Jan Brzechwa - bajkopisarz, co skandował: "Stalin! Stalin!"

Mariusz Grabowski
Mariusz Grabowski
Mariusz Grabowski Fot. Polskapresse
W lipcu 1963 roku, w tekście "Busola", Jan Brzechwa zapisał, że z uwagą wczytywał się w dokumenty XIII Plenum KC PZPR, a zwłaszcza w treść referatu I sekretarza Władysława Gomułki. W niestrawnym elaboracie najważniejszego wówczas polskiego komucha Brzechwa wychwycił "głęboką myśl humanistyczną" i biadał, że mało kto dostrzega ją wraz z nim. A przecież złożonych spraw poruszanych przez I sekretarza nie da się przekazać w zwykłym streszczeniu, "tak jak nie można streścić ani opowiedzieć własnymi słowami »Dziadów« czy »Poloneza As-dur«".

To chyba jeden z najważniejszych fragmentów w biografii Brzechwy pióra Mariusza Urbanka, klucz do zrozumienia mentalności słynnego bajkopisarza. Bo jest oto rok 1963, a w Brzechwie wciąż siedzi wzorowy komunista, który gotów jest napisać wszystko, czego chce od niego partia, a nawet więcej. Stalinizm dawno się skończył, kumple po piórze coraz częściej śnią rewizjonistyczny sen, a Brzechwa wciąż jest zaczadzony.

A może nie? Może to tylko czyste wyrachowanie? Większość tych, którzy latami służyli czerwonym, znajdowała później najrozmaitsze sposoby usprawiedliwienia gorliwego umoczenia w system, Brzechwa nigdy się nie tłumaczył, nigdy najwyraźniej nie miał potrzeby wyspowiadania się ze swej miłości do Stalina i Bieruta. Do końca życia nie przeszło mu przez usta słowo "przepraszam". Grał Casanovę, obnosił wykwintne garnitury, bawił się luksusowymi piórami wiecznymi (miał słabość do pelikanów), urządzał kolacyjki z kartami dla sobie podobnych inżynierów socjalistycznej rozrywki, ale na żal nie miał czasu.

Dlaczego? Bo był lojalny. Deal był przecież jasny: Brzechwa służył talentem w budowie nadwiślańskiego komunizmu, a partia sowicie go za to wynagradzała - stypendiami, wyjazdami i stumetrowym mieszkaniem na Starym Mokotowie. Poza tym pozwalała mu pisać przewrotne bajeczki o gadających robakach i kłócących się warzywach, czym Brzechwa znalazł sobie miejsce w historii polskiej literatury dziecięcej. On ze swej strony umowy dotrzymał, partia też. Nawet przydzieliła mu łóżko w wymarzonej rządowej klinice.

Brzechwa był wymarzonym łupem dla komunistów. Pisał wszystko, czego od niego żądano, nie hamletyzował i nie miał ciągot do moralnej skruchy. Idealny kandydat na autorytet moralny

Charakteryzując Brzechwę, Urbanek z lubością używa słowa "oportunizm". Słówko ładne, choć w tym przypadku niewiele tłumaczy. Oportunistą był Iwaszkiewicz, który firmował własną gębą rzeczy, w które prywatnie nie wierzył i którymi pogardzał, w przypadku Brzechwy trudno o tym mówić. On, szczerze zachwycający się bełkotem Gomułki, wierzył do końca. Idealny członek partii.

Szkoda, że nigdy się nie dowiemy, o czym rozmawiali przy brydżu i wódeczce najbliżsi - jak wynika z książki Urbanka - Brzechwowi kumple: Marianowicz i Minkiewicz, podobni mu funkcjonariusze cichego frontu sprzedajnych artystów satyryków. Ale możemy sobie wyobrazić. Jest, dajmy na to, koniec kwietnia 1962 roku, mieszkanie na Opoczyńskiej 5.

Brzechwa nalewa do kieliszków i pyta: - Jak myślicie, przyjaciele, dobrze będę wyglądał w tym roku na pierwszomajowym pochodzie w tym nowym garniturze z angielskiej wełny?

Minkiewicz: - Świetnie, Janku, ale jeszcze lepiej wyglądałbyś z jakąś powabną babeczką u boku.

Marianowicz: - Właśnie, weź do pary Grodzieńską.

Minkiewicz: - Albo od razu Grodzieńską z Jurandotem.

Marianowicz: - Poświęć się, żeby po latach nienawistnicy nie gadali, żeśmy nic dla Polski nie zrobili.

Mariusz Urbanek, "Brzechwa nie dla dzieci", Iskry, Warszawa 2013, cena 44,90 zł

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

31 węzłowy Burke
jest Rudy dla którego : " Polska to nienormalność ". 31
Dodaj ogłoszenie