18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

James Middleton: Jestem marzycielem. Pragnę zachęcić innych, aby także mieli marzenia

Redakcja
Brat księżnej Cambridge James Middleton zapewnia, że sukces jego firm nie ma nic wspólnego z koneksjami rodzinnymi. A swoją receptę na sukces zamierza przekazywać innym młodym biznesmenom. Eleonor Mills

Jego siostra Kate Middleton jest jedną z najsławniejszych kobiet na świecie. Jej ślub z księciem Williamem z zapartym tchem śledziły miliony osób. Jamesa Middletona pamiętamy, jak podczas ich ceremonii ślubnej w opactwie westminsterskim bezbłędnie wyrecytował rozdział 12 Listu św. Pawła do Rzymian. Musiał się go nauczyć na pamięć, bo cierpi na dysleksję. Od tego czasu jednak nie zabierał głosu publicznie.

Oczywiście wiedzieliśmy, co robi. Na początku marca tabloidy zapełniały doniesienia o jego wyprawie z drugą siostrą Pipą do Szwecji. Oboje wzięli udział w charytatywnym biegu narciarskim.

- W narciarstwie biegowym wspaniałe jest to, że nie osłabia wiązadeł - mówi Middleton. Typowy młodzian z wyższych sfer hrabstwa Berkshire. - Nie powoduje urazu kolan, jak to się często zdarza podczas biegania. Codziennie biegam z moim psem około 10 kilometrów.

Mieszka razem z Pipą w wartym milion funtów apartamencie w londyńskiej Chelsea. To prezent od rodziców. Dojeżdża do "centrali" Middletonów w Buckleberry w Berkshire. Rodzice prowadzą tu przedsiębiorstwo wysyłkowe Party Pieces. Sprzedają akcesoria na dziecinne imprezy i przyjęcia dla dorosłych, zestawy stołowe czy stroje wizytowe. Młody Middleton ma cztery firmy, które można uznać za produkt uboczny rodzinnego biznesu. Dwie zajmują się branżą ciastkarską. Tam też mieszczą się ich biura. Codziennie spędza trzy godziny w swoim range roverze, jadąc w tę i z powrotem autostradą M4.

James podobnie jak obie siostry jest typem sportowca. Gibki i smukły. Skręcone czarne włosy. Wszyscy Middletonowie świetnie wyglądają. Życie towarzyskie mojego rozmówcy kręci się wokół "wyższych sfer Edynburga, przyjęć w zamkach i spotkań z ludźmi biznesu". - W przypadku Middletonów panuje coś w rodzaju zmowy milczenia.

CZYTAJ TEŻ: Pippa Middleton zabiera siostrze tytuł ''kopciuszka". Książę jej niepotrzebny

Ktoś jednak złamał ten kodeks. Zajrzyj do sieci, a znajdziesz na wpół gołe pikantne fotki Jamesa. Potwierdzające, nawiasem
mówiąc, że jest wysportowanym mężczyzną. Sprawę nagłośnił amerykański blog "The Royalist". Gdy pytam o te zdjęcia, Middleton tylko wzrusza ramionami. - Lepiej ich nie oglądać. Po co? Nie ma o czym gadać.

Zaczyna mówić o słynnym krążącym w sieci nagraniu wideo pokazującym wyczyny ugandyjskiego watażki, zbrodniarza wojennego i porywacza dzieci Josepha Kony'ego. - Takie sprawy są o niebo ważniejsze!

Wszyscy Middletonowie chętnie biorą udział w akcjach charytatywnych. Bale i latanie helikopterem na biegi narciarskie czy przełajowe. Dla dzieci bogatych ludzi to sytuacja, w której nie ma przegranych. Zawsze pomoże się potrzebującym. Bieg narciarski w Szwecji służył zbiórce na akcję Magic Breakfast. Jej celem jest dostarczanie śniadań biedniejszym uczniom przed rozpoczęciem zajęć szkolnych.

- Przebiegliśmy na nartach 90 km. Mój czas? 6 godzin i 45 minut. Całkiem nieźle. Wspaniała zabawa - rozgaduje się James Middleton.

Drobny, siedzący naprzeciw mnie młodzieniec ma miłe i przyjazne usposobienie. Jest na fali. Za chwilę jednak wyraz jego twarzy ulega zmianie. Szeroko rozstawione niebieskie oczy stają się szklane i nieco przestraszone. - Zaczynamy zjeżdżać z nartostrady - mówi nerwowo. - Bardzo strzegę swojej prywatności. Przez ostatnie 1,5 roku tysiące razy proszono mnie o wywiad. Teraz zgodziłem się po raz pierwszy, bo chcę pochwalić nas, młodych przedsiębiorców. Powiedzieć, że poza tradycyjnymi istnieją inne drogi do sukcesu.
Jego niepokój jest zrozumiały. Wiadomo, że swój majątek Middletonowie zawdzięczają firmie Party Pieces. Samo czesne za naukę trojga rodzeństwa wyniosło pół miliona funtów. Krąży mnóstwo plotek, że wykorzystują królewskie koneksje, aby wyciągnąć jak najwięcej korzyści i zwiększyć własne dochody. W listopadzie ub. roku Pipa podpisała wart 400 tys. funtów kontrakt na napisanie książki na temat: jak stać się doskonałą hostessą. Natychmiast pojawiły się spekulacje, że za tego typu publikację nikt inny nie dostałby takich pieniędzy.

James czuje się niemal sparaliżowany nerwowo na samą myśl, że i jego ktoś mógłby postrzegać w podobnym świetle.
Dziś chce dzielić się "pasją", wspierając prowadzoną przez "The Sunday Times" kampanię szukania przedsiębiorców społecznych - ludzi, którzy przyczyniają się do przemiany swoich wspólnot. - Nie chodzi o mnie, ale o to, czego się nauczyłem i co - mam nadzieję - może pomóc innym. Nie paliłem się do nauki. Spędziłem rok na Uniwersytecie Edynburskim - w końcu mnie przyjęli, próbowałem kilka razy, pomogło mi moje CV - ale okazało się, że to nie dla mnie. Kiepsko wypadam na egzaminach, bo mam dysleksję. Zawsze coś mnie korciło, chciałem coś robić, a nie siedzieć w miejscu. Jak wielu dyslektyków lepiej uczę się w sposób praktyczny i bezpośredni, na własnych błędach niż od innych.

CZYTAJ TEŻ: Kate długo poczeka na idealne mieszkanko dla dzieci Williama

Zdaniem młodego Middletona nacisk na uzyskiwanie przez młodych ludzi wyższego wykształcenia może wywrzeć skutek odwrotny do zamierzonego. - To niejedyna droga. Czasem lepiej wyjdziesz na tym, że nie masz takiego wykształcenia. Tym bardziej teraz, gdy nauka kosztuje. Gdy rzuciłem studia na Uniwersytecie Edynburskim, moi przyjaciele i rodzina twierdzili, że robię błąd. Byłem jednak przekonany, że niczego nie rzucam, szedłem do przodu. Przygotowywałem się na spotkanie szerokiego świata.

Dobrze. Ale nie był przypadkiem w wyjątkowo korzystnej sytuacji, w której rodzice pomogli mu w kwestii dojrzewania jego pomysłów? Mowa o jego firmach - Cake Kit, Nice Cakes, Nice Wine i Nice Group London. Tak postawione pytanie go oburza. - Miałem szczęście, że rodzice już siedzieli w biznesie. Mogłem ich zapytać o radę. Jednak swoje firmy otworzyłem z kredytów i pieniędzy pożyczonych od innych członków rodziny - mówi James Middleton.

Nie zapominajmy, że nie tylko rodzice są przedsiębiorcami. Sukcesy w biznesie osiąga także jego wuj. I to do tego stopnia, że stać go było na budowę na Ibizie sklepu z akcesoriami związanymi z przyjęciami.

- Gdy prowadzisz własny biznes, cała rzecz polega na zapisywaniu wszystkiego, każdego pomysłu czy koncepcji. Inaczej szybko je zapomnisz. Następnie przeglądasz notatki i próbujesz iść za pierwszymi przeczuciami. Trzeba być cierpliwym, próbować wszystkiego. Proszę pamiętać, że każdy przedsiębiorca zaczynał od jakiegoś pomysłu. Trzeba wyjść na zewnątrz, szukać okazji. Nikt niczego nie poda ci na talerzu. Możliwości jest tyle, że starczy dla wszystkich. Biznes można zacząć od zera. Jestem marzycielem. Pragnę zachęcić innych, aby także mieli marzenia - mówi Middleton.

Pewnie brzmi trochę śmiesznie, gdy tego typu opinie wypowiada młody człowiek znajdujący się w uprzywilejowanej pozycji. Jednak James Middleton jest śmiertelnie poważny. Wziąwszy pod uwagę, jak daleko zaszła jego siostra Kate, byłoby nierozsądne lekceważyć najmłodsze z trojga rodzeństwa. Ta rodzina osiąga to, co chce osiągnąć.

Córka Middletonów jest członkiem rodziny królewskiej. Sami są zamożni. Jednak nie zawsze tak było. Ubiegłego lata miałam
okazję odwiedzić w Bradfield w Berkshire ciasny dom w stylu wiktoriańskim. To tu wychowywała się trójka rodzeństwa. Jest skromny. Ta rodzina ma przedsiębiorczość we krwi. Firma Party Pieces rodziła się w drewnianej szopie w ogrodzie, gdzie nie było nawet elektryczności.
James Middleton z pewnością mówi prawdę. - W dziedzinach, którymi się interesowałem, próbowałem różnych rzeczy. Jednak zrozumiałem, że jeśli będę pokorny i chętny, aby uczyć się na doświadczeniu, ludzie sami dostarczą mi potrzebnych informacji.
Jego główna firma Cake Kit Company dostarcza ciasto w proszku, polewę czekoladową, lukier, świece, a nawet jednorazowe formy do pieczenia - możesz upiec ciastka w formie piłki futbolowej, dinozaurów, rakiet, torebek.

- Jako dziecko uwielbiałem ciastka w formie statku pirackiego, które piekła moja matka. Wszedłem w branżę ciastkarską, bo nawet w czasach recesji ludzie zamawiają torty urodzinowe.

Gdy tylko opuścił Edynburg, zaczął eksperymentować w kuchni domu rodziców. - Miałem mnóstwo pomysłów na ciastka. W końcu rodzice mieli już tego dość. Kupiłem więc furgonetkę do sprzedaży hamburgerów i postawiłem obok biura Party Pieces. Przez 10-12 godzin dziennie bawiłem się w ważenie i dobieranie różnych składników. Jeździłem po kraju, odbierając maszyny i urządzenia, które kupowałem na eBay. Najlepszy zakup - maszyna używająca kurczliwej folii do pakowania.

Pytam, czy Kate już jako członek rodziny królewskiej udzielała mu pomocy. Mój rozmówca odbiera to jak afront. - Jesteśmy zżytą rodziną, ale nie chcę tam bywać. Jestem sobą - Jamesem Middletonem. Nie różnię się od innych. Przeciwnie. W tej sytuacji muszę być bardziej świadomy wszystkiego niż inni.

Milknie, widząc, że znowu wchodzimy na głębokie i niebezpieczne wody… sprawa ewentualnych korzyści z ożenku Kate z księciem Williamem… W końcu Middleton ciągnie dalej: - To trudna sprawa, bo jako biznesmen chcesz pokazać to, co robisz. Wolę jednak, by mój biznes mówił sam za siebie.

Trzeba mu oddać sprawiedliwość. Bez niczyjej pomocy zdobył kilka nagród dla młodych biznesmenów. - Dostałem je za własne wysiłki. Rodzina nie ma z tym nic wspólnego. Chcę, by znano mnie z tego, co sam wnoszę, a nie dlatego, że jestem członkiem rodziny. To już nudne - niecierpliwi się Middleton.

Z pewnością musiał mieć mnóstwo takich propozycji, jakie dostaje Pipa? Napisanie książki, telewizja. - Tak, miałem ich setki. Proponowano mi robienie wielu rzeczy. Ale wiem, co potrafię, i nie muszą wchodzić w nic innego. Nie interesuje mnie rozgłos dla siebie samego. Chcę pomagać innym na tym konkurencyjnym rynku, spotykać się z nimi, poznawać ich firmy, wymieniać idee i pomysły. Pragnę dzielić się tym, czego się nauczyłem jako młody biznesmen. Współpracować z innymi. Mam bzika na punkcie… stwarzania szans wszystkim.

CZYTAJ TEŻ: Córka Kate może zostać królową

- Całą naszą trójkę wychowano tak, aby potrafiła doceniać to, co ma, i umiała z powrotem oddawać coś innym - mówi James.
Sam stara się, aby jego czyny pokrywały się ze słowami. - Ostatnio dwukrotnie odwiedziłem więzienie dla młodocianych przestępców w Reading. Dlaczego? - Bo znajduje się w naszym hrabstwie, a ponadto mój gniew wzbudzają statystyki pokazujące, jak wielu młodych ludzi wraca na ścieżkę przestępstwa.

Middleton myśli o tym, aby w przyszłości wykorzystać swój biznes do pomocy takim właśnie młodzieńcom. - Dać im szansę na inne życie, zrobienie czegoś dla samych siebie. Ważne, abyśmy innym oddawali to, co sami dostaliśmy. Na tym właśnie polega przedsiębiorczość społeczna. Wcale nie musisz działać na ogromną skalę. Jeśli dzięki tobie polepszy się choćby jednej osobie, znaczy to, że dobrze wykonałeś swoją robotę. W przyszłości chce pomagać młodocianym przestępcom lub tworzyć miejsca pracy dla niepełnosprawnych.

Oczywiście, gdyby nie nagły niebotyczny awans jego siostry, nikt dzisiaj raczej nie zajmowałby się jej młodszym bratem. Jest prawdą, że zabiera głos w słusznej sprawie, ale jest na tyle inteligentny, by wiedzieć, że działalność charytatywną zaczyna się w domu. Jeszcze nieraz usłyszymy o ambitnym Jamesie Middletonie. Tłum. Z-----------

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie