Jak zmienią świat hipisi XXI wieku

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Arabia Saudyjska chce, aby kobiety poszły do pracy - Agaton Koziński podsumowuje tydzień w świecie idei.

Nowy Jork, USA
Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu, a nie o świcie - Guy Sorman przypomina sławny cytat z Georga Hegla, komentując rewolty młodych na całym świecie.

Sorman, znany francuski ekonomista i publicysta, regularnie publikuje w nowojorskim magazynie "City Journal". W swoim ostatnim artykule odniósł się do przetaczających się przez cały świat protestów zorganizowanych przez ludzi młodych. Zwraca uwagę na ich cechy wspólne. Bez względu na kraj, czy to w Tunezji, czy w Stanach Zjednoczonych, czy w Chinach, narzędziem pozwalającym się tym ludziom organizować jest internet. W ten sposób wyznaczyli nowy trend - wywoływali ferment, mimo że organizowali się poza istniejącymi strukturami społecznymi.

Problem tylko w tym, że dziś nie ma mądrego, który by umiał przewidzieć, w którym kierunku pójdą młodzi rebelianci. Właśnie dlatego Sorman odwołał się do cytatu Hegla o Minerwie. Za jego pomocą znany filozof niemiecki starał się przekazać, że istotą filozofii nie jest prognozowanie wydarzeń, tylko ich interpretowanie po tym, gdy już się one zakończą. Tymczasem protesty ciągle są procesem, który końca swego nie ma, trudno więc stawiać diagnozy, co one dokładnie oznaczają. "Kto by zgadł, że XV-wieczny wynalazek druku zrewolucjonizuje Zachód, dając każdemu dostęp do Biblii, lub że wynalazek radia pozwoli na zaskakującą popularność faszyzmu" - zauważa Sorman.

Niemcy wydały 130 mld dol. na baterie słoneczne. Teraz się wycofują z tych dotacji. To dowód, że Europa brnie w ślepą uliczkę, chcąc na siłę chronić środowisko - twierdzi Bjorn Lomborg

Podobnie może być z rewoltami młodzieży. Mogą one zacząć tworzyć tradycyjne organizacje, wypierając obecnie istniejące partie, i odcisnąć takie piętno na świecie, jakie odcisnęli hipisi w latach 70. Mogą doprowadzić do demokratyzacji istniejących reżimów, przykład takiego procesu mieliśmy już w Egipcie czy Tunezji. Mogą wreszcie doprowadzić do zmian systemu kapitalistycznego, na przykład skutek mogą przynieść żądania ruchu Okupuj Wall Street, który podkreśla, że świat jest dziś zdominowany przez 1 procent najbogatszych obywateli. "Choć ci z nas, którzy wierzą, że to właśnie dzięki wolnemu rynkowi świat zaznał ery rozkwitu, powinni mieć nadzieję, że antykapitalistyczne protesty nie staną się bardziej wpływowe, niż są teraz" - konkluduje francuski ekonomista.

Rijad, Arabia Saudyjska
Postęp cywilizacyjny sprawia, że kobiety w Arabii Saudyjskiej zaczną normalnie chodzić do pracy - twierdzi Lulua Asaad, saudyjski dyplomata.

Arabia Saudyjska to jeden z najbardziej konserwatywnych muzułmańskich krajów świata. Widać to szczególnie po roli kobiet w tym państwie. Ich miejsce w społeczeństwie jest postrzegane bardzo konserwatywnie - do tego stopnia, że nie chodzą one do pracy, a nawet nie mogą samodzielnie prowadzić samochodu. Ale Asaad zwraca uwagę, że to się zmienia. Widać to choćby po edukacji. Państwo wydaje coraz większe sumy na kształcenie obywateli - w 2011 r. było to 40 mld dol. - a duża część tej sumy przeznaczona jest na szkoły dla kobiet. Uniwersytet Księżniczki Nory, pierwsza uczelnia wyższa dla kobiet w kraju i największy kobiecy uniwersytet na świecie, kształci ponad 50 tysięcy pań.

Problem w tym, że na razie niewiele Saudyjek ma szansę, by wykorzystać swe wykształcenie w pracy. Zaledwie 15 proc. osób pracujących w tym kraju to kobiety. Ponad 60 proc. pań, które obroniły doktorat, nie pracuje - Asaad cytuje dane za ośrodkiem Glowork, z którym on zresztą współpracuje.
Ale natychmiast podkreśla, że kwestia pracy dla kobiet stała się sprawą narodową. We wrześniu 2011 r. król Abdullah wygłosił przemówienie, w którym napiętnował marginalizację kobiet w jego kraju. Za słowami poszły czyny - niedawno pierwsza kobieta weszła do saudyjskiego rządu, obejmując stanowisko wiceministra edukacji. Dyplomata spodziewa się, że ten przykład przekona pracodawców, że warto zatrudniać kobiety. Bo to najlepszy sposób, by nadążyć za postępem.

Kopenhaga, Dania
Niemcy powoli kończą eksperyment z panelami słonecznymi. Dla Berlina koniec jest bardzo gorzki i kosztowny - zauważa Bjorn Lomborg, znany duński ekolog.

Lomborg, który sam siebie określa jako ekologa sceptycznego, jest jednym z najbardziej znanych specjalistów od ochrony środowiska na świecie, tygodnik "Time" regularnie umieszcza go na liście stu najbardziej wpływowych osób świata. W swoim ostatnim artykule skupił się na Niemczech, które swego czasu postanowiły zostać "światowym liderem w produkcji modułów fotowoltaicznych" (czyli baterii słonecznych). Państwo zainwestowało w to 130 mld dol. Teraz zaczyna się wycofywać z subsydiów, dostrzegając, że są one nieopłacalne.

Dlaczego? Z powodu gigantycznych kosztów. Lomborg cytuje słowa niemieckiego ministra gospodarki Philippa Röslera, który powiedział, że te dotacje to "zagrożenie dla gospodarki". Dlatego że one się nie zwracały. Kosztem 130 mld dol. kraj uzyskiwał energię stanowiącą zaledwie 0,3 proc. całkowitego zużycia tego państwa. Przy takich nakładach koszt pozyskiwania prądu w Niemczech był trzykrotnie większy niż w USA. Więcej na elektryczność płaci się tylko w Danii, która z kolei ma ambicje stać się "światowym liderem w produkcji energii z wiatru".

Co więcej, prąd uzyskiwany z baterii słonecznych nie miał właściwie żadnego wpływu na środowisko, nie zmniejszały one wielkości emisji CO2 przez Niemcy do środowiska. Właśnie z tego powodu Berlin ostatecznie zdecydował się obciąć subsydia dla paneli słonecznych. Dla Lomborga to kolejny przykład na to, że walka Europy o czyste środowisko idzie w złym kierunku. "Zamiast ruszać z masową produkcją, należy najpierw postawić na badania i stworzyć tanie technologie pozwalające redukować emisję CO2. Dopiero potem powinna ruszyć masowa produkcja" - podkreśla.

Agaton Koziński

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie