Jan Ołdakowski: Powstanie to nie była wojskowa ruchawka. Tam...

    Jan Ołdakowski: Powstanie to nie była wojskowa ruchawka. Tam naprawdę było państwo

    Karolina Sarniewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - To, co było wyjątkowe w powstaniu warszawskim, to potęga samoorganizacji. Najpiękniejsza twarz Polski, która pokazała się w jej najtrudniejszych momentach, to ludzie, którzy tworzyli ad hoc społeczeństwo obywatelskie - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.
    Jan Ołdakowski, ur. 1972, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, urzędnik, polityk, menedżer kultury i muzealnik, poseł na Sejm V i VI kadencji

    Jan Ołdakowski, ur. 1972, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, urzędnik, polityk, menedżer kultury i muzealnik, poseł na Sejm V i VI kadencji ©Fot. Bartek Syta

    Czy wszyscy byli tak samo entuzjastycznie nastawieni do powstania warszawskiego, czy już na początku wyodrębniały się grupy przedstawicieli różnych punktów widzenia?

    Zgrzyty na pewno były, bo zgrzyty są zawsze, i nie wydaje mi się, żeby w mieście liczącym 600 tys. mieszkańców wszyscy byli jednogłośni. Ale krzywa obrazująca entuzjazm wobec powstania na pewno przebiegała bardzo wysoko. Bo 1 sierpnia to była euforia.
    Większość ludzi, szczególnie ze Śródmieścia, gdzie klimat powstańczej Warszawy wyczuwalny był od razu, porównywała ten moment do uczucia po wypiciu dużego kieliszka szampana. Mówili też o uldze i o braku ciężaru.


    Źródło: AIP/TVN24/x-news



    Myśleli, że powstanie skończy się za chwilę, a to miało oznaczać zwycięstwo?

    Żeby zrozumieć, skąd ta radość, trzeba trochę wiedzieć o okupacji niemieckiej. Ona w Warszawie była przerażająca. Niemcy polowali nie tylko na zaangażowanych w działalność antyniemiecką w AK, ale też stosowali terror na ulicach. Ofiarami łapanek i ulicznych egzekucji stawali się przypadkowi cywile.

    Niemcy ze swoją przerażającą dbałością o porządek umieszczali później na murach kamienic plakaty z nazwiskami rozstrzelanych, żeby było wiadomo, kto zginął. I ludzie w tej atmosferze żyli. Wychodząc z domu, żeby załatwić byle sprawę, żegnali się z rodziną, bo mogli już nigdy nie wrócić.

    Pewnie już sama perspektywa, że to mogło się skończyć, niosła ulgę.

    Kiedyś zapytałem powstańca, który trafił do Warszawy z Białegostoku, jak zapamiętał godzinę W. Powiedział, że to był moment, kiedy pomyślał, że wreszcie nie będzie musiał kłaniać się przed żadnym Niemcem. Okazało się, że w Białymstoku Polak nie mógł iść chodnikiem, jeśli szedł nim Niemiec. Na widok Niemca, żeby uniknąć z jego strony represji, trzeba było zejść i zdjąć czapkę.

    Tak więc 1 sierpnia był dniem, w którym za brak ukłonu nie można było już trafić na Pawiak, zostać rozstrzelanym. Radość była tym większa, że dla nich wybuch powstania to pojawienie się Polski.

    Cała we flagach.

    Tak, te flagi szyli już wcześniej albo jakoś w trakcie, na poczekaniu. Wywieszali je na ulicach i balkonach. Młodzi ludzie biegali z opaskami na rękach. Państwo polskie ujawniło się też w formie struktur. Pojawiła się biurokracja, która - mimo że później na nią narzekano - była nośnikiem państwowości. Zaczęły się pojawiać przepustki, stemple z orłem, pojawiły się inne struktury państwa. Poczta zaczęła działać od razu.

    I miała własne, nowe znaczki.

    Szybko powstał też konkurs na znaczek pocztowy, który wygrał Miedza-Tomaszewski. Dzięki takim pomysłom jak te znaczki czy legitymacje państwo objawiało się w formach zewnętrznych. Do tej pory polska symbolika była całkowicie zakazana, a białe orły wisiały tylko w podziemnych drukarniach.

    Dlaczego w drukarniach?

    Bo za drukowanie i tak groziła już śmierć, więc powieszenie orła niczego nie zmieniało. A teraz nagle to, co w drukarniach, pojawiło się w innych miejscach. W Polsce ujawniły się władze państwowe oraz wszystkie partie polityczne od lewa do prawa, które mogły drukować prasę. Pojawił się także rząd polski, wicepremier, Krajowa Rada Ministrów. Wydano dwa dzienniki ustaw, na wszystkich etapach działały sądy. Więc ujawniła się pełna władza. To dawało Polakom radość, nawet jeśli krótkotrwałą i podszytą obawą. To było zupełnie nowe państwo, inne niż Rzeczpospolita sanacyjna, PRL czy III RP.

    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    WOJSKOWA WIOSKOWA ruh aFKA

    777 jelit sie nie krytykUJE bo to bosze POlackie AFY SRAMACKI MOskfy SSaATRAP I WAR hołuf (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    TO ruszanie POssPOlite i RUCHANIE LIBERALNE CIMNEGO LUDU.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Stalin w lipcu

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Stalin w lipcu 44 stanął na Wiśle, planując potężne uderzenie na zachód w styczniu 45 i dokładnie tak zrobił. Od lipca do stycznia dał po prostu zachodnim aliantom czas na otworzenie drugiego...rozwiń całość

    Stalin w lipcu 44 stanął na Wiśle, planując potężne uderzenie na zachód w styczniu 45 i dokładnie tak zrobił. Od lipca do stycznia dał po prostu zachodnim aliantom czas na otworzenie drugiego frontu i marsz na wschód, tak żeby w kwietniu spotkać się z nimi na Łabie. To wszystko ustalono znacznie wcześniej, obojętnie czy ktoś chciał w Warszawie rozpoczynać beznadziejne powstanie czy nie.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jeszcze parę takich udanych powstań i Polski by nie było!

    art (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    .

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Warto zapytać...

    abcd (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Warto zapytać potomków mieszkańców Woli. Zapewne dużo powiedzą na temat organizacji powstania i samoorganizacji..

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo