Jak zwalczyć kryzys w UE? Westerwelle: Nasz potencjał tkwi w 3 dziedzinach...

Redakcja
Kryzys zadłużenia przerodził się w najgłębszy kryzys zaufania w historii Unii Europejskiej. Trzeba pobudzić konkurencję, aby Europa zaczęła się rozwijać - pisze minister spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle.

Obywatele i inwestorzy zadają sobie pytanie, czy Europa czyni wystarczająco dużo, by zapobiec dalszemu zaostrzeniu się kryzysu? Czy Unię Europejską uda się wystarczająco szybko przekształcić w unię stabilizacyjną? Czy to nie właśnie my, Niemcy, żądamy zbyt wiele od naszych partnerów, stawiając surowe warunki na rzecz większej dyscypliny budżetowej? Czy nie zaniedbujemy przez to problematyki wzrostu i konkurencyjności w Europie?

Czytaj także: "Economist": Silne Niemcy osłabią strefę euro?

Jasne jest jedno: Europa cierpi na mentalność dłużnika, która podświadomie się rozwijała na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. To w tym okresie niektóre kraje straciły mocno na konkurencyjności. Wszystko to razem działa jak ołów w nogach i utrudnia przezwyciężenie kryzysu.
Znajdujemy się teraz na dobrej drodze, by w zdecydowany sposób rozpocząć zwalczanie przyczyn kryzysu i dzięki temu odzyskać zaufanie obywateli i rynków. Nasze wspólne wysiłki mające na celu ponowne postawienie finansów i gospodarki europejskiej na solidnej podstawie przynoszą w międzyczasie pierwsze efekty. Intensywnie negocjowany w tych dniach traktat fiskalny zapisze wiążące reguły służące trwałemu wzmocnieniu dyscypliny budżetowej. Wdrażane przez Grecję i inne kraje reformy strukturalne zasługują na szacunek i muszą być w konsekwentny sposób realizowane.

Czytaj także: Merkel: Niemcy nie mogą pomagać bez końca

Konsolidacja budżetów jest niezbędna, ale to tylko połowa sukcesu. Wszelkie starania o rzetelność mogłyby się okazać daremne, jeżeli nasze gospodarki narodowe nie wrócą na drogę długofalowego wzrostu. Dlatego nasza strategia nie może ograniczać się do polityki zaciskania pasa, lecz powinna jednocześnie dawać inteligentne impulsy dla dobrego, trwałego wzrostu. Decydującą dźwignią jest przy tym polepszenie konkurencyjności. Musimy skoncentrować się na jej wzmocnieniu, zamiast rozpalać koniunkturalne słomiane ognie, które tak samo szybko gasną, jak zostały zapalone.

Związki ekonomiczne są oczywiste: bez wzrostu grożą nam recesja, dalsze bezrobocie, pogłębienie kryzysu zadłużenia i - długofalowo - automarginalizacja Europy. Ale istnieją też powody polityczne, dla których potrzebujemy w Europie więcej wzrostu. Zdrowa gospodarka oferująca wszystkim obywatelom szanse życiowe stanowi podstawę spójności społecznej i społecznej akceptacji niezbędnych reform.

Czytaj także: Eksperci: Świat walczy z kryzysem na dwa sposoby. Nie ma doskonałej recepty

Dlatego w tym roku zależy nam szczególnie na tym, by obok koniecznej dalszej konsolidacji wdrożyć również ambitną agendę na rzecz większego wzrostu gospodarczego i konkurencyjności. Europa musi wreszcie zrzucić pęta, które sama sobie nałożyła, i wykorzystać ogromny potencjał tkwiący w trzech poniższych dziedzinach:

Rynek wewnętrzny: Już raz, w latach 80. i 90., wyzwolono ogromne siły przez realizację czterech swobód wspólnego rynku. Dziś po raz kolejny rozszerzenie rynku wewnętrznego na nowe pola oferuje duże szanse. Dotyczy to w szczególności gospodarki cyfrowej i handlu internetowego, energetyki, gdzie więcej konkurencji doprowadzi do korzystniejszych cen i większego bezpieczeństwa zaopatrzenia, ale również wzmocnienia małych i średnich przedsiębiorstw przez redukcję biurokracji i lepszy dostęp do kapitału dużego ryzyka. Dla rozbudowy rynku wewnętrznego przedłożono wiele propozycji Komisji Europejskiej, które teraz pełną parą powinny zostać zrealizowane. Ogólnie rzecz biorąc, powinien istnieć test wzrostu dla wybranych priorytetowych projektów i przyśpieszona procedura dla ich opracowania przez parlamenty.

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
logic
ZAWSZE ! - to jest jasne jak prawo ciążenia i żal mi debili co dyskutuja z tym twierdzeniem.
c
cezar
Znany z zamiłowania do chwalenia się na własnej stronie internetowej wszelkimi wypowiedziami na swój temat szef polskiej dyplomacji tym razem przemilczał prztyczek od Merkel.
Jak należy interpretować słynne słowa Sikorskiego wypowiedziane w Berlinie, wzywające Niemcy do wzmocnienia przywództwa w Europie? Był to swego rodzaju hołd złożony przez szefa dyplomacji kraju, który w końcu korzysta z szansy, by siedzieć cicho, jak kilka lat temu radził Polsce prezydent Francji Jaques Chirac.
Wykładnię wystąpienia Sikorskiego dała właśnie Angela Merkel. "Zdarza się, że ktoś wzywa innego do przewodzenia, dlatego że sam nie chce brać odpowiedzialności" - powiedziała w wywiadzie dla kilku europejskich dzienników kanclerz Niemiec. Jednak polski czytelnik nie mógł przeczytać tej frazy w polskiej wersji rozmowy. Zdanie to zostało po prostu pominięte.
G
GAMA
Całkowicie się zgadzam. "Produkowanie" idiotycznych przepisów przez półidiotów, sterowanych lobbystami złodziejami, prowadzi do wykończenia konkurencji (nasze stocznie, huty itd.). A tu widzimi bredzenie o konkurencyjności, gdy wszystko jest skoncentrowane w Niemczech. To są kpiny.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Jak zwalczyć kryzys w UE? Westerwelle: Nasz potencjał tkwi w 3 dziedzinach...
p
polo
Głupi lewak zawsze podcinał gałąź na której siedzi i tak jest dzisiaj.
Dodaj ogłoszenie