18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Jakubowska: Dla SLD byłoby bardziej wygodne, gdybym skończyła jak Blida

Redakcja
- Czasami odnoszę takie wrażenie, że gdyby moje losy potoczyły się tak jak Barbary Blidy, to byłoby to bardziej wygodne dla mojej formacji. Bo Barbara Blida jest osobą, która zginęła tragicznie, i SLD uczynił z niej pewien symbol działań IV RP, pewnej nieprawidłowości. Myślę, że z żywą Jakubowską jest większy problem niż z martwą Blidą - mówi Aleksandra Jakubowska w rozmowie z Joanną Miziołek.

I w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz - mówiła Pani, odpowiadając na pytanie, czy wróci Pani do polityki. Leszek Miller chce, a Pani?
Nic mi o tym nie mówił, a kontaktujemy się dość często. Leszek to jedna z niewielu osób z SLD, która ostała się w gronie moich znajomych po wielu latach, kiedy jestem już poza Sojuszem. Z partii wystąpiłam w 2004 r., czyli upłynęło już osiem lat. Niby siedem lat chudych już powinno minąć. (śmiech)

Dla niektórych to był wystarczający okres, by wrócić. Oleksy został wiceprzewodniczącym. Czarzasty szefem regionu mazowieckiego.
To nie jest chyba tak, że do SLD wracają dawni działacze. Praktycznie do Sojuszu wrócił tylko Józef Oleksy. Włodzimierz Czarzasty nigdy nie był ani członkiem, ani działaczem SLD. Raczej to nie jest powrót, a debiut szefa Ordynackiej w roli partyjnego polityka. Czarzasty jest młodym narybkiem, który rozpoczyna karierę w SLD. I życzę mu jak najlepiej. Tego, żeby doszedł do najwyższych stanowisk w partii. Bo jest człowiekiem, który może wywrzeć duży wpływ na kształtowanie się nowoczesnego wizerunku tej organizacji.

A co z terenem?
W terenie nie wracają dawni baronowie. Oni albo są poza polityką, albo im się już nie chce. Dzisiejszy SLD to w 90 proc. nowi ludzie mający niewiele wspólnego z pokoleniem 50- i 60-latków, które kiedyś tworzyło partię.

Czuje się Pani skrzywdzona przez SLD?

Jestem przeciwna aborcji, adopcji dzieci przez pary homoseksualne i legalizacji marihuany. To nie są sprawy najważniejsze. SLD powinien się zająć kwestiami socjalnymi, problemami biednych

Mogę się czuć skrzywdzona przez ludzi, dla których dyspozycyjność wobec przełożonych i robienie kariery po trupach jest wystarczającym powodem, by niszczyć innych. Nie chcę i nie będę mówić źle o partii, której byłam wiceprzewodniczącą, ale muszę uczciwie powiedzieć, iż zbyt często jej czołowym działaczom brakło odwagi, by przeciwstawić się krzywdzącym oskarżeniom i niepopartym faktami zarzutom. Jeden z moich kolegów przestrzegał władze Sojuszu, mówił: Myślicie, że jak będziecie zrzucać z sań ściganych przez wilki kolejnych pasażerów, to w ten sposób ocalicie woźnicę? Niestety, Sojusz nie potrafił stawać w obronie swoich ludzi, walczyć za nich, być solidarny z kolegami. Podjazdowe walki, bezwzględna rywalizacja i eliminacja konkurentów - to wszystko doprowadziło do sytuacji, która o mało nie skończyła się katastrofą i mogła zakończyć parlamentarną karierę tej partii.

I źle skończyło się dla Pani.
A jeśli chodzi o moje osobiste doświadczenia - jeśli działało się w gronie ludzi uznawanych za kolegów i przyjaciół, z którymi łączyły mnie przekonania i pewna wizja pracy publicznej, to pozostawienie samej sobie w bardzo trudnej sytuacji życiowej, brak zainteresowania ze strony osób, z którymi czułam się związana szczególną więzią, może być bolesny. Choć im jestem starsza, tym mniej spodziewam się po ludziach. Moje rozczarowanie z upływem lat maleje. Natomiast byłoby mi bardzo miło, gdyby ze strony SLD były oznaki przekonania, że wszystkie moje sprawy związane z wymiarem sprawiedliwości dobrze się skończą i że mają raczej zabarwienie polityczne niż kryminalne. Czasami odnoszę takie wrażenie, że gdyby moje losy potoczyły się tak jak Barbary Blidy, to byłoby to bardziej wygodne dla mojej formacji. Bo Barbara Blida jest osobą, która zginęła tragicznie, i SLD uczynił z niej pewien symbol działań IV RP, pewnej nieprawidłowości. Myślę, że z żywą Jakubowską jest większy problem niż z martwą Blidą.

Czytaj także:
* Duchy z przeszłości. Nikolski, Dyduch i Łapiński znów doradzają Millerowi
* Aleksandra Jakubowska: Zgubiła mnie pycha i arogancja
* Na lewicy nie ma szans nawet na trudną miłość. Miller nie chce pocałunku śmierci od Palikota

Oczekuje Pani od kolegów z lewicy słowa "przepraszam"?
W końcu mój "upadek" miał miejsce pod światłymi rządami Marka Belki i ministra spraw wewnętrznych Ryszarda Kalisza, a nie siepaczy ministra Ziobry. Twierdzi pani, że w środowisku SLD pojawiają się głosy o moim powrocie? Kiedy w ubiegłym roku postanowiłam wrócić z "wewnętrznej emigracji" i zaczęłam pojawiać się w mediach w związku z promocją mojej książki, dziennikarze ciągle zadawali mi pytanie: A czy pani wróci do polityki? Wtedy usłyszałam ze strony dwóch czołowych działaczy lewicy dobrą radę: Powiedz zdecydowanie, że nie wrócisz.. Dopóki moje sprawy sądowe wciąż są w toku, nie mogę niczego oczekiwać od partii, która ciągle ma jakieś kompleksy i nie może się wyzwolić z narzuconej mentalnej pułapki pod tytułem: SLD wolno mniej. Konstytucja z jej domniemaniem niewinności przegrywa z obawami i lękami niektórych ludzi.

A co się stało ze sprawą "lub czasopisma"?
Nie ma sprawy "lub czasopisma", jeśli chodzi o moją osobę. To jest błąd popełniany przez większość dziennikarzy. Prokuratura białostocka dokonała bardzo sprytnego zabiegu socjotechnicznego. Połączono dwie sprawy w jednym akcie oskarżenia - sprawę wykreślenia słów "lub czasopisma" z projektu ustawy, o co zostało oskarżonych troje urzędników KRRiT oraz Ministerstwa Kultury, a także zarzuty wobec mojej osoby w związku z wprowadzeniem przeze mnie do tego samego projektu zapisu zabraniającego prywatyzacji ośrodków regionalnych telewizji publicznej. Notabene na wniosek Juliusza Brauna, wówczas przewodniczącego KRRiT. Więc nie ma sprawy "lub czasopisma".

To co jest?
Jest sprawa byłej wiceminister kultury, która realizując politykę swojego rządu i konstytucyjnego organu, jakim jest KRRiT, zawarła w rządowym projekcie taki zapis. I ona jest ponownie w sądzie apelacyjnym. Pierwszy proces zakończył się całkowitym uniewinnieniem. Trzy lata później, w 2011 r., na trzy miesiące przed wyborami parlamentarnymi, ten sam sąd po procesie trwającym cztery dni uznał, iż jestem winna. Od 2004 r., czyli postawienia mi zarzutów, wymiar sprawiedliwości zajmuje się projektem, który nie wszedł w życie. I sprawą urzędnika państwowego, który działał w imieniu Skarbu Państwa i w jego interesie, bo nie chciał, żeby publiczna telewizja została sprywatyzowana. Z drugiej strony, gdybym nie wprowadziła tego przepisu na wniosek Juliusza Brauna, to być może byłabym oskarżona o to, że pozostawiłam w projekcie lukę, która umożliwia tę prywatyzację. Padło by wtedy pytanie - a komu Jakubowska zrobiła taką przysługę i za co? A wracając do sprawy "lub czasopisma", to jest ona dęta i nikt nie wie, o co w niej chodzi. Nikt nie potrafi powiedzieć, jakie znaczenie ma umieszczenie tych słów albo ich brak.

A dlaczego SLD nie poradził sobie z aferą Rywina, tak jak PO z aferą hazardową?
Dlatego, że Sojusz uwierzył, iż jeśli nie ma "brudnych rąk" w tej sprawie, to nie ma się czego bać. Uległ potwornemu naciskowi medialnemu. Niefortunnie wybrał przewodniczącego pierwszej w Sejmie komisji śledczej. I ostatnie, za co mam największy żal - pozwolił na złamanie ustawy o komisjach śledczych i regulaminu Sejmu przez marszałka desygnowanego na to stanowisko przez SLD. Józef Oleksy, w obawie przed utratą fotela marszałka Sejmu, uległ szantażowi opozycji i dopuścił do niezgodnego z prawem głosowania nad zdaniami odrębnymi z raportu komisji śledczej. Za coś takiego grozi Trybunał Stanu. SLD był wtedy targany wewnętrznymi sporami i część ludzi, która była w kontrze do Leszka Millera oraz ludzi z nim związanych, w pewnym momencie działalności komisji śledczej uznała, że to jest dobry moment, by odsunąć go od kierowania partią. Potem zażądali więcej - rezygnacji ze stanowiska szefa rządu. Nie mieli na tyle wyobraźni, żeby zorientować się, że tzw. afera Rywina może zaszkodzić całej formacji. Kiedy teraz sięgam pamięcią do tych nazwisk, to z pewną satysfakcją stwierdzam, że nie zrobili wielkich karier politycznych, a partie prawie zniszczyli, choć niektórzy usiłują kreować się na zbawców polskiej lewicy.

Czytaj także:
* Duchy z przeszłości. Nikolski, Dyduch i Łapiński znów doradzają Millerowi
* Aleksandra Jakubowska: Zgubiła mnie pycha i arogancja
* Na lewicy nie ma szans nawet na trudną miłość. Miller nie chce pocałunku śmierci od Palikota

Pani zaś była lojalna aż do bólu wobec Leszka Millera. Nie żałuje Pani?
Pewnie powinnam żałować. W końcu teraz pojawili się przy nim także ci, którzy nie byli lojalni. Tylko że ja mam taki charakter. Czasami mam dość i obiecuję sobie, że przestanę być lojalna i powiem, co o tym wszystkim myślę. Szybko mi to mija, jednak mam swoje zasady i przyzwyczajenia, więc zaciskam zęby. Ubolewam tylko nad tym, że lojalność nie jest cnotą cenioną w dzisiejszej polityce. Może i kiedyś nie była, tylko mnie się tak wydawało? Jak patrzę dzisiaj na różne roszady, przechodzenie z partii do partii, mówienie trzy miesiące później zupełnie odwrotnych rzeczy, niż mówiło się wcześniej... dobrym przykładem jest tu Joasia Senyszyn, która teraz chwali Leszka Millera, niepomna tego, co nie tak dawno wypisywała na swoim blogu na jego temat. To trochę i oburza, i śmieszy. I dlatego zdaję sobie sprawę z tego, że dla takiej osoby jak ja dzisiaj może nie ma miejsca w polityce. Wcale się nie palę, żeby do niej wracać. Polityka się deprecjonuje.

(...)

A wciąż jest potencjał na lewicowe hasła?
Te opowieści, że jest stały potencjał lewicowy w polskim społeczeństwie sięgający nawet 30 proc., należy włożyć między bajki. Polacy może są lewicowi w swoim myśleniu o państwie opiekuńczym. Zostali przyzwyczajeni do tego przez ileś tam lat panowania ideologii, która ich zapewniała, że jesteśmy wszyscy równi, wszyscy mamy takie same brzuchy, wszyscy powinniśmy to samo dostać, wszystkim coś się należy od państwa, powinniśmy mieć wczasy, kolonie dla dzieci, węgiel na zimę i cebulę od związków zawodowych, nie mówiąc o bezpłatnej służbie zdrowia i edukacji. Coś trochę z tej mentalności zostało w Polakach. Natomiast w sferze obyczajowości jesteśmy bardzo konserwatywnym narodem. W sprzeciwianiu się połączeniu Sojuszu z Ruchem Palikota widzę mądrość Leszka Millera. Bo wyborcy SLD nie są za legalizacją marihuany, zdjęciem krzyża z sali sejmowej, aborcją czy też małżeństwami osób tej samej płci.

A Pani za czym jest?
Jestem przeciwna aborcji, legalizacji marihuany czy choćby adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Poza tym to nie są sprawy najważniejsze dla Polaków.

To co powinno być ważne dla SLD?
Kwestie socjalne. Los wszystkich, którzy doświadczyli niesprawiedliwości. Problemy wykluczonych, biednych, chorych i niepełnosprawnych. A przede wszystkim rynek, gospodarka i bezrobocie. Żeby dzielić, trzeba mieć. Aby zapewnić ludziom pracę, trzeba wprowadzać rozwiązania napędzające gospodarkę, motywujące przedsiębiorców do tworzenia nowych miejsc pracy. Jeszcze chwila, a bezrobocie wśród młodych absolwentów wyższych uczelni stanie się strukturalne, tak jak na terenach dawnych PGR, gdzie kolejne już, któreś z rzędu pokolenie nie wie, co to praca, i żyje dzięki opiece społecznej.

(...)

Cały wywiad przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub w serwisie prasa24.pl

Czytaj także:
* Duchy z przeszłości. Nikolski, Dyduch i Łapiński znów doradzają Millerowi
* Aleksandra Jakubowska: Zgubiła mnie pycha i arogancja
* Na lewicy nie ma szans nawet na trudną miłość. Miller nie chce pocałunku śmierci od Palikota

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Baba
Wszyscy, z którymi rozmawiałam o sprawie pani Oli Jakubowskiej - bez wyjątku stwierdzali, że została kozłem ofiarnym, że mężczyźni=koledzy z SLD poświęcili ją jako najsłabsze ogniwo. Niestety, cała partia źle skończyła, chociaż wielu ówczesnych ministrów nieźle się obłowiło i ustawiło (po trupach szli do celu). Niech biorą przykład z prawicy, która jest solidarna i swoich broni.
B
Bankowiec
Podziwiam Panią Olę Jakubowską za jej obronę interesów państwowych, za jej bezkompromisowość i za inteligencję. Została kozłem ofiarnym, bo wielu dupków w SLD (w tym baronów=baranów) nie mogło jej znieść. Życzę jej wszystkiego co najlepsze!
w
wili
Szanowna Pani Jakubowska . Niech się pani nie zasłania śmiercią P. Blidy , ta kobieta naprawdę zginęła za sprawę takiej jak Pani . Krętaczki i nie powiem kogo jeszcze . Zamiast Pani Basi powinno się zastrzelić całe PiS z wiadomo kim na czele . Jarek i Antek powinni iść do Auschwitz a o Zbyszku nie wspomnę.
z
zgaga
Lwica Lewicy sprzeciwia sie aborcji i adopcji dzieci przez homo? To co ona robila w SLD? Troszczyla sie o ubogich? Co za obluda i konformizm. Ta pani powaznie mysli o powrocie do zloba. Od dawna wiadomo, ze SLD to partia karierowiczow i oszustow. Niech ze wstydu zapadnie sie pod ziemie.
e
exx
Wszystko jeszcze przed tobą,
ex lwico złodziejskiej 'lewicy'
s
spokojny
jesteś na emeryturze
M
Miklus
Psów na niej dość nawieszano - może słusznie, a może niekoniecznie. Ja zapamiętałem ją jako osobę, która prowadziła dziennik TV. W odróżnieniu od obecnych celebrytek warsztat prezenterki miała opanowany perfekcyjnie. I ona jedyna umiała w kilku zdaniach omówić całodniowe obrady sejmu. A teraz co? W sejmie bywają rzeczy podniosłe, bywają głupie, a nawet kompromitujące, ale tego nie ma w programach informacyjnych TV. Ważniejsza jest fryzura prezenterki, jej giezło, szpilki, bo to podnosi oglądalność. Treść przekazywanych wieści jest sprawą drugorzędną.
G
Gabriel
Pani Jakubowska ma pretensje, że jej nie broniła SLD ?
Powinna najpierw powiedzieć, czy zarzuty były oparte na prawie ?
SLD nie mogło się zamieniać w adwokata. Weszła w konflikt z prawem i koniec. Pan Miller bronił skorumpowanego człowieka i wyleciał.
G
Gość
a ten potrącony rowerzysta, jak nawalona jechała samochodem, to pies?
Nie, jakby to był pies, to by był daraka na cztery fajery!
l
lew
Ale dzialania kierownictwa SLD w wyjasnieniu tej sprawy sa mizerne. Napieralski w pewnym momencie wcale o tym zapomnial i zaczal wysylac sygnaly, ze moze byc jedynym sojusznikiem PiSu. Wyborcza katastrofa to rezultat zapomnienia o tej sprawie a nie odwrotnie jak pani mowi.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Jakubowska: Dla SLD byłoby bardziej wygodne, gdybym skończyła jak Blida
l
lola
Niech tak nie bidoli. Nikt z porządnych nie zapłacze.
Dodaj ogłoszenie