarzyszące Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. Więc Piechociński od miesięcy jeździł i tłumaczył, że on, to nowe otwarcie, że warto postawić właśnie na niego. Odwiedzał miasteczka i wsie, przekonywał, szukał zwolenników.
Ale też o pracowitości Janusza Piechocińskiego krążą w Sejmie legendy, opowiadają o niej zwłaszcza jego partyjni koledzy, a Stanisław Żelichowski na antenie Radia Zet powiedział nawet, że wicepremier Pawlak "trochę zlekceważył" przeciwnika. - Kandydaci mieli nierówne szanse, bo Waldemar Pawlak startował z pozycji prezesa partii, ministra gospodarki i wicepremiera. Janusz Piecho-ciński zgłosił półtora roku temu, że będzie startował, wykonał olbrzymią pracę. Myślę, że trochę to prezes Pawlak zlekceważył - ocenił poseł PSL.
F
ranciszek Stefaniuk, ludowiec, opowiada ze śmiechem, że z Januszem Piechocińskim wielkich dyskusji w Sejmie nie było, bo "to mol komputerowy, który siedział cały czas przed monitorem i pracował". Piechociński ma jedną z najlepszych wśród ludowców stron internetowych, idzie z duchem czasu, zna technologiczne nowinki i stawia na młodych. Jego konikiem, o czym wiedzą przy Wiejskiej wszyscy, jest infrastruktura. Nowy szef ludowców sam jest zresztą autorem dwóch dokumentów: "Raportu o stanie rynku kolejowego" oraz "Raportu o sytuacji transportu drogowego" i nigdy nie krył, która ministerialna teka najbardziej go interesuje.
W PSL był jednak traktowany jako polityki niewybieralny, w każdym razie trochę z przymrużeniem oka traktowano jego kolejne starty w walce o fotel prezesa. Co niektórzy sugerowali, że bardziej chodzi o lans niż o zwycięstwo, bo na nie żadnych szans nie ma. Na ostatnim kongresie zwolennicy Waldemara Pawlaka opowiadali nawet ironicznie o "rolniku, co to nie sieje i nie orze". Bo rzeczywiście, Piechociński, w przeciwieństwie do większości partyjnych kolegów, nie ma gospodarstwa rolnego, nie prowadzi żadnej hodowli, nie uprawia ziemi i mieszka od lat w Warszawie.

Urodził się jednak i wychował w Studziankach Pancernych, niewielkiej wsi położonej w woj. mazowieckie. Technikum Elektryczne na specjalności elektronika ogólna ukończył w Piasecznie, naukę kontynuował na Politechnice oraz SGPiS (obecnie SGH) w Warszawie. W czasie studiów był członkiem Rady Wydziału i Senatu Szkoły Głównej Planowania i Statystyki.
W szeregi PSL wstąpił w 1990 r., zasiadając we władzach wojewódzkich i krajowych. Był prezesem, a obecnie Członkiem Zarządu Województwa Mazowieckiego PSL. Został posłem na Sejm z okręgu podwarszawskiego I, II, IV i obecnie VI kadencji, z racji swoich zainteresowań przez cztery lata przewodniczył sejmowej komisji infrastruktury, potem był jej wiceprzewodniczącym. Pełnił też funkcję radnego Sejmiku Mazowieckiego jako Przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów.
- On się naprawdę zna na infrastrukturze - ocenia poseł Czarnecki. Może dlatego od soboty trwają spekulacje, czy Piechociński wejdzie do rządu, czy też nie. Większość komentatorów uważa, że to nieuniknione, a nowy szef ludowców doskonale poradziłby sobie w Ministerstwie Gospodarki albo w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, któremu teraz szefuje Sławomir Nowak. - Moje deklaracje są jasne i czytelne - stwierdził jednak Piechociński, podkreślając, iż zamierza poświęcić się wyłącznie pracy partyjnej. Chce stworzyć w PSL trzy drużyny "mocno ze sobą związane, o określonych obowiązkach". Parlamentarną, rządową z Waldemarem Pawlakiem jako wicepremierem i ministrem gospodarki oraz partyjną, na której czele zamierza stanąć on sam. Tyle tylko, że nie wszyscy wyobrażają sobie taką właśnie konstrukcję, a i sam Waldemar Pawlak zapowiedział już, że odchodzi z rządu i wszystko wskazuje na to, że słowa dotrzyma.
Odpowiedzi na te pytania poznamy pewnie w ciągu najbliższych dni. Sam Piechociński jest na Wiejskiej lubiany. - To bardzo towarzyski człowiek, gawędziarz. Spotykaliśmy się zwłaszcza w radio lub telewizji i bardzo mile te spotkania wspominam. Swego czasu co tydzień bywaliśmy razem w radio TOK FM. Pamiętam, że poseł Piechociński, jak coś obiecał, zawsze dotrzymywał słowa. Kiedy przy okazji występu w telewizji powiedział dziewczynom, które nas charakteryzowały, że za tydzień przyniesie im ciasto, to przyniósł - wspomina z uśmiechem posłanka Małgorzata Kidawa-Błońska.

Ale nowy szef PSL najchętniej dzieli się grzybami, bo zbiera je z ogromnym zapałem. Poseł Eugeniusz Kłopotek opowiadał mi kiedyś, że Piechociński chętnie grzyby rozdaje, ale dokładnych informacji, w których je zbiera, nikomu nie zdradza. Jak sam jednak pisze na swojej stronie internetowej, jego ulubione miejsca znajdują się w Puszczy Kozienickiej oraz w lasach chojnowskich. Najbardziej dorodne okazy znalezione przez siebie prezentuje na swoim blogu. W życiu prywatnym Piechocińskiego wspiera żona Halina i dzieci. - Wydaje się człowiekiem bardzo rodzinnym, w każdym razie dużo o rodzinie opowiada - mówi posłanka Kidawa-Błońska. A poproszona o charakterystykę nowego szefa PSL mówi: kontaktowy, na pewno nowoczesny.
I rzeczywiście poseł Piecho-ciński wie, że trzeba iść z duchem czasu: do dziennikarzy wysyła stale newslettery, gotowe teksty i analizy, prowadzi kilka blogów, ma swoje profile na portalach społecznościowych: Facebooku, Naszej Klasie i Twitterze. Na święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok, Dzień Kobiet składa dziennikarzom życzenia. - Na pewno Janusz jest dużo bardziej medialny niż Waldek. Chętnie bywa w telewizyjnym czy radiowym studio, jest wygadany, inteligentny, nie unika dziennikarzy, wydaje się zawsze pewny siebie i rozluźniony. Waldek to typ introwertyka, zamknięty w sobie, nieco spięty, nie przepada za mediami i chyba gorzej w nich wypada niż Janusz - mówi nam jeden z polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Wśród swoich zainteresowań Piechociński wymienia także piłkę nożną. Jest członkiem reprezentacji sejmu w tej dyscyplinie sportu, gra na pozycji napastnika. Kiedy poprosiliśmy go o wypełnienie tzw. kwestionariusza Pousta na pytanie "Kim chciałabym być, gdybym nie był tym, kim jest" odpowiedział, że piłkarzem Barcelony. - On w ogóle lubi sport, wiem, że systematycznie bywa na siatkarskich meczach AZS Politechniki - zauważa poseł Czarnecki.
Ze wspomnianego wyżej kwestionariusza dowiadujemy się także, że nowy prezes Piechociński może zjeść każdą ilość szarlotki, co uważa za swoją główną wadę, obsesyjnie boi się samotności, chciałby mieć więcej cierpliwości i wreszcie nauczyć się grać dobrze na gitarze.

Jednak pytanie, które dzisiaj zadają sobie wszyscy politycy, nie tylko Polskiego Stronnictwa Ludowego zresztą brzmi tak: Jak nowy szef poukłada partię, w której jak widać po głosowaniu, ma tyluż zwolenników, co przeciwników.
- Ma na pewno ciężkie zadanie do spełnienia, bo z jednej strony potrzeba nam młodych ludzi, a z drugiej ważne jest, aby doceniać to, co zostało zrobione, między innymi przez Waldemara Pawlaka - zauważa poseł Franciszek Stefaniuk.
Zadanie tym trudniejsze, że relacje między nowym prezesem i tym starym nigdy nie należy do wyjątkowo serdecznych, a obu panów łączy jedynie szorstka przyjaźń.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
polo
Główne zainteresowania, to zbieranie grzybów.
Nie każdy zapewne wie, że sezon zbierania grzybów trwa ok. 4-5 tygodni.
Ale prawdziwy wysyp trwa jeszcze krócej i zależy w dużej mierze od pogody.
Czym zatem interesuje się i co porabia nowy wódz PSL w ciągu roku gdy nie zbiera
grzybów?.
Może ktoś wie?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Janusz Piechociński: pracuś, a w wolnych chwilach grzybiarz - kim jest nowy przywódca "ludowców"
P
Pracuś, niestety
a na dodatek nie charta w gałę tylko za starymi grzybami łazi...
Dodaj ogłoszenie