Jakub Mielnik: Tupet eurokratów

redaktor działu świat
Na szczycie Unii w Brukseli europejskie elity uparcie próbują zawracać rzekę kijem. Do ich świadomości nie dociera prosty fakt.

My, Europejczycy, domagamy się demokratycznej Unii, a nie biurokratycznego molocha zarządzanego przez armię urzędników.

To w naszym imieniu Irlandczycy odrzucili traktat lizboński. Zrobili tak nie dlatego, że nie lubią Unii, tylko dlatego, że nie rozumieją dokumentu, który Bruksela próbuje przepchnąć od kilku lat, nie pytając nikogo o zdanie. Klęska z eurokonstytucją pogrzebaną przez Francuzów i Holendrów ani kopniak wymierzony jej nowej wersji przez Irlandię niczego Unii Europejskiej nie nauczyły.

Zamiast przyznać się do pomyłki i próbować przekonać narody Europy do sensownej reformy Unia uparcie forsuje swoje racje. Obrażeni na Europejczyków mędrcy z Brukseli grożą teraz wyrzuceniem Irlandii z UE albo zapowiadają przemycenie traktatu przy okazji przyjmowania do Wspólnoty Chorwacji. Zrealizowanie którejkolwiek z tych propozycji będzie ostateczną kompromitacją unijnych elit, bezczelnie ignorujących opinię ogółu, który nie kwestionuje przecież samej integracji europejskiej.

Być może rzeczywiście jesteśmy za głupi, by ogarnąć światłe plany Brukseli. Mamy jednak prawo do wyrażenia wątpliwości, czy traktat lizboński służy Europie, czy tylko wyizolowanej kaście eurokratów. I podobnie jak Irlandczycy mamy prawo do jasnej i zrozumiałej dla każdego odpowiedzi na to pytanie. Inaczej każdy traktat będzie tylko trupem w szafie unijnego biurokraty.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Iwona

Odrzucenie traktatu przez Irlandie to przejaw demokracji. Powinniśmy się tylko z tego cieszyć. Całkowicie zagadzam się z komentarzem Pana Jakuba Mielnika. Podobała mi się również reakcja premiera Donalda Tuska na krzywdzące wobec Irlandii słowa francuskiego prezydenta Nikolas'a Sarkozy'ego. Irlandia nic musi i nic jej nie grozi jeśli traktatu nie przepchnie. Bo nie na przepchnieciu powinno zależeć europejskim biurokratom, w szczególności arognackim Francuzom, ale na śwaidomym przyjęciu bardzo istotnych przecież zapisów. Francja już nie pierwszy raz pokazuje swoje aroganckie oblicze. Pamiętamy przecież słyną radę jaką dał Polsce poprzednik Sarkozy'ego - Jacques Chirac. Ani Polska, ani Irlandia nie muszą siedzieć cicho. Europa to również dom dla mniejszych od Francuzów czy Niemców społeczeństw. Zablokownie "Lizbony" to nie przejaw kołtuństwa, ale - jak napisał Jakub Mielnik - braku przekonania. Mają prawo mieć takie poczucie zarówno Irlandczycy, jak i my Polacy. Nikt nam tego nie wytłumaczył nikt nie starał się rzeczwo nas przekonać. W prasie tematem zajmowano się ogólnikowo, instytucje unijne nie zadały sobie trudu na poważną kampanie. A to politycy powinni się starać o poparcie wyborców, a nie na odwrót. Wracając do władz francuskich - Pałac Elizejski nadal funkcjonuje w atmosferze wszechmogącego Króla Słońce - Ludwika XIV. Który rozkazywał i nakazywał przejawy oporu tłumił. Zapomina jednak o tym, że owczesna monarchia skończyła na gilotynie. Dzisiaj tą gilotyną jest urna wyborcza. I tak trzymać. Niech żyje Irlandia!

M
Marcin

Popieram w całości!

x
xiv

"My, Europejczycy, domagamy się demokratycznej Unii"

Już widzę komentarze Jakuba Mielnika, kiedy demokratyczna Unia głosami Niemców i Francuzów przegłosują kolejną "Bałtycką rurę". Wtedy europejska demokracja będzie zagrożeniem państwowych interesów.

Ciekawie też będzie, kiedy demokratyczny kraj postanowi demokratycznie wystąpić z Unii. Skończy się europejską wojną secesyjną?

Dodaj ogłoszenie