Jak żyć w ekologicznych czasach

Grzegorz Ignatowski
Dziś właściwie wszystko wokół nas jest w jakiś sposób powiązane z ekologią. Dzięki temu bardziej dbamy o środowisko, pisze Grzegorz Ignatowski

Powróciliśmy już z urlopów i dlatego doskonale wiemy, że ze stanem naszego środowiska wcale nie jest najlepiej. Nie mam zamiaru narzekać na instytucje międzynarodowe, rządowe lub lokalne. Chciałbym powiedzieć, że mimo wielu niedociągnięć w kwestii troski o środowisko światową furorę w ostatnich latach zrobił termin "ekologia". W jednym z francuskich tygodników zacząłem czytać artykuł poświęcony rozważaniom filozoficznym na ten temat zatytułowany "Dla innej ekologii". Natychmiast pomyślałem, że dzisiaj prawie wszystko jest ekologiczne.

Niedawno zatrzymałem się na pewnej stacji benzynowej. Stojąc w kolejce, zobaczyłem reklamę "ekologicznego wina". Najpierw popatrzyłem z pewnym zdziwieniem, a potem prowokująco zapytałem sprzedawczynię o walory takiego wyjątkowego produktu. Niestety, poza uśmiechem nie otrzymałem konkretnej odpowiedzi. Przyjmijmy, że ekspedientka nie znała tego wspaniałego, nowego, ekologicznego trunku. Dostrzegłem ostatnio, że jeden z popularnych samochodów jest produkowany w ekologicznych warunkach. To fakt, że termin "ekologia" na dobre zadomowił się w świadomości specjalistów od marketingu, którzy chętnie się nim posługują. Mamy więc wiele ekologicznych produktów spożywczych, ale też wykwintnych ubrań, torebek, pasków, a nawet butów. Czego tam jeszcze nie znajdziemy? W tym wyścigu o ochronę środowiska nie pozostaje w tyle edukacja. Posyłamy przecież dzieci do ekologicznych przedszkoli i szkół. Jeszcze z dwadzieścia lat temu przekonywali naukowcy, że ekologia to wyłącznie ważna dziedzina wiedzy. W ścisłym znaczeniu jest bowiem ona jedną z podstawowych nauk przyrodniczych, która zajmuje się badaniem zależności między organizmami na różnych poziomach organizacji, analizuje relacje, jakie zachodzą między nimi oraz ich nieożywionym środowiskiem. Nauka ta nie ogranicza się w żadnym wypadku tylko do opisu istniejących zjawisk, lecz stara się odpowiedzieć, dlaczego takie, a nie inne zachodzą między nimi relacje. Możemy więc powiedzieć, że ekologia jest nauką o organizmach w powiązaniu z szeroko rozumianym środowiskiem. Dzisiaj zaś termin "ekologia" stał się symbolem i chętnie wykorzystywanym narzędziem w celach reklamowych, kojarzy się przecież z produktami przyjaznymi dla organizmu, wytwarzanymi z troską o nasze zdrowie. Ludzie od reklamy dobrze wiedzą, co robią. Pamiętają, że ochrona środowiska jest światowym priorytetem i nawet jeśli ktoś tym się nie przejmuje, to publicznie zawsze będzie wspierał wszelkie proekologiczne inicjatywy.

Tak czy inaczej, do powyższych refleksji skłonił mnie wspomniany francuski tekst "Dla innej ekologii". Powracam więc do niego. Czytam, że środowisko nie jest tylko dekoracją, lecz pewną intymną częścią nas samych. Wtedy, gdy je kontemplujemy, zaczynamy filozofować. Z zainteresowaniem, aczkolwiek pobieżnie, połykam kolejne fragmenty tekstu. Odkrywam, że środowisko jest teatrem, w którym się zmieniamy. Otaczający nas krajobraz to intrygująca propozycja, która pobudza do myślenia, wywołuje uczucia, pozwala zrozumieć inne rzeczy. Michel Collot, profesor paryskiego uniwersytetu Sorbona, mówi o ekologii symbolicznej. Studiując idee oraz bariery, które dzielą człowieka i środowisko, domaga się, aby odnowiono między nimi więzi w chwili, kiedy to ostatnie jest zagrożone unicestwieniem przez powszechne zeszpecenie i urbanizacyjny rozwój. Czy musiałem przeczytać tych kilka zdań, aby zrozumieć, że tak właśnie jest? Szybko dociera do mnie, że tak samo dzieje się dookoła mnie samego. Pamiętam, gdzie były granice naszych miast i miasteczek, gdzie kończyły się wioski. Teraz jest zupełnie inaczej. Na przedmieściach miast powstają kolejne budynki gospodarcze, nowe osiedla. Nikt zdrowo myślący nie chce zatrzymać tego procesu. Może jednak mieć wpływ na zachowanie środowiska i wkomponowanie nowych budynków w istniejące łąki i płynące rzeki.
Pozostawiamy na boku te ciekawe rozważania. Czy zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w globalnej wiosce, a więc nasze codzienne działania mają wymiar wykraczający poza granice struktur państwowych i regionalnych? Kwestia ta jest szczególnie wyraźna w dziedzinie ochrony środowiska. Wyniki analiz przeprowadzonych przez Internetowy Instytut Badań Rynkowych są pod tym względem wysoce niepokojące. Nie tak dawno wykazały one, że 36 proc. Polaków ze średnim lub wyższym wykształceniem nie ma pojęcia, że ich sposób życia i podejścia do przyrody ma wpływ na globalny stan środowiska naturalnego. Badania zostały przeprowadzone na zlecenie pozarządowej organizacji ekologicznej World Wide Fund for Nature. Nie wiem, ile się zmieniło w ostatnim czasie, zapewne niewiele. Powracając zaś do naszego wcześniejszego wątku, chcę powiedzieć, że trudno byłoby nam uprawiać ekologię symboliczną. Termin "ekologia" na dobre zadomowił się jednak w naszym codziennym języku. Owszem, czasami daleko do jego naukowego znaczenia, dobrze jednak, że uwrażliwia on nas na środowisko, w którym żyjemy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie