Jaki będzie Nowy Świat...

Paweł Zarzeczny
Polsapresse/Archiwum
Kiedy byłem dzieckiem, było to dosyć dawno temu, pierwszy napis, jaki przeczytałem, to był "Nowy Świat". Jechałem autobusem, już wtedy był tłok dziki, zapewne jechałem do ciotki - a u niej przed domem był napis drugi, na Kopernika, na budce totolotka: "Tu padł milion".

Tak witałem się ze Światem. Z Nadziejami. Ten Nowy Świat to była zwykła ulica, jest taka do dziś, i do dziś padają miliony. Rozpalają wyobraźnię. Taką, jaką staram się ją też rozpalać.

Jest piątkowe przedpołudnie. Gdzie jestem? Hotel Hilton w Warszawie. Koło mnie Afrodyta, która właśnie wyszła z wody... Wczoraj zjadłem sushi w Złotych Tarasach, w nocy było kasyno... Jest to niemożliwe? Nie, to tylko moje ostatnie dwadzieścia cztery godziny.

Czytaj też:Buta i znajomości zamiast wiedzy i zaufania

Chciałem się poczuć jak Petroniusz, z Eunice, no i nikt mi nie zabroni. Nikt. Chciałem się radować.
Ciężkie czasy ponoć idą, ale właśnie przejawy egzaltacji, ekshibicjonizmu, popisu powodują, że problemy znosi się łatwiej, jak Petroniusz przed pożarem Rzymu. I ludziom, młodym, można pokazać, że istnieje Nowy Świat. Jak nadchodzi Nowy Rok. Ale nie każdy z niego skorzysta...

Ubiegły rok. Sylwestra witam na... Nowym Świecie właśnie, na tej samej ulicy co kilkadziesiąt lat temu. Poznaję dwoje młodych, wspaniałych ludzi. Jeden to chłopak, chciałby zostać najlepszym piłkarzem świata. Druga to studentka, chciałaby zostać najlepszą aktorką. Wiadomo, biorę telefon tylko od tej drugiej.

Czytaj też:Bóg się rodzi, ktoś odchodzi...

Macie w komórce telefon do wojska? Na pogotowie, do policji, do strażaków macie, a do wojska nie macie. Najwyraźniej jest zbędne

On w ciągu 12 miesięcy, superkompan przy barze, okazuje się Robertem Lewandowskim, człowiekiem, który roku nie zmarnował i ciężką pracą dobił się miana jednego z najlepszych sportowców planety. Na pewno - Polski.

Ona, przecudna, swoim lenistwem, kaprysami i fochami, pazernością i bezczelnością, nieuctwem straciła 12 miesięcy na zakupy, na taksówki, na pierdoły... Ten czas już nie wróci, bo ten czas, ten charakter, się bezpowrotnie popsuły... Idą czasy ludzi ambitnych, tylko.

Reszta z powrotem na wieś.

Kiedyś było łatwo. Rolnik miał trzech synów. Najładniejszy szedł na księdza. Najposłuszniejszy na wojskowego. Trzeci, najgłupszy, zostawał na polu.

Nowy Świat się zmienił i nas odmienił. Na polu zostanie najgłupszy, który stanie się jednak najmądrzejszym, najładniejszym, najgrzeczniejszym, najbardziej przewidującym, a na razie na pewno najbardziej pracowitym. On ma przed sobą... Nowy Świat!

Czytaj też:Pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Święta miałem kiepskie. W piątek syn mówi przez telefon, że Mamie wycięli pierś i węzły chłonne, że nie chciał mnie wcześniej martwić, że będzie dobrze. Brr... Moja pierwsza miłość, wspaniała, życzę w duchu jej mnóstwo zdrowia, to dzięki niej na przystankach przestałem palić papierosy, a zacząłem czytać książki... Tysiące książek... Dziękuję, Małgosiu.

Wigilia - fajnie, dzieciaki są, obrzucają się prezentami, umawiają się na... mecz Legia - Sporting Lizbona. Super. Gorzej, gdyby się umawiali na spotkanie Koła Młodych Demokratów albo na manifę... Kocham je za to, za normalność.

Ale...
Boże Narodzenie. Rano - pożar w domu. Ściana w salonie (mam własny salon, czego mam się wstydzić). Od rana robi się z białej żółta, potem czerwona, pęka... Taka zagadka, zamiast śniadania. Odcinam wodę - ściana gorąca. Odcinam prąd - ściana jeszcze gorętsza! Cuda? Wzywam Straż Pożarną. Okazuje się, że w pierwszy dzień świąt, tak przypadkiem, zapalił się dom. Sadze w kominie. Sadze. Nie myślałem nawet, że coś takiego istnieje, a tu nie dość że istnieje, to się samo zapala. No i Strażacy (specjalnie piszę dużą literą, z szacunku) rozwalają młotem komin, ścianę, gaszą, co się pali, i nie polewają wodą, bo może wybuchnąć i zwalić nam na głowę dach. Uff. A najfajniejsze, że ratują mój dom, a gdy pytam, ile płacę, słyszę, że... nic. Nic. I jadą dalej.
To jest mój głos w dyskusjach, które pojawią się w Nowym Roku, w Nowym Świecie. Czy płacić mundurówkom? Strażakom, policjantom?

Tak. Płacić.

Czytaj też:Buta i znajomości zamiast wiedzy i zaufania

Wojsku nie płacić. Macie w komórce telefon do wojska? Do policji i na pogotowie macie, do strażaków macie, a do wojska nie macie. Najwyraźniej jest zbędne. Wojsko w Polsce służy do obrony wyłącznie wojska. Tyle.

Oni nie pytali - jak taksówkarze - o kasę, gdy trzeba było nieść pomoc. Nie wysyłali - jak ksiądz - listu z zapowiedzią o kolędzie. Strażacy byli potrzebni, to przyjechali. Co im mogę dać w zamian?
Dzięki.

Ale to nie koniec świąt. Był rak. Był pożar. No to w drugi dzień świąt pierwsza ucieczka córki z Domu. Bo Ojciec jest niedobry. Ten ojciec, co kupił wszystko od ołówka po komputer, auto, takie tam drobiazgi...

Czytaj też:Bóg się rodzi, ktoś odchodzi...

No więc tak byłem dobijany w święta dzień po dniu. I dlatego Hilton, i dlatego kasyno, i dlatego teraz - jeśli czytacie - przeglądam, co na śniadanie. A moja Afrodyta wynurza się z morskiej pianki...

Los nikogo nie oszczędza, ale przecież każdy kowalem swego losu, jak ten wspaniały piłkarz, jak ta nieudana aktoreczka... Ale jak każdy w życiu zdrowo dostanie w nos - niestety, niektórzy za często - to staje się rozsądniejszy. Klimat tego felietonu jest taki, że nie bardzo wypada moralizować - dla każdego Nowy Świat oznacza co innego. Spróbuje, poświęci się, wybaczy, zabierze do pracy i nauki? No, z tym trudno. Bo nadchodzi dzień kolejny. Jestem umówiony z Synem, żeby napisać, razem, coś mądrego o Nowym Świecie Ekonomii, w tym jest chyba niezły. I ja mówię - wieczorem w gospodzie. On - w kawiarni. Ja - w gospodzie. On - w kawiarni. To ja - zadzwoń za dwa miesiące, może jeszcze będę żył.

Czytaj też:Pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Pomyślcie - kilka dni. Ukochana osoba choruje, dom się pali, dzieci się obrażają...

Ale ja - uśmiechnięty! Zlewam. Nic mnie nie dobije i wierzę, że ma tak wielu z Was. I położycie się spać z Wiarą, że zły los się odmieni. Musi się odmienić.
Nie chce mi się pisać o sprawach bieżących. O lekarstwach... ja od lat płacę sto procent, nie mam zniżek, moje choroby nie są refundowane, a mojemu lekarzowi muszę płacić. W radiu słyszę - zgroza - że udało się zebrać pół miliona złotych na operację małej dziewczynki. A za chwilę w tym samym radiu, że kupimy dwadzieścia sześć śmigłowców, szturmowych i sanitarnych (to debilizm, może lepiej nie szturmować i nie ratować), a nawet za paręset milionów rakiety naziemne do obrony Wybrzeża. Przed kim??? Szwedami? Przecież Ruscy, jak będą chcieli, to wejdą lądem, Niemcy to samo, Czechom się nie będzie chciało, a Białorusini już u nas są... O czym pisać? Śmiać się z pogrzebu Kim Dzong Ila? Przecież ten lament nad nim w tym samym radiu dziwnie nie kłóci się z opowieścią, że - uwaga - książę Walii Filip wyszedł właśnie ze szpitala i... pozdrowił poddanych... To w Anglii poddani mogą być. I całować w rękę, i dygać, a w Korei - nie. Bo tam głód. OK, ale czy wiecie, że głód jest także w Polsce? Że jak chodzę po Złotych Tarasach, to widzę setki głodnych kobiet? I głodnych siłaczy? Kobiety nawet wynalazły nową modę. Chodzą w botkach i w obcisłych rajstopach, żeby bardziej wyeksponować nogi, tak kiedyś było już z mini. Znaleźć więcej szans na dobre życie. Zakładają czerwone kurteczki, krótkie, zwracają na siebie uwagę jak pawiany w ogrodzie zoologicznym.

Czytaj też:Buta i znajomości zamiast wiedzy i zaufania

Czy zdajemy sobie sprawę, że żyjemy wśród pawianów?

Aha, kiedy byłem tym dzieckiem i zobaczyłem napis "Nowy Świat" - uwierzyłem, że jest. Wam również, takiej dziecięcej wiary we wszystko, co nowe, życzę. Takiej wiary, jaką ma Robert Lewandowski.

Choć muszę go zmartwić. Najlepszym piłkarzem świata nie jest on, nie jest Messi i nie jest Ronaldo. Najlepsza jest Japonka Sawa.

A wydaje się Wam, że wszystko wiecie?

Czytaj też:Bóg się rodzi, ktoś odchodzi...

PS Aha, a że nie wszystko wiecie, List od mojej Przyjaciółki z Moskwy.

List z Moskwy 3

"Umysłem Rosji nie zrozumiesz, i zwykłą miarą jej nie zmierzysz (…) W Ruś można tylko wierzyć" - w 1868 r. trafnie opisał Rosję Fiodor Tiutczew. Rosyjski naród i inne kraje mogą wyłącznie wierzyć w pozytywny wynik walki opozycji z Miedwieputami (tandemem Putina i Miedwiediewa). Niepewność wynika z braku jednolitej opozycji oraz opozycjonistów "niepewnych". Osoby takie jak Michail Prochorow oraz były minister finansów Alexei Kudrin wydają się dziwnym dodatkiem do takich ludzi jak Garri Kasparow, Alexej Nawalny czy Boris Akunin. Nie od dzisiaj wszystkim w Rosji wiadomo, że pan Prochorow jest dla obecnej władzy zbawieniem - idealny kandydat dla "opozycji na niby".

Kudrin został ostatnią deską ratunku, dołączony do Okrągłego Stołu 2012 zagra rolę opozycjonisty w rozmowach z władzą. Zrozumiała jest obecność komunistów, którzy po latach osiemdziesiątych zawsze zdobywali solidne 10-15-procentowe poparcie. Wola walki takich polityków jak Michail Kasjanow czy Borys Niemcow jest logiczna. Byli przy władzy i chcą do niej wrócić, jednak nie mają na nią pomysłu. Czy podejście "aby nie Putin" to dobre rozwiązanie? Garri Kasparow podczas manifestacji w Moskwie 24 grudnia, kiedy na ulice stolicy według opozycji wyszło 120 tys. osób, stwierdził, że nadchodzi czas na określenie konkretnej partii opozycyjnej wraz z jej liderami. Nie wystarczy jedynie nawoływanie do wyjścia na ulice Rosji. Musi powstawać plan działania po zmianie władzy, a planu jak zawsze brak. Nie ma nie tylko lidera dla rozwoju kraju, brak nawet lidera przejściowego, na miarę Wałęsy.

Rosyjska opozycja nie ma w tej chwili pewnego przywódcy, a władza nie śpi i znajdzie sposób na obecny opozycyjny miszmasz. A narodowi jak zawsze zostaje tylko wierzyć.

Czytaj też:Pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wnuk Kazimierza

lepiej to już było ;);p

Szczęść Boże!

Dodaj ogłoszenie